Tłuszcz trzewny a ryzyko metaboliczne
Autorka: Luiza Łuniewska
Tłuszcz trzewny zachowuje się jak aktywny narząd. Produkuje substancje wpływające na metabolizm i odporność, a jego nadmiar wiąże się z większym ryzykiem wielu chorób przewlekłych.
Można mieć prawidłową masę ciała, a jednocześnie mieć zbyt dużo tłuszczu zgromadzonego w jamie brzusznej. I odwrotnie - osoba z wysokim BMI nie zawsze ma równie duże zagrożenie metaboliczne. Coraz więcej badań pokazuje, że dla zdrowia liczy się nie tylko to, ile tłuszczu mamy, ale także gdzie organizm go magazynuje. Szczególne znaczenie ma tłuszcz trzewny, czyli ten, który otacza narządy wewnętrzne. Najnowsze wytyczne amerykańskich towarzystw naukowych określają go wręcz jako jeden z głównych elementów łączących otyłość z chorobami serca, cukrzycą i przewlekłą chorobą nerek.
Nie każdy tłuszcz jest taki sam
Tkanka tłuszczowa to nie tylko magazyn energii – według aktualnej wiedzy jest ona aktywnym narządem endokrynnym i immunologicznym. Produkuje hormony, cytokiny i inne substancje, które wpływają m.in. na metabolizm glukozy, ciśnienie tętnicze, apetyt, stan zapalny i pracę układu odpornościowego.
Tłuszcz podskórny, znajdujący się bezpośrednio pod skórą, nie jest więc „dobry” sam w sobie, a trzewny nie jest jedynym źródłem problemów. Jednak ich biologiczne właściwości znacząco się różnią.
Tłuszcz trzewny znajduje się głęboko w jamie brzusznej, wokół narządów. Szczególnie istotna jest jego bliskość do wątroby i układu krążenia. Gdy jego ilość rośnie, zwiększa się uwalnianie wolnych kwasów tłuszczowych oraz substancji prozapalnych. Zaczyna się proces, który może prowadzić do insulinooporności, zaburzeń lipidowych i innych nieprawidłowości metabolicznych.
Przegląd opublikowany w "Signal Transduction and Targeted Therapy" podsumował współczesną wiedzę o fizjologii i patologii tkanki tłuszczowej trzewnej. Autorzy zwracają uwagę, że jej nadmierne nagromadzenie wiąże się z większym ryzykiem chorób kardiometabolicznych, a szczególne znaczenie ma nie tylko sama ilość tłuszczu, lecz także jego funkcjonalne „rozregulowanie”.
Brzuch może być ważniejszy niż waga
To właśnie dlatego sama masa ciała nie zawsze wystarcza do oceny ryzyka. BMI, czyli wskaźnik masy ciała, jest użytecznym i prostym narzędziem populacyjnym, ale nie mówi, gdzie znajduje się tłuszcz. Nie rozróżnia też tkanki tłuszczowej od mięśniowej. Osoba bardzo umięśniona może mieć wysokie BMI bez nadmiaru tkanki tłuszczowej, a osoba o prawidłowym BMI może mieć niekorzystną dystrybucję tłuszczu.
W wynikach metaanalizy zależności pomiędzy zmianami wskaźników otyłości a ryzykiem sercowo-naczyniowym analizowano m.in. masę ciała, BMI, obwód talii, stosunek talii do bioder oraz stosunek talii do wzrostu. Wyniki potwierdziły znaczenie zmian obwodu talii dla ryzyka chorób sercowo-naczyniowych i zgonu. Praca ukazała się w International "Journal of Obesity".
Jeszcze mocniej wybrzmiewa to w najnowszych zaleceniach. W czerwcu 2026 r. opublikowano nowe wytyczne AHA/ACC/ADA/ASN dotyczące zespołu sercowo-naczyniowo-nerkowo-metabolicznego (CKM). To ważny dokument, ponieważ zastępuje wcześniejsze amerykańskie wytyczne dotyczące leczenia nadwagi i otyłości. Autorzy zalecają, aby przy ocenie nadmiernej ilości tkanki tłuszczowej uwzględniać zarówno BMI, jak i obwód talii. W dokumencie otyłość brzuszna została zdefiniowana jako obwód talii co najmniej 88 cm u kobiet i 102 cm u mężczyzn. W przypadku osób pochodzenia azjatyckiego stosuje się niższe wartości progowe.
Nie oznacza to jednak, że przekroczenie konkretnej liczby jest momentem, w którym nagle „zaczyna się choroba”. Ryzyko metaboliczne narasta stopniowo i zależy także od wieku, płci, pochodzenia etnicznego, aktywności fizycznej, ciśnienia tętniczego, stężenia glukozy i lipidów.
Dlaczego tłuszcz trzewny jest tak niebezpieczny?
Problem zaczyna się wtedy, gdy komórki tłuszczowe przestają być jedynie magazynem energii, a tkanka tłuszczowa staje się metabolicznie dysfunkcyjna. Przy nadmiernym gromadzeniu tłuszczu dochodzi m.in. do przewlekłego, stosunkowo łagodnego, ale utrzymującego się stanu zapalnego. W tkance tłuszczowej zmienia się skład komórek odpornościowych, a adipocyty zaczynają wydzielać więcej substancji sprzyjających stanowi zapalnemu. To nie jest wyłącznie lokalny problem brzucha. Produkowane przez dysfunkcyjną tkankę tłuszczową mediatory mogą wpływać na odległe narządy.
W "Nature Communications" badacze wykazali związek pomiędzy mikrobiomem charakterystycznym dla otyłości a nasileniem zapalenia trzewnej tkanki tłuszczowej. Badanie wskazuje na bardziej złożoną relację pomiędzy jelitami, układem odpornościowym i tkanką tłuszczową, niż wcześniej zakładano.
W praktyce może to oznaczać błędne koło: nadmiar energii sprzyja powiększaniu adipocytów i zmianom w tkance tłuszczowej, te nasilają zaburzenia metaboliczne i stan zapalny, a zmieniony metabolizm dodatkowo utrudnia utrzymanie prawidłowej masy ciała.
Najnowsze wytyczne podkreślają, że nadmiar i dysfunkcja tkanki tłuszczowej, szczególnie trzewnej, znajdują się u podstaw wielu procesów prowadzących do insulinooporności, cukrzycy, chorób nerek i układu sercowo-naczyniowego.
Jednym z ważnych mechanizmów jest zwiększony przepływ wolnych kwasów tłuszczowych do wątroby. Tłuszcz trzewny jest metabolicznie aktywny i stosunkowo łatwo uwalnia kwasy tłuszczowe. W warunkach nadmiaru mogą one trafiać do wątroby, sprzyjając jej stłuszczeniu i zaburzeniom gospodarki glukozowo-lipidowej. To jeden z powodów, dla których otyłość brzuszna jest silnie związana z cukrzycą typu 2 oraz metaboliczną dysfunkcją wątroby.
Serce nie lubi tłuszczu trzewnego
Związek między otyłością brzuszną a chorobami serca nie sprowadza się więc do tego, że „osoba z dużym brzuchem waży za dużo”. Tłuszcz trzewny jest częścią większego zespołu zaburzeń. Towarzyszyć mu mogą podwyższone ciśnienie tętnicze, zwiększone stężenie triglicerydów, obniżone HDL, nieprawidłowa gospodarka glukozowa i przewlekły stan zapalny.
W 2023 r. American Heart Association przedstawiło koncepcję zespołu sercowo-naczyniowo-nerkowo-metabolicznego, a nowe wytyczne z 2026 r. rozwinęły ją w kompleksowy model oceny ryzyka. Zgodnie z nim nadmiar lub dysfunkcja tkanki tłuszczowej mogą być pierwszym etapem procesu, który z czasem prowadzi do metabolicznych czynników ryzyka, choroby nerek i chorób sercowo-naczyniowych.
Co ważne, autorzy najnowszych wytycznych podkreślają, że otyłość brzuszna może być istotnym czynnikiem ryzyka również wtedy, gdy inne zaburzenia jeszcze się nie pojawiły. Dlatego pomiar talii nie powinien być traktowany wyłącznie jako sposób monitorowania sylwetki. Jest również prostym narzędziem oceny zdrowia metabolicznego.
Można mieć prawidłowe BMI i jednocześnie stosunkowo dużą ilość tłuszczu trzewnego. Zjawisko to jest szczególnie istotne u osób starszych, u których może dochodzić jednocześnie do utraty masy mięśniowej i wzrostu ilości tkanki tłuszczowej.
Badanie opublikowane w "Journal of Cachexia, Sarcopenia and Muscle" analizowało zależności pomiędzy różnymi rodzajami depozytów tłuszczowych a śmiertelnością u osób bez rozpoznanych wcześniej głównych czynników ryzyka sercowo-naczyniowego. Wśród kobiet zwiększenie ilości tłuszczu trzewnego wiązało się w analizie z wyższym ryzykiem zgonu.
Dlaczego po menopauzie brzuch rośnie łatwiej?
U kobiet szczególnym momentem jest okres menopauzalny. W 2025 r. opublikowano przegląd Menopause and Body Composition: A Complex Field, który zwraca uwagę na zmiany składu ciała zachodzące w okresie menopauzy, w tym wzrost ilości tłuszczu trzewnego i jednoczesny spadek masy oraz siły mięśniowej. Autorzy podkreślają jednak, że nie wszystkie obserwowane zmiany można przypisać wyłącznie menopauzie. Znaczenie mają także wiek, aktywność fizyczna, bilans energetyczny i styl życia.
Popularne przekonanie, że „menopauza powoduje tycie”, jest, zdaniem specjalistów, zbyt dużym uproszczeniem. Badania wskazują raczej na skomplikowaną interakcję zmian hormonalnych, starzenia się organizmu i zmian stylu życia. Nowsze badanie dotyczące okresu przejścia menopauzalnego również wykazało przesunięcie w kierunku centralnego odkładania tłuszczu, przy jednoczesnym zmniejszeniu beztłuszczowej masy ciała.
Jak sprawdzić, czy mamy za dużo tłuszczu trzewnego?
Najprostszym badaniem jest centymetr. Pomiar obwodu talii nie pokazuje bezpośrednio ilości tłuszczu trzewnego. Jest jego przybliżeniem. Mimo to jest bardzo użyteczny, ponieważ jest tani, szybki i dostępny praktycznie dla każdego. Dokładniejszą ocenę ilości i rozmieszczenia tłuszczu można uzyskać za pomocą metod obrazowych, przede wszystkim tomografii komputerowej lub rezonansu magnetycznego. Rzecz jasna, nie wykonuje się ich jednak rutynowo tylko po to, aby sprawdzić, ile mamy tłuszczu trzewnego. Dlatego najnowsze wytyczne nadal stawiają na prostsze rozwiązanie: BMI plus obwód talii, a w razie potrzeby uzupełnienie oceny o badania laboratoryjne i ocenę czynników ryzyka.
Warto też pamiętać, że istnieją różne progi obwodu talii. WHO podaje m.in. wartości 94 cm dla mężczyzn i 80 cm dla kobiet jako wartości stosowane w odniesieniu do populacji europejskiej w kryteriach IDF, podczas gdy inne systemy – w tym aktualne wytyczne AHA/ACC – wykorzystują próg 102/88 cm. Znaczenie wyniku trzeba interpretować w kontekście całego obrazu klinicznego.
Czy można pozbyć się tłuszczu trzewnego?
Dobra wiadomość jest taka, że tłuszcz trzewny jest metabolicznie aktywny i może stosunkowo szybko reagować na zmianę stylu życia oraz redukcję masy ciała. Nie trzeba jednak dążyć do „idealnego brzucha”. Z punktu widzenia zdrowia ważniejsza jest trwała poprawa parametrów metabolicznych.
W najnowszych wytycznych z 2026 r. jako cel leczenia u osób z nadmierną masą ciała wskazuje się co najmniej 5–10 proc. redukcji masy ciała, ponieważ już taka utrata może poprawiać ryzyko związane z zespołem sercowo-naczyniowo-nerkowo-metabolicznym. Większa redukcja może przynosić dalsze korzyści. Największe znaczenie ma długoterminowa zmiana stylu życia: odpowiednio skomponowane odżywianie, regularna aktywność fizyczna, ograniczenie siedzącego trybu życia, odpowiednia ilość snu i, u osób, które tego potrzebują, leczenie otyłości.