Badanie rezonansem magnetycznym m.in. z bohaterami Gwiezdnych wojen

Badanie rezonansem magnetycznym, szczególnie dla dzieci, to stres związany koniecznością pozostawania w bezruchu przez co najmniej kwadrans na stole, który wsuwa się do aparatury, wydającej dodatkowo głośny dźwięk. W Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi pojawili się bohaterowie, którzy przeprowadzą przez diagnostykę obrazową, zwiększając komfort badania i jego jakość.

PAP/Piotr Polak
PAP/Piotr Polak

Dzieciom towarzyszą podczas rezonansu magnetycznego znane postacie z bajek Disneya: syrenka Ariel, odważna Vaiana, Myszka Miki, bohaterowie Marvela czy Gwiezdnych wojen. Wspierają proces diagnostyczny.

– Ich główną rolą jest odwrócenie uwagi dziecka od stresującego otoczenia i uciążliwości związanych z badaniem, takich jak hałas czy konieczność pozostawania w bezruchu – wyjaśnia dr hab. n. med. Piotr Grzelak, kierownik Zakładu Diagnostyki Obrazowej ICZMP. Dodaje, że dzięki bajkom pacjenci dłużej pozostają spokojni, nie poruszają się, a to ma kluczowe znaczenie dla jakości obrazów. 

– Ogranicza to konieczność powtarzania sekwencji, skraca łączny czas badania i zwiększa jego efektywność – podsumowuje radiolog. 

Tym bardziej, że badanie wykonuje się u bardzo małych pacjentów, u których utrzymanie w bezruchu graniczy z cudem. MRI u dzieci wykonuje się od urodzenia. Najczęściej w przypadku wad lub zaburzeń ośrodkowego układu nerwowego. 

– Gdy mamy podejrzenie krwawienia dokomorowo i do samej tkanki nerwowej, czyli w półkuli, to musimy znać lokalizację, wiedzieć, jak duże to ognisko – wyjaśnia dr hab. n. med. Iwona Maroszyńska, dyrektorka Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki. Jednocześnie zauważa, że u tych bardzo małych pacjentów jest prościej przeprowadzić badanie niż u nieco starszych.

– U noworodków jest o tyle łatwiej, bo można zastosować zindywidualizowaną opiekę prorozwojową (ang. Newborn Individualized Developmental Care and Assessment Program  – NIDCAP), czyli przygotowanie dziecka, otulenie, owinięcie, jakaś stymulacja. Wtedy te dzieci dłużej wytrzymują np. śpią albo wykonuje się lekką sedację. Ale u dziecka kilkumiesięcznego, rocznego, dwulatka, trzylatka, taka terapia jest już trudna do wykonania – zaznacza dr Maroszyńska. 

Ale nawet jeśli konkretna sytuacja wymaga sedacji pacjenta, to przy wykorzystaniu animacji podaje się mniejszą dawkę leków.

zdj. Fundacja K.I.D.S.

Wirtualna rzeczywistość sposobem na bolesne zabiegi u dzieci

Tropikalna plaża jest pod wieloma względami lepszym miejscem niż gabinet zabiegowy w Klinice Onkologii. Aby małym pacjentom łatwiej było znosić nieprzyjemności związane z leczeniem, Fundacja K.I.D.S. wyposażyła Centrum Zdrowia Dziecka w okulary rzeczywistości wirtualnej (VR).

Jak wygląda bajkowe badanie MRI krok po kroku

Badanie zaczyna się od rejestracji i ankiety, która pozwala wykluczyć przeciwwskazania do badania, np. obecność metalowych implantów czy rozrusznika serca. Tuż po wejściu do pracowni dziecko – zanim zostanie ułożone przez technika lub pielęgniarkę na ruchomym stole, który wsuwa się do aparatu rezonansu magnetycznego – może wybrać animację z dostępnej listy wyświetlanej na monitorze w pracowni. 

– Repertuar jest odpowiednio dobrany – animacje są specjalnie przygotowane i dopasowane długością do czasu trwania badania oraz ich charakter jest wyciszający i relaksacyjny, aby nie powodowały niepotrzebnego pobudzenia czy zaskoczenia dziecka – podkreśla dr Grzelak.

Dodaje, że w zależności od badanego obszaru zakładane są specjalne cewki, np. w formie „hełmu” na głowie, które odpowiadają za odbiór i nadawanie sygnału. 

– Stół z pacjentem wsuwa się do aparatu rezonansu magnetycznego – cylindrycznej przestrzeni o długości ok. 2 metrów. W trakcie badania konieczne jest pozostawanie w bezruchu, a sam aparat generuje charakterystyczne, głośne dźwięki, dlatego pacjent otrzymuje słuchawki wygłuszające – podkreśla lekarz.

Badanie trwa zazwyczaj od 15–20 minut do około godziny. W ośrodku codziennie wykonuje się od 10 do 12 takich badań u dzieci. To rozwiązanie tzw. ambient experience, czyli stwarzanie pacjentowi przyjaznego środowiska, wykorzystywane jest – jak zaznacza dr Grzelak - praktycznie u każdego pacjenta.

Ten międzynarodowy projekt przeprowadzany w sześciu ośrodkach na świecie, w tym łódzkim Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki, realizowany jest we współpracy z The Walt Disney Company oraz firmą Philips.

Autorka

Klaudia Torchała

Klaudia Torchała - Z Polską Agencją Prasową związana od końca swoich studiów w Szkole Głównej Handlowej, czyli od ponad 20 lat. To miał być tylko kilkumiesięczny staż w redakcji biznesowej, została prawie 15 lat. W Serwisie Zdrowie od 2022 roku. Uważa, że dziennikarstwo to nie zawód, ale charakter. Przepływa kilkanaście basenów, tańczy w rytmie, snuje się po szlakach, praktykuje jogę. Woli małe kina z niewygodnymi fotelami, rowery retro. Zaczyna dzień od małej czarnej i spaceru z najwierniejszym psem - Szógerem.

ZOBACZ TEKSTY AUTORKI

ZOBACZ WIĘCEJ

  • AdobeStock

    Cukrzyca i choroby uzębienia są ze sobą powiązane

    Cukrzyca może zwiększać ryzyko zapalenia przyzębia, utraty zębów i problemów z implantami. Badania wskazują zarazem, że zależność może działać także w drugą stronę – zły stan jamy ustnej wiąże się z większym ryzykiem późniejszego rozpoznania cukrzycy typu 2. Gabinet stomatologa może być także dobrym miejscem wykrywania kłopotów z glikemią.

  • Adobe Stock

    Leki biopodobne - szansa na szerszy dostęp do terapii biologicznych

    Mija 20 lat od dopuszczenia pierwszego leku biopodobnego w Europie. Leki te nie tylko zwiększyły dostępność terapii biologicznych i zmieniły ich finansowanie, ale też otworzyły dyskusję o tym, jak definiować innowację w medycynie. O rynku leków biopodobnych i praktyce klinicznej opowiada dr inż. Adriana Kiędzierska-Mencfeld, prezeska Rezon Bio.

  •  PAP/Andrzej Grygiel

    FND nie jest „urojoną chorobą”

    Zespół czynnościowy układu nerwowego, określany skrótem FND, to zaburzenie, w którym mózg nieprawidłowo steruje ruchem, czuciem lub innymi funkcjami, mimo że jego struktura pozostaje nieuszkodzona. Najnowsze badania epidemiologiczne pokazują, że zaburzenie to dotyka setek tysięcy pacjentów, a jego objawy są realne i często bardzo obciążające – choć przez lata pozostawało niedoszacowane i błędnie rozumiane. 

  • PAP/Michał Zieliński

    Czy turbiny wiatrowe szkodzą zdrowiu?

    W Polsce, podobnie jak w innych regionach Europy i świata, rośnie liczba elektrowni wiatrowych, które zmieniają krajobraz i przede wszystkim emitują specyficzny dźwięk. Na szczęście badania pokazują, że nie ma zagrożeń dla zdrowia, choć może istnieć ryzyko pewnego dyskomfortu.

NAJNOWSZE

  • PAP/Adam Warżawa

    Co dzieje się z ciałem podczas oglądania meczów MŚ w środku nocy?

    Wiele osób zarywa noce, aby obejrzeć Mistrzostwa Świata FIFA 2026 – według ekspertów można stracić nawet 275 godzin snu z powodu meczów rozgrywanych późno w nocy, a często towarzyszyć temu będzie mnóstwo adrenaliny i emocji. Lekarze ostrzegają, że częste nieprzespane noce, stres, nadmierne spożycie kofeiny i niezdrowe przekąski mogą wpływać na samopoczucie zarówno fizyczne, jak i psychiczne, zwłaszcza u osób z chorobami przewlekłymi.

  • Konferencja o problematyce uzależnienień 22-24 czerwca

    Patronat Serwisu Zdrowie
  • Leki biopodobne - szansa na szerszy dostęp do terapii biologicznych

  • Dlaczego możesz czuć się zmęczony nawet po ośmiu godzinach snu?

  • Paląc e-papierosy wciąż narażasz się na raka płuca

  • AdobeStock

    Cukrzyca i choroby uzębienia są ze sobą powiązane

    Cukrzyca może zwiększać ryzyko zapalenia przyzębia, utraty zębów i problemów z implantami. Badania wskazują zarazem, że zależność może działać także w drugą stronę – zły stan jamy ustnej wiąże się z większym ryzykiem późniejszego rozpoznania cukrzycy typu 2. Gabinet stomatologa może być także dobrym miejscem wykrywania kłopotów z glikemią.

  • Umiejętność pływania to za mało – niezbędna jest wiedza

  • FND nie jest „urojoną chorobą”

Serwisy ogólnodostępne PAP