Eplety - przyszłość transplantologii

Przeszczepiony narząd może być idealnie dopasowany pod względem grupy krwi, a nawet wykazywać dużą zgodność genetyczną z biorcą – i mimo to zostać zaatakowany przez układ odpornościowy. Dlaczego? Bo o losie przeszczepu mogą decydować różnice z pozoru błahe, ukryte w najmniejszych fragmentach cząsteczek HLA. Te fragmenty nazywają się epletami i właśnie one otwierają nowy rozdział w historii transplantologii.

PAP/Jakub Kaczmarczyk
PAP/Jakub Kaczmarczyk

Kiedy w połowie XX wieku zaczęła rozwijać się transplantologia, lekarze szybko zrozumieli, że największym przeciwnikiem przeszczepów nie jest sama operacja, lecz własny układ odpornościowy pacjenta. Organizm człowieka jest niezwykle skutecznym systemem obronnym. Każdego dnia rozpoznaje miliony cząsteczek i komórek, odróżniając to, co należy do niego, od tego, co pochodzi z zewnątrz. Przeszczepiony narząd, choć zdrowy i ratujący życie, ma jednak cechy biologiczne innego człowieka. Dla odporności może stać się intruzem.

Jak ustalano zgodność tkankową?

Właśnie dlatego powstało pojęcie zgodności tkankowej. Oznacza ono stopień podobieństwa między dawcą a biorcą w zakresie cząsteczek, które znajdują się na powierzchni komórek i są rozpoznawane przez układ odpornościowy. Najważniejsze znaczenie mają tu białka kodowane przez geny układu HLA (Human Leukocyte Antigen), które można porównać do biologicznego dowodu tożsamości każdej komórki.

Układ HLA jest niezwykle różnorodny. Każdy człowiek otrzymuje jego warianty od rodziców, dlatego prawdopodobieństwo znalezienia osoby o identycznym zestawie HLA jest niewielkie, poza bliźniętami jednojajowymi. Ta różnorodność jest ogromną zaletą z punktu widzenia ewolucji, ponieważ zwiększa szanse populacji na przetrwanie różnych zakażeń. W transplantologii staje się jednak wyzwaniem, bo oznacza, że niemal każdy przeszczep jest spotkaniem dwóch odmiennych układów biologicznych.
Pierwsze próby przeszczepiania narządów pokazały, że sama techniczna możliwość połączenia naczyń i przywrócenia przepływu krwi nie wystarcza. Organizm potrafił zniszczyć nowy narząd mimo prawidłowo przeprowadzonej operacji. Przełom nastąpił, gdy naukowcy zaczęli rozumieć rolę układu odpornościowego i poszukiwać sposobów przewidywania, czy dany przeszczep zostanie zaakceptowany.

Jednym z najważniejszych odkryć było wprowadzenie badań zgodności HLA oraz tzw. próby krzyżowej. W 1969 roku Rose Payne i Paul Terasaki opublikowali w "New England Journal of Medicine" badanie, które wykazało, że obecność przeciwciał biorcy reagujących z komórkami dawcy wiąże się z bardzo wysokim ryzykiem odrzucenia przeszczepu nerki. Odkrycie to zmieniło transplantologię. Od tej pory przed przeszczepieniem lekarze nie sprawdzali już tylko podobieństwa dawcy i biorcy, ale także pytali, czy organizm pacjenta nie posiada gotowej odpowiedzi immunologicznej przeciw konkretnemu narządowi.

Przez wiele lat zgodność tkankową oceniano przede wszystkim poprzez porównywanie antygenów HLA. Im mniej różnic między dawcą i biorcą, tym większą szansę na powodzenie przeszczepu zakładano. Takie podejście było ogromnym krokiem naprzód, ale z czasem okazało się, że obraz jest bardziej skomplikowany. Dwie osoby mogą bowiem różnić się w obrębie HLA, ale różnice te nie zawsze mają takie samo znaczenie dla odporności. Nie każda zmiana w cząsteczce HLA jest równie łatwo zauważana przez limfocyty. Niektóre pozostają dla układu immunologicznego niemal obojętne, inne mogą uruchomić produkcję przeciwciał atakujących przeszczep. I właśnie tutaj pojawiły się eplety.

Czym są eplety?

Eplet jest niewielkim fragmentem powierzchni cząsteczki HLA – strukturą złożoną z kilku aminokwasów, która może zostać rozpoznana przez przeciwciała. Jeśli klasyczna ocena zgodności tkankowej przypominała porównywanie całych książek, analiza epletów pozwala przyjrzeć się pojedynczym słowom, a nawet literom, które mogą zmienić znaczenie całego tekstu.
Koncepcję tę rozwinął immunolog René Duquesnoy, twórca narzędzia znanego jako HLAMatchmaker, które pozwala oceniać zgodność między dawcą i biorcą właśnie na poziomie strukturalnych różnic w HLA. Była to zmiana sposobu myślenia: zamiast pytać jedynie, ile antygenów HLA różni dwie osoby, naukowcy zaczęli analizować, jakie konkretne fragmenty tych antygenów mogą zostać zauważone przez układ odpornościowy.

Badania ostatnich lat pokazują, że ta bardziej precyzyjna analiza może mieć duże znaczenie kliniczne. Szczególnie dużo uwagi poświęca się niezgodnościom epletowym w obrębie HLA-DQ i HLA-DR. Liczne badania wskazują, że większa liczba takich różnic może wiązać się z częstszym powstawaniem przeciwciał swoistych dla dawcy (DSA), które są jednym z głównych mechanizmów przewlekłego odrzucania przeszczepów.

W opublikowanym w 2025 roku przeglądzie obejmującym 98 badań i ponad 286 tysięcy biorców przeszczepów wykazano, że analiza epletów może dostarczać dodatkowych informacji o ryzyku immunologicznym, których nie daje tradycyjne typowanie HLA. Autorzy podkreślili jednak, że metoda wymaga dalszej standaryzacji, zanim stanie się powszechnym elementem kwalifikacji wszystkich przeszczepów.

Nowa era transplantologii

Zmiana jest jednak wyraźna. Transplantologia coraz mniej przypomina poszukiwanie dawcy „podobnego” do biorcy, a coraz bardziej przypomina precyzyjną analizę biologicznej kompatybilności dwóch organizmów.

Rozwój technologii sekwencjonowania DNA sprawił, że dziś możliwe jest znacznie dokładniejsze odczytywanie genów HLA niż jeszcze kilkanaście lat temu. Sekwencjonowanie nowej generacji pozwala wykrywać subtelne różnice genetyczne, które wcześniej pozostawały niewidoczne. W połączeniu z analizą epletów daje to szansę na bardziej indywidualny dobór dawców.

Przyszłość może przynieść jeszcze większą zmianę. Naukowcy pracują nad komórkami i tkankami modyfikowanymi genetycznie tak, aby były mniej widoczne dla układu odpornościowego. Celem jest stworzenie przeszczepów, które nie wymagałyby tak silnego tłumienia odporności jak obecnie.

Na razie jednak eplety są jednym z najważniejszych symboli nowej ery transplantologii. Pokazują, że w biologii szczegóły mają ogromne znaczenie. To, co dawniej było postrzegane jako pojedyncza różnica między dwoma tkankami, dziś można rozłożyć na tysiące drobnych elementów i sprawdzić, które z nich rzeczywiście mogą uruchomić reakcję obronną.
 

Autorka

PAP

Luiza Łuniewska - Dziennikarka, reportażystka, redaktorka. Pisuje o wielkich triumfach medycyny i jej wstydliwych sekretach. Lubi nowinki z dziedziny genetyki. Była dziennikarką Życia Warszawy i Newsweeka, pracowała też w TVN i Superstacji. Jest absolwentką Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW. Wielbicielka kotów dachowych i psów ras północnych.

ZOBACZ TEKSTY AUTORKI

ZOBACZ WIĘCEJ

  • Adobe Stock

    Cyklosporoza, czyli „wybuchowa biegunka"

    Gwałtowna wodnista biegunka, bóle brzucha, osłabienie i utrata masy ciała – tak może objawiać się cyklosporoza, choroba pasożytnicza wywoływana przez Cyclospora cayetanensis. Jeszcze niedawno kojarzono ją głównie z podróżami do tropików. Dziś wiadomo, że zakażenia mogą pojawiać się również w krajach rozwiniętych, a źródłem problemu bywają świeże warzywa, owoce i zioła.

  • Adobe Stock

    Moda na reformery

    Ponad sto lat temu Joseph Pilates stworzył urządzenie, które miało pomagać wracać do sprawności po urazach. Dziś reformer przeżywa drugą młodość, podbija studia fitness i media społecznościowe. Skąd bierze się jego niezwykła popularność i co o efektach ćwiczeń na tej maszynie mówią najnowsze badania naukowe?

  • Adobe Stock

    Jad, który leczy

    Przez miliony lat ewolucja doskonaliła jad po to, by zabijać. Dziś naukowcy wykorzystują go, by ratować życie. Substancje pochodzące z jadów węży, skorpionów, ślimaków morskich, pająków, a nawet jadowitych jaszczurek, stały się inspiracją dla leków stosowanych w nadciśnieniu, cukrzycy, leczeniu bólu i chorobach serca. To jedna z najbardziej niezwykłych historii współczesnej farmakologii: trucizna zamieniona w terapię.

  • AdobeStock

    Mózg nie lubi otyłości

    Zbyt duża waga pogarsza różne obszary zdolności poznawczych. Ponadto sprzyja rozwojowi demencji. Seniorzy powinni także zwrócić uwagę na zbyt niską masę ciała.

NAJNOWSZE

  • PAP/Jacek Turczyk

    Badanie: siedzimy nie tylko w pracy, stąd często bóle szyjne i lędźwiowe kręgosłupa

    Prowadzimy siedzący tryb życia, co nie poprawia naszej kondycji. Najczęściej skarżymy się na dolegliwości kręgosłupa, w odcinku lędźwiowym i szyjnym. Jeśli podejmujemy aktywność fizyczną, to zazwyczaj jest to spacer, rower i bieganie – wynika z raportu „Polacy wobec planowych operacji ortopedycznych” zrealizowanego na zlecenie Nationale-Nederlanden.

  • Cyklosporoza, czyli „wybuchowa biegunka"

  • Różnorodność seksualna to wiele wyzwań

  • Moda na reformery

  • Jak przygotować małe dzieci na zmianę rutyny w czasie wakacji

  • AdobeStock

    Uwaga – długie siedzenie sprzyja nowotworom

    Wielogodzinne siedzenie sprzyja nie tylko otyłości czy chorobom układu krążenia. Liczne badania wskazują na związek między siedzącym trybem życia a wyższym ryzykiem różnych nowotworów. Szczególnie szkodliwe jest połączenie długotrwałego siedzenia z brakiem ruchu.

  • (Neuro)radiologia płodowa – zaawansowana metoda diagnostyczna

Serwisy ogólnodostępne PAP