Żmija zygzakowata. Co naprawdę grozi po ukąszeniu?
Autorka: Luiza Łuniewska
Latem częściej spotykamy ją na leśnych ścieżkach, polanach i górskich szlakach. Żmija zygzakowata budzi lęk, ale wokół niej narosło wiele mitów. Kiedy jej ukąszenie rzeczywiście jest groźne i jak postępować, by uniknąć poważnych konsekwencji?
Żmija zygzakowata (Vipera berus) jest jedynym naturalnie występującym w Polsce jadowitym wężem. Można ją spotkać niemal w całym kraju – od terenów nizinnych po góry. Najchętniej wybiera miejsca, w których może się ukryć i wygrzewać: skraje lasów, wrzosowiska, torfowiska, polany oraz nasłonecznione zbocza.
Wbrew powszechnym wyobrażeniom żmija nie jest zwierzęciem agresywnym. Jej jad nie służy do ataku na większe zwierzęta, lecz przede wszystkim do zdobywania pokarmu – głównie drobnych ssaków, jaszczurek i płazów. Produkcja jadu wymaga energii, dlatego wąż wykorzystuje go oszczędnie. Najczęstszą reakcją na pojawienie się człowieka jest próba ucieczki lub ukrycia się.
Jak podkreślają badacze zajmujący się ekologią gadów, do ukąszeń dochodzi zazwyczaj w sytuacjach obronnych. Człowiek może zostać ukąszony, gdy przypadkowo nadepnie na żmiję, próbuje ją przegonić lub bierze ją do ręki. Dlatego podstawową zasadą bezpieczeństwa jest pozostawienie zwierzęcia w spokoju.
Nie każda żmija wygląda tak samo
Charakterystyczny ciemny zygzak biegnący wzdłuż grzbietu sprawił, że gatunek otrzymał swoją polską nazwę, ale nie wszystkie osobniki mają dobrze widoczny wzór. Ubarwienie żmij może być bardzo różnorodne – od szarego i brunatnego po rude, oliwkowe, a nawet niemal czarne.
Występujące w Tatrach czarne osobniki, czyli tak zwane melanistyczne, bywają szczególnie mylące, ponieważ ich zygzak może być słabo widoczny. Sam wygląd węża nie powinien więc być podstawą do podejmowania ryzyka. Nie należy próbować go identyfikować z bliska ani fotografować z niewielkiej odległości.
Państwowa Inspekcja Sanitarna w sezonowych komunikatach dotyczących wypoczynku w plenerze przypomina, że podczas spacerów w miejscach potencjalnego występowania żmij warto zachować ostrożność. Zalecane jest noszenie pełnego obuwia podczas wędrówek po lesie czy łąkach oraz unikanie wkładania rąk w szczeliny skalne, pod kamienie czy sterty gałęzi. Sanepid przypomina także, że w przypadku ukąszenia należy szukać pomocy medycznej, a nie stosować domowych sposobów, które mogą zaszkodzić.
Co znajduje się w jadzie żmii?
Jad żmii zygzakowatej jest skomplikowaną mieszaniną substancji biologicznie czynnych. Współczesne badania wykorzystujące techniki proteomiczne wykazały obecność wielu grup białek wpływających na naczynia krwionośne, proces krzepnięcia i reakcję zapalną organizmu.
Analiza opublikowana w czasopiśmie „Toxicon: X” wskazuje, że w jadzie Vipera berus znajdują się między innymi metaloproteinazy, fosfolipazy A₂ oraz proteazy serynowe – enzymy, które mogą uszkadzać struktury naczyń i tkanek. Ich działanie prowadzi do zwiększenia przepuszczalności naczyń, powstawania obrzęku oraz miejscowych zaburzeń krążenia. To właśnie dlatego po ukąszeniu skóra wokół rany może szybko puchnąć, boleć i zmieniać kolor. W cięższych przypadkach toksyny mogą wpływać na cały organizm, powodując zaburzenia krzepnięcia, spadek ciśnienia tętniczego, a nawet niewydolność narządów.
Nie oznacza to jednak, że każde ukąszenie prowadzi do ciężkiego zatrucia. W ok. 50 proc. przypadków to tzw. ukąszenia suche, w wyniku których jad nie wnika do organizmu człowieka. Przebieg zależy od wielu czynników: ilości podanego jadu, miejsca ukąszenia, wieku, masy ciała i stanu zdrowia osoby poszkodowanej. Szczególnej ostrożności wymagają dzieci, ponieważ ta sama dawka jadu jest dla nich większym obciążeniem niż dla osoby dorosłej.
Najczęściej pierwszym sygnałem jest ból w miejscu ukąszenia. Mogą pojawić się dwa niewielkie ślady po zębach jadowych, choć czasami trudno je zauważyć. W kolejnych minutach lub godzinach rozwija się obrzęk, zaczerwienienie i bolesność. U części osób występują objawy ogólne: nudności, wymioty, zawroty głowy, osłabienie, zimne poty czy uczucie kołatania serca. W cięższych przypadkach może dojść do spadku ciśnienia, zaburzeń krzepnięcia i zaburzenia pracy nerek. Lekarze podkreślają, że początkowo łagodny przebieg nie zawsze oznacza, że zatrucie pozostanie niewielkie. Dlatego osoba ukąszona powinna zostać oceniona przez specjalistę.
Wokół ukąszeń przez węże wciąż funkcjonują stare mity. Jednym z nich jest przekonanie, że jad można usunąć przez wysysanie go z rany. Badania pokazują jednak, że taka metoda jest nieskuteczna, a dodatkowo może zwiększać ryzyko zakażenia. Nie zaleca się także nacinania miejsca ukąszenia, przypalania go ani zakładania ciasnych opasek uciskowych. Takie działania mogą pogłębić uszkodzenie tkanek.
Najważniejsze jest uspokojenie poszkodowanego, ograniczenie ruchów i jak najszybszy kontakt z pomocą medyczną. Kończynę można unieruchomić, aby ograniczyć przemieszczanie się jadu wraz z krążeniem.
Surowica przeciw jadowi nie dla każdego
Leczenie zatrucia odbywa się w szpitalu. Lekarze oceniają stan pacjenta, wykonują badania krwi i obserwują rozwój objawów. Sprawdzają między innymi parametry krzepnięcia oraz funkcję nerek.
W cięższych przypadkach stosuje się surowicę przeciwjadową. Zawiera ona przeciwciała, które wiążą toksyny znajdujące się w organizmie i ograniczają ich działanie. Nie podaje się jej jednak każdemu pacjentowi, ponieważ sama może powodować działania niepożądane, w tym reakcje alergiczne.
Zgodnie z zaleceniami stosowanymi w europejskiej toksykologii wskazaniem do podania antytoksyny są przede wszystkim objawy ogólnoustrojowego zatrucia, szybko postępujący rozległy obrzęk lub zaburzenia krzepnięcia.
Żmija nie jest wrogiem człowieka
Choć ukąszenie żmii może być groźne, przypadki ciężkich zatruć są rzadkie. Rozwój ratownictwa medycznego, dostępność leczenia szpitalnego i możliwość zastosowania surowicy sprawiają, że zdecydowana większość pacjentów wraca do zdrowia. Jak powiedziała PAP dr Aleksandra Kolanek, herpetolożka, w Polsce od co najmniej 30 lat prawdopodobnie nie było żadnych przypadków śmiertelnych z powodu ukąszenia żmii zygzakowatej.
„Co równie ważne, u większości pacjentów zatrucie jadem było niewielkie albo w ogóle nie stwierdzono, że jad został wprowadzony do organizmu. Wynika to z tego, że znaczna część ukąszeń to tzw. ukąszenia suche” – dodała ekspertka.
Jednocześnie warto pamiętać, że żmija zygzakowata jest ważnym elementem polskiej przyrody. Kontroluje liczebność gryzoni i uczestniczy w utrzymaniu równowagi ekosystemów. Najlepszym sposobem ochrony przed ukąszeniem nie jest walka z tym zwierzęciem, lecz wiedza o jego zachowaniu. Żmija pozostawiona w spokoju najczęściej wybiera ucieczkę. Największe zagrożenie pojawia się wtedy, gdy człowiek zapomina, że w lesie czy na łące nie jest jedynym mieszkańcem tego miejsca.