Ratownicy i mundurowi też mogą potrzebować wsparcia
Autorka: Monika Grzegorowska
Ekspertka: Magdalena Wrzesień
Osoby, które zawodowo pomagają innym, często same potrzebują pomocy. Tymczasem w środowisku służb mundurowych i ratownictwa medycznego wciąż silny jest mit „twardziela”, a rozmowa o trudnościach bywa niesłusznie utożsamiana ze słabością. O infolinii dedykowanej funkcjonariuszom rozmawiamy z Magdaleną Wrzesień, psycholożką oraz koordynatorką Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym prowadzonym przez Fundację Itaka.
Czego oczekują osoby, które dzwonią na infolinię pomocową?
Zacznę może od tego, że Fundacja Itaka realizuje projekt Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w kryzysie psychicznym od 2017 roku. Przez te kilka lat odebraliśmy ponad 273 tys. kontaktów – telefonicznych, mailowych, na czacie. To pokazuje, jak duże jest zapotrzebowanie. W czerwcu 2021 r. udało nam się uruchomić większa liczbę stanowisk oraz uruchomić linię wsparcia dedykowaną funkcjonariuszom – nazywamy to linią mundurową numer 800 70 2430. Jest to linia wsparcia psychologicznego dla funkcjonariuszy, pracowników służb mundurowych, ratownictwa medycznego oraz ich rodzin. Przez pierwsze pół roku była czynna przez 8 godzin dziennie, ale okazało się, że to za mało, więc odpowiadając na potrzeby tych osób, od stycznia tego roku uruchomiliśmy całodobową linię.
Czym ta infolinia różni się od tej „głównej”?
To numer dedykowany konkretnej grupie zawodowej. I co najważniejsze pracują tam psycholodzy, którzy mają doświadczenie pracy z osobami ze służb mundurowych. Osoby, które znają specyfikę tego zawodu, znają strukturę, co jest w tym przypadku bardzo ważne. Służby mundurowe to m.in. policja, straż graniczna, państwowa i ochotnicza straż pożarna. To są osoby, które mierzą się z różnymi zdarzeniami. Dlatego psycholog musi wiedzieć, jak z takimi osobami rozmawiać, musi się orientować w charakterze ich pracy.
Z czym dzwonią?
Wiele osób dzwoni z prośbą o informację – zarówno konkretnie po adres czy numer telefonu do poradni zdrowia psychicznego, jak i informacje o dostępnych formach pomocy, o dalszej ścieżce wsparcia. Ważną informacją jest, że w Centrum Wsparcia podajemy wyłącznie placówki, które udzielają bezpłatnej pomocy. Czasem wspólnie układamy wstępny plan wychodzenia z kryzysu.
Widać z tego, że częścią doświadczenia kryzysu bywa nie tylko sam problem, ale również trudność w zrozumieniu sytuacji i w znalezieniu właściwego miejsca pomocy. Wiele osób po prostu nie wie, gdzie tej pomocy może szukać. Drugim problemem jest długotrwały stres – z naszych analiz wynika, że dotyka on coraz więcej osób: w 2018 roku dotyczył około 16 proc. dzwoniących na naszą infolinię, a w 2024 już ok. 30 proc. I wciąż to jest najczęściej rejestrowany obszar trudności. Oczywiście mówię to z perspektywy działania Centrum Wsparcia. Część naszych rozmów kończy się konkretnym działaniem.
Czyli?
Wezwaniem służb pomocowych. Są to interwencje policyjne podejmowane w celu ratowania życia z powodu zamiaru lub podjęcia zamiaru zamachu samobójczego.
W pierwszych 8 miesiącach tego roku odnotowaliśmy 480 takich interwencji. I to już jest więcej niż w całym 2024 roku, kiedy było ich 342 i więcej niż w 2025 (328). Ale zaznaczę, że nie oznacza to wzrostu liczby prób samobójczych – możemy natomiast powiedzieć, że w kontakcie z Centrum Wsparcia częściej pojawiają się tego rodzaju sytuacje wymagające natychmiastowej interwencji. Do Centrum Wsparcia dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym często dzwonią też bliscy osób, które podjęły próbę samobójczą i mówią, że ktoś bliski trafił do szpitala, albo że stracili kogoś bliskiego. Wtedy udzielamy pierwszej pomocy: rozmawiamy z taką osobą, zastanawiamy się, co byłoby dla niej w tym momencie dobre, ustalamy wspólnie, co dalej.
Wróćmy do osób, które zajmują się ratowaniem innych.
Pomaganie im może mieć dwa wymiary. Pierwszy z nich, systemowy, dotyczy przygotowania osób, które zawodowo spotykają człowieka w kryzysie. Są to funkcjonariusze, ratownicy czy pracownicy różnych instytucji i bardzo ważne jest, żeby były to osoby odpowiednio wyedukowane, żeby potrafiły rozpoznać niepokojące sygnały i odpowiednio na nie zareagować. Oczywiście nie chodzi o to, żeby zastępowały psychologa czy psychiatrę, lecz o bezpieczną pierwszą reakcję. Wsparciem dla nich jest zapewnienie odpowiednich narzędzi do pracy, a takimi są np. standardy postępowania z osobami w kryzie samobójczym, po próbie samobójczej i w żałobie po śmierci samobójczej dla służb mundurowych. Mają im ułatwiać codzienną, niezwykle obciążającą pracę.
Drugi wymiar jest równie ważny, ponieważ sama osoba pomagająca może potrzebować pomocy. Osoby pracujące w służbach na co dzień spotykają się z sytuacjami, które dla większości ludzi są wyjątkowymi zdarzeniami: ze śmiercią, z przemocą, z ciężkimi wypadkami, próbami samobójczymi czy w ogóle ogromem cierpienia. System nie może wymagać od nikogo wyłącznie gotowości do działania. Powinien dawać też możliwość uzyskania wsparcia.
Jedną z form pomocy jest właśnie infolinia, którą uruchomiliśmy specjalnie dla tej grupy zawodowej. Wciąż niewiele osób o niej wie, dochodzi też kwestia zaufania.
Co ma pani na myśli?
Specyfika służb jest taka, że osoby, które w nich pracują, mają opór przed sięgnięciem po pomoc, chociażby z uwagi na to, że nie wiedzą, czy to nie dotrze do ich przełożonego i czy nie wpłynie na ich dalszą pracę.
Dodatkową barierą może być obawa przed stygmatyzacją lub wykluczeniem. Wciąż może funkcjonować przekonanie, że osoba, która zawodowo pomaga innym i działa w sytuacjach kryzysowych, sama powinna radzić sobie z własnymi trudnościami. Tymczasem potrzeba skorzystania ze wsparcia psychologicznego nie świadczy o braku profesjonalizmu czy kompetencji.. Proszę sobie wyobrazić: ratownik, który sam ma problemy ze sobą, policjant, który nie radzi sobie z emocjami – to źle wygląda. Dlatego stworzenie anonimowego miejsca, do którego takie osoby mogą się zgłosić, ma dodatkową wartość.
Z rozmów wynika, że bardzo ważnym elementem tych rozmów jest możliwość zachowania anonimowości.
Nasze dane pokazują, że kryzys funkcjonariusza czy ratownika nie musi wynikać wyłącznie z pracy. W rozmowach na linii pojawiają się problemy rodzinne, uzależnienia, przemoc domowa, trudności z przełożonymi, z systemem operacyjnym stres operacyjny, czyli obciążenie wynikające bezpośrednio z charakteru wykonywanej służby – m.in. kontaktu z sytuacjami zagrożenia życia, przemocą, wypadkami, śmiercią czy koniecznością podejmowania trudnych decyzji pod presją czasu. Ale też myśli samobójcze i inne kryzysy. Po prostu człowieka nie da się podzielić na część zawodową i prywatną. To wszystko jest ze sobą połączone: problemy rodzinne będą wpływać na pracę, a praca będzie też wpływać na to, co potem dzieje się w domu.
Służby mundurowe mają zapewnioną pomoc psychologiczną w ramach swojej struktury, to nie wystarcza?
Nie chodzi o zastępowanie istniejących form pomocy, a raczej o stworzenie dodatkowej drogi wejścia do systemu. Specyfika służby może mieć znaczenie dla sposobu przeżywania problemów i gotowości do mówienia o nich. Dla części osób łatwiejsze może być rozpoczęcie rozmowy w miejscu, które rozumie kontekst ich pracy. W naszej infolinii mamy psychologów, którzy mają doświadczenie pracy w służbach, a anonimowość, o której mówiłam, pomaga obniżać próg pierwszego kontaktu. Czasami pierwszym sukcesem nie jest jeszcze rozpoczęcie terapii, ale samo powiedzenie komuś po raz pierwszy: „nie radzę sobie”. A z naszych obserwacji wynika, że moment, w którym człowiek jest gotowy prosić o pomoc, nie przypada na godzinę pracy instytucji.
W czasach, kiedy infolinia działała przez 8 godzin dziennie, około 30 proc. prób kontaktu następowało poza tymi godzinami i były przekierowane do Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym. Po zwiększeniu godzin ponad 50 proc. kontaktów przypadało właśnie na godziny, w których według wcześniejszego modelu dedykowana linia była nieczynna. Wniosek więc jest taki, że dostępność pomocy musi odpowiadać momentowi, w którym człowiek jest gotowy po nią sięgnąć.
Porozmawiajmy zatem o tym, co dzieje się z takimi osobami po godzinach pracy.
Po pracy mają swoje problemy rodzinne, kłopoty w domu – jak każdy z nas. Istotnym wątkiem są uzależnienia. Wbrew pozorom nie ma aż tak wielu rozmów odnoszących się do tego, co rzeczywiście się dzieje w służbach – to raczej pojedyncze rozmowy, zgłoszenia dotyczące np. trudności w kontaktach z przełożonym. Zdarzają się rozmowy o stresie operacyjnym, który wynika z bezpośredniego udziału w akcjach ratunkowych, interwencjach i sytuacjach zagrożenia życia. I tu koło się zamyka, bo wysoka liczba zgłoszeń dotyczących problemów rodzinnych może być powiązana ze specyfiką służby mundurowej, która obejmuje funkcjonowanie w warunkach przewlekłego napięcia, nieregularnym czasie pracy, zwiększoną dyspozycyjność, narażanie na trudne, obciążające emocjonalnie sytuacje.
Przypomina mi się w tym momencie sytuacja z ubiegłego roku gigantycznego pożaru bloku mieszkalnego w Ząbkach. Wiele rodzin straciło w nim cały swój dobytek. Choć nikt nie zginął, opanowanie tego pożaru było ogromnym wyzwaniem dla strażaków uczestniczących w akcji . Pamiętam, że po tym zdarzeniu kontaktowali się z nami właśnie strażacy, którzy potrzebowali rozmowy i wsparcia. Wtedy dedykowana linia nie działała jeszcze w nocy, a mimo to mieliśmy wiele takich prób kontaktu. To dobrze pokazuje, że po zakończeniu działań operacyjnych dla pomagającego nie zawsze kończą się skutki tego, czego przed chwilą doświadczył.
Z jakimi problemami borykają się osoby, które na co dzień pomagają tym, którzy znaleźli się w kryzysowej sytuacji?
Kłopot w tym, że nie da się żyć w oderwaniu od tego, wszystko wpływa na funkcjonowanie rodzinne, relacyjne, sprzyja narastaniu napięć, trudności komunikacyjnych i konfliktów w środowisku domowym. Dzwonią, bo przytłaczają ich wszystkie problemy, z którymi muszą się mierzyć. Gdy nie mają komfortu w domu trudniej im znosić to, co zdarza się w pracy. Gdy w pracy jest ciężko stres przekłada się na relacje w rodzinie. W zgłoszeniach dotyczących bezpośrednio pracy przewija się kwestia przewlekłego stresu związanego z charakterem wykonywanych obowiązków, wysokim poziomem odpowiedzialności, koniecznością podejmowania decyzji w sytuacjach presji, ekspozycją na zdarzenia traumatyczne czy w ogóle potencjalnie zagrażające. Długotrwałe funkcjonowanie w takich warunkach prowadzi do przeciążenia psychicznego, trudności w regulowaniu napięcia, czy w ogóle obniżenia ogólnego dobrostanu.
Gdy dzwonią najczęściej mówią, że przestają sobie radzić, że czują się przeciążeni. Kiedy widzą, że ktoś umiera to bywa dla nich zbyt trudne, czasem, że ciężko im się pogodzić z tym, że zawodzi system.
Rozmawiamy wtedy o tym, jak to wpływa na nich, na ich prywatne życie i co oni mogą zrobić, żeby w tym trudnym momencie zadbać też o siebie. Staramy się uświadomić im, że narzędziem osoby pomagającej innym jest ona sama. I jeżeli nie zadba o siebie, nie będzie w stanie wykonywać swojej pracy. Mówimy im, że nie trzeba wszystkiego dźwigać samemu i że nie muszą za wszelką cenę być dzielni.
Jakie sygnały powinny nas zmobilizować do tego, żeby sięgnąć po pomoc?
Jeżeli widzimy, że przez dłuższy czas dzieje się z nami coś niepokojącego, że nasze funkcjonowanie drastycznie się zmieniło: nie mamy siły wstać do pracy, czujemy się przemęczeni, zniechęceni, zwykłe czynności wymagają więcej wysiłku, nie cieszy nas to, co wcześniej dawało nam radość. Ważne są też sygnały od bliskich, kiedy mówią nam: „widzę, że coś się z tobą dzieje”, „nie jesteś już taki sam”. Może warto wtedy skorzystać z pomocy specjalisty.
Pamiętajmy, że w kryzysie najlepiej jest reagować szybko, bo jeśli trwa on zbyt długo, ciężej z niego wyjść. Zaczyna się myślenie tunelowe, w którym człowiek skupia się wyłącznie na swoim problemie, ignoruje inną perspektywę, nie przyjmuje logicznych argumentów, które mogłyby pomóc rozwiązać problem.
Na infolinii pracują osoby, które wiedzą, co w takiej sytuacji robić i na pewno nikogo nie zostawią samego. Warto więc z takiej pomocy skorzystać.