Obserwator – platforma, która skróci kolejkę do programów lekowych?

Decyzja refundacyjna nie oznacza, że lek pojawia się natychmiast w programie lekowym. Narodowy Fundusz Zdrowia musi rozstrzygnąć konkursy dla szpitali, a to zabiera nawet pół roku. Kolejki nie rozkładają się równomiernie, niektórych nie widać w systemie, a o dostępności leku decyduje wciąż miejsce zamieszkania. Czy Obserwator – nowe narzędzie analityczne – pozwoli skrócić czas oczekiwania pacjentów na terapię?

PAP/Piotr Polak
PAP/Piotr Polak

Eksperci przypominają, że decyzja refundacyjna nie jest równoznaczna z tym, że pacjent otrzyma terapię następnego dnia w ramach programu lekowego. To proces, który może trwać nawet kilka miesięcy. Po ukazaniu się obwieszczenia refundacyjnego, Narodowy Fundusz Zdrowia ogłasza konkursy na realizację programów lekowych dla świadczeniodawców (szpitali). Potem podpisuje z nimi umowy. Rozpoczynają się zakupy oraz kwalifikacja pacjentów.

Ile czasu upływa od decyzji refundacyjnej do terapii?

Analiza danych Obserwatora, platformy stworzonej z inicjatywy Komitetu Farmaceutycznego Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce, pokazała, że od publikacji listy refundacyjnej do rozstrzygnięcia konkursu przez NFZ w 2025 roku – w zależności od województwa – upływało od 81 do 247 dni, choć fundusz zakłada, że nie powinno to zająć dłużej niż 80 dni. Najszybciej rozstrzygnąć konkurs udało się w 52 dni. Ale to nie koniec czekania, bo zanim lek trafi do pacjenta, upływają kolejne 2–4 tygodnie. Szpital musi podpisać umowę, przeprowadzić procedury zakupowe i kwalifikację pacjentów.

„Dla pacjentów decyzja refundacyjna nie jest celem samym w sobie. Liczy się moment, w którym rzeczywiście mogą rozpocząć leczenie. Z danych wynika, że nadal istnieją znaczące różnice między regionami, a kod pocztowy może wpływać na tempo uzyskania dostępu do terapii” – zaznacza Magdalena Kołodziej, prezeska zarządu fundacji MY Pacjenci.

Sylwia Jaczyńska-Kolasza, dyrektorka ds. Relacji Korporacyjnych i Współpracy z Pacjentami w Amgen Polska wyjaśniła, że Obserwator ma dostarczyć „administracji publicznej, NFZ, świadczeniodawcom, organizacjom pacjentów oraz pozostałym uczestnikom systemu ochrony zdrowia kompleksowy wgląd w rzeczywisty dostęp do terapii w programach lekowych i Ratunkowego Dostępu do Terapii Lekowych (RDTL) – to szansa dla pacjentów na dostęp do terapii, które jeszcze nie są refundowane”. W tym wypadku wydawane są pojedyncze zgody na leczenie. 

W tej chwili toczą się prace, które mają umożliwić szerszy dostęp do Obserwatora.

Fot. PAP/P. Werewka

Ratunkowy dostęp do terapii - gdy wszystko inne zawodzi

Procedura ratunkowego dostępu do technologii lekowych (RDTL) to ostatnia deska ratunku dla pacjenta, gdy inne terapie zawodzą. Może w niej uzyskać bezpłatnie lek, który nie jest refundowany w Polsce. Od wprowadzenia RDTL upłynęło sześć lat, ale nadal budzi emocje. Jak wygląda ta procedura, czym jest tzw. czarna lista RDTL i czy to dobry pomysł?

Jednym słowem nowe narzędzie to szansa na usprawnienie dostępu do leczenia w programach lekowych niezależnie od adresu zamieszkania pacjenta. Co prawda NFZ otrzymuje sprawozdania od szpitali, ale – jak podkreśla ekspertka – te dane często nie dają pełnego obrazu, są wyrywkowe. Obserwator pozwoli monitorować czas, jaki upływa od decyzji refundacyjnych do podjęcia leczenia, śledzić postępowanie konkursowe (ogłoszenie, rozstrzygnięcie), pokaże wartości kontraktów i czy odpowiadają one faktycznemu zapotrzebowaniu. Przeanalizuje przebieg kolejek pacjentów w poszczególnych województwach, by sprawniej niwelować nierówności w dostępie do leczenia. Ekspertka wyjaśniła, że kolejka rozumiana jest tutaj jako oczekiwanie zakwalifikowanego do programu pacjenta na dostęp do leczenia.

– Na koniec kwietnia 2026 roku w kolejce czekało ponad 9400 pacjentów, z czego 2000 stanowiły przypadki pilne – przytoczyła dane z Obserwatora Jaczyńska-Kolasza podczas konferencji prasowej  pt. „Polska A i Polska B. Gdzie pacjenci najdłużej czekają na terapie?"

Z kolei dane za ostatni kwartał 2025 r. pokazują, że liczba pacjentów w kolejkach wahała się od 70 do 2 244, w zależności od regionu.

„Jednocześnie w analizowanym okresie odnotowano przypadki oczekiwania na rozpoczęcie leczenia w programie lekowym przekraczające 2,5 roku” – wynika z Obserwatora.

Pacjenci w kolejce czekają średnio – jak wskazała ekspertka - od 35 do 40 dni, ale zdarzają się programy lekowe, w których pacjenci czekali nawet ponad 6 lat (2356 dni).

Kolejki do programów lekowych – aspekt finansowy i jakościowy

Eksperci podkreślają, że wyzwaniem pozostaje zróżnicowanie regionalne, jeśli chodzi o dostęp do programów lekowych. Wynika ono z różnych potrzeb zdrowotnych mieszkańców i rozwiązań organizacyjnych placówek. Niektóre nie uruchamiają programów, bo koszt leków, obok wydatków kadrowych, jest jedną z dominujących pozycji w ich budżetach. Brakuje też elastyczności w działaniu, czyli szybkiej reakcji np. na zmieniające się potrzeby zdrowotne mieszkańców. W systemie nie widać np. pacjentów zapisanych w kolejce „na zeszyt”.

– NFZ nie widzi pacjentów, jeśli nie zostali wprowadzeni na listę oczekujących. Zauważy ich dopiero w momencie pierwszego podania leku i rozliczenia diagnostyki. Wcześniej kwalifikacji nie widzi – tłumaczy Maciej Miłkowski, koordynator ds. analityki finansowej z Wojskowego Instytutu Medycznego – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie, wiceminister zdrowia w latach 2018–2024.

Kolejnym problemem jest brak długoterminowego finansowania. Powoduje to niepewność i jest jedną z przyczyn, dla których szpitalom trudno wyznaczyć termin przyjęcia pacjenta do programu lekowego.

– Szpital często niechętnie wpisuje pacjentów do kolejki, bo to oznacza, że trzeba wyznaczyć termin przyjęcia. Jest o tyle trudne, że nie wiadomo, jaka będzie wartość kontraktu, który podpisywany nie jest na rok, ale np. kwartał, pół roku. Nie wiadomo, czy umowa będzie aneksowana. A jak pojawią się środki, to trzeba przyspieszyć, zatrudnić osobę, która się tym zajmuje. To są koszty dla szpitala – zauważa Grzegorz Byszewski, wiceprzewodniczący Komitetu ds. Farmacji w Amerykańskiej Izbie Handlowej (Amcham).

Czekając na rozstrzygnięcia konkursowe, placówki rozwlekają też diagnostykę, bo nie mają wystarczającego kontraktu.

Eksperci podkreślili, że faktycznie liczba pacjentów w programach lekowych rośnie, a szanse na udział w nim zwiększają się, ale nadal w wielu miejscach w Polsce panuje zastój.

– Jest wzrost, ale ten wzrost w porównaniu z tym, ilu potencjalnie pacjentów mogłoby być leczonych, choćby ze wskazań programów lekowych, jest niewystarczający. Mamy długofalowe trendy, które wynikają, moim zdaniem, ze strukturalnego błędu systemu – zaznacza Magdalena Kołodziej.

Obserwator ma być tym narzędziem, które pomoże szybciej identyfikować potrzeby i reagować na bieżącą sytuację nie tylko „z poziomu pojedynczego świadczeniodawcy”.

– Gdy mamy takie narzędzie, to wszystkim po kolei na tej ścieżce możemy powiedzieć „sprawdzam” – posumowała Anna Gołębicka, ekonomistka, strateżka zarządzania i komunikacji.

Czym jest program lekowy?

Pacjent w ramach programu lekowego zakwalifikowany według ściśle zdefiniowanych kryteriów włączenia otrzymuje bezpłatne leczenie innowacyjnymi lekami. Dostępne jest ono w wybranych chorobach (42 programy onkologiczne, 103 nieonkologiczne) i placówkach, które podpisują z NFZ umowę na prowadzenie programu. Treść każdego programu dołączana jest do „Obwieszczenia Ministra Zdrowia w sprawie wykazu refundowanych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych”. W każdym programie definiuje się kryteria kwalifikacji pacjenta do terapii, sposób podania leków, schemat ich dawkowania, ale też kryteria wyłączenia z programu, wykaz badań diagnostycznych, które trzeba wykonać przy kwalifikacji i w czasie leczenia.

Mapę placówek biorących udział w programach znaleźć można na stronie Narodowego Funduszu Zdrowia. 

Autorka

Klaudia Torchała

Klaudia Torchała - Z Polską Agencją Prasową związana od końca swoich studiów w Szkole Głównej Handlowej, czyli od ponad 20 lat. To miał być tylko kilkumiesięczny staż w redakcji biznesowej, została prawie 15 lat. W Serwisie Zdrowie od 2022 roku. Uważa, że dziennikarstwo to nie zawód, ale charakter. Przepływa kilkanaście basenów, tańczy w rytmie, snuje się po szlakach, praktykuje jogę. Woli małe kina z niewygodnymi fotelami, rowery retro. Zaczyna dzień od małej czarnej i spaceru z najwierniejszym psem - Szógerem.

ZOBACZ TEKSTY AUTORKI

Źródła

ZOBACZ WIĘCEJ

  • PAP/Marcin Bielecki

    Seniorzy chcą być bardziej samodzielni

    Starzejące się społeczeństwo wymaga przesunięcia punktu ciężkości z leczenia kolejnych chorób na jak najdłuższe utrzymanie seniorów w sprawności i samodzielności.

  • Pixabay

    Ratownicy i mundurowi też mogą potrzebować wsparcia

    Osoby, które zawodowo pomagają innym, często same potrzebują pomocy. Tymczasem w środowisku służb mundurowych i ratownictwa medycznego wciąż silny jest mit „twardziela”, a rozmowa o trudnościach bywa niesłusznie utożsamiana ze słabością. O infolinii dedykowanej funkcjonariuszom rozmawiamy z Magdaleną Wrzesień, psycholożką oraz koordynatorką Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym prowadzonym przez Fundację Itaka.

  • AdobeStock

    Psycholog szkolny - ważny element zespołu, który może uratować życie

    "Uczniowie naprawdę sami z siebie zaglądają do gabinetów szkolnych psychologów. Szukają wsparcia, rozwiązania problemów – nie tylko tych szkolnych. Psycholog szkolny jest natomiast od tego, by wspierać funkcjonowanie dziecka w szkole lub placówce. Żeby zrobić coś więcej, konieczna jest współpraca szkoły, rodziców i zewnętrznych specjalistów, a z tym bywa problem" – mówi Lucyna Kicińska, ekspertka Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego i wiceprezeska Fundacji Życie Warte Jest Rozmowy.

  • AdobeStock

    Ciągłe monitorowanie glukozy – pomocne głównie dla cukrzyków

    Choć urządzenia do ciągłego mierzenia poziomu glukozy (CGM) są już relatywnie łatwo dostępne i coraz bardziej popularne, nie zawsze i nie każdemu przynoszą korzyści. U osób bez cukrzycy wiele zależy od stanu zdrowia i sposobu wykorzystania narzędzi.

NAJNOWSZE

  • Sosna, która leczy

    Trudno znaleźć drzewo bardziej związane z polskim krajobrazem niż sosna zwyczajna. Ale Pinus sylvestris to nie tylko jeden z najczęściej spotykanych gatunków naszych lasów. Jej pączki, młode pędy, igliwie, żywica i olejek przez stulecia wykorzystywano w lecznictwie, także w inhalacjach i kąpielach leczniczych. Część dawnych zastosowań przetrwała do dziś, inne dopiero po latach doczekały się badań laboratoryjnych i klinicznych.

  • Pogorszenie funkcji poznawczych: co jest normalne, a co jest sygnałem ostrzegawczym

  • Wizyta w gabinecie – jak pokonać lęk

  • Seniorzy chcą być bardziej samodzielni

  • Kontrola gospodarki węglowodanowej z biegiem zatrudnienia

    Materiał partnerski
  • AdobeStock

    Czy te warzywa mogą szkodzić?

    Pomidory, papryka, ziemniaki i bakłażany bywają wykluczane z diety osób z chorobami autoimmunologicznymi, podobnie jak brokuły, kapusta czy kalafior. Powodem mają być zawarte w nich związki, które mogą wpływać na układ odpornościowy lub pracę tarczycy. Problem w tym, że między biologiczną hipotezą a dowodem klinicznym jest spora różnica.

  • Demencja pozbawia apetytu

Serwisy ogólnodostępne PAP