Rozmawiaj i bądź obok – to najlepszy sposób, na opanowanie strachu po atakach w szkole

Tragiczne zdarzenia, jakie miały miejsce w ostatnich dniach w szkołach, wśród wielu uczniów wywołały strach i niepokój. W takiej sytuacji rolą dorosłych jest być dla nich wsparciem. Podstawą jest spokojna rozmowa i wysłuchanie.

AdobeStock
AdobeStock

Choć także my, dorośli możemy być przestraszeni tym, co się dzieje, pamiętajmy, że nie możemy unikać tego tematu – dziecku nie jest potrzebny rodzic, który udaje, że się nie boi. Potrzebuje kogoś, kto mimo własnego niepokoju potrafi być obok.

– Rozmowę z dzieckiem najlepiej zacząć od pytania: „Co już o tym wiesz i czego najbardziej się obawiasz?”. Dzięki temu nie dokładamy mu obrazów i szczegółów, których wcześniej nie znało, a jednocześnie możemy sprostować plotki. Trzeba mówić prawdę, ale prostym językiem, odpowiednim do wieku. Nie pomoże zdanie: „Nie masz się czego bać”. Lepiej powiedzieć: „Rozumiem, że po tym, co usłyszałeś, możesz czuć lęk. Sprawdźmy, co wiemy i co robią dorośli, żeby zadbać o bezpieczeństwo”. Dziecko potrzebuje nie tyle obietnicy, że nic złego nigdy się nie wydarzy, ile poczucia, że jego strach został zauważony i że w razie zagrożenia wie, do kogo się zwrócić – doradza psycholożka Ewa Bensz-Smagała z LuckyMind.

fot. P.Werewka

Dzieci czują nasze emocje. Rozmawiajmy z nimi o wojnie adekwatnie do ich wieku 

Specjaliści uspokajają: po każdym takim wydarzeniu lęk, większa czujność czy niechęć do pójścia do szkoły mogą być naturalną reakcją. To my, dorośli jesteśmy od tego, aby uspokoić emocje dzieci.

– Pomaga spokojny rytm dnia, ograniczenie wielokrotnego oglądania nagrań i rozmów pełnych spekulacji oraz konkretna informacja ze szkoły. Jeżeli jednak obawa nie słabnie, zaburza sen, wywołuje silne dolegliwości fizyczne albo uniemożliwia dziecku codzienne funkcjonowanie, potrzebna jest rozmowa ze szkolnym psychologiem lub innym specjalistą – mówi Ewa Bensz-Smagała.

Specjalistka zwraca uwagę, że wszystko zaczyna się jednak od bezpiecznej relacji z dorosłym. 

– Jeśli dziecko spodziewa się, że zostanie wyśmiane, skrytykowane, ukarane albo że dorosły od razu wpadnie w panikę, może nie powiedzieć, że ktoś mu grozi, że zobaczyło niepokojący wpis lub że od dłuższego czasu nie czuje się bezpiecznie w szkole. Bezpieczna relacja nie oznacza, że dorosły zgadza się na wszystko. Oznacza, że potrafi najpierw wysłuchać, potraktować słowa dziecka poważnie i dopiero potem spokojnie działać. To właśnie świadomość: „mam komu powiedzieć i ten ktoś mi pomoże” jest jedną z najważniejszych form ochrony dziecka – wyjaśnia Bensz-Smagała.

Nie nakręcaj paniki

Pamiętajmy też, by samemu nie nakręcać spirali emocji. Dla wielu rodziców to trudne, bo w sieci pojawiło się mnóstwo filmików, w których młodzi zamaskowani mężczyźni grożą atakami nożami, gazem. Młodzież chętnie je sobie przesyła, dyskutując o tym, gdzie może dojść do ataku. Tak nakręca się atmosfera paniki, której nie powinniśmy się poddać.

Służby nawołują, by nie wierzyć bezkrytycznie sensacyjnym wpisom w mediach społecznościowych i nie powielać ich. Po tragicznych zdarzeniach w internecie często pojawia się fala fałszywych alarmów – teraz mówi się o „cyber-challenge’ach”, krążą groźby „krwawego piątku” – których celem jest wyłącznie wywołanie masowego strachu. Nie dajmy się wciągnąć w taką narrację. 

Sposobem na uniknięcie dezinformacji jest śledzenie tylko oficjalnych komunikatów przekazywanych bezpośrednio przez dyrekcję szkoły, policję oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji lub resort cyfryzacji. I ograniczenie tzw. „doomscrollingu”, czyli ciągłego odświeżania wiadomości i czytania komentarzy pełnych paniki.

Ale co ważne, dzieciom trzeba też jasno powiedzieć: jeśli zobaczą groźbę w internecie lub usłyszą o planowaniu przemocy, nie powinny jej udostępniać „dla żartu”, tylko natychmiast pokazać ją zaufanemu dorosłemu.

Gdzie szukać pomocy
•    116 111 – całodobowa linia dla dzieci i młodzieży
•    800 70 2222 – wsparcie w kryzysie psychicznym
•    w sytuacji bezpośredniego zagrożenia dzwoni się na 112.

Autorka

Monika Grzegorowska

Monika Grzegorowska - O dziennikarstwie marzyła od dziecka i się spełniło. Od zawsze to było dziennikarstwo medyczne – najciekawsze i nie do znudzenia. Wstępem była obrona pracy magisterskiej o błędach medycznych na Wydziale Resocjalizacji. Niemal całe swoje zawodowe życie związała z branżowym Pulsem Medycyny. Od kilku lat swoją wiedzę przekłada na bardziej przystępny język w Serwisie Zdrowie PAP, co doceniono przyznając jej Kryształowe Pióro. Nie uznaje poranków bez kawy, uwielbia wieczory przy ogromnym stole z puzzlami. Życiowe baterie ładuje na koncertach i posiadówkach z rodziną i przyjaciółmi.

ZOBACZ TEKSTY AUTORKI

ZOBACZ WIĘCEJ

  • AdobeStock

    Depresja poporodowa to nie tylko sprawa kobiet

    Myśląc o depresji poporodowej, musimy pamiętać, że obok chorej kobiety jest dziecko i to, w jakim stanie psychicznym w czasie ciąży i w okresie poporodowym będzie matka, ma realny wpływ na jego rozwój.

  • Piotr Werewka/PAP

    Prawa półkula mózgu zaczyna dominować

    Współczesny świat wymusza częstsze używanie prawej półkuli mózgu, która odpowiada za odbiór emocji, kreatywność i przetwarzanie informacji na większym poziomie ogólności. A mózg do harmonijnego rozwoju potrzebuje różnorodnych bodźców, nie tylko wąskiej aktywności – zaznacza dr hab. n. hum. Jolanta Panasiuk, językoznawczyni, neurologopedka, prof. Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie i Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.

  • Pixabay

    Ratownicy i mundurowi też mogą potrzebować wsparcia

    Osoby, które zawodowo pomagają innym, często same potrzebują pomocy. Tymczasem w środowisku służb mundurowych i ratownictwa medycznego wciąż silny jest mit „twardziela”, a rozmowa o trudnościach bywa niesłusznie utożsamiana ze słabością. O infolinii dedykowanej funkcjonariuszom rozmawiamy z Magdaleną Wrzesień, psycholożką oraz koordynatorką Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym prowadzonym przez Fundację Itaka.

  • Pixabay

    Posiłki z rodziną działają na dzieci jak parasol ochronny

    Tam, gdzie rodziny jedzą razem posiłki, głębokie kryzysy i uzależnienia zdarzają się rzadziej. Wieloletnie badania socjologiczne i medyczne wykazują, że wspólne śniadania, obiady czy kolacje działają jak naturalny bufor ochronny przed zachowaniami ryzykownymi.

NAJNOWSZE

  • Adobe Stock

    Rdzeniowy zanik mięśni – choroba, którą daje się zatrzymać

    Gdy w rdzeniu kręgowym staje produkcja białka SMN, mięśnie szkieletowe stopniowo zaczynają zanikać. Jeszcze niedawno prowadziło to do trwałej niepełnosprawności, a nawet śmierci pacjenta. Dzisiaj medycyna dysponuje nowoczesnymi lekami, które pozwalają o własnych siłach wchodzić w kolejne etapy życia.

  • Płukanie jelita – to nie jest bezpieczne

  • Ciało potrzebuje luzu, nie tylko wyciskania

  • Depresja poporodowa to nie tylko sprawa kobiet

  • Jama ustna – tu często rodzi się problem nie tylko cielesny

  • PAP/Adam Warżawa

    Roli położnej nie można sprowadzić jedynie do ciąży, porodu, połogu

    W Polsce mamy wystarczająco dużo położnych. Wyzwaniem jest jednak brak równomiernej opieki nad pacjentkami, niewystarczające wykorzystanie kompetencji w obliczu spadku liczby porodówek i urodzeń. Położne nie chcą ograniczać pracy jedynie do sal porodowych, ale towarzyszyć kobietom na każdym etapie życia, wspierać edukację zdrowotną, planowanie rodziny, dbać o profilaktykę – i pozostać odrębnym zawodem.

  • Obserwator – platforma, która skróci kolejkę do programów lekowych?

Serwisy ogólnodostępne PAP