Alergia nie kończy się wraz z latem
Autorka: Luiza Łuniewska
Koniec lata nie musi oznaczać końca alergii. We wrześniu w powietrzu nadal mogą unosić się pyłki uczulających roślin, m.in. bylicy i ambrozji. Dlatego katar, kichanie i łzawienie oczu, które pojawiają się lub nasilają na początku jesieni, nie zawsze są oznaką przeziębienia. Sezon alergiczny może trwać znacznie dłużej, niż podpowiada kalendarz.
Wrzesień kojarzy się raczej z początkiem jesieni niż z sezonem alergii. Tymczasem dla części osób właśnie wtedy nadal obecne są w powietrzu alergeny roślin. Pylą jeszcze chwasty, w tym bylica i ambrozja, a w sprzyjających warunkach mogą pojawiać się również duże ilości zarodników grzybów. Dlatego katar, kichanie, swędzenie nosa i oczu czy kaszel, które utrzymują się pod koniec lata, nie zawsze są oznaką infekcji.
Sezon alergii wziewnych nie ma jednej daty zakończenia. Poszczególne rośliny pylą w różnych terminach, a długość i intensywność ich sezonów zależą m.in. od temperatury, opadów i innych warunków pogodowych. W efekcie osoba uczulona na pyłki może odczuwać objawy jeszcze długo po zakończeniu sezonu traw czy zbóż.
Jednym z ważnych późnoletnich alergenów jest bylica. W wieloletnim badaniu prowadzonym w Warszawie średni początek jej sezonu pylenia przypadał na drugą połowę lipca, a sezon trwał średnio 65 dni. Jak czytamy w „Otolaryngologii Polskiej”, oznacza to, że pyłek tej rośliny był obecny w powietrzu także we wrześniu. Bylica może wywoływać typowe objawy alergicznego nieżytu nosa i zapalenia spojówek, a u osób z astmą przyczyniać się do nasilenia dolegliwości ze strony dolnych dróg oddechowych. Co istotne, późne lato jest okresem, w którym sezon pylenia różnych chwastów może się nakładać.
We wrześniu pyli także ambrozja
Szczególne znaczenie ma ambrozja pospolita (Ambrosia artemisiifolia). Roślina pochodzi z Ameryki Północnej, ale zadomowiła się w wielu krajach Europy. Jej pyłek należy do silnych alergenów, a sezon pylenia przypada przede wszystkim na późne lato i jesień.
Ambrozja jest „podejrzana” także z innego powodu. Obecność jej pyłku w powietrzu nie musi oznaczać, że roślina rośnie w pobliżu miejsca zamieszkania osoby uczulonej. Badania wykazały, że pyłek ambrozji może być transportowany na duże odległości. W analizowanych przypadkach docierał do Polski m.in. z południa Europy, a prawdopodobnym źródłem części epizodów były również obszary Ukrainy.
Wieloletnie obserwacje prowadzone w Rzeszowie, a opublikowane w „International Journal of Biometeorology”, pokazały natomiast, że pyłek ambrozji pojawiał się tam mimo braku lokalnych populacji tej rośliny. Sezon pylenia rozpoczynał się zwykle pod koniec sierpnia lub na początku września.
Objawy mogą wyglądać jak przeziębienie
Jesienna alergia może być mylona z infekcją. W obu przypadkach może pojawić się wodnisty katar, zatkany nos, kaszel czy gorsze samopoczucie. Są jednak objawy, które bardziej przemawiają za alergią: napadowe kichanie, świąd nosa i oczu, łzawienie oraz powtarzalność dolegliwości w danym okresie roku. W przypadku alergii objawy mogą utrzymywać się tak długo, jak długo trwa ekspozycja na uczulający alergen. Nie musi więc być tak, że wraz z pierwszym chłodniejszym tygodniem problem znika.
Dodatkową trudność stanowi fakt, że pyłki bylicy i ambrozji mogą wywoływać reakcje krzyżowe. Badania immunologiczne wskazują na podobieństwo niektórych ich alergenów. Z tego powodu samo stwierdzenie uczulenia na pyłek jednego z tych gatunków nie zawsze pozwala jednoznacznie ustalić, który alergen odpowiada za objawy.
Jesienią alergizują zarodniki grzybów
Późnym latem i jesienią na znaczeniu mogą zyskiwać także zarodniki grzybów pleśniowych. Ich obecność w środowisku zależy m.in. od wilgotności, temperatury i opadów. Jesień sprzyja gromadzeniu się wilgotnej materii organicznej, w której rozwijają się grzyby. Badania dotyczące środowiska domowego wskazują natomiast na związek między wilgocią, widoczną pleśnią i objawami nieżytu nosa. Metaanaliza obejmująca 31 badań wykazała podwyższone ryzyko nieżytu nosa u osób narażonych m.in. na widoczną pleśń i zapach pleśni. Dlatego jesienią warto brać pod uwagę zarówno alergeny obecne na zewnątrz, jak i te znajdujące się w pomieszczeniach.
Zmienia się sezon pylenia
Jednym z powodów, dla których o alergiach coraz częściej mówi się w kontekście zmian klimatu, jest wpływ temperatury i innych warunków środowiskowych na rośliny. Wyższa temperatura może wpływać na termin rozpoczęcia i zakończenia pylenia, a także na ilość produkowanego pyłku. Nie oznacza to jednak, że wszystkie gatunki reagują identycznie.
Najnowsze przeglądy badań wskazują, że zmiany klimatu mogą przekładać się na długość i intensywność sezonów pylenia, a także sprzyjać rozszerzaniu zasięgu niektórych gatunków alergennych. Znaczenie może mieć również zanieczyszczenie powietrza, które wpływa zarówno na rośliny, jak i na właściwości pyłku oraz reakcję dróg oddechowych. Szczególnie interesującym przykładem jest wspominana już ambrozja. Badania prowadzone w Europie Środkowej wskazują, że warunki klimatyczne mogą wpływać na długość jej sezonu pylenia. W badaniu ze Słowacji wyższa temperatura i wilgotność w okresie letnim i jesiennym wiązały się z późniejszym zakończeniem sezonu ambrozji.
Dla alergika ważniejsze od samej pory roku jest to, co aktualnie znajduje się w powietrzu. Dlatego osoby, u których alergia nasila się późnym latem lub jesienią, powinny zwracać uwagę na komunikaty dotyczące aktualnego stężenia pyłków. Najnowsze zalecenia Europejskiej Akademii Alergologii i Immunologii Klinicznej (EAACI) podkreślają znaczenie monitorowania stężeń pyłków i dostosowywania działań ograniczających ekspozycję do aktualnej sytuacji. Dotyczy to szczególnie osób z alergicznym nieżytem nosa i astmą.
Lato może się kończyć, ale dla części alergików sezon na kichanie – jeszcze nie.