Muzykoterapia w terapii szumów usznych

W muzykoterapii osób z szumami usznymi oswajamy słyszany przez pacjenta dźwięk, który nie ma źródła w zewnętrznym bodźcu akustycznym, po to, by zmniejszyć napięcie, frustrację czy lęk. Praktyka schowana za warstwą muzyczną jest przyjemniejsza. Umożliwia przerwanie błędnego koła reakcji emocjonalnych, towarzyszących szumowi usznemu – opowiada mgr Agnieszka Sepioło, muzykoterapeutka i asystentka naukowa Katedry Muzykoterapii Akademii Muzycznej w Katowicach.

Adobe Stock
Adobe Stock

Jaką funkcję pełni muzyka w rehabilitacji osób z niedosłuchem lub niesłyszących?

Muzyka może pełnić różnorodne funkcje. W terapii pacjentów po wszczepieniu implantów słuchowych może stać się przepustką do świata mowy. Osobom doświadczającym szumów usznych może pomóc w zmniejszeniu percepcji szumu. Dlatego możemy mówić o różnorodnej roli muzyki – od stymulacyjnej czy relaksacyjnej po regulacyjną. Niezależnie jednak od celu terapeutycznego, muzyka może być istotnym narzędziem poprawy jakości życia i wspierania procesu adaptacji do nowych warunków słuchowych.

Czy muzyka jest lekiem?

Nie, może jednak pełnić funkcje terapeutyczne i wspierać leczenie. Możemy odbierać ją jako coś, co np. przynosi nam ukojenie, spokój, pomaga w wyrażeniu emocji albo wspomaga proces uczenia się. Jednak nie ma czegoś takiego jak uniwersalna apteczka muzyczna – konkretny zestaw utworów muzycznych na depresję czy smutek. Nie istnieją także potwierdzone naukowowo częstotliwości dźwięków, których słuchanie wpłynęłyby na poprawę zaburzenia rytmu snu czy lepszą pracę nerek. Niestety czasami o czymś takim można przeczytać w internecie. Fałszywie określa się to mianem muzykoterapii. Muzyka może mieć wartość terapeutyczną i wpierać rozwój, ale nie istnieją magiczne częstotliwości ani proste recepty: „posłuchaj Mozarta, a twoje dziecko stanie się bardziej inteligentne”. To tak nie działa.

mjowra/Adobe Stock

Muzykoterapia – od ciszy do dźwięku

Muzykoterapia ma spory potencjał terapeutyczny i nie jest – jak się zwykło myśleć – umuzykalnianiem pacjentów. Może być wsparciem rehabilitacji słuchu lub rozwoju mowy. To także realna pomoc w przepracowaniu traumy związanej z krzywdzącymi relacjami. Muzyka otwiera, ale po drugiej stronie musi być wykwalifikowany specjalista, który ma określone cele terapeutyczne.

Jak od kuchni wygląda muzykoterapia?

Muzykoterapia to forma terapii wykorzystująca muzykę i jej elementy, w której moim zdaniem znaczącą rolę odgrywają: relacja, proces, cel.  Sesje zaczynam od tego, by poznać osobę, która do mnie przychodzi. Każdy ma inną historię życia, potencjał i wyzwania, z którymi się mierzy. Każdy jest inny. Dla mnie muzykoterapia jest spotkaniem – z sobą samym, drugim człowiekiem i muzyką w bezpiecznej, wspierającej przestrzeni. Warto dodać, że poprzez świadome i celowe wykorzystanie muzyki, muzykoterapia ma tę siłę, że pozwala czasami ćwiczyć pewne umiejętności funkcjonalne, których pacjent nie odbiera jako wymagających sporego wysiłku. Tak jest na przykład w przypadku osób z implantami słuchowymi. Praktyka schowana za warstwą muzyczną jest przyjemniejsza, może przynosić dużo radości. Dzieci przyznają nieraz, że one wcale nie czują, że ćwiczą. Lubią ten rodzaj terapii. Muzykoterapia to współdziałanie, rozmowa, wspólne muzykowanie, improwizowanie, śpiew i tworzenie. W tej przestrzeni muzycznej mamy także możliwość przerwania błędnego koła szumu usznego.

Czy szum uszny to ciągły dźwięk?

Bardzo różnie.

Jak pacjenci go określają?

Niektórzy jako dźwięk, który jest stale obecny albo pojawia się tylko w jakiejś części dnia. Niektórzy mają stały szum, inni mówią o fluktuacjach tego szumu, czyli o tym, że zmienia on wysokość czy natężenie. Czasami występuje to niezależne, a czasami jest to związane z ciałem. Na przykład pacjent podnosi prawą rękę i wtedy słyszy szum jako wyższy i głośniejszy, a gdy ją opuszcza jest on niższy i cichszy. Czasem pacjenci określają szum uszny jako buczenie, bzyczenie, klikanie czy nawet miauczenie kota albo pisk czajnika. Medycznie nazywamy to wszystko szumem usznym, choć to określenie w polskiej terminologii nie jest zbyt trafne, gdyż czasem to, co pacjent słyszy, wcale nie musi być związane z barwą szumu. To dość niefortunne określenie. Wszystko to, co pacjent słyszy w swojej głowie bądź jednym, czy w obojgu uszu, a co nie ma odzwierciedlenia w zewnętrznym środowisku akustycznym, nazywamy właśnie szumem usznym.

Adobe Stock

Świat ciszy – takie karty się w życiu dostało

Implant w uchu odkrył przed nimi dźwięki, które przestali słyszeć lub w ogóle od urodzenia nie mieli szans wychwycić z otoczenia. Uczyli się z opóźnieniem mowy i świata dźwięków. Niektóre z nich, jak brzdęk sztućca o metalowy zlew, były nieprzyjemne, a inne stały się „kompletne” np.  muzyka -  w końcu bez przerw na ciszę. Dlaczego stracili słuch i co dało im wszczepienie implantu?*

Dlaczego niektórzy chcą słyszeć ciszę?

Dlatego, że być może tego dźwięku w ich głowie jest zbyt dużo i utrudnia funkcjonowanie. Pacjenci marzą po prostu o ciszy i trochę paradoksalnie, to właśnie dźwięki i muzyka mogą przynosić im ukojenie. Dostarczanie dźwięków z zewnątrz, oswajanie się z nimi jako z czymś, co nie ogranicza życia i co można zaakceptować, to poniekąd też oswajanie lęku, którego pacjenci z szumami często doświadczają. Każdy przypadek należy traktować indywidualnie, ale jeden z moich pacjentów po którejś sesji muzykoterapeutycznej dość obrazowo to nazwał. Stwierdził: „jak to dobrze teraz słyszeć, że nie słyszę”

Niektórym pomaga delikatny dźwięk w tle. Dlaczego?

To jest związane z habituacją, z percepcją i z maskowaniem szumu. Można to porównać do sytuacji, gdy jesteśmy w mieście i patrzymy w niebo. Czasami gwiazdy są niewidoczne albo słabo widoczne, a gdy przebywamy na łonie natury np. w górach widzimy je bardzo wyraźnie. Tak samo jest z szumami usznymi. Jeżeli funkcjonujemy w ciszy, to szum odbieramy silniej. Na zasadzie kontrastu. Dlatego pacjenci z szumami usznymi, mimo wszystko, lubią często otaczać się dźwiękami. Zasypiają przy dźwięku fontanny, przy włączonym telewizorze, relaksującej muzyce. Obecność dźwięków w tle pozwala im zamaskować szum uszny, dzięki czemu staje się on mniej wyraźny i mniej uciążliwy. 

Kiedy prowadzę sesje z pacjentami z szumami usznymi, to ich jedna część skupia się na module poznawczym. Zwracamy uwagę na dźwięki zewnętrzne, skupiamy uwagę na czymś, czego w normalnych warunkach nie zauważalibyśmy. Proszę na przykład pacjentów, by wymienili wszystkie instrumenty, które słyszą w utworze. I nie chodzi o ich prawidłowe rozszyfrowanie i nazwanie, ale o rozróżnienie ich barw. To jeden z celów – doświadczać muzyki i wzmacniać koncentrację uwagi na dźwiękach zewnętrznych. Często też powstają teksty o tym, jak pacjenci odbierają ciszę albo dźwięk. Pracują w grupie z osobami borykającymi się z tym samym wyzwaniem, dzięki temu czują się zrozumienie i zaakceptowane. Tworzą coś wspólnie, nazywają to, czego doświadczają. Już samo takie ćwiczenie często przynosi im ulgę.
Nie ma jednej metody, która jest w stu procentach skuteczna w redukcji szumów usznych i zupełnie je likwiduje. Niemniej muzykoterapia może być jedną z form terapii, która wspomaga pacjentów w redukcji tego zjawiska.
 

Ekspertka

Archiwum prywatne

Agnieszka Sepioło - Asystentka naukowa Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach, muzykoterapeutka. Jej zainteresowania badawcze obejmują zagadnienia dotyczące pracy z osobami doświadczającymi deficytów słuchowych ze szczególnym uwzględnieniem tematyki szumów usznych i implantów ślimakowych. Współpracuje z ośrodkami medycznymi, kulturalnymi i edukacyjnymi w całej Polsce. Jest czynną uczestniczka konferencji naukowych w Polsce i za granicą. Prowadząc działalność naukową, artystyczną i dydaktyczną stara się przyczyniać do rozwoju profesjonalizacji muzykoterapii w kraju, wierząc, że jej działania, choć w niewielkim stopniu, posłużą rozszerzaniu świadomości dotyczącej muzykoterapii prowadzonej w oparciu o standardy naukowe.

ZOBACZ TEKSTY EKSPERTKI

Autorka

Klaudia Torchała

Klaudia Torchała - Z Polską Agencją Prasową związana od końca swoich studiów w Szkole Głównej Handlowej, czyli od ponad 20 lat. To miał być tylko kilkumiesięczny staż w redakcji biznesowej, została prawie 15 lat. W Serwisie Zdrowie od 2022 roku. Uważa, że dziennikarstwo to nie zawód, ale charakter. Przepływa kilkanaście basenów, tańczy w rytmie, snuje się po szlakach, praktykuje jogę. Woli małe kina z niewygodnymi fotelami, rowery retro. Zaczyna dzień od małej czarnej i spaceru z najwierniejszym psem - Szógerem.

ZOBACZ TEKSTY AUTORKI

ZOBACZ WIĘCEJ

  • PAP/Grzegorz Michałowski

    O czym mówią markery stanu zapalnego

    Podwyższone CRP czy interleukiny to nie tylko wynik infekcji. Markery stanu zapalnego mogą wskazywać też na ryzyko poważnych chorób na długo przed pojawieniem się objawów. Jeszcze niedawno traktowane jako pomocnicze wskaźniki, dziś stają się jednym z kluczowych narzędzi diagnostycznych medycyny.

  • PAP/Kalbar

    Silny wiatr wpływa na serce, metabolizm i psychikę

    Silny, porywisty wiatr zwykle traktujemy jak pogodową niedogodność. Przeszkadza w spacerze, potęguje uczucie chłodu, psuje koncentrację. Rzadko myślimy o nim w kategoriach zagrożenia zdrowotnego. Tymczasem badania naukowe coraz wyraźniej pokazują, że wiatr jest czynnikiem środowiskowym, który realnie oddziałuje na organizm człowieka. I nie chodzi wyłącznie o komfort termiczny, ale o serce, metabolizm, gospodarkę hormonalną i funkcjonowanie psychiki.

  • AdobeStock

    Nowe wytyczne: cholesterol trzeba badać jak najwcześniej

    Zaktualizowane wytyczne zalecają pierwsze badanie poziomu cholesterolu już w dzieciństwie. Zawierają również szczegóły dotyczące zmiany stylu życia, a także ulepszone metody obliczania ryzyka wystąpienia zawałów serca i udarów mózgu w przyszłości.

  • PAP/Jacek Turczyk

    Jak goi się skóra

    Skaleczenie, otarcie, rana po zabiegu chirurgicznym – z czasem po prostu „same się goją”. Skóra się zamyka, strupek odpada, zostaje ślad albo znika nawet on. Ten pozornie prosty proces jest jednak jednym z najbardziej złożonych mechanizmów naprawczych w ludzkim organizmie. Gojenie skóry to precyzyjnie zaprogramowana sekwencja zdarzeń biologicznych, w którą zaangażowane są komórki układu odpornościowego, naczynia krwionośne, komórki naskórka, fibroblasty oraz setki cząsteczek sygnałowych.

NAJNOWSZE

  • Adobe Stock

    Patomorfolog stawia diagnozę nowotworu

    Patomorfolog ocenia wycinek pobrany przez klinicystę, np. ze skóry, płuca, jelita czy wątroby. Na podstawie obrazu mikroskopowego określa charakter zmiany – w tym jej złośliwość oraz stopień zaawansowania.W części przypadków, aby postawić ostateczne rozpoznanie, ściśle współpracuje z genetykami i onkogenetykami – podkreśla prof. dr hab. n. med. Agnieszka Perkowska-Ptasińska, kierowniczka Katedry i Zakładu Patomorfologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

  • O czym mówią markery stanu zapalnego

  • Zimna woda zdrowia doda?

  • Czy praca w późnym wieku wspiera zdrowie?

  • Jak goi się skóra

  • AdobeStock

    Niebieska karta to realna pomoc rodzinie

    W ostatnim czasie liczba wszczętych procedur Niebieskich Kart znacząco wzrosła – w Warszawie aż o 45,7 proc. „To efekt zmian w samej procedurze, ale też wieloletnich działań edukacyjnych: do ludzi zaczyna docierać informacja czym jest przemoc i że nie trzeba jej znosić z zaciśniętymi zębami, a zgłaszanie jej nie jest donosem – mówi Renata Durda certyfikowana superwizorka i specjalistka ds. przeciwdziałania przemocy domowej, przewodnicząca Rady Superwizorów z zakresu przeciwdziałania przemocy domowej.

  • Silny wiatr wpływa na serce, metabolizm i psychikę

  • Nowe wytyczne: cholesterol trzeba badać jak najwcześniej

Serwisy ogólnodostępne PAP