Leczenie przewlekłej obturacyjnej choroby płuc
Autorka: Klaudia Torchała
Przewlekłą obturacyjną chorobę płuc (POChP) leczy się dwutorowo, czyli niefarmakologicznie i farmakologicznie. O szczegółach terapii opowiada dr hab. n. med. Piotr Dąbrowiecki, specjalista chorób wewnętrznych, alergolog, przewodniczący Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP.
– Podstawowe zabiegi niefarmakologiczne to jest przede wszystkim zaprzestanie palenia tytoniu. To są szczepienia ochronne, bo zmniejszamy liczbę zaostrzeń POChP stymulowanych przez patogeny – wylicza dr Dąbrowiecki z Kliniki Chorób Infekcyjnych i Alergologii w Wojskowym Instytucie Medycznym – Państwowym Instytucie Badawczym.
Specjalista dodaje, że do niefarmakologicznych sposobów zapobiegania rozwojowi choroby należą też rehabilitacja oddechowa oraz aktywny tryb życia i zdrowa dieta.
Równolegle z niefarmakologicznymi sposobami leczenia u pacjenta stosuje się leki, które są coraz bardziej nowoczesne.
– Ponieważ duszność jest tym typowym objawem POChP, stosujemy leki na duszność, czyli leki rozszerzające oskrzela. Z jednej lub z dwóch grup, czyli β-mimetyki lub leki antycholinergiczne (…). Jeżeli pacjent poza dusznością ma również zaostrzenia, czyli stan, kiedy musi wziąć antybiotyk, steryd doustny albo trafia do szpitala, to włączamy kolejny lek, czyli dodajemy lek przeciwzapalny, jakim jest steryd wziewny – wyjaśnia specjalista.
Dodaje, że gdy pacjent ma objawy choroby i następuje zaostrzenie, to standardem jest terapia trójlekowa, która rozszerza oskrzela, zmniejsza kaszel, świsty, duszność. Poprawia i wydłuża życie. Ale na horyzoncie pojawiło się także leczenie biologiczne.
– Badania wskazują, że jeżeli dokonamy fenotypowania POChP, czyli odpowiemy na pytanie, jaki proces zapalny dzieje się w płucach i ten proces będzie wywołany przez eozynofile, czyli będzie to tzw. T2-zależne zapalenie, to mamy antidotum: leczenie biologiczne – tłumaczy lekarz. Dodaje, że pod koniec 2026 roku to leczenie powinno być już dostępne dla pacjentów w Polsce z POChP.
Czynniki ryzyka POChP – nie tylko dym papierosowy
Czynnikami ryzyka jest palenie tytoniu, ale też bierne wdychanie dymu – nie tylko z papierosów, ale także powstającego w wyniku zanieczyszczeń powietrza, czyli np. benzo(a)pirenu. To jeden z Wielopierścieniowych Węglowodorów Aromatycznych (WWA) – substancji, które powstają głównie w procesach niecałkowitego spalania związków organicznych (spalin samochodów, pożarów lasów, działania przemysłu, ogrzewania domów).
– To jest ponad dwa miliony pieców, które generuje zimowy smog. Jeżeli go wdychamy, to prowadzi to do rozwoju POChP – przypomina specjalista.
Ponadto ryzyko POChP wynika z częstych infekcji dróg oddechowych w dzieciństwie.
– Wiemy, że niska sprawność wentylacyjna płuc w dzieciństwie spowodowana astmą, alergią, biernym paleniem, częstymi infekcjami powoduje, że jako dorośli szybciej zachorujemy na POChP, bo mamy już ograniczone rezerwy wentylacyjne płuc. Czyli to, co się działo w dzieciństwie, definiuje nam, na co zachorujemy jako dorośli – podkreśla dr Dąbrowiecki.
Szacuje się, że w Polsce na przewlekłą obturacyjną chorobą płuc leczą się ponad 2 mln osób, a dodatkowo 700 tys. nie ma jej jeszcze rozpoznanej, pomimo objawów. W podobnym stopniu chorują kobiety i mężczyźni.