FOBS – gdy lęk przed samotnością wpływa na życiowe decyzje
Autorka: Monika Grzegorowska
Są osoby, u których lęk przed byciem samotnym zwiększa skłonność do angażowania się w skrajne zachowania prowadzące do znalezienia partnera lub do trwania w niesatysfakcjonującym, czy nawet toksycznym związku – mówi Karolina Bonarska z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Strach przed byciem samotnym doczekał się swojej nazwy: FOBS (ang. fear of being single). Czy to oznacza, że to zjawisko na tyle powszechne, że psycholodzy musieli je nazwać?
Ostatnio coraz częściej mówi się o strachu przed samotnością. Społeczna presja związana z koniecznością znalezienia drugiej osoby, z którą można spędzić życie, jest obecnie bardziej odczuwalna niż kiedykolwiek wcześniej, zwłaszcza pod wpływem platform społecznościowych. Warto wyjaśnić, że FOBS to nie żaden syndrom czy choroba, a konstrukt psychologiczny opisujący lęk przed niemożnością znalezienia partnera romantycznego, który w różnym stopniu może dotyczyć każdego z nas na jakimś etapie naszego życia - ponieważ posiadamy potrzebę bliskości. Ale dzięki temu, że ma swoją nazwę, psychoterapeuci mogą łatwiej identyfikować ten stan u pacjentów i pracować nad odbudowaniem ich poczucia własnej wartości.
Wraz z innymi badaczami Instytutu Psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego brała pani udział w badaniu związku między lękiem przed byciem singlem (FOBS) a gotowością do angażowania się w skrajne zachowania romantyczne. Co konkretnie badaliście?
Punktem wyjścia były dla nas wcześniejsze doniesienia naukowe. Pokazywały one, że silny strach przed samotnością sprawia, że ludzie są bardziej skłonni angażować się w niezdrowe zachowania oraz w niektórych przypadkach potrafi zmusić człowieka do ekstremalnych wyrzeczeń. To właśnie te skrajne zachowania romantyczne były głównym punktem naszego zainteresowania. Chcieliśmy sprawdzić, do czego skłonni są ludzie, byle tylko zdobyć lub utrzymać partnera.
Ekstremalne zachowania, czyli jakie?
We wcześniej istniejących badaniach mówi się o zachowaniach nie tyle radykalnych, co potencjalnie uciążliwych dla osób, które doświadczają podwyższonego lęku, czyli na przykład obniżanie swoich oczekiwań i standardów w relacjach, dłuższe doświadczanie tęsknoty za byłymi partnerami. Takie nastawienie prowadzi do przekonania, że jakikolwiek związek jest lepszy niż żaden. Często wymaga to od tych osób poświęcenia znacznej energii i zasobów, co prowadzi do frustracji, negatywnych emocji i coraz bardziej desperackich działań, które mogą mieć zarówno osobiste, jak i społeczne konsekwencje.
Nie dotyczy to tylko singli, ale też osób już będących w związku. Czyli albo poszukiwanie kogoś „za wszelką cenę”, albo trwanie w niesatysfakcjonujących relacjach, ponieważ uważają, że to i tak lepsze niż mierzenie się z wielkim niepokojem, jaki niesie dla nich bycie ponownie singlem.
Na czym polegały badania?
W pierwszym etapie opracowaliśmy listę zachowań ocenianych jako ekstremalnie i nieekstremalne. Te pierwsze to m.in.: umawianie się z różnymi osobami pomimo uczucia, że się do nich nie pasuje, zaniedbywanie zobowiązań rodzinnych, aby spotkać się z potencjalnym partnerem czy też wykupywanie kursów podrywu online. Nieekstremalne – to te bardziej typowe zachowania podejmowane w celu znalezienia partnera, np. wybieranie aktywności i form spędzania czasu z potencjalnym partnerem, które odpowiadają obojgu, kupowanie prezentów na specjalne okazje (np. urodziny) dla potencjalnego partnera. Następnie przeprowadziliśmy dwa badania, w których w zależności od wyobrażonej przez uczestnika sytuacji (wzbudzenie lęku przed byciem singlem lub nie) mierzono jego gotowość do ustatkowania się z mniej satysfakcjonującym partnerem oraz skłonność do angażowania w skrajne i typowe zachowania romantyczne. Łącznie w obu badaniach wzięło udział 696 osób.
Chcieliśmy zbadać, czy takie osoby chętniej inwestują swoją energię, uwagę, środki, żeby znaleźć kogoś do relacji albo żeby utrzymywać relację, w której już są. Pytaliśmy, czy dana osoba jest skłonna do umawiania się na „randki w ciemno” lub do stosowania rygorystycznych diet, żeby stać się bardziej atrakcyjną osobą, czy kupuje bardzo drogie prezenty dla osoby, która potencjalnie mogłaby zostać partnerem albo do utrzymania istniejącej relacji.
I co wyszło w tych badaniach?
Że osoby, u których lek przed samotnością jest wysoki, są bardziej skłonne, żeby decydować na takie działania.
Ale jak odróżnić zwykłą potrzebę bliskości od zbyt wysokiego lęku przed samotnością?
Jeśli strach przed byciem samemu uniemożliwia albo utrudnia codzienne funkcjonowanie, jeśli sprawia, że nie możemy sobie z tym lękiem poradzić,
gdy zaczynamy rezygnować z całej masy różnych rzeczy: nie spotykamy się ze znajomymi, zaniedbujemy rodzinę, pracę, poświęcamy bardzo dużo naszej mentalnej energii na myślenie o tym, jak znaleźć partnera, np. całymi dniami przeglądamy Tindera, wypisujemy w internecie do ludzi, których nie znamy, proponując spotkanie – to może wykraczać poza standardową ilość wysiłku, którą ludzie wkładają w ten cel. Jeśli dodatkowo to sprawia, że czujemy się nieszczęśliwi, cierpimy – warto poszukać wsparcia u specjalisty, który pomoże nam uporać się z takimi obciążającymi emocjami i przekierować nasze wysiłki w stronę bardziej adaptacyjnych zachowań.
Jakie koszty psychiczne niesie ze sobą FOBS?
To zależy od kwestii osobowościowych i tego, jak radzimy sobie w życiu.
Jeśli ktoś ma wyższą wrażliwość na odrzucenie, może nadinterpretowywać zachowania partnera, doszukiwać się sygnałów odrzucenia nawet tam, gdzie faktycznie ich nie ma. Taka osoba żyje w ciągłym stresie: bycie singlem odczuwa jako osobistą porażkę i stan zagrożenia, a jeśli jest w związku – bez przerwy analizuje zachowanie partnera pod kątem potencjalnego rozstania.
Może nieustannie porównywać się z innymi osobami, mieć obniżoną samoocenę, żyć w poczuciu braku nadziei, czuć się samotna i smutna.
Z czego mogą wynikać takie skłonności? To kwestia cech charakteru czy może jakichś zdarzeń w dzieciństwie?
Na ten moment nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Nie znam badań, które pokazywałyby, że jest jakieś biologiczne podłoże tego typu zachowań. Na pewno ważną rolę odgrywają czynniki społeczne, jak choćby fakt, że kultura wpaja nam, że najwłaściwsza jest romantyczna relacja dwóch osób. Kiedy wchodzimy w wiek, w którym otaczający nas ludzie wchodzą w relacje z innymi, zaczynamy myśleć, że to norma. Gdy obracamy się w środowisku, w którym single są w jakimś sensie naznaczeni, gdzie wszyscy mówią, że powinniśmy kogoś sobie znaleźć, bo bez tego nie będziemy spełnieni – brak partnera odbieramy jako porażkę. To oczywiste, że to stresuje. A jak bardzo – to zależy od cech osobowościowych, od naszych poprzednich doświadczeń w relacjach romantycznych, od ogólnej tendencji do odczuwania lęku, czy od naszego środowiska rodzinnego.
Ale musimy też mieć świadomość tego, że niezależnie od swojego podejścia do związków każda osoba w którymś momencie może zacząć odczuwać niepokój związany z wyobrażeniem sobie siebie jako osoby samotnej na przykład za 20 lat czy u schyłku życia.
Jak więc sobie pomóc, żeby takiego lęku nie odczuwać?
Zaczynając od rzeczy nieklinicznych – warto zainwestować w relacje nieromantyczne. Jest wiele badań, które udowadniają, że single mogą mieć bardzo satysfakcjonujące i pełne życie. Ale żeby tak było, należy coś w tym kierunku zrobić. Z badań wynika, że single bardzo dbają o inne relacje, które posiadają. Osoby, które są w relacjach romantycznych, mają tendencję do zamykania się w tej diadzie czy rodzinie, jeśli taką stworzą. Tymczasem single mają rozbudowaną sieć bliższych i dalszych znajomych, z którymi regularnie się widują, spędzają czas.
Druga rzecz to rozwój osobisty i pasja, robienie tego, o czym zawsze marzyliśmy – to daje satysfakcję i zadowolenie.
I trzecia rzecz to przepracowanie swojego lęku albo samemu, albo w gabinecie terapeutycznym.
Można uporać się z tym samemu?
Jeśli ktoś ma wokół siebie bliskie osoby, z którymi może o tym porozmawiać, potrafi przemyśleć swoją sytuację i dojść do wniosku: „Jestem zadowolony z życia, które prowadzę. Jeśli kiedyś ktoś się pojawi – to świetnie, a jeśli nie – to też będzie w porządku” – to jest to jak najbardziej w porządku.
Jeśli jednak nie udaje się wypracować takiej postawy samodzielnie, warto skorzystać z pomocy specjalisty. Terapeuta, zadając odpowiednie pytania, pomoże uświadomić danej osobie, czego dokładnie boi się w byciu singlem i jak realnie ocenia ten stan. Taka praca pozwala precyzyjnie nazwać lęki, zrozumieć, jakie znaczenie przypisujemy relacjom i jak to wszystko wpływa na nasze codzienne życie.
A co z osobami, które z lęku przed samotnością trwają w toksycznym związku? Jak stawiać zdrowe granice w relacjach?
To może być najtrudniejsza część całego procesu. Skoro źródłem lęku jest perspektywa bycia singlem, to będąc w relacji – teoretycznie – unikamy tego zagrożenia. W efekcie znacznie trudniej jest uchwycić moment, w którym związek przestaje działać. Wyszukujemy argumenty przemawiające za tym, by zostać, usprawiedliwiamy codzienne kłótnie, brak porozumienia czy chłodne relacje, a dla wielu osób wystarczającym powodem do trwania w toksycznej relacji staje się sentyment i wspomnienie przeszłości.
Wyjście z wieloletniego związku, który jest niesatysfakcjonujący, oprócz lęku przed byciem ponownie singlem, wiąże się z obawą o zmianę całego życia, lękiem przed nieznanym – zmianą miejsca zamieszkania, powiedzenia dzieciom, „podzielenia” się zwierzętami i wspólnymi rzeczami. To trudne. Uświadomienie sobie, że nasza relacja nam nie służy to pierwszy krok. Stawianie granic osobie, od której czujemy się emocjonalnie uzależnieni, wymaga ogromnej odwagi.
Czy z lęku przed byciem singlem da się w ogóle wyleczyć?
Lęk jest emocją, która nam towarzyszy, kiedy postrzegamy, że to, co jest dla nas ważne, może być przez nas utracone – a emocji się nie leczy, to one sprawiają, że doświadczamy całego życia. FOBS to nie wyrok czy zaburzenie do leczenia, ale stan, który czasem może się pojawić i nad którym można i warto pracować, kiedy pogarsza znacząco jakość naszego życia. Musimy uświadomić sobie, że bycie singlem nie jest porażką czy byciem „gorszym”, po prostu jest jednym z etapów życia. Czas spędzony w pojedynkę także może być wartościowy.