Mity o raku piersi, które mogą kosztować zdrowie
Autorka: Monika Grzegorowska
Choć o raku piersi mówi się dużo, na jego temat wciąż krąży wiele mitów. Często wynikają one z przestarzałych danych lub powtarzanych bezrefleksyjnie opowieści. Dlatego wciąż trzeba o tym mówić, tłumaczyć, przypominać, prostować.
Oto one:
1. „Nie robię samobadania, bo chodzę na USG. To w dzisiejszych czasach nie ma sensu”
NIEPRAWDA. Znasz najlepiej swoje piersi. Szybko możesz zadziałać, obserwując jakiekolwiek niepokojące zmiany. Dlatego jeśli coś cię niepokoi - nie czekaj na wyznaczony termin badania profilaktycznego. Jeśli pojawia się guzek, wyciek, pomarańczowa skórka lub cokolwiek innego niepokojącego, szybko do lekarza! I to niezależnie od tego, kiedy miałaś ostatnie USG czy mammografię.
2. „Jak sama sobie nie wymacam, nic nie znajdą”
NIE! Pogląd skrajnie przeciwny do tego powyżej to totalna bzdura. Owszem, często raka piersi kobiety wykrywają same, ale to być może też dlatego, że nie badają się profilaktycznie. W zależności od budowy piersi i lokalizacji zmiany, samobadanie pozwala wykryć guzek wielkości 1-3 cm. Nowoczesne badania wykrywają zmiany wielkości KILKU MILIMETRÓW. Nie ma się nad czym zastanawiać!
3. „Wystarczy USG. Po co się naświetlać?”
PÓŁPRAWDA. W zależności od wieku i budowy piersi faktycznie USG lub mammografia może okazać się mniej lub bardziej dokładna. U młodych kobiet, ale także tych o piersiach wciąż zbudowanych z tkanki gruczołowej, USG sprawdza się lepiej. Mammografia analizuje skuteczniej tkankę tłuszczową i bywa, że jest potrzebna wyjątkowo nawet 20-latce. U części kobiet, np. z implantem, zalecany bywa rezonans magnetyczny. Pozwól specjalistom ocenić, które badania są ci potrzebne i nie wybieraj sobie po prostu wygodniejszego. Dość prawdopodobne, że masz obie tkanki naraz i obie domagają się uwagi.
4. „Mammografia jest bardzo szkodliwa”
NIE! Promieniowanie podczas mammografii jest minimalne. To nieprawda, że Szwajcaria jej zakazała. To chyba najbardziej szkodliwe mity. Dawka promieniowania stosowana podczas mammografii jest podobna do tej, jaką zapewnia nam kilka długich lotów samolotem. Jedna tomografia klatki piersiowej (wciąż badanie bezpieczne) to 15-20 mammografii.
5. „Mam za małe piersi do mammografii”
NIE. Mammografię można wykonać nawet u mężczyzny, więc mówienie, że piersi bywają za małe do tego badania, to nieprawda. Zresztą: panowie też zapadają na raka piersi. Żaden biust nie jest bezpieczny i zwolniony z badań.
6. „Nie będę się leczyć, bo mnie strasznie okaleczą”
NIE, zwłaszcza jeśli regularnie się badasz i wykryjesz raka we wczesnym stadium. Część kobiet boi się badać, wierząc, że ewentualne leczenie na pewno będzie wiązało się z „utratą kobiecości”. Tymczasem nawet złośliwe, ale jeszcze niewielkie zmiany są zazwyczaj leczone bez potrzeby usuwania całej piersi. Trzeba tylko na czas zgłosić się do lekarza. Ponadto w ramach NFZ można przejść równoczesną resekcję i rekonstrukcję piersi.
7. „W mojej rodzinie nie ma raka piersi, to nie mój problem”
NIEPRAWDA. Zaledwie 5-10 procent wszystkich zdiagnozowanych przypadków raka piersi to te spowodowane mutacjami genetycznymi.
Zdecydowana większość kobiet, które chorują, są tą pierwszą w rodzinie. U większości nie udaje się ustalić przyczyny, chociaż główne czynniki sprzyjające to otyłość, brak ruchu i alkohol.
Bezpłatna mammografia przysługuje kobietom w wieku 45-74 lat co dwa lata bez skierowania. To nie znaczy, że nie można jej zrobić wcześniej lub później, jeśli są do tego powody. Różnica jest taka, że wtedy trzeba najpierw zgłosić się do lekarza i dostać skierowanie.