Kiedy powinno się wymienić wypełnienie w zębie
Autorka: Klaudia Torchała
Ukruszenie, wypadnięcie, pęknięcie, chwiejność plomby, tkliwość lub ból wyleczonego zęba, ale także wtórna próchnica to powody, by pojawić się jak najszybciej u dentysty. Decyzję o sposobie leczenia podejmuje specjalista na podstawie oceny stanu klinicznego. Nie zawsze jednak konieczna jest całkowita wymiana wypełnienia.
„Ogólnymi wskazaniami do wymiany wypełnienia są utrata szczelności oraz jego znaczne zużycie. Najbardziej oczywistym sygnałem jest całkowite wykruszenie się wypełnienia i odsłonięcie zębiny lub miazgi. Często towarzyszą temu tkliwość, ból lub nadwrażliwość na zimne i gorące pokarmy oraz napoje” – wyjaśnia lek. dent. Kinga Lejczak z Royal Dent Medicover Stomatologia we Wrocławiu.
Przestrzega, by nie odkładać wizyty, bo to może prowadzić „do zapalenia miazgi lub rozwoju próchnicy wtórnej”. Jednocześnie tłumaczy, że są też takie sytuacje, wywołane nieszczelnością wypełnienia, gdy rozwój próchnicy następuje pomału i niezauważalnie. Może przez kilka miesięcy nawet nie dawać wyraźnych objawów.
Wypełnienie - gra toczy się o zdrową tkankę zęba
Nie zawsze też trzeba od razu wymieniać całe wypełnienie. Autorzy publikacji pt. „Jak interweniować w procesie próchnicy u dorosłych: międzyzębowa i wtórna próchnica?” sugerują, że w pewnym przypadkach wystarczy wypełnienie obserwować, uszczelnić albo naprawić tylko jego fragment. Podkreślają, że wskazane jest bardziej zachowawcze podejście, by oszczędzić jak najwięcej zdrowej tkanki zęba.
„Wypełnienie nie zawsze wymaga całkowitej wymiany. Czasami wystarczy jego wygładzenie lub odbudowa uszkodzonego fragmentu. Zdarza się jednak, że pacjenci bagatelizują sytuację, gdy ukruszone wypełnienie lub odsłonięty fragment zęba przewlekle drażni błonę śluzową jamy ustnej. Tymczasem długotrwałe podrażnienie tkanek może zwiększać ryzyko rozwoju nowotworu błony śluzowej jamy ustnej” – ostrzega lek. dent. Kinga Lejczak.
„Złoty wiek” kompozytów
Obecnie w stomatologii powszechne są wypełnienia kompozytowe. Są plastyczne i z łatwością można je uformować, by przypominały naturalny kształt zęba.
„Wypełnienie dobrze naśladuje szkliwo – zarówno pod względem twardości, wytrzymałości mechanicznej, jak i koloru. Jednocześnie, podobnie jak naturalne szkliwo, ma swoje ograniczenia: jest stosunkowo kruche, reaguje na zmiany temperatury i może z czasem ulegać przebarwieniom” – wynika z materiału biura prasowego Medicover Stomatologia.
Lekarka wyjaśnia, że nie zawsze kompozyty wystarczają, w niektórych przypadkach trzeba sięgnąć po ceramikę.
„Dotyczy to przede wszystkim rozległych odbudów, zębów znacznie osłabionych, przypadków wymagających istotnej zmiany kształtu zęba lub zamaskowania trwałych przebarwień, a także sytuacji, gdy pacjent oczekuje bardzo wysokiej odporności na ścieranie i możliwie najbardziej naturalnego efektu estetycznego” - tłumaczy.
„Ceramika stosowana jest m.in. w licówkach, koronach, a w zębach bocznych także w odbudowach typu inlay i onlay, które mogą zastąpić rozległe wypełnienie bez konieczności wykonywania pełnej korony” – dodaje eksperka.
Kontrowersyjne amalgamaty to raczej przeszłość
Nie tak dawno jeszcze mieliśmy do czynienia z amalgamatami (charakterystyczne srebrne wypełnienia). To zasługa zwartości mieszaniny różnych metali, w około połowie rtęci, w pozostałej srebra, cyny, miedzi i cynku. W wyniku utleniania z czasem przyjmowały ciemniejszą barwę i mocno kontrastowały z kolorem szkliwa. Nie tylko z powodów estetycznych zaczęto je wymieniać na nowoczesne kompozyty, które powstają na bazie żywicy z dodatkiem cząsteczek mineralnych. Chodziło o kontrowersyjną zawartość rtęci. Od 1 stycznia 2025 roku w UE ostatecznie zakazano używać tego typu wypełnień, choć z pewnymi wyjątkami. Można je wykorzystać, gdy zachodzi medyczne uzasadnienie.
„Jeśli (wypełnienia amalgamatowe) pozostają szczelne, funkcjonalne i nie wykazują oznak zużycia, nie ma wskazań do ich profilaktycznej wymiany” – zauważa dentystka.
Z pewnością mają one dłuższą żywotność. Wskazuje na to przegląd systematyczny z 2025 r. U połowy pacjentów takie wypełnienie trzymało się krócej niż 16 lat, u drugiej dłużej. W przypadku kompozytów mediana wyniosła około 11 lat. Zaznaczyć należy, że różnice między pacjentami były spore i trwałość plomb zależała od stanu zęba, higieny jamy ustnej, nacisku na powierzchnię (zgrzytanie lub zaciskanie zębów), jej wielkości i umiejscowienia.
Trudno przyjąć jakąś konkretną granicę, gdy wypełnienie traci ważność i należy je bezwzględnie wymienić. Ale bez dwóch zdań powinniśmy udać się dentysty, gdy pojawia się ból, nadwrażliwość, wypełnienie wypadło lub ukruszyło się.