Żywieniowy jet-lag czyli zmiany pory posiłków a zdrowie
Autor: Marek Matacz
Nie tylko to, co jemy, ale również kiedy to robimy, może mieć znaczenie dla zdrowia. Niektóre badania sugerują, że już przesuwanie godzin posiłków między dniami roboczymi i wolnymi może sprzyjać problemom zdrowotnym.
Zmiany pór posiłków mogą sprzyjać chorobom serca
W badaniu opisanym na łamach periodyku „Communications Medicine” naukowcy przeanalizowali dane ponad 100 tys. uczestników francuskiego projektu NutriNet-Santé w wieku średnio 43 lat. Sprawdzili, czy różnice między godzinami jedzenia w dni powszednie i weekendy mają związek z ryzykiem chorób układu krążenia. Na podstawie wielokrotnie wypełnianych dzienniczków żywieniowych ustalili porę pierwszego i ostatniego spożycia kalorii, a następnie porównali środek tego przedziału w różnych dniach tygodnia.
Mediana obserwacji wyniosła 8,1 roku. W tym czasie zanotowano prawie 2,4 tys. nowych przypadków chorób sercowo-naczyniowych. Okazało się, że u mężczyzn każda dodatkowa godzina przesunięcia posiłków wiązała się z wyższym o 14 proc. ryzykiem chorób układu krążenia i o 21 proc. ryzykiem choroby wieńcowej. Co ciekawe, wyższe ryzyko tej ostatniej towarzyszyło zarówno wcześniejszym, jak i późniejszym porom jedzenia w weekendy. Związki utrzymywały się po uwzględnieniu m.in. jakości diety, a w mniejszej grupie także parametrów snu. U kobiet takich istotnych statystycznie zależności nie stwierdzono, choć różnica między płciami nie została potwierdzona statystycznie.
Autorzy zaznaczają, że badanie nie było zaprojektowane tak, aby można było stwierdzić, że nieregularne jedzenie jest przyczyną chorób serca. Pokazało jednak wyraźną korelację.
„Nasze wyniki sugerują, że regularność pór spożywania posiłków w dni robocze i weekendy może odgrywać rolę w rozwoju chorób układu krążenia, niezależnie od długości snu i jakości diety, szczególnie u mężczyzn. Jeśli wyniki te zostaną potwierdzone w kolejnych badaniach, utrzymywanie regularnych pór posiłków może stać się jednym ze sposobów ograniczania ryzyka chorób sercowo-naczyniowych” – piszą badacze w swojej publikacji.
Przy żywieniowym jet-lagu widać wyższe BMI
Już w 2019 roku naukowcy z Uniwersytetu w Barcelonie i innych ośrodków zwrócili uwagę na znaczenie różnic między godzinami jedzenia w dni robocze i wolne. W pracy opublikowanej na łamach periodyku „Nutrients” zaproponowali pojęcie „eating jet lag” i sprawdzili jego związek z masą ciała.
Badanie objęło ponad tysiąc studentów w wieku od 18 do 25 lat z Hiszpanii i Meksyku. Uczestnicy podawali zwyczajowe godziny śniadania, obiadu i kolacji w dni powszednie oraz weekendy, a także swoją masę ciała i wzrost. Naukowcy porównali środek przedziału między pierwszym i ostatnim posiłkiem w obu częściach tygodnia. Okazało się, że u 64 proc. uczestników różnica przekraczała godzinę. Najbardziej zmieniała się pora śniadania – w weekendy wypadało ono przeciętnie około dwóch godzin później.
Co istotne, większy żywieniowy jet-lag wiązał się z wyższym BMI. Przy przesunięciach przekraczających 3,5 godziny wskaźnik ten był w analizie statystycznej o około 1,34 kg/m2 wyższy niż przy braku przesunięcia. Zależność utrzymywała się również po uwzględnieniu m.in. jakości diety, aktywności fizycznej, długości snu i chronotypu, czyli indywidualnej skłonności do wcześniejszej lub późniejszej aktywności.
Autorzy zaznaczają, że badanie miało charakter obserwacyjny i nie pozwala stwierdzić, czy to nieregularne godziny jedzenia rzeczywiście sprzyjają przybieraniu na wadze. Podsumowując rezultaty jednak stwierdzają: „Wyniki te potwierdzają przydatność wskaźnika żywieniowego jet-lagu odzwierciedlającego różnice w porach spożywania posiłków między weekendami i dniami roboczymi, do badania wpływu czasu jedzenia na otyłość. W dłuższej perspektywie zalecenia dotyczące zapobiegania otyłości w populacji ogólnej mogłyby uwzględniać ograniczanie różnic między godzinami spożywania posiłków w weekendy i dni robocze”.
Znaczenie może mieć insulina
Eksperci z National Taiwan University z kolegami z Singapuru rzucili natomiast nieco światła na mechanizmy towarzyszące żywieniowemu jet-lagowi. Na łamach periodyku „The American Journal of Clinical Nutrition” opisali analizę danych 248 zdrowych kobiet w ciąży.
Około 20. tygodnia ciąży uczestniczki przez cztery dni zapisywały godziny jedzenia. Badacze obliczyli, jak bardzo różniły się pory pierwszego i ostatniego posiłku między dniami roboczymi a weekendem. Porównali kobiety, u których różnica przekraczała godzinę, z tymi, u których wynosiła najwyżej godzinę. Przez dziesięć dni naukowcy monitorowali też stężenie glukozy za pomocą czujników, a około 25. tygodnia ciąży przeprowadzili badania krwi.
Okazało się, że większe przesunięcie godziny ostatniego posiłku wiązało się ze stężeniem insuliny na czczo wyższym o 21 proc. i o tyle samo wyższym wskaźnikiem insulinooporności HOMA2-IR. Średnie stężenie glukozy rejestrowane przez czujnik było w tej grupie o 5 proc. wyższe. Z kolei przesunięcie pory pierwszego posiłku o ponad godzinę wiązało się z większą o 9 proc. średnią amplitudą wahań stężenia glukozy. Zależności utrzymywały się po uwzględnieniu m.in. czynników związanych ze stylem życia i dietą.
Badanie nie dowodzi, że to zmiany godzin posiłków powodują zaburzenia gospodarki cukrowej, choć pokazało wyraźny związek. Nie wiadomo też, czy podobne zależności występują u osób, które nie są w ciąży.
Nie wykryto związku żywieniowego jet-lagu z zespołem metabolicznym
Nie wszystkie badania wskazują jednak na szkodliwe skutki żywieniowego jet-lagu. Naukowcy z francuskich ośrodków badawczych przeanalizowali dane ponad 16 tys. uczestników wspomnianego na początku projektu NutriNet-Santé, w wieku średnio 51 lat. Sprawdzili m.in. różnice w godzinach jedzenia między dniami roboczymi a wolnymi.
Średnio po 2,1 roku u 1936 osób stwierdzono zespół metaboliczny, czyli współwystępowanie zaburzeń zwiększających ryzyko m.in. chorób serca i cukrzycy. W badaniu opisanym na łamach periodyku „Scientific Reports” nie wykazano jednak istotnego związku między wielkością żywieniowego jet-lagu a ryzykiem tego zespołu. Znaczenie miały natomiast inne cechy sposobu odżywiania. U kobiet późniejsze rozpoczynanie jedzenia, a u mężczyzn spożywanie większej części kalorii po godzinie 17. wiązało się z wyższym ryzykiem zespołu metabolicznego.
Wyniki badań sugerują więc, że przesuwanie godzin jedzenia może niekorzystnie wpływać na zdrowie. Nie wszystkie analizy potwierdzają jednak takie zależności. Potrzebne są zatem dalsze prace, które pozwolą ustalić, czy utrzymywanie regularnych godzin posiłków rzeczywiście pomaga zapobiegać chorobom.