Czym się różnią leki biologiczne i biopodobne

Dla tysięcy pacjentów leki biologiczne są jedyną skuteczną opcją terapeutyczną. Coraz częściej jednak w programach lekowych pojawiają się ich biopodobne odpowiedniki. Choć działają tak samo, ich droga do rejestracji i produkcji znacząco różni się od klasycznych leków generycznych.

Stosowanie leków biologicznych i biopodobnych stało się w ostatnich latach jednym z najważniejszych elementów nowoczesnej terapii wielu chorób przewlekłych. Coraz częściej trafiają one do praktyki klinicznej nie jako rozwiązania eksperymentalne, lecz jako standard leczenia. Aby jednak zrozumieć ich rolę, konieczne jest precyzyjne wyjaśnienie, czym są leki biologiczne, czym różnią się od leków tradycyjnych oraz na jakiej zasadzie powstają leki biopodobne.

Bez wzoru chemicznego

Przez dziesięciolecia podstawą farmakoterapii były leki syntetyczne, określane potocznie jako chemiczne. Są to zazwyczaj niewielkie cząsteczki o dobrze poznanej strukturze, wytwarzane w procesach syntezy chemicznej. Ich właściwości farmakokinetyczne i farmakodynamiczne są przewidywalne, a sam proces produkcji relatywnie prosty, powtarzalny i tani. Właśnie dlatego leki te są powszechnie dostępne i odgrywają kluczową rolę w leczeniu ogromnej liczby schorzeń.

Leki biologiczne stanowią zupełnie inną kategorię terapeutyczną. Są to złożone białka lub inne makrocząsteczki, które powstają w żywych komórkach. Ich struktura przestrzenna, sposób fałdowania czy modyfikacje potranslacyjne, takie jak glikozylacja, mają zasadnicze znaczenie dla działania klinicznego. Z tego powodu nie da się ich opisać jednym wzorem chemicznym ani wytworzyć w prostym procesie syntezy. Produkcja leków biologicznych wymaga zaawansowanych technologii biotechnologicznych, wieloetapowych procedur kontroli jakości oraz długotrwałych badań klinicznych.

Jednym z najważniejszych i najlepiej poznanych rodzajów leków biologicznych są przeciwciała monoklonalne. Są to białka naturalnie występujące w organizmie człowieka, produkowane przez limfocyty B w odpowiedzi na obecność obcego antygenu. Przeciwciała monoklonalne wytwarzane w laboratorium pochodzą z jednego klonu komórek, dzięki czemu rozpoznają jeden, ściśle określony cel molekularny. Ich charakterystyczna budowa, przypominająca literę „Y”, umożliwia bardzo precyzyjne wiązanie się z antygenem odgrywającym kluczową rolę w rozwoju choroby.
W odróżnieniu od wielu leków chemicznych, które oddziałują na kilka szlaków biologicznych jednocześnie, przeciwciała monoklonalne działają wybiórczo. Ta wysoka swoistość przekłada się na skuteczność terapii oraz na korzystny profil bezpieczeństwa. Z tego względu leki biologiczne są często stosowane u pacjentów, u których standardowe leczenie okazało się nieskuteczne lub niemożliwe. Znajdują one zastosowanie m.in. w chorobach autoimmunologicznych, takich jak reumatoidalne zapalenie stawów, łuszczyca czy choroba Leśniowskiego–Crohna, w neurologii, okulistyce oraz w onkologii.

Przeciwciała monoklonalne zmieniły medycynę

Przeciwciała monoklonalne to jedno z najważniejszych osiągnięć współczesnej medycyny i biotechnologii. Ich unikalna zdolność do precyzyjnego rozpoznawania i wiązania się z określonymi antygenami czyni je niezastąpionymi zarówno w diagnostyce, jak i terapii wielu schorzeń – w chorobach zakaźnych, w onkologii czy neurologii. 


Proces wytwarzania przeciwciał monoklonalnych jest złożony i długotrwały. Rozpoczyna się od opracowania linii komórkowej, najczęściej pochodzącej z komórek jajnika chomika chińskiego, do których wprowadza się materiał genetyczny kodujący konkretne białko. Następnie komórki te są selekcjonowane pod kątem wydajności produkcji i stabilności. Kolejnym etapem jest hodowla komórek w bioreaktorach, początkowo o niewielkiej objętości, a następnie w skali przemysłowej, sięgającej tysięcy litrów.

Jak powstają lecznicze cząsteczki?

Kluczowym wyzwaniem jest skalowanie procesu, czyli przeniesienie warunków laboratoryjnych do produkcji przemysłowej przy zachowaniu identycznych parametrów jakościowych. Nawet niewielkie zmiany pH, temperatury czy natlenienia mogą wpływać na strukturę wytwarzanego białka. Z tego powodu każdy etap produkcji jest ściśle monitorowany. Po zakończeniu hodowli następuje wieloetapowy proces oczyszczania, którego celem jest uzyskanie przeciwciała o bardzo wysokiej czystości i stabilności.

Opracowanie nowego leku biologicznego wymaga przeprowadzenia pełnego programu badań klinicznych obejmujących trzy fazy. Ich celem jest potwierdzenie bezpieczeństwa, skuteczności oraz ustalenie optymalnego schematu dawkowania. Cały proces, od badań przedklinicznych po rejestrację, może trwać około dziesięciu lat i wiązać się z kosztami liczonymi w miliardach euro. Dodatkowo sposób wytwarzania leku biologicznego jest chroniony licznymi patentami, co przez wiele lat uniemożliwia konkurencję rynkową.

Sytuacja zmienia się po wygaśnięciu ochrony patentowej. Wówczas inne firmy biotechnologiczne mogą rozpocząć prace nad lekiem biopodobnym. Preparat oryginalny określa się mianem leku referencyjnego, natomiast nowo opracowane produkty muszą wykazać bardzo wysoki stopień podobieństwa pod względem jakości, bezpieczeństwa i skuteczności. Leki biopodobne nie są kopiami w ścisłym znaczeniu tego słowa, ponieważ ze względu na biologiczną naturę procesu produkcji nie jest możliwe uzyskanie cząsteczek identycznych.

Jak podkreśla dr Adrianna Kiędzierska-Metzfeld z Polpharma Biologics, każdy lek biopodobny pozostaje lekiem biologicznym i podlega tym samym rygorystycznym wymaganiom jakościowym. Podobieństwo dotyczy kluczowych cech fizykochemicznych, mechanizmu działania oraz efektu klinicznego, a ewentualne różnice mieszczą się w ściśle określonych granicach i nie mają znaczenia dla pacjenta. W praktyce oznacza to, że lek biopodobny musi działać w taki sam sposób jak lek referencyjny i wykazywać porównywalny profil bezpieczeństwa.

Opracowanie leku biopodobnego wymaga bardzo szczegółowej analizy struktury leku referencyjnego. Następnie projektuje się własny proces produkcyjny, obejmujący rozwój linii komórkowej, skalowanie hodowli oraz optymalizację metod oczyszczania. Każdy etap jest wielokrotnie testowany, a przeciwciało oceniane pod kątem kilkudziesięciu parametrów jakościowych, często z użyciem różnych metod analitycznych. Jeśli którekolwiek z kryteriów nie zostanie spełnione, proces musi zostać zmodyfikowany i ponownie zweryfikowany.

Po zakończeniu etapu rozwoju przedklinicznego lek biopodobny trafia do badań klinicznych. W przeciwieństwie do leków innowacyjnych, zakres tych badań jest mniejszy, ponieważ skuteczność substancji czynnej została już potwierdzona w przypadku leku referencyjnego. Badania fazy I koncentrują się na bezpieczeństwie oraz parametrach farmakokinetycznych, natomiast faza III polega na bezpośrednim porównaniu skuteczności leku biopodobnego i referencyjnego u pacjentów.

Adobe

Przeciwciała monoklonalne w profilaktyce wścieklizny

Przeciwciała monoklonalne coraz częściej wykorzystywane są w profilaktyce chorób, na przykład wścieklizny. W połączeniu ze szczepionkami mogą tworzyć skuteczniejszy system ochrony: zarówno budować długoterminową odporność, jak i chronić w momencie ekspozycji.


Jak zaznacza dr Rafał Derlacz, wykładowca na Wydziale Biologii UW i współtwórcą polskiego leku zarejestrowanego przez amerykańską FDA, proces ten można porównać do precyzyjnego odtworzenia wyniku, a nie do rywalizacji o lepszy rezultat. Celem nie jest stworzenie leku skuteczniejszego, lecz takiego, który w praktyce klinicznej będzie działał w sposób nieodróżnialny od oryginału. Dopiero spełnienie wszystkich wymogów jakościowych i klinicznych pozwala producentowi ubiegać się o dopuszczenie preparatu do obrotu przez instytucje regulacyjne, takie jak Europejska Agencja Leków czy wspomniana FDA.

Mimo wysokich kosztów i złożoności procesu, leki biopodobne odgrywają coraz większą rolę w systemach ochrony zdrowia. Umożliwiają obniżenie kosztów terapii biologicznych, a tym samym zwiększenie dostępności leczenia dla większej liczby pacjentów. W dłuższej perspektywie sprzyjają również rozwojowi innowacji, uwalniając środki finansowe, które mogą zostać przeznaczone na badania nad nowymi terapiami.

Rozwój leków biopodobnych pokazuje, że nowoczesna farmakoterapia opiera się dziś nie tylko na odkrywaniu nowych cząsteczek, lecz także na umiejętnym wykorzystaniu istniejącej wiedzy naukowej i technologicznej. Dzięki temu terapie, które jeszcze niedawno były dostępne jedynie dla nielicznych, stopniowo stają się elementem powszechnej praktyki klinicznej.
 

Autorka

PAP

Luiza Łuniewska - Dziennikarka, reportażystka, redaktorka. Pisuje o wielkich triumfach medycyny i jej wstydliwych sekretach. Lubi nowinki z dziedziny genetyki. Była dziennikarką Życia Warszawy i Newsweeka, pracowała też w TVN i Superstacji. Jest absolwentką Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW. Wielbicielka kotów dachowych i psów ras północnych.

ZOBACZ TEKSTY AUTORKI

ZOBACZ WIĘCEJ

  • PAP/P. Werewka

    Miechunka – mały owoc o dużych możliwościach

    Miechunka peruwiańska, znana również jako złota jagoda, coraz częściej pojawia się w sklepach ze zdrową żywnością i na półkach supermarketów. Jej niewielkie, pomarańczowe owoce mają słodko-kwaśny smak, a pod delikatną osłonką przypominającą papierowy lampion kryje się bogactwo składników odżywczych. Miechunka dostarcza witaminy C, błonnika i związków roślinnych o właściwościach antyoksydacyjnych. Naukowcy badają również jej potencjalny wpływ na procesy zapalne i metabolizm.

  • AdobeStock

    Płukanie jelita – to nie jest bezpieczne

    Hydrokolonoterapia, czyli tak zwane „czyszczenie jelit” dużą ilością wody podawaną przez rurkę do odbytu, wraca ostatnio jako modny zabieg „detoksykujący”. To praktyka, która nie ma oparcia w dowodach naukowych, a niesie ze sobą poważne ryzyko medyczne.

  • PAP/Marcin Bielecki

    Jama ustna – tu często rodzi się problem nie tylko cielesny

    Jama ustna jest integralną częścią naszego organizmu. Jej stan ma wpływ nie tylko na ciało, ale też psychikę. Estetyczny uśmiech i prawidłowe żucie pomagają w zachowaniu dobrej kondycji zdrowotnej, społecznej i poznawczej. W Polsce co trzecia osoba w wieku 60 lat i starsza nie ma już własnych zębów.

  • AdobeStock

    Jak starzeją się nasze geny

    Czy geny mają swój termin przydatności? W pewnym sensie tak, choć samo DNA nie „starzeje się” dokładnie tak jak człowiek. Z biegiem lat w komórkach gromadzą się uszkodzenia i mutacje, zmienia się sposób odczytywania genów, skracają się telomery, a część komórek zaczyna funkcjonować inaczej niż w młodości. Coraz lepiej potrafimy też zmierzyć tak zwany wiek biologiczny. Okazuje się przy tym, że dwie osoby w tym samym wieku metrykalnym mogą mieć genomy i epigenomy „w różnym wieku”.

NAJNOWSZE

  • PAP/P. Werewka

    Miechunka – mały owoc o dużych możliwościach

    Miechunka peruwiańska, znana również jako złota jagoda, coraz częściej pojawia się w sklepach ze zdrową żywnością i na półkach supermarketów. Jej niewielkie, pomarańczowe owoce mają słodko-kwaśny smak, a pod delikatną osłonką przypominającą papierowy lampion kryje się bogactwo składników odżywczych. Miechunka dostarcza witaminy C, błonnika i związków roślinnych o właściwościach antyoksydacyjnych. Naukowcy badają również jej potencjalny wpływ na procesy zapalne i metabolizm.

  • Ataki w szkołach – brak uwagi i wsparcia ze strony dorosłych

  • Rozmawiaj i bądź obok – to najlepszy sposób, na opanowanie strachu po atakach w szkole

  • Płukanie jelita – to nie jest bezpieczne

  • Ciało potrzebuje luzu, nie tylko wyciskania

  • patrykolczak/Adobe Stock

    Neofobia żywieniowa, czyli „nie, dziękuję”

    Neofobia żywieniowa to niechęć do próbowania lub spożywania nowych produktów. Najbardziej widoczna jest ona w dzieciństwie. Wynika nie tylko z wrodzonych preferencji dzieci do smaków. Zanim dziecko przekona się do brokuła czy banana, musi czasem próbować ich nawet przez kilka dni.

  • Wirtualne życie nastolatków w liczbach

  • Rdzeniowy zanik mięśni – choroba, którą daje się zatrzymać

Serwisy ogólnodostępne PAP