Uczeń z przewlekłą chorobą w szkole

Są przepisy, które wytyczają drogę postępowania z uczniem z przewlekłą chorobą podczas jego edukacji, również w czasie egzaminów. Kontrowersyjną kwestią pozostaje zagadnienie wydłużania czasu zewnętrznego egzaminu z powodu stanu zdrowia. Przez niektórych postrzegane jako możliwość jego wykorzystywania, by zapewnić sobie lepsze warunki, przez innych jako rozwiązanie, które pozwala wyrównać szanse edukacyjne.

Adobe Stock
Adobe Stock

Codzienność w szkole z chorobą przewlekłą, np. astmą, alergią, padaczką, cukrzycą typu 1, ale też neuroatypowością, to wyzwanie nie tylko dla ucznia i rodziców, ale także dla dyrektora, nauczycieli oraz innych specjalistów pracujących w placówce (np. psychologa, pedagoga, pielęgniarki i terapeuty pedagogicznego).

Andrzej Kulmatycki, rzecznik prasowy Kuratorium Oświaty w Warszawie wyjaśnia w kontekście przepisów, że to rodzic powinien dyrektorowi szkoły przekazać istotne dane o stanie zdrowia, diecie i rozwoju psychofizycznym dziecka. Z kolei dyrektor musi zapewnić bezpieczne warunki przebywania w placówce, właściwą opiekę, a także stworzyć warunki dla harmonijnego rozwoju. Taki uczeń powinien otrzymać pomoc psychologiczno-pedagogiczną adekwatnie do potrzeb, by mógł rozwijać swój potencjał oraz aktywnie i w pełni uczestniczyć w życiu szkoły i społeczności. Wsparcie organizuje dyrektor, a realizują je (we współpracy z rodzicami) nauczyciele, wychowawcy oraz specjaliści zatrudnieni w placówce, np. psycholodzy, pedagodzy, pedagodzy specjalni, logopedzi, doradcy zawodowi i terapeuci pedagogiczni.

Rzecznik podkreślił także, że gdy uczeń ma orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego lub indywidualnego nauczania albo opinię poradni specjalistycznej – w tym psychologiczno-pedagogicznej o specyficznych trudnościach w uczeniu się lub wskazującą na potrzebę takiego dostosowania – nauczyciel jest zobowiązany podchodzić do ucznia w sposób indywidualny, biorąc pod uwagę jego możliwości rozwojowe, edukacyjne i psychofizyczne. W taki sam sposób postępuje się, gdy uczeń objęty jest pomocą psychologiczno-pedagogiczną w szkole albo posiada opinię lekarza o ograniczonych możliwościach wykonywania określonych ćwiczeń fizycznych na lekcjach wychowania fizycznego. 

„W przepisach prawa oświatowego nie określono szczegółowo sposobu dostosowania wymagań, gdyż uwarunkowane jest to w każdym przypadku indywidualnymi potrzebami ucznia” – podkreśla rzecznik kuratorium.

Adobe Stock

Dziecko ze spektrum autyzmu ma inaczej, rodzice jego też

Dziecko rozwijające się w spektrum autyzmu to wyzwanie dla rodzica. Życie z nim ma wiele odcieni. Zdarzają się wzloty i upadki, jak w życiu każdego, tylko trochę inaczej. Czym jest spektrum autyzmu w czterech ścianach, 24 godziny na dobę?  - Przyciągał uwagę jak magnes metal, pochłaniał mój czas – opisuje jedna z mam już prawie dorosłego syna z zespołem Aspergera.

Uczeń z chorobą przewlekłą na lekcjach

Właśnie na takie indywidualne podejście, również w kontekście zdrowia, wskazuje Aneta Maciejczyk, nauczycielka języka polskiego w Zespole Szkół Licealnych i Technicznych nr 1 w Warszawie. Zanim przejdzie do realizacji programu, kilka lekcji poświęca na wzajemne poznanie. Określa to „badaniem potrzeb”.

„Po prostu ze sobą rozmawiamy. Jeśli ktoś nie chce mówić, może napisać na kartce. Chodzi nie tylko o przybliżenie oczekiwań dotyczących przedmiotu, ale także o stworzenie okazji, by każdy uczeń mógł podzielić się dotychczasowymi doświadczeniami szkolnymi, powiedzieć o wyzwaniach czy trudnościach, z którymi do tej pory się zetknął. W tym wszystkim czasem pojawia się oczywiście wątek zdrowotny, choć nie wszyscy od razu przyznają się do choroby” – wyjaśnia nauczycielka.

Równocześnie zaznacza, że dobrym momentem do poruszenia spraw związanych ze zdrowiem ucznia jest pierwsze zebranie z rodzicami. Wtedy najczęściej pojawia się temat chorób przewlekłych. Rodzice przekazują zaświadczenie lekarskie czy informacje, jak postępować z uczniem w nagłych sytuacjach. Nauczyciele z jej szkoły są do tego przygotowani.

„Wiemy, jak postępować, gdy mamy do czynienia z astmą, padaczką czy z cukrzycą typu 1. W tym ostatnim przypadku uczeń ma pod ręką jedzenie, picie i w czasie lekcji nie ma problemu, by coś zjadł. Ma prawo korzystać także z telefonu, bo w nim zainstalowana jest aplikacja do monitorowania glikemii” – podkreśla Aneta Maciejczyk.

Lek, który zawsze działa – rozmowa i ustalenie zasad

Każdy uczeń na lekcji może poczuć się gorzej. W przewlekłych chorobach jednak to gorsze samopoczucie pojawia się częściej: ból głowy, gardła, katar, zmęczenie, rozkojarzenie, senność. Nawet odpowiednio stosowana terapia nie zawsze zapobiegnie takim objawom. Dlatego istotne jest, by ustalono schemat postępowania z uczniem w przypadku nagłych zdarzeń np. ataku padaczki czy gwałtownego spadku glikemii (hipoglikemii), przeszkolono personel. Jednak im uczeń starszy, tym ma większą świadomość swojej choroby. To oczywiście nie oznacza, że specjaliści i nauczyciele zwolnieni są ze wsparcia w trudniejszych momentach. 

„Wydaje się, że funkcjonowanie ucznia z chorobą przewlekłą w szkole ponadpodstawowej to stosunkowo nieduże wyzwanie. Jest już on na tyle świadomy swojego stanu zdrowia, że sam zajmuje się znakomicie chorobą. Pomijam tutaj oczywiście sytuacje, gdy dochodzi do psychologicznych kwestii, np. buntu czy nieakceptacji choroby” – zaznacza mgr Anita Omelańczuk, dyrektorka XXXIV Liceum Ogólnokształcącego z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Miguela de Cervantesa w Warszawie. 

Placówki oświatowe coraz częściej korzystają ze szkoleń fundacji pacjenckich. Wiele jednak, jak podkreśla dyrektorka liceum, zależy od indywidualnego podejścia ucznia, rodzica, nauczyciela.

„Wiele chorób przewlekłych nie powoduje żadnego zamieszania na co dzień, ale czasem sami rodzice bywają zbyt czujni. To sprawa bardzo indywidualna. Dlatego zawsze na początku warto wypracować pewną procedurę. Ustalić, co zrobić, jeśli dziecko gorzej się poczuje oraz przyjąć schemat postępowania, według którego działamy, gdy coś się dzieje. Chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa i ochronę zdrowia ucznia” – podkreśla dyr. Omelańczuk.

AdobeStock

Dobrostan nauczyciela przekłada się na uczniów

Wypalenie zawodowe, stres, przewlekłe zmęczenie odczuwa aż 67 proc. nauczycieli, spośród 7 tys. którzy wzięli udział w badaniu Akademii Librus. Tymczasem eksperci nawołują: jeżeli nauczyciele nie będą sobie radzić ze stresem, trudno im będzie wspierać swoich uczniów.

Aneta Maciejczyk zaznacza, że w jej szkole co najmniej dwa razy w semestrze spotyka się Klasowy Zespół Nauczycieli (KZN), który omawia najważniejsze kwestie dotyczące uczniów danej klasy. To taka szkolna tradycja ułatwiająca komunikację.

„Podczas tych spotkań głównie wychowawcy klas pierwszych przekazują informacje pozostałym nauczycielom uczącym w danej klasie, na co szczególnie zwrócić uwagę, również pod względem zdrowia” – wyjaśnia.

Coraz więcej szkół otwiera się na indywidualne potrzeby uczniów, również wynikające ze stanu ich zdrowia. Uczeń ma szansę optymalnie pracować.

„Mój syn, który ze względu na ADHD łatwo się rozprasza i ma problem ze zmotywowaniem się do nauki, dostał w naszej publicznej podstawówce bardzo duże wsparcie. Zindywidualizowana ścieżka nauczania, która nie wyłącza ucznia z normalnego trybu uczenia się z klasą, bardzo mu pomogła. A wiem, że logistycznie nie było łatwo, żeby to zorganizować. Dzięki kilku indywidualnym lekcjom w tygodniu syn nadrabiał materiał, lepiej go rozumiał, a oprócz tego widziałam większe zrozumienie jego problemów u nauczycieli i rzeczywistą troskę o to, by wykorzystywał swój potencjał” – opowiada matka ósmoklasisty. 

Nie w każdej szkole jednak uczniowie z chorobą przewlekłą mogą liczyć na zrozumienie mechanizmów choroby i wsparcie, również psychologiczne. Wciąż wielu spotyka się z niezrozumieniem, ignorowaniem ich choroby i potrzeb.

„Moja córka została wyrwana do odpowiedzi zaraz po gwałtownym spadku cukru i usłyszała, że jeżeli ma otwarte oczy i nie leży na ławce, to może odpowiadać. Kolejny komentarz? Proszę bardzo: jest głośna, bo na pewno ma teraz wysoki cukier. Przez te lata nagromadziło się wiele takich »anegdot«”– opowiada matka licealistki z cukrzycą typu 1*. 

Rodzice często na platformach społecznościowych dzielą się doświadczeniami.

„W szkole czekam na córkę, by wymienić insulinę w penie. Podchodzi do mnie nauczycielka i mówi, że chciała dać córce cukierka, bo mówiła, że ma wysoki cukier, ale córka nie chciała. Powiedziała, że zaraz mama przyjdzie. Córka miała cukier 300 mg/dl” – pisze w komentarzu na FB jedna z mam. Uwaga, węglowodany proste podaje się przy niskiej glikemii (hipoglikemii), nie hiperglikemii.

Adobe Stock

Uwaga, hipoglikemia!

Hipoglikemia, czyli potocznie spadek cukru we krwi poniżej ustalonej normy to stan zagrażający zdrowiu, a nawet życiu. Nie dotyczy tylko osób z cukrzycą, ale także osób zdrowych. Czym jest hipoglikemia, czy zawsze to świadomy stan? Jak ją rozpoznać i jak reagować?

Wydłużenie czasu egzaminu – furtka do nadużyć?

Możliwość wydłużenia czasu na egzaminie zewnętrznym jest sprawą kontrowersyjną. Zdaniem wielu ekspertów i nauczycieli, daje możliwość naciągania tej zasady.

„To miało wyrównać szanse edukacyjne, a okazywało się, że cały rocznik ma wydłużony czas. To stało się furtką, a powinno być tylko wykorzystywane przez uczniów, którzy mają poważne choroby” – zaznacza dyr. Omelańczuk.

W szczególnych przypadkach zdrowotnych lub losowych uczeń może zdawać egzamin w dostosowanej do jego potrzeb edukacyjnych oraz możliwości psychofizycznych formie (odrębny arkusz egzaminacyjny) lub warunkach (wydłużony czas, oddzielna sala). W 2026 roku wśród wymienianych zdających uprawnionych do tego w pkt. 4 obok chorych i chorych lub niesprawnych czasowo nie wymienia się już osób z przewlekłym chorobami. Dr hab. Robert Zakrzewski, dyrektor CKE, wyjaśnia, że chodzi tylko o „uproszczenie i uszczelnienie procedury”. 

„W komunikacie dyrektora CKE w sprawie dostosowań określone są sposoby dostosowania warunków i form przeprowadzania danego egzaminu do potrzeb osoby chorej, które obejmują również osoby z chorobami przewlekłymi. Tak to należy czytać” – tłumaczy. 

Jednocześnie podkreśla, że jeżeli choroba stanowi utrudnienie w napisaniu egzaminu, to w takim wypadku dyrektor szkoły, na wniosek rady pedagogicznej, może wystąpić o odpowiednie dostosowanie z pisemnym uzasadnionym wnioskiem do dyrektora okręgowej komisji egzaminacyjnej, który na podstawie analizy wniosku i uzasadnienia oraz dokumentacji podejmuje stosowną decyzję. Termin do 10 lutego br. Co roku do OKE wpływa ok. 600–800 takich wniosków w przypadku egzaminu maturalnego. 

„Istotne jest to, że zakres dostosowań powinien odpowiadać dostosowaniom, z których dany uczeń korzystał, kiedy uczył się w szkole i – poza wyjątkowymi sytuacjami – nie powinien poza ten zakres wykraczać” – czytamy w odpowiedzi CKE na pismo Fundacji dla Dzieci i Dorosłych z Cukrzycą.

Jeśli zdający korzysta np. z pompy insulinowej, która monitoruje stan glikemii w czasie rzeczywistym, to może wnieść ją do sali egzaminacyjnej i z niej korzystać. Są dwie możliwości: może pisać egzamin w oddzielnej sali albo w sali z innymi zdającymi. W tym drugim przypadku zdający nie losuje numeru stolika, tylko przewodniczący zespołu nadzorującego wskazuje mu stolik możliwie najbliższy miejsca, gdzie zasiada zespół nadzorujący. Przed wejściem na salę uczeń przekazuje mu urządzenie, które musi mieć wyłączony dźwięk. Pozostaje ono w trakcie całego egzamin na stole, przy którym siedzi zespół. Jeśli zdający chce skorzystać z urządzenia, musi to zasygnalizować przez podniesienie ręki. 

Lena May/AdobeStock

Neuroróżnorodni w szkole

Pora skończyć ze stereotypem, że młodzi ludzie z zaburzeniami ze spektrum autyzmu (ASD) nie chcą nawiązywać relacji z innymi. Oni potrzebują mieć obok siebie osoby, które szczerze się o nich troszczą, a dobre relacje z rówieśnikami są dla nich wyjątkowo ważne – przekonują specjaliści.

Natomiast jeśli zdający w czasie egzaminu musi zażyć lek lub przyjąć dawkę węglowodanów w przypadku hipoglikemii (np. dosłodzić się napojem), to musi wyjść z sali, by nie zabrudzić arkusza. W takim przypadku uczeń może skorzystać z dodatkowych przerw, które przyznane są w ramach dostosowania. O czas ich trwania wydłuża się czas egzaminu. 

„W przypadku dzieci z ADHD, którym ciężko się skupić i wszystko je rozprasza, wydłużony czas egzaminu, możliwość pisania w osobnej sali oraz brak konieczności przenoszenia odpowiedzi na kartę odpowiedzi, to bardzo duże udogodnienia i szansa, by pomimo trudności, napisały egzamin najlepiej, jak to możliwe” – podsumowuje matka ósmoklasisty.


*imiona i nazwiska rozmówczyń do wiadomości redakcji 

 

Autorka

Klaudia Torchała

Klaudia Torchała - Z Polską Agencją Prasową związana od końca swoich studiów w Szkole Głównej Handlowej, czyli od ponad 20 lat. To miał być tylko kilkumiesięczny staż w redakcji biznesowej, została prawie 15 lat. W Serwisie Zdrowie od 2022 roku. Uważa, że dziennikarstwo to nie zawód, ale charakter. Przepływa kilkanaście basenów, tańczy w rytmie, snuje się po szlakach, praktykuje jogę. Woli małe kina z niewygodnymi fotelami, rowery retro. Zaczyna dzień od małej czarnej i spaceru z najwierniejszym psem - Szógerem.

ZOBACZ TEKSTY AUTORKI

ZOBACZ WIĘCEJ

  • Wypełnij swoją listę na ratunek

    Czasem zdarzają się sytuacje, w których trzeba opuścić dom szybko – pożar, powódź czy nagły wypadek. Nie myśli się wtedy o zabieraniu dokumentacji medycznej. Można jednak być zmuszonym do skorzystania z opieki zdrowotnej za granicą albo w punkcie pomocy czy szpitalu, gdzie nie będzie jej kopii. Z myślą o takich sytuacjach Główny Inspektorat Farmaceutyczny i Krajowa Izba Ratowników Medycznych opracowali specjalne narzędzie, które może nawet uratować życie.

  • fot. Leszek Szymański/PAP

    Nieetyczne alkopromki

    „Małpki” to potoczne określenie mocnego alkoholu (głównie wódki i likiery) w pojemnościach od 100 do 200 ml. Są bardzo popularne ze względu na poręczność i niższą cenę jednostkową, a także… łatwość ukrycia i spożywania. „Takiego alkoholu nie kupujemy na zapas, lecz po to, by od razu wypić. Tego typu promocje są nieetyczne i skandaliczne” – uważają specjaliści, a Okręgowa Izba Lekarska w Szczecinie zapowiedziała powiadomienie odpowiednich instytucji.

  • https://pomocafryce.org/

    Prawdziwy Madagaskar jest inny niż w kolorowym folderze

    Na Madagaskarze państwowa służba jest płatna – w szpitalu płaci się za wszystko: od leków po strzykawki. Pacjenci nie są obsługiwani przez pielęgniarki, tylko przez członków rodziny. W naszym Szpitalu Polskim opłaty będą mniejsze niż w państwowych szpitalach, liczymy więc na to, że ludzi będzie na nie stać – mówi Katarzyna Urban, dyrektor kreatywna Polskiej Fundacji dla Afryki, autorka bloga KawalekAfryki.pl.

  • PAP/Darek Delmanowicz

    Wpływ zmiany klimatu na środowisko pracy

    Zmiany klimatu wywierają coraz silniejszy wpływ nie tylko na środowisko naturalne, lecz także na funkcjonowanie rynku pracy i zdrowie osób pracujących. Jednym z najbardziej odczuwalnych skutków tego procesu jest wzrost temperatury w miejscach pracy, który prowadzi do pogorszenia samopoczucia i kondycji fizycznej pracowników, a tym samym stwarza realne zagrożenie dla ich bezpieczeństwa. Wysokie temperatury ograniczają zdolność organizmu do wydajnego funkcjonowania, co przekłada się na obniżenie efektywności pracy oraz rosnące trudności w realizacji codziennych obowiązków zawodowych. W konsekwencji zmiany klimatu oddziałują nie tylko na pojedyncze osoby, lecz także na całe sektory gospodarki, osłabiając ich wydajność i konkurencyjność.

NAJNOWSZE

  • PAP/Jakub Kaczmarczyk

    Eplety - przyszłość transplantologii

    Przeszczepiony narząd może być idealnie dopasowany pod względem grupy krwi, a nawet wykazywać dużą zgodność genetyczną z biorcą – i mimo to zostać zaatakowany przez układ odpornościowy. Dlaczego? Bo o losie przeszczepu mogą decydować różnice z pozoru błahe, ukryte w najmniejszych fragmentach cząsteczek HLA. Te fragmenty nazywają się epletami i właśnie one otwierają nowy rozdział w historii transplantologii.

  • Badanie: siedzimy nie tylko w pracy, stąd często bóle szyjne i lędźwiowe kręgosłupa

  • Cyklosporoza, czyli „wybuchowa biegunka"

  • Różnorodność seksualna to wiele wyzwań

  • Moda na reformery

  • AdobeStock

    Po powrocie z urlopu spuść wodę z kranu

    Po dłuższej nieobecności, gdy woda w domowej instalacji stała bez ruchu, może dojść do jej wtórnego skażenia. Dlatego zanim skorzystamy z prysznica czy, tym bardziej – z wody do picia, trzeba ją spuścić. To ważne, bo stojąca woda może sprzyjać rozwojowi Legionelli i innych bakterii, a nawet zakażeniu ołowiem.

  • Uwaga – długie siedzenie sprzyja nowotworom

  • (Neuro)radiologia płodowa – zaawansowana metoda diagnostyczna

Serwisy ogólnodostępne PAP