Rośnie liczba przypadków róży

Wraz z wiekiem rośnie podatność organizmu na infekcje, a choroby przewlekłe osłabiają naturalne bariery obronne. To jeden z powodów, dla których róża – bakteryjna choroba skóry o gwałtownym przebiegu – staje się coraz częstszą przyczyną hospitalizacji osób starszych.

AdobeStock
AdobeStock

Róża, znana w medycynie jako erysipelas, należy do chorób, które mimo długiej historii klinicznej wciąż stanowią wyzwanie diagnostyczne i terapeutyczne. Choć jej objawy są często charakterystyczne, a mechanizm zakażenia dobrze opisany, choroba ta pozostaje wyzwaniem dla medycyny, zwłaszcza w starzejących się społeczeństwach i w populacjach obciążonych chorobami przewlekłymi. W ostatnich latach zainteresowanie róży w literaturze naukowej wyraźnie wzrosło, co znajduje odzwierciedlenie w liczbie publikacji poświęconych epidemiologii, patogenezie, nawrotom oraz nowym strategiom leczenia.

Róża tworzy wyraźny rumień

Róża jest ostrym zakażeniem bakteryjnym skóry i powierzchownych warstw tkanki podskórnej, obejmującym także naczynia limfatyczne. Choroba charakteryzuje się nagłym początkiem, gwałtownym przebiegiem i wyraźnymi objawami ogólnoustrojowymi. Typowy obraz kliniczny obejmuje intensywnie czerwony, dobrze odgraniczony rumień, któremu towarzyszy obrzęk, bolesność oraz uczucie miejscowego przegrzania skóry. Zmiany skórne pojawiają się najczęściej na kończynach dolnych, choć nie należą do rzadkości przypadki zajęcia twarzy, zwłaszcza w okolicy policzków i nosa. Objawom miejscowym niemal zawsze towarzyszą gorączka, dreszcze i ogólne złe samopoczucie, co odróżnia różę od wielu innych chorób dermatologicznych.

Czynnikiem etiologicznym róży są przede wszystkim paciorkowce beta-hemolizujące, najczęściej Streptococcus pyogenes. Bakterie te wnikają do skóry przez nawet niewielkie uszkodzenia naskórka, takie jak mikrourazy, pęknięcia skóry, otarcia czy miejsca po ukąszeniach owadów. Coraz więcej badań wskazuje, że istotną rolę w patogenezie choroby odgrywa także nosicielstwo paciorkowców w obrębie górnych dróg oddechowych oraz w okolicach okołoodbytniczych. Praca opublikowana w „European Journal of Clinical Microbiology & Infectious Diseases” wykazała, że u pacjentów z nawracającą różą znacznie częściej stwierdza się bezobjawową kolonizację tymi bakteriami, co może tłumaczyć skłonność do kolejnych epizodów choroby.

Paciorkowce – od anginy do szkarlatyny

Zakażenia paciorkowcowe pozostają jednym z najczęstszych powodów wizyt u lekarza rodzinnego. Te same bakterie mogą wywołać zwykłą anginę albo pełnoobjawową szkarlatynę – różnica tkwi w ich biologii i reakcji układu odpornościowego.

Rozpoznanie róży opiera się głównie na obrazie klinicznym i wywiadzie lekarskim. Badania laboratoryjne, takie jak oznaczenie poziomu białka C-reaktywnego czy liczby leukocytów, pełnią rolę pomocniczą i potwierdzają obecność stanu zapalnego, ale nie są swoiste dla tego schorzenia. Kluczowe znaczenie ma różnicowanie róży z innymi zakażeniami skóry i tkanki podskórnej. Pomyłki diagnostyczne mogą prowadzić do opóźnienia leczenia i zwiększenia ryzyka powikłań.

W ostatnich latach coraz więcej uwagi poświęca się epidemiologii róży. Analiza trendów badawczych obejmująca lata 2000-2024, opublikowana w 2025 r. w czasopiśmie „Frontiers in Medicine”, wskazuje na wyraźny wzrost liczby hospitalizacji z powodu tej choroby w krajach rozwiniętych. Autorzy badania podkreślają, że zjawisko to wiąże się z rosnącą częstością chorób przewlekłych, takich jak cukrzyca, otyłość, przewlekła niewydolność żylna oraz obrzęk limfatyczny, które istotnie zwiększają podatność na zakażenie.

Róża – zapobieganie nawrotom

Szczególnie problematycznym aspektem róży są jej nawroty. Badania kohortowe opublikowane w „BMC Infectious Diseases” pokazują, że nawet jedna trzecia pacjentów doświadcza kolejnych epizodów choroby w ciągu kilku lat od pierwszego zachorowania. Uszkodzenie naczyń limfatycznych w przebiegu ostrego stanu zapalnego prowadzi do przewlekłego obrzęku, który z kolei sprzyja kolejnym zakażeniom, tworząc błędne koło choroby. Zjawisko to ma istotne konsekwencje kliniczne i ekonomiczne, ponieważ nawracająca róża wiąże się z częstszymi hospitalizacjami i długotrwałą niezdolnością do pracy.

Leczenie róży opiera się na antybiotykoterapii ukierunkowanej na paciorkowce. Penicyliny pozostają lekami pierwszego wyboru, co potwierdzają zarówno klasyczne wytyczne, jak i najnowsze przeglądy systematyczne. W przypadku uczulenia na penicylinę stosuje się antybiotyki alternatywne, takie jak makrolidy lub cefalospory. Przegląd opublikowany w 2024 roku w „Journal der Deutschen Dermatologischen Gesellschaft” wskazuje, że skuteczność leczenia jest wysoka, pod warunkiem odpowiednio wczesnego wdrożenia terapii i zachowania zalecanego czasu jej trwania. Autorzy podkreślają, że przedwczesne przerwanie leczenia zwiększa ryzyko nawrotów i powikłań.

Coraz częściej w literaturze naukowej pojawia się także temat profilaktyki nawrotów róży. Badania randomizowane sugerują, że u pacjentów z częstymi nawrotami długotrwała profilaktyka antybiotykowa może istotnie zmniejszyć ryzyko kolejnych epizodów. Jednocześnie podkreśla się znaczenie leczenia chorób współistniejących oraz właściwej pielęgnacji skóry, w tym zapobiegania jej przesuszeniu i pęknięciom, które mogą stanowić wrota zakażenia.

Róża nie jest chorobą jedynie skóry, lecz schorzeniem o charakterze ogólnoustrojowym, którego konsekwencje mogą wykraczać daleko poza widoczne zmiany dermatologiczne. W rzadkich, ale ciężkich przypadkach może prowadzić do bakteriemii, zapalenia wsierdzia, a nawet sepsy. Z tego powodu szybkie rozpoznanie i właściwe leczenie mają kluczowe znaczenie dla rokowania pacjentów.

Współczesna medycyna coraz lepiej rozumie mechanizmy leżące u podstaw róży, jednak choroba ta wciąż pozostaje istotnym problemem klinicznym. Najnowsze badania podkreślają, że skuteczna walka z różą wymaga nie tylko antybiotyków, lecz także kompleksowego podejścia do pacjenta, uwzględniającego kontrolę chorób przewlekłych, edukację zdrowotną i długofalową profilaktykę.

Autorka

PAP

Luiza Łuniewska - Dziennikarka, reportażystka, redaktorka. Pisuje o wielkich triumfach medycyny i jej wstydliwych sekretach. Lubi nowinki z dziedziny genetyki. Była dziennikarką Życia Warszawy i Newsweeka, pracowała też w TVN i Superstacji. Jest absolwentką Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW. Wielbicielka kotów dachowych i psów ras północnych.

ZOBACZ TEKSTY AUTORKI

ZOBACZ WIĘCEJ

  • Adobe Stock

    Moda na reformery

    Ponad sto lat temu Joseph Pilates stworzył urządzenie, które miało pomagać wracać do sprawności po urazach. Dziś reformer przeżywa drugą młodość, podbija studia fitness i media społecznościowe. Skąd bierze się jego niezwykła popularność i co o efektach ćwiczeń na tej maszynie mówią najnowsze badania naukowe?

  • Adobe Stock

    Jad, który leczy

    Przez miliony lat ewolucja doskonaliła jad po to, by zabijać. Dziś naukowcy wykorzystują go, by ratować życie. Substancje pochodzące z jadów węży, skorpionów, ślimaków morskich, pająków, a nawet jadowitych jaszczurek, stały się inspiracją dla leków stosowanych w nadciśnieniu, cukrzycy, leczeniu bólu i chorobach serca. To jedna z najbardziej niezwykłych historii współczesnej farmakologii: trucizna zamieniona w terapię.

  • AdobeStock

    Mózg nie lubi otyłości

    Zbyt duża waga pogarsza różne obszary zdolności poznawczych. Ponadto sprzyja rozwojowi demencji. Seniorzy powinni także zwrócić uwagę na zbyt niską masę ciała.

  • PAP/Jacek Turczyk

    Pacjenci ze zwiększonym ryzykiem zaostrzeń POChP pozostali bez leczenia biologicznego

    Pacjenci ze zwiększonym ryzykiem zaostrzenia przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP), którzy mają podwyższony poziom eozynocytów we krwi, powinni mieć dostęp do leczenia biologicznego. To światowy standard. Klinicyści i pacjenci liczyli, że w tym wskazaniu dupilumab pojawi się lada chwila, ale tak się nie stanie – zaznaczyli specjaliści podczas konferencji zorganizowanej przez Fundację „TO SIĘ LECZY".

NAJNOWSZE

  • Adobe Stock

    Moda na reformery

    Ponad sto lat temu Joseph Pilates stworzył urządzenie, które miało pomagać wracać do sprawności po urazach. Dziś reformer przeżywa drugą młodość, podbija studia fitness i media społecznościowe. Skąd bierze się jego niezwykła popularność i co o efektach ćwiczeń na tej maszynie mówią najnowsze badania naukowe?

  • (Neuro)radiologia płodowa – zaawansowana metoda diagnostyczna

  • Choroby alergiczne lubią się łączyć, co jeszcze bardziej pogarsza jakość życia

  • Program „Moje zdrowie” to przede wszystkim sito dla zdrowych

  • Jad, który leczy

  • PAP/P.Werewka

    Jak przygotować małe dzieci na zmianę rutyny w czasie wakacji

    Wszyscy wyczekujemy wakacji – bez odwożenia do szkoły, szykowania śniadaniówek czy porannych pytań „gdzie twój drugi but?”. Ale dla dzieci rutyna to psychologiczne rusztowanie. Kiedy nagle znika, niektóre dzieci czują się szczęśliwsze, a inne… nieco zagubione, pozbawione swojego naturalnego rytmu. Szczególnie trudne może to być dla dzieci z zaburzeniami lękowymi i innymi.

  • Badanie: długowieczność tak, ale pod pewnymi warunkami

  • Mózg nie lubi otyłości

Serwisy ogólnodostępne PAP