Ból pleców może powodować depresję
Autorka: Monika Grzegorowska
Kiedy myślimy o bólu kręgosłupa, raczej nie przychodzi nam do głowy psychologiczny aspekt tego cierpienia. Tymczasem głowa i kręgosłup to naczynia połączone: gdy boli nas kręgosłup i zmagamy się z przewlekłym bólem, automatycznie czujemy się gorzej: pojawiają się stany depresyjne, lęki czy zwątpienie.
Z badania przeprowadzonego przez brytyjskich naukowców na ponad 190 tys. osób – z których 35 proc. zgłosiło ból pleców, a 7 proc. przewlekły ból pleców – wynika, że doświadczający bólu pleców są dwukrotnie bardziej narażeni na lęk, depresję, stres, lub niedobór snu.
Także najnowsze badania przeprowadzone przez chińskich naukowców wykazały współzależność między bólem krzyża a depresją. Zdaniem autorów opracowania ból i regulacja emocji współwystępują w tych samych obszarach mózgu, co stanowi neurobiologiczną podstawę ich współistnienia. Ponadto wykazano, że czynniki psychologiczne, takie jak lęk, stres i słabe mechanizmy radzenia sobie mają związek z obydwoma schorzeniami.
Zdaniem badaczy przewlekły ból pleców może również prowadzić do efektu kuli śnieżnej: utrudniać sen, a w konsekwencji prowadzić do spadku produktywności i ograniczenia codziennych funkcji. Z czasem może to powodować drażliwość i problemy z socjalizacją.
– Przewlekły ból potrafi silnie ograniczyć funkcjonowanie społeczne – chory nie chce wychodzić, zaszywa się w domu, cierpi i czuje się osamotniony, co głęboko odbija się na kondycji psychicznej. Z drugiej strony, gorszy nastrój i spadek formy psychicznej również wpływa na odczuwanie fizycznego bólu. U podłoża uczucia, że „dźwigamy na barkach cały świat”, nierzadko leży stres, trudności adaptacyjne, przeciążenie emocjonalne czy lęki – wyjaśnia Katarzyna Kucewicz, psycholożka i psychoterapeutka.
Ból pleców u pacjenta z depresja trudniej się leczy
Dolegliwości psychosomatyczne potrafią opóźnić właściwą diagnozę. Pacjent krąży między ortopedą a neurologiem, wykonując kolejne badania obrazowe (jak rezonans czy tomografię), które nierzadko wykazują jedynie drobne, naturalne dla wieku zmiany zwyrodnieniowe, niemogące w pełni wyjaśnić skali odczuwanego cierpienia, podczas gdy źródłem problemu są nerwy i napięcie. Pod wpływem długotrwałego stresu organizm stale znajduje się w trybie „walcz lub uciekaj”. Dochodzi do mimowolnego, permanentnego skurczu mięśni – najczęściej w okolicach karku, barków oraz odcinka lędźwiowego. Z czasem mięśnie stają się niedotlenione i niedożywione, co generuje silny bólu o charakterze napięciowym.
Kłopot w tym, że klasyczna diagnostyka obrazowa (RTG, MRI), która ma za zadanie wykryć fizyczne uszkodzenia – dyskopatię, ucisk na korzenie nerwowe czy złamania – nie pokaże czynnościowego zaburzenia, jakim jest psychosomatyczne napięcie powięzi i mięśni. W efekcie pacjent słyszy, że „jest zdrowy”, choć ból realnie utrudnia mu życie.
Zdaniem specjalistów, kiedy pacjenci zgłaszają się do lekarza zarówno z bólem pleców, jak i depresją, ich przypadki są znacznie bardziej złożone.
„Ci chorzy nie reagują na leczenie w taki sam sposób, jak pacjenci, którzy odczuwają jedynie ból pleców – ich powrót do zdrowia zajmuje znacznie więcej czasu, a leczenie może być kosztowne. Nasze badania wskazują, że osiągnęlibyśmy znacznie lepsze rezultaty, gdybyśmy leczyli depresję i ból pleców jednocześnie, ale wymagałoby to bliższej współpracy specjalistów z różnych dziedzin” – zwraca uwagę dr Paulo Ferreira z Wydziału Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu w Sydney, współautor opracowania opublikowanego w czasopiśmie „Arthritis Care and Research”, w którym przeanalizowano dane z 11 międzynarodowych badań przeprowadzonych łącznie na 23 109 uczestników.
Stan psychiczny wpływa na postawę
Niezwykle ciekawym aspektem jest też wpływ psychiki na naszą postawę ciała.
Przewlekły stres i lęk sprawiają, że podświadomie przyjmujemy pozycję embrionalną, która ma chronić najważniejsze narządy wewnętrzne. Ramiona unoszą się i wysuwają do przodu (protrakcja), klatka piersiowa się zapada, a głowa wysuwa się przed oś ciała (tzw. tekstowa szyja). Powoduje to permanentne przeciążenie odcinka szyjnego i piersiowego kręgosłupa.
U osób z depresją charakterystyczne jest zaokrąglenie pleców (hiperkifoza), wzrok skierowany w ziemię i pociąganie nogami – a taka postawa ogranicza ruchomość klatki piersiowej i spłyca oddech, co jeszcze bardziej potęguje uczucie zmęczenia i braku energii.
– Onieśmielenie, wstyd czy trudne, traumatyczne doświadczenia, takie jak dewaluacja ze strony innych czy wyśmiewanie sprawiają, że odruchowo zamykamy się w sobie i garbimy. Przyjmujemy postawę obronną, jakbyśmy chcieli się schować przed światem. Często towarzyszy temu silny przykurcz i spłycony oddech. Dlatego tak ważne jest, by świadomie się prostować i dbać o siebie – mówi Kucewicz.
Lęk przed ruchem
Jeszcze większy problem występuje u osób otyłych, które zmagają się z depresją. Ich postawa ciała ulega drastycznym zmianom strukturalnym. Depresyjny brak energii i obniżone napięcie mięśniowe (hipotonia) sprawiają, że ciało poddaje się grawitacji: głowa i barki mocno opadają w dół, a klatka piersiowa zapada się. Dochodzi także do przeciążeń kompensacyjnych: dodatkowa masa ciała (szczególnie otyłość brzuszna) drastycznie przesuwa środek ciężkości do przodu. Aby nie upaść, organizm kompensuje to pogłębieniem lordozy lędźwiowej (wygięciem dołu pleców) i wysunięciem miednicy. W połączeniu z osłabionymi przez brak ruchu mięśniami głębokimi, prowadzi to do permanentnego, ostrego bólu kręgosłupa.
Bardzo często u tych pacjentów pojawia się wstyd przed chodzeniem na fizjoterapię, przed ćwiczeniami.
– Dotyczy to zresztą nie tylko osób otyłych – taki rodzaj wstydu i lęku przed ruszaniem się często „ciągnie się” za nami jeszcze ze szkoły, z dzieciństwa, kiedy np. byliśmy ośmieszani czy szykanowani przez inne dzieci. Z tego powodu w dorosłym życiu może pojawiać się jakiś rodzaj niechęci do ruchu, który jest zabójczy dla kręgosłupa. Nierzadko przychodzą do mnie pacjenci, którzy oprócz różnych problemów natury psychicznej, mają też nastroje depresyjne wynikające z olbrzymiej męczliwości. A jednym z elementów tej męczliwości jest doświadczenie problemów z kręgosłupem i braku siły, którego nie rozumieją. Tymczasem to wszystko jest ze sobą ściśle powiązane – mówi psycholożka.
Ból pleców objawem depresji
Co ciekawe działa także odwrotne zjawisko: ból pleców może być objawem choroby depresyjnej. Przewlekła depresja wiąże się bowiem z podwyższonym poziomem markerów zapalnych w organizmie, które fizycznie drażnią zakończenia nerwowe w okolicach przykręgosłupowych. Ból pleców jest wówczas fizjologicznym objawem cierpienia psychicznego. W takich przypadkach klasyczne leki przeciwbólowe nie przynoszą ulgi, natomiast ból pleców może ustąpić po włączeniu leków przeciwdepresyjnych (np. z grupy SNRI), które przywracają równowagę chemiczną w drogach przewodzenia bólu.
Jak dbać o kręgosłup, by chronić psychikę?
Głębokie oddychanie i medytacja
Techniki uważności pomagają uspokoić układ nerwowy i zmniejszyć napięcie mięśni. Praktykowanie głębokiego oddychania nawet przez 5–10 minut dziennie może obniżyć poziom kortyzolu i złagodzić napięcie w plecach i szyi.
Regularna aktywność fizyczna
Ćwiczenia o niewielkiej intensywności, takie jak chodzenie, joga czy pływanie poprawiają elastyczność kręgosłupa, zwiększają poziom endorfin (naturalnych polepszaczy nastroju) i redukują stres.
Korekcja postawy i ergonomia
Używaj ergonomicznych krzeseł i zachowuj prawidłową postawę w pracy. Neutralna pozycja kręgosłupa i odpowiednia wysokość monitora mogą zapobiec niepotrzebnemu przeciążeniu.
Higiena snu
Stały harmonogram snu i odpowiedni materac mogą pomóc w zmniejszeniu stresu fizycznego i emocjonalnego, wspomagając regenerację kręgosłupa w nocy. Dobierz wygodny dla siebie materac i poduszkę, by uniknąć porannego bólu i sztywność karku – takie dolegliwości potrafią popsuć humor i odporność psychiczną na cały dzień. Śpij 7–8 godzin w pozycjach neutralnych dla krzywizn kręgosłupa (na boku lub na wznak).
Fizjoterapia
Celowana fizjoterapia może pomóc w rozwiązaniu problemów z nierównowagą mięśniową, poprawić postawę ciała i zastosować techniki relaksacyjne, takie jak ćwiczenia rozciągające i rozluźnianie powięzi mięśniowych.
Pilnuj postawy
Kiedy się garbisz (np. przed komputerem), twój mózg odczytuje tę pozycję ciała jako stan zagrożenia lub smutku, przez co zaczyna produkować więcej kortyzolu. Ściągaj łopatki, otwieraj klatkę piersiową i unoś głowę – wyprostowana sylwetka wysyła do mózgu sygnał wzmacniający pewność siebie i odporność na stres.