Miód na rany
Autorka: Luiza Łuniewska
Miód kojarzy się przede wszystkim z domowymi sposobami na przeziębienie, bólem gardła i herbatą wypijaną w chłodne dni. Tymczasem od pewnego czasu naukowcy coraz uważniej przyglądają się jego innemu zastosowaniu: leczeniu ran.
W 2026 r. w czasopiśmie „Health Science Reports” ukazała się praca zespołu z Uniwersytetu w Buea. Badacze postanowili sprawdzić, czy miejscowe stosowanie miodu może przyspieszać gojenie ran przewlekłych skuteczniej niż standardowe przemywanie ich roztworem soli fizjologicznej.
Do badania zakwalifikowano 18 dorosłych pacjentów z ranami utrzymującymi się co najmniej trzy miesiące. Losowo przydzielono ich do dwóch grup. W pierwszej opatrunki nasączano nieprzetworzonym miodem pochodzącym z Kamerunu, w drugiej stosowano sól fizjologiczną. Obserwacja trwała 12 tygodni. Naukowcy oceniali między innymi zmniejszanie się powierzchni ran, powstawanie nowej tkanki, obecność bakterii, nasilenie bólu i ilość wydzieliny.
Wyniki były zaskakujące. Po 12 tygodniach powierzchnia ran w grupie leczonej miodem zmniejszyła się o 97 proc., podczas gdy w grupie stosującej sól fizjologiczną odnotowano zmniejszenie o 63 proc. Również tworzenie się ziarniny, czyli młodej tkanki wypełniającej ubytek i stanowiącej ważny etap gojenia, przebiegało sprawniej w grupie miodowej. Udział ziarniny w powierzchni rany wyniósł 90 proc., wobec 70 proc. w grupie kontrolnej.
Interesujące były także wyniki badań mikrobiologicznych. W wymazach pobranych po 12 tygodniach nie wykryto bakterii w ranach pacjentów stosujących miód. W drugiej grupie nadal izolowano między innymi gronkowca złocistego (Staphylococcus aureus) i pałeczkę ropy błękitnej (Pseudomonas aeruginosa). Pacjenci leczeni miodem zgłaszali również szybsze zmniejszanie się bólu, ilości wysięku i objawów zapalnych.
Dlaczego miód może pomagać w gojeniu?
Właściwości miodu, które zainteresowały współczesną medycynę, wynikają z jego składu chemicznego. To nie tylko mieszanina cukrów, ale także produkt zawierający kwasy organiczne, enzymy, związki fenolowe, flawonoidy i substancje o aktywności przeciwdrobnoustrojowej.
Jednym z najważniejszych mechanizmów jest wysokie ciśnienie osmotyczne miodu. Duże stężenie cukrów sprawia, że środowisko staje się niekorzystne dla wielu bakterii. Mówiąc prościej, miód ogranicza dostępność wody potrzebnej mikroorganizmom do wzrostu i rozmnażania. Niektóre z nich tracą wodę, co utrudnia im przetrwanie.
Znaczenie ma również kwaśny odczyn miodu. Jego pH wynosi zazwyczaj około 3,2–4,5. Takie środowisko może hamować rozwój części drobnoustrojów, a jednocześnie sprzyjać niektórym procesom naprawczym w uszkodzonych tkankach. Kolejnym elementem jest nadtlenek wodoru, czyli substancja znana również jako woda utleniona. Powstaje ona w miodzie wskutek działania enzymu oksydazy glukozowej, który przekształca glukozę w kwas glukonowy i nadtlenek wodoru. Proces ten nasila się po rozcieńczeniu miodu, na przykład pod wpływem płynu wydzielającego się z rany. W odpowiednim stężeniu nadtlenek wodoru wykazuje działanie przeciwdrobnoustrojowe.
Niektóre odmiany miodu mają dodatkowe mechanizmy działania. Przykładem jest nowozelandzki miód manuka, zawierający stosunkowo dużo metyloglioksalu (MGO). Związek ten odpowiada za znaczną część jego aktywności przeciwbakteryjnej, niezależnej od nadtlenku wodoru. Naukowcy zwracają również uwagę na polifenole i flawonoidy. Są to związki pochodzenia roślinnego o właściwościach antyoksydacyjnych. Mogą ograniczać niektóre procesy związane ze stresem oksydacyjnym i wpływać na przebieg reakcji zapalnej. W badaniach laboratoryjnych obserwowano także ich oddziaływanie na komórki uczestniczące w naprawie tkanek.
Nie tylko walka z bakteriami
Gojenie rany jest znacznie bardziej skomplikowanym procesem niż samo zwalczanie drobnoustrojów. Obejmuje kilka następujących po sobie, częściowo nakładających się etapów: hemostazę, czyli zatrzymanie krwawienia, reakcję zapalną, tworzenie nowej tkanki oraz przebudowę i dojrzewanie blizny. W procesie tym uczestniczą między innymi fibroblasty, keratynocyty, makrofagi i komórki śródbłonka naczyń krwionośnych. Ich zadaniem jest usuwanie uszkodzonych struktur, produkcja składników macierzy pozakomórkowej, odbudowa naskórka i tworzenie nowych naczyń krwionośnych.
Badania eksperymentalne sugerują, że niektóre składniki miodu mogą wpływać na aktywność tych komórek. Naukowcy analizują między innymi jego potencjalny wpływ na migrację keratynocytów, aktywność fibroblastów i produkcję czynników wzrostu. Istotne może być także ograniczanie nadmiernego stanu zapalnego, który w ranach przewlekłych często utrzymuje się zbyt długo i utrudnia regenerację.
Warto jednak zaznaczyć, że część tych mechanizmów poznano przede wszystkim dzięki eksperymentom komórkowym i badaniom na modelach zwierzęcych. Nie wszystkie zostały równie dobrze potwierdzone w badaniach klinicznych u ludzi.
Czy każdy miód nadaje się na ranę?
Miód spożywczy nie jest produktem jałowym. Może zawierać drobnoustroje, a nawet przetrwalniki bakterii, w tym laseczek z rodzaju Clostridium. Wprowadzenie ich do uszkodzonych tkanek może stanowić zagrożenie dla pacjenta. Ponadto skład i aktywność przeciwbakteryjna miodu zależą od roślin, z których pszczoły zbierały nektar, warunków środowiskowych i sposobu przechowywania produktu. Dlatego w nowoczesnej medycynie stosuje się tak zwany miód medyczny (medical-grade honey). Jest on odpowiednio oczyszczany, standaryzowany i sterylizowany, najczęściej za pomocą promieniowania gamma, które pozwala zniszczyć niebezpieczne mikroorganizmy i ich przetrwalniki bez istotnego ograniczania właściwości biologicznych miodu. Preparaty takie są dostępne między innymi w postaci żeli, maści i specjalnych opatrunków nasączonych miodem. Wykorzystuje się je w leczeniu wybranych ran przewlekłych, owrzodzeń, ran pooperacyjnych, urazowych i oparzeń.
Trzeba pamiętać, że miód nie jest uniwersalnym środkiem na każdą ranę. W przypadku ran przewlekłych konieczne jest przede wszystkim ustalenie przyczyny problemu. Owrzodzenie żylne wymaga odpowiedniego postępowania w przypadku niewydolności żylnej, a rana w przebiegu stopy cukrzycowej – oceny ukrwienia, kontroli zakażenia i odciążenia kończyny. Sam opatrunek, nawet zawierający substancję o działaniu przeciwdrobnoustrojowym, nie rozwiąże tych problemów.
Wyniki ostatniego eksperymentu wpisują się w szerszy nurt badań nad zastosowaniem miodu w leczeniu ran. W 2024 r. w „Nutrients” opublikowano metaanalizę obejmującą osiem badań i łącznie 906 pacjentów z ranami przewlekłymi. Autorzy stwierdzili, że opatrunki zawierające miód mogą przyspieszać gojenie i zwiększać stopień zamknięcia ran w porównaniu z niektórymi innymi metodami opatrunkowymi. Nie wykazano jednak jednoznacznej przewagi we wszystkich analizowanych wskaźnikach, między innymi w czasie eliminacji bakterii.
Warto też przypomnieć przegląd Cochrane dotyczący miejscowego stosowania miodu w leczeniu ostrych i przewlekłych ran. Autorzy przeanalizowali 26 badań obejmujących 3011 osób. Najbardziej przekonujące dowody dotyczyły przyspieszenia gojenia powierzchownych oparzeń częściowej grubości. W przypadku wielu innych rodzajów ran dane okazały się niewystarczające do sformułowania jednoznacznych wniosków.
Zanim więc preparaty na bazie miodu staną się stałym elementem terapii ran, szczególnie tych, które trudno się goją i są podatne na zakażenia, możemy go używać do domowych kuracji drobnych otarć i oparzeń, takich jak te od rozlanej gorącej herbaty.