Kolejki do fizjoterapeutów po horyzont
Autorka: Klaudia Torchała
Około 1,5 mln Polaków czeka na fizjoterapię i to właśnie do tych specjalistów ustawiają się najdłuższe kolejki, choć ich długość zależy od regionu. Wciąż mamy do czynienia z nierównym dostępem do świadczeń – podkreśli eksperci podczas XXII Forum Rynku Zdrowia. W tym wszystkim nie chodzi tylko o usprawnienie pacjenta, ale systemu. Jak to zrobić?
Dr hab. Agnieszka Stępień, prezeska Krajowej Rady Fizjoterapeutów podczas sesji otwartej pt. „Fizjoterapia w odpowiedzi na rosnące potrzeby społeczne i efektywne wykorzystanie środków publicznych” przypomniała, że w latach 2019–2024 w Polsce było ponad 80 tys. fizjoterapeutów, z czego 58 proc. pracowało w publicznej ochronie zdrowia. To grupa zawodowa, której potencjał nie jest w pełni wykorzystany. Eksperci mówią jednym głosem. Najwyższy czas to zmienić, bo w najbliższych latach potrzeby fizjoterapeutyczne pacjentów będą rosły. Po pierwsze społeczeństwo starzeje się, po drugie wydłuża wiek życia, ale też lata przeżyte z niepełnosprawnością. Dr Stępień zaznaczyła, że obecnie w Polsce żyje około 8 mln osób w wieku 65 lat i starszych. Te osoby stają się mniej sprawne i samodzielne. Kobiety żyją średnio 16 lat z ograniczeniem sprawności, mężczyźni – ponad 11 lat.
– Jeżeli nie zmienimy sposobu organizacji systemu ochrony zdrowia w Polsce, dojdziemy do takiej sytuacji, że rosnące potrzeby nie będą mieć pokrycia w realizacji oczekiwań tych pacjentów. Musimy pomyśleć o zmianach systemowych – podkreśliła dr Stępień.
Eksperci zgodzili się, że chodzi o zmianę organizacji systemu rehabilitacji, bo obecnie do fizjoterapeuty ustawia się najdłuższa kolejka, a w poszczególnych województwach widoczne są nawet kilkunastokrotne różnice w finansowaniu tych świadczeń. Według danych przytoczonych przez dr Stępień, w 2021 roku tylko 26 proc. chorych po udarze otrzymało opiekę fizjoterapeuty w ciągu dwóch pierwszych tygodni, „natomiast w tej chwili to jest 22 do 25 proc.”. Szczególnie w tym przypadku wczesna interwencja daje większe szanse na powrót do pracy i do samodzielnego funkcjonowania.
– Z kolei 90 proc. świadczeniodawców prowadzących usługi rehabilitacji mówi o tym, że finansowanie jest niewystarczające i część z nich ponosi straty. W związku z tym nie chodzi tylko o liczbę fizjoterapeutów, ale także o równość dostępu dla pacjentów. Należałoby przyjrzeć się także kontraktowaniu, finansowaniu i ścieżkom dla określonych grup pacjentów – podkreśliła dr Stępień.
– Jeżeli popatrzymy chociażby na interwencje fizjoterapeutyczne, to mogą one zmniejszyć ryzyko upadku o 34 proc., co daje z analiz 440 proc. zwrotu z każdej zainwestowanej złotówki. To jest 100 razy więcej niż oprocentowanie lokaty w banku – dodała.
W czołówce przyczyn niesprawności jest ból dolnego odcinka kręgosłup i upadki osób w wieku senioralnym.
Bezpośredni dostęp do fizjoterapeutów
Wyliczając rozwiązania, które mogłoby usprawnić system, dr Stępień odwołała się do doświadczenia innych europejskich krajów oraz badań dowodzących, że bezpośredni dostęp pacjentów do fizjoterapeutów to oszczędności dla systemu. W przypadku Holandii i Wielkiej Brytanii to rozwiązanie wprowadzono już 20 lat temu, a we Francji, która ma podobny system kształcenia fizjoterapeutów, dwa lata temu.
– To są jednolite studia pięcioletnie, także mam nadzieję, że też Polska dołączy do tego grona – podała.
Dzięki temu – jak wyliczyła ekspertka – zredukowano o 10–30 proc. wizyty pacjentów u lekarza POZ, koszty badań obrazowych nawet do 76 proc., a zużycie leków przeciwbólowych o 50–80 proc. W przytoczonych przykładach fizjoterapeuta jest „samodzielnym ogniwem systemu, nie wykonuje czyichś zaleceń”. I w tym kierunku powinno się to zmienić. Chodzi o to, by pacjent np. w przypadku bólu pleców mógł bezpośrednio udać się do fizjoterapeuty, by jak najszybciej rozpocząć usprawnianie, a nie czekać na wizytę u specjalisty i badania obrazowe, nawet po kilka miesięcy.
Utrata sprawności kosztuje
Utrata sprawności kosztuje nie tylko pacjenta, ale też gospodarkę i system ochrony zdrowia. Można na to patrzeć chociażby przez pryzmat zwolnień.
– To ponad 42 mln zwolnień lekarskich z powodu chorób układu mięśniowo-szkieletowego. Blisko 50 mln wydatków związanych z utratą zdolność do pracy. Mamy 4 mln osób z orzeczoną niepełnosprawnością, a najczęstszą przyczyną tej ograniczonej sprawności są wady czy zaburzenia narządu ruchu. Jeżeli popatrzymy też na statystyki porad ambulatoryjnych dotyczących chorób mięśniowo-szkieletowych, to wartość ponad 10 mln zł – wyliczyła prezeska KIF. Jednocześnie zaznaczyła, że do tego dochodzą koszty opóźnionych interwencji z powodu przedłużającego się oczekiwania na wizytę u fizjoterapeuty, badań obrazowych, leczenia powikłań z powodu długotrwałej niesamodzielności, opieki nad osobami z niepełnosprawnością.
Z kolei Anna Skowrońska, zastępczyni dyrektora Departamentu Świadczeń Opieki Zdrowotnej Narodowego Funduszu Zdrowia, zwróciła uwagę, że analizując potencjał placówek w danym województwie, nie można opierać się jedynie na liczbie świadczeniodawców na 100 tys. mieszkańców, bo można dojść do mylnych wniosków. Przykładem może być województwo świętokrzyskie, które wykazuje jedną z najdłuższych kolejek, ale jest na drugim miejscu, jeśli chodzi o liczbę placówek udzielających świadczeń.
Jednocześnie Krzysztof Zdobylak, członek zarządu Stowarzyszenia IFIC Polska, dodał, że wyzwaniem w Polsce jest nierówny dostęp do fizjoterapeuty. Na Podkarpaciu przypada ponad „dwóch fizjoterapeutów na tysiąc mieszkańców, w lubuskim lub podlaskim województwie zdecydowanie bliżej jednego”. Ale to województwo podkarpackie, mimo potencjalnie znacznie większej liczby fizjoterapeutów, ma dłuższe kolejki.
Jaki z tego wniosek? Krótkoterminowo trzeba powielać model opieki, który sprawdza się w niektórych województwach, a długoterminowo skupić na zwiększaniu liczby fizjoterapeutów pracujących w publicznej ochronie zdrowia. Eksperci wskazali również na konieczność wypracowania standardów postępowania opartych na aktualnej wiedzy medycznej, współpracy z innymi zawodami medycznymi i monitorowania efektów pracy fizjoterapeutów, by pokazać, że przynosi ona pacjentowi korzyści. Warto również wyodrębnić pewne świadczenia, by wszyscy pacjenci, którzy mają skierowanie na fizjoterapię, nie musieli czekać w jednej kolejce.
– Mamy pacjentów, którzy trzeci raz w tym roku dostali skierowanie i stoją w kolejce do fizjoterapii ambulatoryjnej. Mamy pacjentów, którzy są po ostrych incydentach, złamaniach, zwichnięciach, naderwaniach czy wypisach ze szpitala. I ci wszyscy pacjenci stoją w jednej kolejce po 100, 150, 200 dni w zależności od regionu. Elementem, który mógłby w dużym stopniu usprawnić system, byłoby wyodrębnienie kolejek (…), co pozwoliłoby zarządzić ruchem pacjentów, bo obecnie tak naprawdę świadczeniodawca nie ma żadnej możliwości ingerowania w to – zaznaczyła Anna Skowrońska.
Można to zrobić na poziomie zmiany stosowanych rozporządzeń.
– Wszyscy się ekscytujemy 40 mld zł dotacji z budżetu państwa do NFZ-u. Ale do opinii publicznej nie przebija się, że Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, z którego są wypłacane renty i zwolnienia lekarskie, jest dofinansowywany co roku kwotą ponad 60 mld zł. To są środki, które idą na opłacenie konsekwencji nieefektywnego dostępu do świadczeń w systemie ochrony zdrowia i tego, że pacjenci przechodzą na długoterminowe zwolnienia lekarskie i renty – zwrócił uwagę Krzysztof Zdobylak.