Wczesna nauka czytania rozwija mózg i przygotowuje do wyzwań

Wczesna nauka czytania daje dziecku poczucie sprawczości, mocy i pewności siebie, dzięki czemu lepiej radzi sobie ono z wyzwaniami w późniejszym życiu szkolnym – uważa prof. Jagoda Cieszyńska-Rożek z Centrum Metody Krakowskiej.

PAP/Bartłomiej Zborowski
PAP/Bartłomiej Zborowski

Dzieci, które uczą się czytać na wczesnym etapie rozwoju, szybciej się uczą, lepiej przyswajają języki obce, a także budują w sobie takie poczucie: mogę, umiem, potrafię, co jest fundamentem, na którym dziecko opiera swoją całą późniejszą edukację i relacje rówieśnicze.

Aby zrozumieć, jak to działa, trzeba wiedzieć, jak funkcjonuje mózg małego dziecka. W pierwszych latach życia jest on niezwykle plastyczny, a nauka czytania nie jest dla niego jedynie mechanicznym składaniem liter, lecz procesem, który dosłownie go kształtuje.

– Nauka czytania działa na mózg dokładnie tak samo, jak regularny trening na mięśnie, zmuszając go do intensywnej pracy i tworzenia nowych połączeń neuronowych. Taki trening poznawczy inicjuje dojrzewanie, co ma ogromne znaczenie dla rozwoju intelektualnego dzieci w wieku przedszkolnym. Dzięki temu, kiedy zaczyna się edukacja szkolna, dzieci są gotowe do tego, żeby się uczyć – mówi prof. Jagoda Cieszyńska-Rożek z Centrum Metody Krakowskiej.

Kiedy mózg uczy się czytać, ćwiczy funkcje poznawcze, tworzy aktywność poznawczą i buduje połączenia między poszczególnymi strukturami.

– Dzieci, które uczą się czytać w przedszkolu, są bardzo mocno stymulowane do podejmowania różnych zadań. I to stymulujące środowisko powoduje, że dochodzi do procesu neurogenezy, czyli tworzenia się nowych neuronów i nowych rozgałęzień. Dzisiaj wiemy, że w środowisku zubożonym, czyli takim, w którym dziecko nie buduje relacji społecznych, nie buduje pozytywnych emocji i nie rozwija swoich możliwości poznawczych, tych neuronów jest dwa razy mniej. Umiejętność czytania kształtuje bowiem sieci połączeń między różnymi strukturami, a jednocześnie wpływa na ich rozwój, czyli ma podwójne działanie – mówi specjalistka.

Adobe Stock

Książka słuchana a czytana. Co lepiej działa na mózg?

Czytanie to stosunkowo nowoczesny wynalazek. Towarzyszy nam od około 5 tys. lat. Niemniej XX wiek przyniósł jeszcze nowocześniejsze rozwiązanie – książkę słuchaną, potocznie zwaną audiobookiem. Na początku treść nagrywano na płytę gramofonową, potem taśmę, a obecnie półki wirtualnych bibliotek uginają się pod ciężarem powieści, audioseriali czy podcastów. Czy mózgowi robi różnicę, czy słucha, czy czyta?



Umiejętność czytania i pisania ma wpływ na jakość myślenia, wręcz przekształca ludzki mózg, tworząc z niego znacznie bardziej wydajne narzędzie do myślenia. Neurobiolog prof. Jerzy Vetulani często podkreślał, że nauka czytania istotnie i trwale zmienia fizyczną strukturę ludzkiego mózgu, działając jak potężny trening neurorozwojowy.

– Niestety, kiedy czytam wypracowania czy kolokwia studentów, to myślę, że umiejętność czytania jest bardzo źle prowadzona, ponieważ często na tym etapie nauczania muszę tych młodych ludzi uczyć, jak czytać ze zrozumieniem – zauważa prof. Cieszyńska-Rożek.

Czytanie jako przyjemność, a nie obowiązek

Choć czasem może się wydawać, że nauka czytania powoduje u dzieci stres i negatywne emocje, to warto podjąć taki wysiłek, wiedząc, że przyczynia się on do dojrzewania mózgu. Ma to ogromne znaczenie dla rozwoju dziecka.

– Skoro już jako dzieci uczymy się mowy, to dlaczego nauka pisma ma być za dużym wyzwaniem? Tak się dzieje jedynie wtedy, kiedy dziecko działa pod przymusem. Jeśli zrozumiemy, że nauka czytania buduje też relacje, możemy zamienić ten obowiązek edukacyjny we wspólny rytuał, który zbuduje bliskość i fajne wspomnienia – uważa specjalistka.

Warto zacząć uczyć czytać wcześnie, ponieważ edukacja przedszkolna opiera się na naturalnej ciekawości świata i zabawie, a nie na przymusie. Dziecko w tym wieku traktuje odkrywanie liter jak fascynującą zagadkę. W szkole, niestety, zderza się z systemem ocen, presją czasu i narzuconym programem, co u wielu dzieci wywołuje stres i słynne: „nienawidzę czytania”.

Adobe Stock

Warto czytać dzieciom, nawet niemowlętom

Kiedyś była to intuicja, ale aktualnie dysponujemy badaniami, pokazującymi korzystny wpływ głośnego czytania książek dzieciom i wpływ bogactwa słownego na rozwój ich mózgu – mówi prof.  Teresa Jackowska, prezes zarządu Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego. Małym dzieciom warto czytać codziennie. Korzyści jest mnóstwo, oprócz oczywistej przyjemności ze spędzania z dzieckiem czasu.

– Gdy chcemy, żeby dziecko się rozwijało, musimy pamiętać, że najważniejsza jest jego motywacja. A tę wzmacnia podkreślanie tego, co potrafi. Z tego powodu podczas zajęć nigdy nie mówię dziecku, czego ono nie umie, a wskazuję: to umiesz, to umiesz, i to już umiesz. Dzięki temu dziecko chce się uczyć. I jeszcze jedno – kiedy dziecko zapamiętuje? Najpierw musi uruchomić uwagę, a dopiero potem może zapamiętać. Dobrą metodą, by to osiągnąć, jest grywalizacja, czyli wykorzystanie mechanizmów znanych z gier w sytuacjach niezwiązanych z grami, aby zwiększyć zaangażowanie i motywację. Gdy dziecko uczy się z radością, nawet nie wie, że się uczy – mówi prof. Jagoda Cieszyńska-Rożek.

Jakie korzyści daje wczesne czytanie

Najbardziej dynamiczny rozwój mózgu następuje w wieku niemowlęcym i poniemowlęcym. Dziecko w wieku trzech lat ma już ogromne możliwości. Po pierwsze – ma już pełny proces uwagi, ale także 85 proc. masy mózgu osoby dorosłej. Warto to wykorzystać.

– Kiedyś zbadałam poziom inteligencji u dzieci, które czytały książki od czwartego roku życia, i ze zdumieniem stwierdziłam, że wszystkie te dzieci należą do grona 2–3 proc. populacji ponadprzeciętnie inteligentnych, z powodzeniem mogą zapisać się do Mensy. To oznacza, że poprzez naukę czytania możemy dać dziecku moc – mówi specjalistka.

Fot. PAP/J.Turczyk

Czytanie książek: siedem korzyści dla zdrowia

Wytrawny czytelnik wie, że czytanie to fascynująca przygoda. Ale ma ono także wymierne korzyści dla zdrowia. Biblioterapia zaś pomaga poradzić sobie z poważnymi kłopotami.

Prof. Jagoda Cieszyńska-Rożek jest autorką sylabowej metody uczenia czytania (nazywanej też krakowską lub wczesnodziecięcą nauką czytania), uważanej obecnie za jedną z najskuteczniejszych metod nauki czytania dla przedszkolaków. Stworzyła ją wraz z zespołem osób związanych z Katedrą Logopedii w Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie oraz z Zespołem Diagnozy i Terapii Języka (obecnie: Zespół Wczesnego Wspomagania w Ośrodku dla Dzieci Niesłyszących).

Metoda ta polega na odzwierciedlaniu naturalnego rozwoju mowy dziecka – człowiek nie mówi głoskami (m-a-m-a), ale właśnie sylabami (ma-ma). Dzięki temu metoda ta nie wywołuje u przedszkolaków frustracji i chroni je przed tzw. „głoskowaniem” (kiedy dziecko czyta t-a-t-a, ale nie potrafi złożyć z tego słowa „tata”).

Metoda sylabowa rozwija też umiejętność uczenia się języków obcych. Tradycyjne podejście do nauki języka obcego u maluchów opiera się głównie na prawej półkuli (globalne osłuchanie, melodie, powtarzanie całych zwrotów „ze słuchu”). Tymczasem ta metoda od początku uruchamia lewą półkulę, która odpowiada za analizę krok po kroku (linearne przetwarzanie czasu, ruchu i dźwięków mowy). Dzięki temu treningowi, gdy dziecko słyszy zupełnie nowe słowo w języku obcym (np. angielskie „squirrel” czy „butterfly”), jego lewa półkula nie traktuje tego jak chaotycznego szumu. Działa jak precyzyjny skaner: natychmiastowo „rozbija” ten ciąg na mniejsze, linearne cząstki (fonemy i sylaby). Dziecko, które ma tak wyćwiczony mechanizm sekwencyjny, nie ma problemu z przestawieniem aparatu mowy. Słyszy detale, których inne dzieci nie zauważają, i potrafi powtórzyć nowe słowo bez zniekształceń.

Co dzieje się w mózgu, kiedy czytamy

Kiedy popatrzymy na aktywność płatów mózgu podczas czytania, zauważymy, że wszystkie są bardzo aktywne: płat skroniowy odpowiedzialny jest za słuchanie, płat ciemieniowy – za motorykę mowy, płat potyliczny – za widzenie, a płat czołowy – za myślenie. Wszystkie funkcje spina móżdżek, który odpowiada za koordynację ruchu gałek ocznych (płynne skakanie po linijkach tekstu) oraz bierze udział w automatyzacji procesu czytania, aby przebiegał on szybko i bez wysiłku.

Warto też powiedzieć o dwóch ważnych strukturach w mózgu: cieśni oraz ciele modzelowatym, które odpowiada za integrację i szybki przepływ informacji między prawą a lewą półkulą. Sprawna współpraca tych obszarów pozwala nam skutecznie monitorować procesy uwagi i kontrolować docierające bodźce. Jest to niesłychanie ważne szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy powszechnie obserwujemy zaburzenia uwagi i przebodźcowanie, bezpośrednio związane z ciągłym dostępem do wysokich technologii.

Jak zmienia się mózg młodych osób, które uczą się czytać, pokazały badania Manuela Carreiras z Basque Center on Cognition Brain and Language, który wraz z kolegami badał byłych kolumbijskich partyzantów. Uczyli się oni czytać i pisać dopiero jako dorośli ludzie. Dzięki porównaniu mózgów dorosłych analfabetów i osób uczących się czytać i pisać naukowcy mogli wyodrębnić te cechy mózgu, które są związane wyłącznie z badanymi umiejętnościami. Mieli również unikalną możliwość podglądania rozwoju dorosłego mózgu podczas nauki czytania przy pomocy funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI).

Adobe Stock/amaxim

Poezja ma większą moc niż myślisz

Poezja może wpływać na zdrowie - koi samotność, może wspierać w trudnym leczeniu. Jej czytanie, zwłaszcza głośne, reguluje oddech i synchronizuje pracę serca. W pandemii stała się „liną ratunkową."

Podczas nauki czytania dochodzi do tworzenia nowego „węzła” komunikacyjnego: neuroplastyczność sprawia, że w zakręcie kątowym gwałtownie rośnie liczba połączeń synaptycznych oraz gęstość istoty szarej. Badania pokazują, że u osób niepiśmiennych ten obszar nie aktywuje się na widok tekstu. W procesie nauki czytania zostaje on „przeprogramowany”, aby błyskawicznie tłumaczyć obraz graficzny (litery) na dźwięk i znaczenie.
Dochodzi również do wzmocnienia istoty białej: włókna nerwowe (izolowane mieliną), które łączą zakręt kątowy z innymi częściami sieci czytelniczej, stają się grubsze i silniejsze. Dzięki temu przepływ informacji zachodzi automatycznie

Kiedy tylko słuchamy, mamy niewielkie aktywności w korze skroniowej w porównaniu z tym, kiedy słuchamy i patrzymy (czyli czytamy) – dochodzi wtedy do nakładania się tych informacji i ogromnej aktywności w całej korze – to właśnie sposób na przyspieszenie rozwoju intelektualnego dzieci.

Kiedy czytamy, czołowe pole ruchowe gałek ocznych – zlokalizowane w zakręcie czołowym – wykonuje od 40 do 55 celowych ruchów na minutę. Dla porównania, podczas korzystania z telewizora, komputera czy smartfonu, jest to zaledwie od 5 do 7 ruchów. Dlaczego to takie ważne? Ponieważ ten ośrodek odpowiada za naszą uwagę dowolną, która jest fundamentem uczenia się. Aktywne czytanie trenuje mózg w nadrzędnej kontroli nad tym, co oglądamy. Uczy nas odwracania uwagi od bodźców przypadkowych i – co kluczowe – hamowania ruchów odruchowych. Ekrany zwalniają mózg z tej pracy, przez co tracimy zdolność do głębokiej koncentracji.

W zależności od doświadczeń swoją strukturę zmienia także hipokamp – rodzą się tam nowe neurony. Odpowiada on za pamięć i uczenie się oraz przenoszenie informacji z pamięci krótkotrwałej do długotrwałej, a także za regulację naszych emocji i motywacji, co jest niezwykle ważne w procesie nauki. I co najważniejsze – magazynuje informacje, które odbiera jako nowe i ciekawe. Kiedy uczymy się w przedszkolu, wszystko może być zabawą, śmieszne, nowe i ciekawe. W szkole już niekoniecznie. To kolejny argument, by zacząć uczyć czytać wcześniej.


Tekst powstał na podstawie wykładu prof. Jagody Cieszyńskej-Rożek 
„Czy nauka czytania w wieku przedszkolnym odbiera dziecku dzieciństwo?” wygłoszonego podczas konferencji „NeuroEfektywni 2026” 
 

Autorka

Monika Grzegorowska

Monika Grzegorowska - O dziennikarstwie marzyła od dziecka i się spełniło. Od zawsze to było dziennikarstwo medyczne – najciekawsze i nie do znudzenia. Wstępem była obrona pracy magisterskiej o błędach medycznych na Wydziale Resocjalizacji. Niemal całe swoje zawodowe życie związała z branżowym Pulsem Medycyny. Od kilku lat swoją wiedzę przekłada na bardziej przystępny język w Serwisie Zdrowie PAP, co doceniono przyznając jej Kryształowe Pióro. Nie uznaje poranków bez kawy, uwielbia wieczory przy ogromnym stole z puzzlami. Życiowe baterie ładuje na koncertach i posiadówkach z rodziną i przyjaciółmi.

ZOBACZ TEKSTY AUTORKI

ZOBACZ WIĘCEJ

  • Piotr Werewka/PAP

    Wirtualne życie nastolatków w liczbach

    Wiele publicznych instytucji, które m.in. zajmują się analizą zjawisk dotyczących przemocy zwraca uwagę, że młodzież doświadcza jej na różne sposoby, także w świecie wirtualnym. Cyberprzemoc dotyczy blisko połowy nastolatków, choć co piąty nie do końca umie ją rozpoznać. Ponad połowa rodziców jest przekona, że nie dotyczy ona ich dziecka.

  • PAP/Marcin Obara

    Ataki w szkołach – brak uwagi i wsparcia ze strony dorosłych

    Ataki, które miały miejsce w ostatnich dniach, nakręcają spiralę paniki: rodzice przekazują sobie filmiki z ostrzeżeniami o „krwawym piątku” i nie puszczają dzieci do szkoły, nastolatki spekulują, gdzie dojdzie do następnego ataku. Tymczasem minie jeszcze wiele czasu nim dowiemy się, co było przyczyną tych zdarzeń. Musimy liczyć się z tym, że każde z nich mogło mieć inną przyczynę: brak zrozumienia, odrzucenie, chęć zaistnienia, czy wreszcie niezauważone zaburzenia. W każdym przypadku stoją za tym jakieś niezaspokojenie potrzeby i brak wsparcia.

  • AdobeStock

    Rozmawiaj i bądź obok – to najlepszy sposób, na opanowanie strachu po atakach w szkole

    Tragiczne zdarzenia, jakie miały miejsce w ostatnich dniach w szkołach, wśród wielu uczniów wywołały strach i niepokój. W takiej sytuacji rolą dorosłych jest być dla nich wsparciem. Podstawą jest spokojna rozmowa i wysłuchanie.

  • PAP/Adam Warżawa

    Roli położnej nie można sprowadzić jedynie do ciąży, porodu, połogu

    W Polsce mamy wystarczająco dużo położnych. Wyzwaniem jest jednak brak równomiernej opieki nad pacjentkami, niewystarczające wykorzystanie kompetencji w obliczu spadku liczby porodówek i urodzeń. Położne nie chcą ograniczać pracy jedynie do sal porodowych, ale towarzyszyć kobietom na każdym etapie życia, wspierać edukację zdrowotną, planowanie rodziny, dbać o profilaktykę – i pozostać odrębnym zawodem.

NAJNOWSZE

  • patrykolczak/Adobe Stock

    Neofobia żywieniowa, czyli „nie, dziękuję”

    Neofobia żywieniowa to niechęć do próbowania lub spożywania nowych produktów. Najbardziej widoczna jest ona w dzieciństwie. Wynika nie tylko z wrodzonych preferencji dzieci do smaków. Zanim dziecko przekona się do brokuła czy banana, musi czasem próbować ich nawet przez kilka dni.

  • Rozmawiaj i bądź obok – to najlepszy sposób, na opanowanie strachu po atakach w szkole

  • Płukanie jelita – to nie jest bezpieczne

  • Ciało potrzebuje luzu, nie tylko wyciskania

  • Roli położnej nie można sprowadzić jedynie do ciąży, porodu, połogu

  • PAP/Marcin Obara

    Ataki w szkołach – brak uwagi i wsparcia ze strony dorosłych

    Ataki, które miały miejsce w ostatnich dniach, nakręcają spiralę paniki: rodzice przekazują sobie filmiki z ostrzeżeniami o „krwawym piątku” i nie puszczają dzieci do szkoły, nastolatki spekulują, gdzie dojdzie do następnego ataku. Tymczasem minie jeszcze wiele czasu nim dowiemy się, co było przyczyną tych zdarzeń. Musimy liczyć się z tym, że każde z nich mogło mieć inną przyczynę: brak zrozumienia, odrzucenie, chęć zaistnienia, czy wreszcie niezauważone zaburzenia. W każdym przypadku stoją za tym jakieś niezaspokojenie potrzeby i brak wsparcia.

  • Wirtualne życie nastolatków w liczbach

  • Rdzeniowy zanik mięśni – choroba, którą daje się zatrzymać

Serwisy ogólnodostępne PAP