Śpiączka i stany ograniczonej świadomości

Nie każdy pacjent, który się nie porusza i nie odpowiada na polecenia, jest całkowicie nieświadomy. Coraz więcej danych naukowych wskazuje, że mózg w stanach ciężkiego uszkodzenia może zachowywać zaskakującą zdolność do wewnętrznej aktywności.

Adobe Stock
Adobe Stock

Leżą nieruchomo w szpitalnych łóżkach. Czasem z zamkniętymi oczami, czasem z otwartymi, patrząc gdzieś w dal, bez reakcji na głos bliskich. Oddychają, ich serce bije, mózg pozostaje aktywny – ale czy są „obecni”? Śpiączka i inne stany ograniczonej świadomości należą do najbardziej niejednoznacznych doświadczeń współczesnej medycyny. Dla rodzin są dramatycznym zawieszeniem między nadzieją a stratą, dla lekarzy – jednym z najtrudniejszych wyzwań diagnostycznych, a dla neuronauki – obszarem, w którym rozstrzygają się fundamentalne pytania o naturę ludzkiej świadomości.

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu pacjent, który nie reagował na bodźce, był po prostu uznawany za nieświadomego. Dziś wiadomo, że taki wniosek bywa zbyt uproszczony. Badania ostatnich dwóch dekad pokazują, że pod pozorną nieobecnością mogą kryć się bardzo różne stany funkcjonowania mózgu – od całkowitego zaniku świadomości po jej ukryte, trudne do uchwycenia formy. Kluczowe jest jednak precyzyjne rozróżnienie pojęć, które w języku potocznym bywają używane zamiennie, a w medycynie oznaczają odmienne rzeczywistości neurologiczne.

Śpiączka jest stanem głębokiej nieświadomości, w którym pacjent nie otwiera oczu i nie wykazuje cykli snu i czuwania. Nie reaguje w sposób celowy na bodźce, a jego zachowanie ogranicza się do reakcji odruchowych. Z neurobiologicznego punktu widzenia śpiączka wiąże się z ciężkim uszkodzeniem struktur odpowiedzialnych za globalne pobudzenie mózgu, przede wszystkim pnia mózgu i siatkowatego układu aktywującego. Jak podkreślali Steven Laureys, Mélanie Boly i Pierre Maquet w przeglądzie opublikowanym w 2009 roku, śpiączka nie jest stanem trwałym. Ma charakter przejściowy – w ciągu dni lub tygodni pacjent albo umiera, albo odzyskuje częściową świadomość, albo przechodzi w inny stan zaburzeń świadomości.

Między śpiączką a minimalną świadomością

Najczęściej takim kolejnym etapem jest stan wegetatywny, obecnie coraz częściej określany jako zespół niereagującej czuwalności. Pacjent odzyskuje w nim cykle snu i czuwania, otwiera oczy, oddycha samodzielnie i zachowuje podstawowe funkcje autonomiczne. Może poruszać kończynami lub wydawać dźwięki, które dla osób z zewnątrz bywają mylące. Kluczowe pozostaje jednak to, że – według standardowych kryteriów klinicznych – nie wykazuje oznak świadomego kontaktu z otoczeniem ani z samym sobą. W 2010 roku międzynarodowa grupa ekspertów zaproponowała odejście od określenia „stan wegetatywny”, uznając je za stygmatyzujące i nieprecyzyjne, i wprowadzając nazwę „unresponsive wakefulness syndrome”.

Infografika PAP

Permanentny stres może zwiększać ryzyko zawału i udaru

W powszechnym mniemaniu traumatyczne wydarzenia lub wielki smutek mogą doprowadzić do „pęknięcia serca”. Nauka zaczyna wyjaśniać tę ludową mądrość: znaleziono właśnie powiązanie między przewlekłym stresem a chorobami układu krążenia.

Jeszcze bardziej złożony obraz dotyczy minimalnego stanu świadomości. Jest to stan pośredni między brakiem świadomości a jej pełnym odzyskaniem. Pacjent wykazuje w nim wyraźne, choć ograniczone i niestabilne oznaki świadomego przetwarzania informacji. Może reagować na proste polecenia, śledzić wzrokiem osoby lub przedmioty, wykonywać celowe ruchy, okazywać emocje adekwatne do sytuacji, a czasem wypowiadać pojedyncze słowa. Problem polega na tym, że reakcje te bywają sporadyczne i łatwe do przeoczenia. Badania zespołu Caroline Schnakers z 2009 roku pokazały, że znaczna część pacjentów uznanych za osoby z zespołem niereagującej czuwalności w rzeczywistości spełniała kryteria minimalnego stanu świadomości, jeśli oceniano ich za pomocą pogłębionych narzędzi klinicznych.
Różnicowanie tych stanów pozostaje jednym z największych wyzwań neurologii. Klasyczna obserwacja przyłóżkowa, oparta wyłącznie na zachowaniu pacjenta, bywa niewystarczająca – zwłaszcza gdy uszkodzenie dróg ruchowych uniemożliwia jakąkolwiek reakcję.

Przełom przyniosły badania neuroobrazowe. W 2006 roku zespół Adriana Owena opublikował wyniki, które zmieniły sposób myślenia o zaburzeniach świadomości. U pacjentki z rozpoznanym zespołem niereagującej czuwalności funkcjonalny rezonans magnetyczny wykazał aktywność mózgu odpowiadającą wykonywaniu poleceń. Gdy proszono ją o wyobrażenie sobie gry w tenisa lub poruszania się po własnym domu, aktywowały się dokładnie te same obszary mózgu co u osób zdrowych. Pacjentka nie poruszyła się ani nie odezwała – ale jej mózg reagował w sposób świadomy.
To odkrycie zapoczątkowało badania nad tzw. ukrytą świadomością, określaną dziś jako rozłączenie poznawczo-ruchowe. W 2019 roku Nicholas Schiff i współpracownicy wykazali, że u części pacjentów uznanych klinicznie za nieświadomych można wykryć świadome przetwarzanie poleceń za pomocą elektroencefalografii, mimo całkowitego braku reakcji ruchowych. Z perspektywy neuronauki oznacza to, że świadomość może być zachowana, lecz „uwięziona” – mózg nie traci zdolności myślenia, ale nie potrafi jej wyrazić poprzez ciało.

W poszukiwaniu świadomości

W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera sieć stanu domyślnego mózgu. Sieć ta obejmuje połączone ze sobą obszary mózgu, które są najbardziej aktywne wtedy, gdy człowiek nie wykonuje konkretnego zadania i nie skupia uwagi na bodźcach zewnętrznych. Uaktywnia się podczas introspekcji, wspominania przeszłości, planowania przyszłości i refleksji nad własnym „ja”.

Badania z użyciem rezonansu magnetycznego i pozytonowej tomografii emisyjnej pokazały, że funkcjonowanie sieci stanu domyślnego jest ściśle związane z poziomem świadomości. W śpiączce jej aktywność jest niemal całkowicie wygaszona. W zespole niereagującej czuwalności połączenia w jej obrębie są poważnie zaburzone. Natomiast u pacjentów w minimalnym stanie świadomości sieć ta bywa częściowo zachowana, co może tłumaczyć pojawiające się przebłyski kontaktu ze światem.

Zmienia się także podejście do rokowania. Przez wiele lat uważano, że brak poprawy w ciągu pierwszego roku po urazie oznacza stan nieodwracalny. Tymczasem badania opublikowane w 2013 roku wykazały, że u części pacjentów poprawa funkcji poznawczych może następować nawet po kilku latach, zwłaszcza jeśli zachowane są kluczowe połączenia wzgórzowo-korowe. Eksperymentalne metody, takie jak głęboka stymulacja mózgu, pokazały, że nawet ciężko uszkodzony mózg może zachować potencjał do reorganizacji.

Co czuje osoba w śpiączce?

Wszystkie te odkrycia mają również wymiar etyczny. Jeśli część pacjentów zachowuje świadomość, choć nie potrafi jej ujawnić, decyzje dotyczące leczenia, rehabilitacji i opieki długoterminowej nabierają nowego znaczenia. Do szczególnie poruszających źródeł wiedzy o tym, co może dziać się „od wewnątrz” u osób w głębokich stanach zaburzonej świadomości, należą relacje pacjentów po odzyskaniu kontaktu z otoczeniem. W badaniach jakościowych oraz analizach retrospektywnych osoby wybudzone ze śpiączki lub długotrwałej sedacji opisywały fragmentaryczne, często chaotyczne doświadczenia: wrażenia bólu, zimna, pragnienia, poczucie uwięzienia w ciele, a także sny i halucynacje trudne do odróżnienia od realnych bodźców. 

W pracy opublikowanej w 2019 roku przez Silvę i współpracowników pacjenci wspominali, że słyszeli głosy personelu medycznego lub rozmowy bliskich, choć nie byli w stanie w żaden sposób zareagować. Autorzy podkreślali, że tego rodzaju wspomnienia są podatne na zniekształcenia i rekonstrukcję pamięci, ale jednocześnie wskazują, iż nawet w stanie głębokiego braku reaktywności mózg może generować subiektywne przeżycia, których istnienia nie sposób całkowicie wykluczyć. Brak reakcji nie zawsze oznacza brak przeżyć, a „nieobecność” nie musi być równoznaczna z pustką. 

Współczesna medycyna coraz wyraźniej wskazuje, że granica między świadomością a jej brakiem jest znacznie mniej oczywista, niż sądzono jeszcze niedawno. Śpiączka i stany ograniczonej świadomości przestają powoli być „czarną dziurą” neurologii. 
 

Autorka

PAP

Luiza Łuniewska - Dziennikarka, reportażystka, redaktorka. Pisuje o wielkich triumfach medycyny i jej wstydliwych sekretach. Lubi nowinki z dziedziny genetyki. Była dziennikarką Życia Warszawy i Newsweeka, pracowała też w TVN i Superstacji. Jest absolwentką Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW. Wielbicielka kotów dachowych i psów ras północnych.

ZOBACZ TEKSTY AUTORKI

ZOBACZ WIĘCEJ

  • Adobe Stock

    Autoimmunizacja - sygnały alarmowe

    Pacjenci z chorobami autoimmunologicznymi często latami słyszą, że ich dolegliwości są „niespecyficzne”. Tymczasem nauka coraz wyraźniej pokazuje, że jednoczesne zmęczenie, ból, problemy skórne i zaburzenia nastroju mają wspólne, immunologiczne podłoże.

  • Adobe Stock

    Immunoterapia ratuje życie

    Dzięki odkryciu punktów kontrolnych układu odpornościowego możliwe stały się wieloletnie przeżycia u pacjentów onkologicznych, którzy jeszcze kilkanaście lat temu nie mieli żadnych realnych opcji leczenia. Immunoterapia przestała być eksperymentem dostępnym w nielicznych ośrodkach – dzięki decyzjom refundacyjnym i programom lekowym, stała się w Polsce standardem leczenia wielu nowotworów.

  • Adobe Stock

    Cisza, która leczy

    Badania pokazują, że już kilka minut ciszy może obniżać tętno, regulować układ nerwowy i uruchamiać procesy regeneracyjne w mózgu. Naukowcy coraz częściej mówią o ciszy jak o realnym narzędziu terapeutycznym.

  • AdobStock

    Na pikniku adrenalina powinna być pod ręką

    Zbliża się kolejny długi weekend, czas wyjazdów za miasto, wspólnego grillowania, czasu spędzanego na łonie natury. Takie pikniki wiążą się jednak ze zwiększonym ryzykiem dla alergików. I choć nie każda reakcja anafilaktyczna od razu stanowi bezpośrednie zagrożenie życia, warto być przygotowanym.

NAJNOWSZE

  • PAP/Maciej Kulczyński

    Bezpieczeństwo lekowe rodzi się na uczelniach

    Interdyscyplinarność w badaniach naukowych, kształcenie młodych kadr i kompetencji kierowniczych, ścisła współpraca w rozwoju innowacji między światem nauki i biznesu, budowanie odporności infrastruktury to elementy bezpieczeństwa lekowego – podkreślili eksperci podczas konferencji pt. „Innovation Day: bezpieczeństwo lekowe Polski i Europy. Nauka, medycyna, rozwój”.

  • Autoimmunizacja - sygnały alarmowe

  • Seksualność uwarunkowana nie tylko biologią

  • Immunoterapia ratuje życie

  • Wzrok można (i warto) badać nawet u niemowląt i małych dzieci

  • AdobeStock

    Chorzy na rozsiane nowotwory żyją coraz dłużej

    W ciągu ostatnich czterech dekad długoterminowe przeżycie pacjentów z nowotworem przerzutowym de novo wzrosło ponad dwukrotnie, choć postęp w poszczególnych typach nowotworów jest nadal nierównomierny – wynika z najnowszego badania amerykańskich naukowców.

  • Cisza, która leczy

  • Cicha progresja stwardnienia rozsianego. Nie przeocz

Serwisy ogólnodostępne PAP