Polipy – gdy organizm przesadza z regeneracją
Autorka: Luiza Łuniewska
Nasze błony śluzowe nieustannie się odnawiają. Zwykle robią to z niezwykłą precyzją. Czasem jednak proces regeneracji wymyka się spod kontroli i zamiast naprawy powstaje polip. Dlaczego organizm popełnia taki błąd i dlaczego podobne zmiany mogą pojawić się zarówno w jelicie, jak i w nosie czy macicy?
Niektóre są całkowicie niegroźne i przez całe życie nie dają żadnych objawów. Inne mogą stać się pierwszym etapem rozwoju nowotworu. Choć polipy pojawiają się w różnych narządach – od jelita grubego i żołądka po nos czy macicę – naukowcy coraz lepiej rozumieją, że ich powstawaniem rządzą wspólne prawa biologii. Kluczowe znaczenie mają zaburzenia równowagi między odnawianiem tkanek, stanem zapalnym i kontrolą wzrostu komórek.
Na pierwszy rzut oka trudno znaleźć coś wspólnego między polipem jelita grubego wykrytym podczas kolonoskopii, polipem nosa utrudniającym oddychanie czy polipem endometrium powodującym nieprawidłowe krwawienia. W rzeczywistości wszystkie te zmiany są wynikiem tego samego procesu: miejscowego, nadmiernego rozrostu błony śluzowej. Różni się natomiast przyczyna, która ten proces uruchamia.
W medycynie polip nie jest odrębną chorobą, lecz nazwą opisującą wygląd zmiany. Jest to uwypuklenie błony śluzowej do światła narządu. Może mieć postać niewielkiego guzka osadzonego na szerokiej podstawie albo przypominać grzybek zawieszony na cienkiej szypule. O tym, czy jest zmianą całkowicie łagodną, czy wiąże się z ryzykiem rozwoju nowotworu, decyduje nie jego kształt, lecz biologia komórek, z których powstał.
Większość polipów rozwija się w narządach wyścielonych nabłonkiem. To jedna z najbardziej dynamicznych tkanek organizmu. Komórki nabłonka stale obumierają i są zastępowane nowymi. W jelicie grubym cały nabłonek odnawia się w ciągu kilku dni, w żołądku trwa to niewiele dłużej. W błonie śluzowej nosa i macicy proces przebudowy również zachodzi nieustannie, choć w innym tempie i pod wpływem odmiennych bodźców.
Każdy podział komórki oznacza konieczność skopiowania ponad trzech miliardów par cząsteczek DNA. Mimo niezwykle sprawnych mechanizmów kontroli zdarzają się błędy. Większość z nich zostaje naprawiona lub prowadzi do śmierci uszkodzonej komórki. Problem zaczyna się wtedy, gdy mutacja dotyczy genów kontrolujących wzrost i podziały komórkowe. To właśnie dlatego polipy najczęściej pojawiają się w miejscach intensywnej regeneracji. Im częściej komórki się dzielą, tym większa szansa, że któryś z mechanizmów zabezpieczających zawiedzie.
Kiedy równowaga zostaje zachwiana
W zdrowej tkance liczba nowych komórek dokładnie równoważy liczbę tych, które obumierają. Jeśli jednak organizm zaczyna produkować komórki szybciej, niż je usuwa, pojawia się miejscowe zgrubienie błony śluzowej. Z czasem uwypukla się ono do światła narządu, tworząc polip.
Badania pokazują, że do takiego zaburzenia mogą prowadzić trzy główne mechanizmy: mutacje genetyczne, przewlekły stan zapalny oraz zaburzenia sygnałów regulujących wzrost komórek. W praktyce rzadko działają one osobno – najczęściej wzajemnie się wzmacniają.
Coraz większą uwagę zwraca się także na rolę tzw. mikrośrodowiska tkankowego. To nie tylko same komórki nabłonka, ale również komórki układu odpornościowego, fibroblasty, naczynia krwionośne, bakterie zasiedlające błony śluzowe oraz wydzielane przez nie cząsteczki sygnałowe. Nawet komórka z mutacją nie zawsze utworzy polip. O tym, czy zacznie się niekontrolowanie namnażać, decyduje także otaczające ją środowisko.
Jelito – najlepiej poznany model
Najwięcej wiadomo o polipach jelita grubego. To właśnie badania nad nimi pozwoliły stworzyć jeden z najważniejszych modeli rozwoju nowotworów.
Przełomowa praca Berta Vogelsteina i Erica Fearona opublikowana w 1990 roku na łamach „Cell” pokazała, że rozwój raka jelita grubego przebiega etapami. Najpierw dochodzi do mutacji genu APC, który odpowiada za kontrolowanie szlaku sygnałowego Wnt. Komórki zaczynają dzielić się częściej niż powinny i powstaje niewielki gruczolak. Kolejne mutacje – między innymi w genach KRAS i TP53 – mogą stopniowo przekształcić go w nowotwór złośliwy.
Nie oznacza to jednak, że każdy polip stanie się rakiem. Wręcz przeciwnie – większość nigdy nie osiąga tego etapu. Współczesna kolonoskopia pozwala usuwać polipy, zanim zdążą zgromadzić kolejne mutacje.
W ostatnich latach odkryto również drugi mechanizm prowadzący do raka jelita. Dotyczy on tzw. polipów ząbkowanych, których rozwój wiąże się przede wszystkim z mutacją genu BRAF oraz zmianami epigenetycznymi, czyli zaburzeniami regulacji aktywności genów bez zmiany samej sekwencji DNA.
Nos – gdy główną rolę odgrywa zapalenie
Polipy nosa powstają zupełnie inaczej. Tutaj mutacje genetyczne odgrywają znacznie mniejszą rolę. W przewlekłym zapaleniu zatok błona śluzowa przez wiele miesięcy lub lat pozostaje pod wpływem ciągłej aktywacji układu odpornościowego. Szczególnie istotne są eozynofile – komórki uczestniczące w reakcjach alergicznych i przewlekłym zapaleniu typu 2. Wydzielane przez nie cytokiny powodują obrzęk tkanek, zwiększenie przepuszczalności naczyń oraz przebudowę nabłonka. Powstaje galaretowata, bogata w wodę tkanka, która stopniowo uwypukla się do wnętrza jamy nosa.
Badania pokazują również, że w polipach nosa dochodzi do uszkodzenia bariery nabłonkowej. Komórki gorzej chronią organizm przed drobnoustrojami i alergenami, co dodatkowo podtrzymuje stan zapalny. Tworzy się błędne koło, które sprzyja dalszemu rozrostowi polipa.
Żołądek – regeneracja pod wpływem uszkodzeń
Błona śluzowa żołądka również należy do najbardziej aktywnych regeneracyjnie tkanek organizmu. Każdego dnia musi wytrzymać kontakt z kwasem solnym i enzymami trawiennymi. Jeżeli dochodzi do przewlekłego zapalenia – zwłaszcza wywołanego zakażeniem Helicobacter pylori – proces odbudowy śluzówki ulega zaburzeniu. Część polipów powstaje właśnie jako efekt wielokrotnego gojenia się uszkodzeń.
Niektóre typy polipów żołądka rozwijają się także u osób długo przyjmujących inhibitory pompy protonowej. Uważa się, że przewlekłe zahamowanie wydzielania kwasu zwiększa stężenie gastryny, hormonu pobudzającego wzrost komórek błony śluzowej. Większość takich polipów ma charakter łagodny, jednak ich obecność wymaga oceny endoskopowej.
Macica – wpływ hormonów
Jeszcze inaczej rozwijają się polipy endometrium. Błona śluzowa macicy przechodzi cykliczne fazy wzrostu i złuszczania pod wpływem estrogenów oraz progesteronu. Gdy równowaga hormonalna zostaje zaburzona, fragment endometrium może zacząć rosnąć niezależnie od pozostałej części błony śluzowej.
Coraz więcej badań wskazuje, że znaczenie mają również lokalne zaburzenia odpowiedzi immunologicznej, przewlekły stan zapalny, nieprawidłowa angiogeneza, czyli tworzenie nowych naczyń krwionośnych, oraz mutacje pojawiające się w komórkach zrębu endometrium. Dlatego polipy macicy nie są wyłącznie problemem hormonalnym.
Samo słowo „polip” może sugerować jedną chorobę, tymczasem pod tą nazwą kryje się wiele różnych zmian biologicznych. Niektóre praktycznie nigdy nie ulegają zezłośliwieniu, inne należą do zmian przednowotworowych wymagających usunięcia. O tym, z jakim typem polipa mamy do czynienia, decyduje badanie histopatologiczne. Dopiero mikroskop pozwala ocenić architekturę gruczołów, wygląd komórek i obecność cech dysplazji, czyli zaburzeń dojrzewania nabłonka.
Jeszcze kilkanaście lat temu naukowcy koncentrowali się głównie na mutacjach. Dziś wiadomo, że są one tylko częścią układanki. Duże znaczenie przypisuje się mikrobiomowi, przewlekłemu stanowi zapalnemu, zmianom epigenetycznym oraz komunikacji między komórkami nabłonka a układem odpornościowym. Coraz częściej mówi się, że polip powstaje nie dlatego, że jedna komórka uległa mutacji, lecz dlatego, że całe jej otoczenie stworzyło warunki sprzyjające niekontrolowanemu wzrostowi. To nowe spojrzenie może w przyszłości zmienić zarówno profilaktykę, jak i leczenie. Oprócz usuwania samych polipów coraz większą rolę może odgrywać ograniczanie przewlekłego zapalenia, wpływanie na mikrobiom oraz wczesne wykrywanie zaburzeń molekularnych jeszcze przed pojawieniem się widocznej zmiany.