Szkoła przyszpitalna oferuje coś więcej niż edukację
Niemal 30 proc. dzieci w wieku szkolnym choruje przewlekle, spora część z nich wiele czasu spędza w szpitalu. Częsta lub dłuższa hospitalizacja sprawia, że po powrocie do szkoły mają zaległości, które trudno im nadrobić. Aby tego uniknąć, mogą uczestniczyć w zajęciach szkoły przyszpitalnej. Ale edukacja to nie jedyna rola tych placówek.

Zapewnienie stabilnej rutyny jest kluczowe dla rozwoju dziecka. Dzieci zmagające się z chorobą przechodzą leczenie, które często wymaga ścisłych procedur opieki, obejmujących inwazyjne procedury medyczne, długie pobyty w szpitalu i oddzielenie od znanego środowiska, takiego jak dom lub szkoła. Te przedłużające się hospitalizacje zakłócają zwykły harmonogram, powodując uczucie izolacji od rodziny i przyjaciół przez dłuższe i niepewne okresy. Trudności te mogą utrudniać leczenie i przyczyniać się do stresu, dodatkowo wpływając na samopoczucie zarówno pacjenta, jak i jego rodziny.
Kwestie kształcenia w przedszkolach i szkołach organizowanych w podmiotach leczniczych – czyli m.in. szpitalach i sanatoriach – reguluje rozporządzenie MEN z 2013 r. Zgodnie z przepisami możliwość nauki powinno mieć każde dziecko przebywające w szpitalu powyżej dziewięciu dni. Jednak podczas gdy szkoła zazwyczaj pełni rolę podstawowej instytucji edukacyjnej, w przypadku dzieci hospitalizowanych ich doświadczenia edukacyjne mogą znacznie różnić się od doświadczeń ich rówieśników. Nie jest to łatwe ze względu na różnice programowe, które pojawiają się nawet w przypadku młodych osób w tym samym wieku. Podczas ich nieobecności w szkołach macierzystych zazwyczaj są realizowane różne tematy oraz wykorzystywane różne podręczniki.
Jednocześnie nauka w szkole przyszpitalnej to niepowtarzalna okazja, by np. nadrobić zaległości w nauce, bo klasy są mniej liczne niż w normalnych szkołach i nauczyciel może poświęcić uczniowi więcej czasu i uwagi.
To, co wyróżnia szkoły przyszpitalne na tle innych szkół, to duża rotacja uczniów. To ona dyktuje sposób organizacji edukacji. Z tego względu – mimo odgórnego, stałego planu zajęć – każdy dzień pracy nauczycielskiej wygląda inaczej. Każdego dnia liczba pacjentów na poszczególnych oddziałach czy w grupach wychowawczych się zmienia, a oni sami mają różne potrzeby edukacyjno-terapeutyczne lub wynikające ze stanu zdrowia.
„Matematyka z klasą powiedzmy VI trwa tam od godziny 9:00 do 9:45. Natomiast plan jest planem, a praktyka (…) praktyką. My dostosowujemy się do tego, jakie dzieci, w jakim wieku w danym momencie są [na oddziale] i nie trzymamy się tego planu, bo nie ma takiej możliwości” – mówi jedna z nauczycielek.
„My już mamy jakby wyczucie, że na przykład na onkologię nie chodzimy od samej ósmej rano, prawda? Wiemy, że często dzieci na onkologii potrzebują troszkę więcej snu. Musimy się tutaj elastycznie dopasować do tego. W związku z tym, patrzę, że mam na pierwszej godzinie onkologię. Zachodzę, patrzę, dziecko śpi, koc nakryty, tak? No, z wiadomych względów nie budzę. Umawiam się z mamą: «To, co? Dziewiąta będzie dobrze?»” – opowiada inna nauczycielka.
„Różni się charakter pracy, bo różne są schorzenia. My dostosowujemy się do specyfiki, bo jeżeli dzieci są na przykład na onkologii czy transplantologii, bądź na oddziale izolacyjnym przebywają w salach przypięte do jakiejś maszyny, to wtedy nauczyciel i wychowawca podąża za dzieckiem do łóżka. W momencie, kiedy dzieci mogą się przemieszczać, (…) staramy się zbierać je w grupę i w świetlicy odbywają się zajęcia (…). Dzieci z ogromną chęcią podążają do świetlicy, by przez choć krótki moment być z rówieśnikami” – mówi kolejna nauczycielka.
Personel musi też mieć na uwadze, że ze względu na choroby dzieci są w różnym stanie i także różna jest ich percepcja.
„Np. na chirurgii bywają pacjenci unieruchomieni, stosuje się więc podręczniki jedynie w wersji elektronicznej, a praca bazuje na komunikacji ustnej. Na oddziale diabetologii dzieci są apatyczne, rozdrażnione, dochodzi do przypadków agresji, zachowanie uczniów bywa nieadekwatne do sytuacji. Na oddziale psychiatrycznym pacjentom może towarzyszyć nadmierny stres. Na tym oddziale jest szczególnie wymagane indywidualne podejście do każdego dziecka, wrażliwość na jego potrzeby oraz ścisła współpraca nauczycieli z terapeutami. Na oddziale metabolicznym są dzieci z rzadkimi chorobami. Bywa, że są to dzieci poniżej normy intelektualnej. Od nauczycieli i nauczycielek wymaga się wiedzy metodycznej w zakresie pracy z osobami z niepełnosprawnością intelektualną. Ten sam wymóg może dotyczyć niektórych osób z oddziału onkologii, bo zdarzają się dzieci, które na skutek guza mogą stracić zdolność widzenia, mówienia, słyszenia” – czytamy w raporcie „Szkoły przyszpitalne w Polsce” przygotowanym przez Fundację Szkoła z Klasą.
Szkoła przyszpitalna – więcej niż polski czy matematyka
W warunkach szpitalnych uczniom udostępniane są bardziej ogólne usługi edukacyjne z perspektywą ich ostatecznego powrotu do szkoły. Ale nie chodzi tylko o przestrzeganie programów ministerialnych, umożliwiające pacjentom nadążanie za kolegami z klasy – z badania Fundacji Szkoła z Klasą wynika, że szkoły przyszpitalne odgrywają dużo większą rolę niż tylko edukacyjna. Diagnoza ciężkiej choroby często prowadzi bowiem do kryzysu u młodego pacjenta, który musi na nowo zdefiniować swoją tożsamość i rolę w nowych kontekstach życiowych. W tak delikatnym momencie nauczyciele szpitalni mają okazję wyjść poza formalną wiedzę.
Zajęcia w szkole przyszpitalnej mają za zadanie zapewnić poczucie bezpieczeństwa i pomóc redukować stres wynikający z choroby i pobytu w szpitalu, uczucie niepokoju i strachu, których młodzi pacjenci doświadczają z powodu choroby lub hospitalizacji i rozłąki z domem i najbliższymi. Ciągłość edukacji może im pomóc utrzymać poczucie normalności i stabilności nawet w środowisku, w którym wszystko wydaje się zmieniać szybko i czasami bez żadnej kontroli, zapewniając podstawowe wsparcie emocjonalne i psychologiczne w celu poprawy ogólnego samopoczucia i promowania powrotu do zdrowia.
Ma to walor terapeutyczny, który uzupełnia medyczne oddziaływania, jakim jest poddawany pacjent. To szczególnie ważne na oddziałach, na których dzieci przebywają dłużej, bo choroba na wiele miesięcy lub lat wyrywa je z ich codziennego życia i najbliższego środowiska. Zajęcia w szpitalu są organizowane po to, by dzieci nie miały zaległości w nauce, ale również po to, by wspomagać proces leczenia oraz zagospodarować czas wolny. Pacjenci nie tylko biorą udział w zajęciach edukacyjnych, odrabiają lekcje, ale także mają zajęcia plastyczne, teatralne, muzyczne i inne. Organizowane są też spacery, gry i zabawy na powietrzu.
Nauczyciele szkół przyszpitalnych są niedoceniani ze szkodą dla dzieci
Twórcy raportu podkreślają, że mimo iż praca nauczycieli jest niezwykle cenna dla pacjentów z oddziałów pediatrycznych, nie znajdują oni adekwatnego wsparcia ze strony personelu medycznego, który nierzadko traktuje ten fragment funkcjonowania ucznia-pacjenta jako dodatek do życia szpitalnego. Brakuje docenienia wkładu pracy nauczycieli, brakuje komunikacji z lekarzami i pielęgniarkami, która mogłaby owocować lepszą współpracą na rzecz dzieci.
Również ze strony systemu edukacji, a więc przede wszystkim szkół macierzystych uczniów, nie otrzymują oni niezbędnego zrozumienia i wsparcia.
„Szkoła przyszpitalna to jest taka niepoważna sprawa dla nauczycieli szkół publicznych. (…) Ocen nie chcą brać pod uwagę, a jak czasami wypisujemy postępy dzieci, bo to też bardzo ważne, chyba najważniejsze, oni je bardzo często kwestionują. Więc to jest takie trochę marginalizowanie naszej pracy i też trochę wkładu pracy dzieci, niestety” – mówi cytowana w raporcie nauczycielka pracująca w szpitalu.
– Tworząc raport „Szkoły przyszpitalne w Polsce”, chcieliśmy oddać głos nauczycielom pracującym w tych placówkach i nie tylko pokazać wyzwania, z jakimi się spotykają i potrzeby, ale też podkreślić, jak ważne jest systemowe wsparcie dla tego sektora edukacji. Mamy nadzieję, że raport wzmocni świadomość roli szkół przyszpitalnych, bo mimo tak istotnej funkcji szkół przyszpitalnych wciąż brakuje ujednoliconych regulacji prawnych dotyczących ich funkcjonowania, a sama obecność tych szkół w systemie jest niemal niewidoczna – zwraca uwagę Agata Łuczyńska, prezeska Fundacji Szkoła z Klasą.
Obecnie szkoły przyszpitalne działają na marginesie i nikt się nimi nie interesuje. A przecież, aby z sukcesem realizować swoje zadania potrzebują oparcia zarówno w systemie edukacji, jak i w systemie ochrony zdrowia, oraz współpracy i bieżącej komunikacji pomiędzy tymi obszarami.
– Tymczasem po obu stronach brakuje nie tylko odpowiednich regulacji, ale przede wszystkim zrozumienia roli szkół przyszpitalnych. Niestety przekłada się to także na niedocenienie pracy nauczycieli zatrudnionych w tych placówkach – podkreśliła Agata Łuczyńska, prezeska Fundacji Szkoła z Klasą.
Jak wynika z raportu „Szkoły przyszpitalne w Polsce”, w swojej codziennej pracy nauczyciele pracujący w szpitalach mierzą się z szeregiem wyzwań. Każdego dnia dostosowują się do zmieniającego się stanu zdrowia swoich uczniów oraz specyficznych warunków szpitalnej rzeczywistości. Często muszą prowadzić zajęcia w ograniczonych przestrzeniach, co negatywnie wpływa na jakość nauczania. Ich praca wymaga wyjątkowej elastyczności, umiejętności dostosowywania metod nauczania do indywidualnych potrzeb podopiecznych oraz wrażliwości na ich stan psychofizyczny.
Nauczyciele wspomagają proces zdrowienia
Możliwość kontynuowania edukacji to także element wspierania ucznia-pacjenta na drodze ku zdrowiu. Częścią tego jest przeciwdziałanie nudzie i dostarczanie atrakcji osobom przebywającym na oddziale. Szkoła przyszpitalna jest odpowiedzialna za tworzenie pozytywnej atmosfery i dbanie o dobre relacje między pacjentami. Jej rolą jest poniekąd zarządzanie emocjami dzieci i młodzieży.
„Kontynuowania edukacji w bezpiecznym i wspierającym środowisku, gdzie nauczyciele są uważni na potrzeby każdego pacjenta i rozumieją trudności wynikające z danego zaburzenia, znacząco pomaga im w procesie zdrowienia.
Docelowy powrót do szkoły macierzystej jest naturalnym etapem całego procesu, dlatego edukacja w szkole przyszpitalnej powinna stanowić płynne przejście między systemem szpitalnym a tradycyjną edukacją” – podkreśla Aleksandra Lewandowska, krajowa konsultantka w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, która objęła honorowym patronatem raport „Szkoły przyszpitalne w Polsce”.
Proces ten jest niezwykle ważny, gdyż – zrealizowany poprawnie – pozwala ograniczyć negatywne emocje i stres w czasie choroby, a po wyjściu ze szpitala daje młodym ludziom szanse na bezpieczne odnalezienie się na nowo w rzeczywistości szkolnej.
mog/ mk/