Sen – klucz do zdrowego krążenia
Autor: Marek Matacz
Układ krążenia nie wybacza zaniedbań snu, przez które rośnie ryzyko m.in. zawałów, udarów, migotania przedsionków, nadciśnienia. Odpowiednia długość snu to jednak zaledwie fundament. Liczy się także pora zasypiania, regularność snu czy jego ciągłość.
Wyspani rzadziej cierpią na migotanie przedsionków
Niedobór snu zwiększa ryzyko migotania przedsionków – donoszą naukowcy z Uniwersytetu w Kumamoto. To groźne zaburzenie rytmu serca, które sprzyja m.in. udarom czy niewydolności serca. Badacze zaprosili 36 tys. ochotników w szóstej oraz w ósmej dekadzie życia. Poprosili ich, aby przez tydzień nosili holter wykonujący regularne pomiary EKG. Wśród 50-kilkulatków niedostateczna ilość snu sprzyjała właśnie rozwojowi wspomnianego schorzenia. Badacze informują przy tym, że wręcz każda dodatkowa minuta snu skutkowała niższym ryzykiem. U osób ze starszej grupy takich reakcji nie zauważono. Jednocześnie okazało się, że sen ponad miarę nie przynosił dodatkowych korzyści.
„Nasze wyniki dostarczają obiektywnych dowodów na to, że długość snu ma znaczenie dla zdrowia rytmu serca, zwłaszcza u osób pracujących. Zapewnienie sobie wystarczającej ilości snu może pomóc zmniejszyć obciążenie migotaniem przedsionków” – rezultaty podsumowuje dr Tadashi Hoshiyama, autor badania opisanego w magazynie „Circulation Reports”.
Zbyt długi sen też jest niezdrowy
Tymczasem badania coraz więcej mówią na temat wpływu snu na zdrowie krążeniowe. Dobitnie pokazuje to nowe stanowisko naukowe American Heart Association oparte na dostępnych obecnie dowodach naukowych. Eksperci AHA w pierwszej kolejności także zwracają uwagę na długość snu. Wskazują na liczne badania, według których przesypianie mniej niż 7 godzin w ciągu nocy zwiększa ryzyko migotania przedsionków, zespołu kardiometabolicznego i problemów z ciśnieniem.
Jednocześnie spanie zbyt długo (dla większości osób będzie to ponad 9 godzin na dobę) podnosi zagrożenie zespołem kardiometabolicznym, stwardnieniem tętnic, udarem, a także zgonem z powodu zawału lub udaru.
Kolejna sprawa to ciągłość snu. Ocenia się ją na podstawie czynników odzwierciedlających trudności ze snem, takich jak czas potrzebny na zaśnięcie, liczba wybudzeń w ciągu nocy, łączny czas czuwania po zaśnięciu, nieplanowane wczesne wybudzenie czy bezdech senny.
Badania wskazują, że zaburzenia ciągłości snu wiążą się z wyższym ryzykiem migotania przedsionków, zawału serca, nadciśnienia tętniczego oraz insulinooporności.
Kiedy śpimy, ma znaczenie
Ważna jest także pora zasypiania – wskazuje stanowisko AHA. Wysokiej jakości badań dotyczących pory snu jest jeszcze niewiele, ale dostępne dane wskazują, że pora zasypiania o północy lub później – w porównaniu z zasypianiem przed północą – wiąże się z wyższym ryzykiem nadwagi lub otyłości, insulinooporności oraz podwyższonego ciśnienia tętniczego.
Znaczenie ma również regularność, czyli stabilność długości snu i jego pory w kolejnych dniach. Na przykład tzw. jet lag społeczny, w którym pory snu zmieniają się w dniach roboczych i wolnych od pracy powiązano z 20-proc. wzrostem ryzyka nadwagi lub otyłości. Z kolei zmienność pory snu z dnia na dzień łączono z wyższym ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych, nadciśnienia tętniczego, stanu zapalnego, otyłości oraz braku nocnego spadku ciśnienia tętniczego.
W obszernym brytyjskim badaniu UK Biobank nieregularna pora snu była powiązana z wyższym ryzykiem cukrzycy typu 2 nawet u osób śpiących wystarczająco długo, przy czym najwyższe ryzyko dotyczyło tych uczestników, którzy spali zbyt krótko i mieli bardzo nieregularny wzorzec snu. Eksperci AHA donoszą także, że w dużych badaniach populacyjnych większa regularność była związana z niższym o 22–57 proc. ryzykiem zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych.
Obserwacja stanu snu
Specjaliści mówią jeszcze o parametrze, który nazywają architekturą snu. Odnosi się ona do faz snu, ocenianych za pomocą elektroencefalografii (EEG). Jak tłumaczą eksperci AHA, sen dzieli się na dwie kategorie: fazę NREM (non-rapid eye movement) obejmującą stadia snu płytkiego i głębokiego oraz fazę REM (rapid eye movement), czyli fazę snu najgłębszego. Do zaburzeń faz snu może dochodzić np. z powodu jego nieciągłości. Tymczasem w jednej z analiz łączących wyniki wielu badań wykazano, że przerywanie snu NREM, określanego także jako sen wolnofalowy, prowadziło do wyższego poziomu insulinooporności w porównaniu ze snem nieprzerywanym.
O wpływie snu na zdrowie u danej osoby wiele mówi także subiektywna percepcja. Zwykle możemy ocenić, czy sen zapewnia nam odpowiedni odpoczynek i regenerację oraz jakiej był jakości. Analiza najnowszych badań wskazuje, że niższa satysfakcja ze snu wiąże się z wyższym ciśnieniem tętniczym, sztywniejszymi i mniej elastycznymi tętnicami, chorobą wieńcową oraz brakiem nocnego spadku ciśnienia tętniczego.
Z tym, jak bardzo ktoś wypocznie w ciągu nocy, wiąże się jego funkcjonowanie w ciągu dnia. Można je rozumieć jako zdolność danej osoby do utrzymania czujności i pozostawania w stanie pełnego przebudzenia – wyjaśniają naukowcy. Jeśli ktoś np. zasypia w czasie oglądania telewizji, czy wykazuje słaby czas reakcji na bodźce, to nie funkcjonuje na wysokim poziomie. Taki stan, według dostępnych dzisiaj dowodów, wiąże się z większym ryzykiem choroby wieńcowej, udaru mózgu, a także zgonu zarówno z przyczyn sercowo-naczyniowych, jak i z dowolnej przyczyny.
Osobnicze uwarunkowania nieprawidłowego snu
Eksperci przyjrzeli się także czynnikom, które mogą prowadzić do problemów ze snem. Przytaczają niedawny przegląd obejmujący ponad 300 badań, który wykazał spójne zależności między niższym statusem społeczno-ekonomicznym i gorszym zdrowiem snu. Czynniki społeczne i środowiskowe – w tym warunki domowe i charakterystyka otoczeni, np. zanieczyszczenie światłem, toksynami w powietrzu i hałasem, a także poziom bezpieczeństwa – również przyczyniają się do różnic w jednym lub kilku aspektach zdrowia snu.
„Warto pamiętać, że każda osoba ma inne doświadczenia związane ze snem, a te różnice mogą przyczyniać się do innych nierówności zdrowotnych. Uwzględnianie różnych aspektów snu w rozmowach z pacjentami dostarcza kluczowych informacji, które mogą pomóc pracownikom ochrony zdrowia w poprawie opieki” – zaznacza prof. Marie-Pierre St-Onge, przewodnicząca zespołu autorów opracowania AHA.
„Niektóre zmiany we śnie na przestrzeni życia są naturalne, jednak nie należy akceptować złej jakości snu ani jego pogarszania się jako »faktu życia« czy nieuniknionej konsekwencji starzenia się. Jeśli pojawią się nowe trudności z zasypianiem lub utrzymaniem snu, bądź nadmierna senność w ciągu dnia, należy omówić to z lekarzem w celu dalszej oceny i ewentualnego leczenia” – podkreśla ekspertka.
Sen jest więc nie tylko sprawą komfortu, lecz jednym z elementów profilaktyki kardiologicznej.