Neofobia żywieniowa, czyli „nie, dziękuję”
Autorka: Klaudia Torchała
Neofobia żywieniowa to niechęć do próbowania lub spożywania nowych produktów. Najbardziej widoczna jest ona w dzieciństwie. Wynika nie tylko z wrodzonych preferencji dzieci do smaków. Zanim dziecko przekona się do brokuła czy banana, musi czasem próbować ich nawet przez kilka dni.
Neofobia żywieniowa (food neophobia) nie jest zwykłą wybiórczością pokarmową (picky eating). Badania wskazują, że neofobia występuje najczęściej u dzieci w wieku 2–5 lat, gdy kształtują się preferencje i nawyki żywieniowe. Potem wraz z wiekiem zmniejsza się, ale może powrócić w wieku dojrzałym. Co znamienne, wynika to z tego, że starszemu organizmowi trudniej bronić się w razie zatrucia pokarmowego, więc preferuje sprawdzone produkty (czytaj smaki).
Skąd bierze się niechęć do próbowania nowych produktów?
Neofobia żywieniowa to złożony temat i na niechęć do „eksperymentowania” z nieodkrytymi jeszcze produktami wpływa wiele rzeczy. Np. to, czy dziecko preferuje smak słodki czy słony, czy rodzice zachęcają do jedzenia, czy raczej zmuszają, czy na talerzu pojawia się często coś nowego, a jedzenie jest urozmaicone pod względem konsystencji, smaków, kolorów i czy trafia tam coś odżywczego oraz w jakie atmosferze upływa posiłek. Czasem faktycznie wystarczy kolor, konsystencja, zapach, by dziecko odmówiło jedzenia.
Jedno z badań prowadzone w dziesięciu przedszkolach w Krakowie i okolicach na grupie 325 dzieci w wieku 2,5–7 lat pokazało, że 10,8 proc. z nich ma wysoki poziom neofobii żywieniowej, a 12,3 proc. niski.
„Dzieci z wysokim poziomem neofobii istotnie rzadziej spożywały jaja, surowe lub gotowane warzywa oraz rośliny strączkowe. Jednocześnie wykazywały tendencję do częstszego spożywania słodyczy i przekąsek; produkty te były również częściej jedzone między posiłkami” – wynika z przekrojowego badania ekspertek związanych z Uniwersytetem Jagiellońskim Collegium Medicum w Krakowie.
Ponadto badanie pokazało, że dzieci z neofobią żywieniową bardzo rzadko jadły warzywa, dlatego nie zaspokajały dziennego zapotrzebowania na niektóre witaminy.
„Spożycie witaminy C (36 proc. zalecanego dziennego spożycia) oraz tiaminy, czyli witaminy B₁ (84 proc.), było znacznie niższe od zalecanych norm” – napisały badaczki w publikacji pt.„Występowanie neofobii żywieniowej u dzieci w wieku przedszkolnym z południowej Polski oraz jej związek z nawykami żywieniowymi, spożyciem pokarmów i parametrami antropometrycznymi — badanie przekrojowe" .
Ile razy trzeba spróbować, by się przekonać do nowego smaku?
Liczne badania dowodzą, że wielokrotne próbowanie nowego smaku zwiększa prawdopodobieństwo akceptacji. Ile prób potrzebuje dziecko, by polubiło jakiś owoc lub warzywo? Z przeglądu systematycznego 21 badań opublikowanych w latach 1980–2015 wynika, że niemowlę i małe dziecko w wieku 4–24 miesięcy musi próbować nowego smaku nawet przez 10 dni. Nie oznacza to jednak, że od razu nie stanie się jego wielbicielem lub da się do niego w ogóle przekonać. Awersja do niektórych owoców czy warzyw może trwać przecież do końca życia.
„Istnieją umiarkowanie mocne dowody na to, że próbowanie danego warzywa lub owocu przez 8–10 dni lub dłużej może zwiększyć jego akceptację” – piszą badacze w artykule pt. „Wpływ wielokrotnego próbowania pokarmów na ich akceptację przez niemowlęta i małe dzieci – przegląd systematyczny”.
Jednocześnie zauważają, że wpływ wielokrotnego podawania jakiegoś produktu na jego akceptację prawdopodobnie przenosi się również na inne produkty należące do tej samej kategorii żywności, ale nie na produkty z innej kategorii. Jeśli polubi cukinię, to z większym prawdopodobieństwem zaakceptuje też dynię czy kalafiora.
Poza tym dzieciom podawane były głównie warzywa i owoce jako purée. Dlatego autorzy przeglądu wskazali, że trzeba też przyjrzeć się samej konsystencji podawanych produktów, bo sama znajomość smaku może nie wystarczyć. Odpowiedzi można szukać w innych badaniach. Jedno z nich – co prawda przeprowadzone na niewielkiej próbie, bo 49 dzieci w wieku 6–18 miesięcy – pokazało, że akceptacja tekstur rośnie wraz z wiekiem dziecka i rozwojem umiejętności żucia oraz motorycznych (Demonteil i wsp., 2019). Gotowane kawałki były dobrze akceptowane przez dzieci w wieku 8 miesięcy, dopiero potem wzrastała chęć na surowe kawałki warzyw i makaron. Poszczególne pokarmy oferowano w wieku, w którym niewiele niemowląt miało już doświadczenie z takimi konsystencjami.
„W wieku 12 miesięcy akceptowana była większość konsystencji pokarmów, z wyjątkiem kawałków surowych warzyw i makaronu. Na tym etapie żucie występowało częściej niż ssanie” – zaznaczyli badacze. Co istotne, dzieci akceptowały większość konsystencji wcześniej, niż wynikałoby to z praktyk żywieniowych stosowanych przez ich rodziców.
Z kolei z badania obserwacyjnego 7,8 tys. dzieci, które otrzymywały wcześniej mniej utarty pokarm, o grudkowatej konsystencji, który wymagał już gryzienia i żucia (między 6. a 9. miesiącem) wynika, że zaakceptowały nowe produkty łatwiej niż te, którym wprowadzano je po tym okresie życia.
„Dzieci, którym pokarmy z grudkami wprowadzono dopiero od 10. miesiąca życia, częściej sprawiały trudności podczas karmienia, nie spożywały wystarczających ilości jedzenia, były wybredne i odmawiały jedzenia w wieku 7 lat niż dzieci, którym takie pokarmy wprowadzono w zalecanym okresie” – zaznaczyli autorzy artykułu opublikowanego w czasopiśmie naukowym „Maternal and Child Nutrition”.
Ich zdaniem wyniki mogą potwierdzać twierdzenie, że istnieje pewien krytyczny okres, w którym dziecko powinno mieć kontakt z pokarmami o różnych konsystencjach.
„Wczesne zapoznawanie dziecka nie tylko z różnorodnymi smakami, lecz także z różnymi konsystencjami pokarmów ma znaczenie dla długoterminowego rozwoju preferencji żywieniowych oraz umiejętności jedzenia” – stwierdzają.
Neofobia żywieniowa jest pewnym naturalnym etapem rozwoju dziecka. Jeśli jednak wkrada się zbyt duża monotonia na talerzu dziecka, które powinno już sięgać po różne smaki i produkty, nie tylko utarte i zmielone, a dodatkowo nie przejawia zainteresowania jedzeniem, nie chce gryźć i żuć, a już najwyższy czas na to – warto skonsultować problem ze specjalistą.