Implanty ślimakowe otwierają na świat
Autorka: Klaudia Torchała
Ekspert: prof. Krzysztof Morawski
Wiek metrykalny nie jest ograniczeniem we wszczepieniu implantu ślimakowego. Taki zabieg ma sens nawet u starszych osób, bo niedosłuch czy głuchota to wyłączenie pacjenta z życia i przyspieszenie innych chorób, w tym neurodegeneracyjnych – uważa prof. dr hab. n. med. Krzysztof Morawski, kierownik Kliniki Otorynolaryngologii z Pododdziałem Dziecięcym Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Opolu.
Na czym polega zabieg wszczepienia implantu? Czy to skomplikowana operacja?
Dla doświadczonego specjalisty to nie jest bardzo skomplikowana operacja. Jest jak axel w łyżwiarstwie figurowym. Niby niewielki wysiłek, ale trzeba włożyć w niego wiele pracy i skupienia. Wracając jednak do sedna. Operacja składa się z kilku etapów. Na początku trzeba opracować dojście do struktur ślimaka, czyli wykonać antromastoidektomię z tympanotomią tylną. Następnie założyć część wszczepialną implantu pod skórę, na łuskę kości skroniowej. Są dwie możliwości dojścia do struktur ślimaka, aby umieścić w jego wnętrzu elektrodę. Zakłada się ją bezpośrednio na błonę w okienku okrągłym albo przez kochleostomię, czyli mikrootwór w kostnej ścianie ślimaka, prowadzący do tzw. schodów bębenka. Bardzo ważną częścią operacji są pomiary śródoperacyjne potwierdzające poprawne założenie elektrody w ślimaku oraz sprawdzające poprawność działania implantu i efekt stymulacji drogi słuchowej. Potem już tylko szwy za uchem i opatrunek zewnętrzny. Sprawnie przeprowadzona operacja u dziecka trwa około 50–60 minut.
Łatwiej operuje się dzieci niż dorosłych?
Powiedziałbym, że tak. Dorosły będzie miał zawsze jakąś historię zdrowotną, być może w jego uchu coś się działo, jakiś stan zapalny albo kość jest sklerotyczna. U dziecka, zwłaszcza tego najmniejszego, bo operujemy nawet sześciomiesięcznych pacjentów, po dobie można zauważyć, że pacjent jest w stanie pozwalającym wypisać go do domu. Program przesiewowego badania słuchu u noworodków pozwolił wykrywać i leczyć skutecznie wiele wad słuchu po urodzeniu czy jeszcze w pierwszym roku życia. Dzieci potrafią się łatwo maskować i gdyby nie screening i dalsze badania obiektywne słuchu, czasem trudno byłoby zdiagnozować pewne deficyty. A trzeba pamiętać, że niedosłuch wpływa na rozwój mowy i ogólny rozwój psychomotoryczny. Jeśli diagnoza nie nastąpi odpowiednio szybko, to rozwój drogi słuchowej w ośrodkowym układzie nerwowym może zostać nieodwracalnie zaburzony.
Z czym rodzic nie powinien zwlekać, jeśli chodzi o słuch dziecka?
Niektórzy rodzice zgłaszają, że ich dziecko potrzebuje w domu ciszy, by spać spokojnie. Przy innym dziecku często można głośno mówić. Coś spada na podłogę, a ono nie wybudza się, albo w ogóle nie reaguje, jeśli nie śpi. Dziecko zdecydowanie powinno odwracać głowę w kierunku dźwięku. Rodzic, jeśli ma najmniejsze wątpliwości, powinien udać się z dzieckiem do poradni pediatrycznej lub audiologicznej. Wystarczy wykonać badanie tympanometryczne i emisji otoakustycznej, aby uzyskać wstępną, ale wiarygodną ocenę narządu słuchu. Lekarz, oceniając wynik badania, wyjaśni, czy potrzebna jest poszerzona diagnostyka słuchu.
Czy kwalifikacja do zabiegu wszczepienia implantu jest długa i skomplikowana?
Nie, chociaż nie od razu można trafić do właściwego ośrodka. U dzieci proces diagnostyczny powinien przebiegać bardzo szybko. Na przykład w moim ośrodku, gdy dziecko trafi do lekarza audiologa, to w ciągu miesiąca organizujemy pełne badania, które pozwalają postawić właściwą i kompleksową diagnozę. Zwykle wymagane jest przeprowadzenie badania wywołanych potencjałów słuchowych z pnia mózgu (ABR, BERA). Czasami przeprowadza się je w naturalnym śnie, jeśli to możliwe, a jeśli nie, wspomaga nas anestezjolog. Dlatego czasem diagnoza może się nieco wydłużyć, ale zasadniczo to krótka ścieżka.
Czyli pacjent wymagający wszczepienia implantu ślimakowego ma gwarancję, że go otrzyma?
Jeżeli chodzi o dzieci, to można powiedzieć, że program implantologiczny w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Opolu jest sprawnie refundowany przez NFZ i praktycznie głuchoty u dzieci i młodzieży leczymy na bieżąco. Sytuacja jest nawet lepsza niż w niektórych zachodnich krajach, zwłaszcza jeśli chodzi o wszczepienie drugiego implantu. Nie możemy narzekać. W przypadku programu leczenie głuchot u dorosłych jest po prostu źle. Kontrakt refundacji na leczenie głuchot jest bardzo skromny i obecnie kolejka jest kilkuletnia z tendencją do wydłużania się. Jednocześnie ten sam pacjent będzie mógł być zoperowany w innych województwach dużo szybciej, a koszty za pacjenta zamieszkałego w woj. opolskim i tak będą pokryte przez Oddział Opolski NFZ. Zatem my w województwie opolskim jesteśmy, jeżeli chodzi o pacjentów powyżej 18. roku życia, w bardzo niekorzystnej i niezrozumiałej dla nas sytuacji.
Dlaczego, przecież wszczepianie implantu u osób starszych jest niezwykle istotne?
To faktycznie bardzo ważne, by starszemu pacjentowi wszczepić implant, kiedy jego stan zdrowia pozwala na operację w znieczuleniu ogólnym. Wiemy, że oczekiwanie na implant przez kilka lat może oznaczać, że z czasem ogólny stan internistyczny nie pozwoli na znieczulenie ogólne. Warto jednak wiedzieć, że wiek metrykalny nie jest ograniczeniem. Decyduje tutaj wiek biologiczny. Mój najstarszy pacjent miał 82 lata. Jest wielki sens operowania takich pacjentów, bo niedosłuch czy głuchota oznacza wyłączenie pacjenta z życia rodzinnego, relacji z przyjaciółmi, ograniczenie komunikacji ze światem, nasilanie się stanów depresyjnych i często ogólnego stanu zdrowia, przyspieszenie chorób neurodegeneracyjnych. Jeśli przestajemy być aktywni, to wszystkie nasze układy niedomagają, a u człowieka, szczególnie starszego, trzeba zadbać o sprawność mózgu i komunikację z otoczeniem.
Gdzie implanty słuchowe będą za dekadę?
Technologia w aspekcie implantów ślimakowych tej chwili naprawdę jest doskonała, jednak wciąż obserwujemy rozwój w tym obszarze. Jeśli chodzi implant, to można się spodziewać, że będzie on coraz mniejszy i mniej widoczny. Konkurujący producenci implantów pracują nad w pełni wszczepialnymi urządzeniami. Wyzwaniem pozostaje umieszczenie mikrofonu oraz bateria i ładowanie sprzętu. Firmy idą w kierunku indukcyjnego ładowanie urządzeń w czasie snu. Mamy informację, iż w pełni wszczepialny implant ślimakowy powinien się pojawić nawet w tym roku. W kwestii wszczepionego mikrofonu okazuje się, że czasem pacjentom przeszkadzać może wiejący wiatr, a zimą kołnierz ocierający o szyję staje się hałasem nie do zniesienia. Są aplikacje, które wycinają pewne pasma, by dźwięki nie były tak uciążliwe, ale na razie jakość słyszenia nie jest stuprocentowa. Różni się od tego, co słyszy człowiek zdrowy. Dodać jeszcze należy, że aplikacje w telefonie komórkowym znacząco wspomagają użytkowników implantów ślimakowych i ułatwiają zarządzanie implantami w różnych sytuacjach życiowych.
Podsumowując, z implantem ślimakowym jakość słyszenia zdecydowanie się poprawia. Wiele jednak zależy od tego, jaki typ uszkodzenia słuchu ma pacjent i jak długo ucho głuche czy głęboko niedosłyszące nie było używane. Jeśli interwencja i wszczepienie implantu nastąpią we właściwym czasie, to głuchy pacjent może cieszyć się pełnią życia.