Jakby dostali nowe życie

Starsza pani idzie korytarzem i radośnie podśpiewuje, pan pcha swój balkonik i pyta figlarnie: chcesz, to cię podwiozę? Są wśród swoich, radośni, szczęśliwi, mają ok. 80 lat, niektórzy mniej, inni więcej. Wcześniej ćwiczyli jedynie kciuk, przerzucając samotnie kanały w TV. Wsparcie domów opieki medycznej powinno być standardem w każdej gminie. Liczba mnoga uzasadniona. Bo od demografii nie uciekniemy - coraz więcej seniorów wokół nas.

Fot. PAP
Fot. PAP

Stanisława, lat 80, przegląda się lustrze samodzielnie przyozdobionym. Wokół kryza z różowej włóczki wydziergana na szydełku. Plus białe koraliki, których przyklejenie wymagało precyzji. W lustrze widać twarz szczęśliwej kobiety – to wzruszający widok - odbywa się właśnie wernisaż prac podopiecznych Domu Opieki Medycznej w warszawskim Wawrze przy ul. Żegańskiej 13. Wygląda na to, że późna starość może być szczęśliwa.

- To jest moje – Janina, lat 80, z czułością i wzruszaniem dotyka nitek łapacza snów. Sama go wykonała. Zyskał właśnie nową oprawę, wisi na drabince do ćwiczeń. Obok na stole rozmaite ciasta, kawa, herbata. Na łóżku rehabilitacyjnym sztywno siedzi starsza pani w różowym sweterku i starszy pan w niebieskiej koszuli. Wyglądają jak na rodzinnym monidle, ale  małżeństwem nie są. On ma spastyczność obydwu rąk, ale codziennie dzielnie tworzy w pracowni arteterapii.

Rodziny starszych państwa przybyły na wernisaż jeszcze przed czasem. Podoba im się, mówią, że sami kiedyś chcieliby korzystać z takiego DOM-u.

 - To jest takie fajne - cieszy się Dorota Krawczyk, pielęgniarka, śmieszka, organizatorka-ogarniaczka. Śmieje się, a śmiech niesie się po całym piętrze. – Każdego ranka dziękuję Bogu, że tu jestem. Dziś Henia miała urodziny - zaczęła płakać, taka była wzruszona, jak zobaczyła, co tu przygotowane. Personel też płakał. Każdy człowiek, który tu pracuje, ma dużo serca dla seniorów. Zawsze ktoś z nimi jest, ktoś czuwa. Mam dwa lata do emerytury. Chcę pomagać tym ludziom. Wszyscy staramy się, żeby czuli się tu jak w domu. Wszystko dla nich robimy - zapewnia.

Dorotę wychowywała babcia. Teraz więc odwdzięcza się za to dobro, które od babci dostała.

Organizatorem Programu Wsparcia Domów Opieki Medycznej jest Samorząd Województwa Mazowieckiego. Na terenie tego województwa domy opieki medycznej dla osób z chorobami otępiennymi funkcjonują od 1 kwietnia 2023 r. Z Programu mogą korzystać osoby z postawioną diagnozą choroby/zespołu otępiennego w fazie łagodnej i średniozaawansowanej choroby i wymagające opieki dziennej. W ramach programu działa na Mazowszu kilkanaście placówek.

- Ślepię przy komputerze i nagle słyszę: „ha, ha, ha” – to Dorota tym perlistym śmiechem zaraża – mówi Małgosia, pielęgniarka diabetologiczna, która właśnie zakupiła domek dla ptaszków wykonany przez jednego ze starszych panów. A może jego koleżankę?

Zatrzymane w kadrze chwile z wernisażu. Pan robiący zdjęcie nawołuje: „Teraz nie ruszamy się, nie gadamy! Ja wiem, że to trudne!”- mówi i zaczyna się śmiać. – „Chwilę patrzymy na mnie!”. Pstryk. Będzie pamiątka.

Rys. Krzysztof "Rosa" Rosiecki

Jak zapobiegać upadkom seniorów

Zwykła drewniana laska, składany aluminiowy chodzik na kółkach czy też zdalny, elektroniczny alarm do zakładania na rękę ─ każde z tych narzędzi może uchronić starszą osobę przed tragicznym w skutkach upadkiem. Sposobów zapobiegania jest jednak znacznie więcej.

Po sali na co dzień rehabilitacyjnej, a dziś wyjątkowo, sali wernisażowej, krąży słoik wypełniony banknotami. To na lepsze materiały potrzebne do wykonania prac plastycznych. Dziś można było kupić prace wystawione na wernisażu.

Na tym piętrze pełnym starszych ludzi panuje ludzka, dobra atmosfera. Każdy wchodzi bez skrępowania do gabinetu szefowej, jak potrzebuje, rozmawia z psychologiem. W powietrzu dobre fluidy.

Artetarapia

Pani Heniutka skupiona nad precyzyjną robotą. Wykleja z drobniutkich koralików obraz. Pan Władysław maluje różowoczerwone peonie, niuansuje kolory. Podśpiewuje przy tym: „Ładne oczy masz, komu je dasz”.

Bożenna, lat 87, w nieprawdopodobny sposób koloruje. Jak artystka. Nigdy nie uczyła się rysunku. Sama z siebie tak potrafi, spełnia się w rysowaniu. Ale ma coraz większe kłopoty z pamięcią krótkotrwałą. Mimo ćwiczeń. Strach pomyśleć, co byłoby, gdyby ich nie wykonywała pod okiem opiekunów.

- To wspólne spędzanie czasu jest super – mówi. - Jest tu świetnie. Dobra atmosfera, zajmują się nami młodzi ludzie.

Prace seniorów mają to coś. Widać, ile serca zostało włożone w ich wykonanie. Na dzisiejszym wernisażu są szkatułki ozdobione metodą decoupage, makramy, łapacze snów, obrazy. Patrząc na te prace, trudno uwierzyć, że wykonali je ludzie z otępieniem lekkiego i średniego stopnia - taki był warunek, żeby mogli się tu dostać. Brak ograniczenia wiekowego. Bo wiadomo, że udar może dopaść także osoby młodsze. Dwoje podopiecznych DOM-u nie mówi. Seniorzy są po udarach, cierpią na afazję. Wszyscy mają zajęcia z logopedą. Jedni ćwiczą oddechy, inni wymowę i dykcję. Logopeda po uprzednim rozeznaniu, zleca zajęcia albo indywidualne albo kieruje na terapię grupową.

Nad wykonaniem samodzielnych dzieł czuwa Joanna Polańczyk, terapeuta zajęciowy. Pensjonariusze uwielbiają te zajęcia.

Eksperci polityki społecznej nie mają wątpliwości, że tego rodzaju DOM-ów powinno być co najmniej kilka w każdej gminie. Zgodnie z danymi GUS 31 grudnia 2022 roku w gminie Wawer mieszkało  ponad 87,6 tysiąca osób. Pond 18,1 tysiąca z nich przekroczyło 65. rok życia. W populacji powyżej 65. r. ż. zespoły otępienne dotyczą w Polsce 5,7 -10 proc., co pozwala oszacować, że w Wawrze mieszka co najmniej tysiąc takich osób. DOM może się zająć jednorazowo około dwudziestoma podopiecznymi. Zdecydowana większość gmin w Polsce nie prowadzi tego rodzaju działalności – raport NIK z 2017 r. wykazał, że tylko co 10. gmina decydowała się na tworzenie dziennych domów pomocy dla seniorów.

- Dla nich bardzo ważne są również treningi poznawcze: sudoku, krzyżówki, układanie puzzli - niektórzy ślęczą dzielnie z lupą, scrabble. Wszystko, żeby tylko głowa pracowała. Do tego gry i zabawy. Żeby tylko poruszali się, pouśmiechali. Kontakt z seniorami daje radość. I satysfakcję, że możemy im pomóc. Jakie to świetne widzieć, gdy wyrywamy ich z apatii, ze zniechęcenia. Nagle zaczynają wierzyć, że coś jeszcze potrafią. Zaczynają uśmiechać się. Jakby dostali u nas nowe życie – mówi Joanna.

Naprzeciwko wejścia do seniorskiego raju stoi pianino, całkiem dobrej klasy. Na pianinie śpiewniki. W tych śpiewnikach starannie związanych wstążką: „ Dwa serduszka”, „Czerwony autobus”, „Na moście w Awinion”, „Na prawo most, na lewo most”. Repertuar różnorodny. Starsi państwo uwielbiają śpiewać. Przychodzi do nich wolontarystycznie małżeństwo - on gra na pianinie, ona śpiewa, z nią śpiewają wszyscy.

Najgorzej to nic nie robić

Stasia siedzi w fotelu na korytarzu, ściska w dłoni laskę. Czeka na lekarza.

– Wszystko mi się tu podoba - zagaja. - Zajęcia, gimnastyka. W domu też ruszam się, ale to nie to co w grupie. Cieszę się, że tu jestem. Przyjeżdżają po nas, odwożą. To dla mnie dużo. Jakby nie ten transport, byłoby trudno. Nie mogę podnieść ręki – z trudem próbuje wznieść ramię. – To przez kręgosłup. I jeszcze w dodatku choruję na cukrzycę.

Świadczenia w DOM są nieodpłatne; nie jest finansowana farmakoterapia. Uczestnicy DOM mają zaś zapewnione: konsultacje psychologiczne; zajęcia terapeutyczne; treningi funkcji poznawczych; treningi umiejętności codziennych; terapię zajęciową; arteterapię; terapię reminiscencyjną; trening kulinarny; biblioterapię; usprawnianie psychofizyczne; opiekę pielęgniarską; zajęcia z edukacji zdrowotnej; zajęcia logopedyczne konsultacje dietetyczne; konsultacje z pracownikiem socjalnym. W Wawrze wszystkie miejsca są zajęte – istnieje lista rezerwowa.

Jako kierowcy w transporcie medycznym pracują wykwalifikowani ratownicy. Pomagają wsiąść, wysiąść, co wcale nie jest łatwe dla osób poruszających się z balkonikami. Pilnują, żeby starsi państwo trafili na piętro. Bo i z tym bywa kłopot. Gubili się, mimo że jest winda. Demencja to podstępna, okrutna choroba.

Rys. Sever Salamon

Przemoc wobec osób starszych. Najczęściej ze strony opiekuna

- Nasi seniorzy przeważnie mieszkają sami. Siedzą przed telewizorem, rodzina daleko. Dzięki wsparciu, jakie dostają w tym przyjaznym miejscu, utrzymują w stabilnym stanie pamięć, koncentrację uwagi, myślenie. Najgorzej to nic nie robić – mówi Joanna.

Janina podśpiewuje na korytarzu. Trafiła tu po udarze, ma lekką demencję, jest po operacji serca. Mąż zmarł 15 lat temu, dzieci mieszkają w Warszawie na Mokotowie.

- Przyjdę tu do ludzi, poćwiczymy, pośpiewamy, czas mija. Byłam położną. Odbierałam porody w szpitalach i w domach. Mnie ciągnie do ludzi. 

Marzenia? Nie ma wielkich. Pójść do lasu, pojechać z córką na działkę.

Janina ma byle jakie serce, wielką arytmię, migotanie przedsionków. Tuż przed emeryturą pracowała w Instytucie Kardiologii. Dwa razy w roku chodzi tam – jak mówi - „na pieszczoty”. Prądem. Ostatnio doktor do niej mówi: „Pani to chyba u nas pracowała”. „No tak pracowałam, a panu, to nie pamiętam, czy płukałam zatoki czy uszy”. 

A jak jedna młoda pielęgniarka zaczęła Janinie krew pobierać, to się tak zestresowała, że Janina wzięła od niej strzykawkę i sama sobie igłę wkłuła w żyłę. 

- Jest mi tu dobrze. Tylko żałuję, że tak szybko męczę się – spogląda na żółtą serwetkę trzymaną w ręku, sama ją wydziergała.

Pokazuje też samodzielnie wyklejonego z maleńkich koraliczków motyla. Ramka też zrobiona samodzielnie. Z kolorowych gazet zwiniętych w rurki. Ładne to.

Janina mówi, że ma dobry głos i śpiewać potrafi, bo kiedyś śpiewała w chórze kościelnym. 

Nie ma zwolnień z wuefu

- Nikogo nie zmuszam do ćwiczeń, sami chętnie współpracują. Ćwiczymy z taśmami oporowymi, piłkami, woreczkami. Szczególnie te kolorowe piłki im się podobają– mówi Aleksandra Bednarska, rehabilitantka, która prowadzi zajęcia grupowe i indywidualne.

Rys. Krzysztof "Rosa" Rosiecki

Afazja: skąd się bierze, co oznacza, czy można leczyć?

Afazja upośledza komunikację w bardzo różnorodny sposób - niektórzy nie potrafią budować zdań, a nawet ich rozumieć, inni mówią płynnie, ale ich wypowiedzi nie mają sensu. Często jest efektem udaru, ale ma też inne przyczyny. Na szczęście wielu chorym, przynajmniej do pewnego stopnia, można pomagać.

- Magisterka razem z nami ćwiczy, ruszamy wszystkim: od głowy po palce. Jak chodziłam gdzie indziej na rehabilitację, to tylko pokazywali nam, co robić, a sami wcale nie ćwiczyli – mówi Bożenna.

- Dla mnie to wielka sprawa, że żona może tu być – wtrąca Antoni, mąż Bożenny, występujący tu w roli opiekuna osoby ze słabą pamięcią krótkotrwałą. - Mam trochę wytchnienia, mogę iść na brydża. Jestem zadowolony, bo i żona jest zadowolona. Śniadania, obiady i ta wspaniała opieka. Autobus mamy spod domu i dajemy radę.

Posiłki są z cateringu. Obiad wygląda pysznie. Ale w grupie 17 osób zawsze znajdzie się ktoś, kto marudzi. Niektórym trzeba pomagać przy jedzeniu.

Ewa Łagowska, kierowniczka DOM-u, i Gabriel Skorupa, psycholog, opowiadają, że pobyt dzienny trwa od rana do godz. 18. Ale wiadomo, że starsi państwo szybko męczą się i chcą do domu nieco wcześniej. Dla Gabriela ważne jest, żeby dopasować karty pracy tak, by wspomagać funkcje językowe, stymulować pamięć, ułatwić integrację.

- Na indywidualne spotkania do mnie przychodzą z bieżącymi problemami: kłótnia w domu, sprawy rodzinne, społeczne. Są samotni, szczególnie, gdy pojawiają się u nas po raz pierwszy, widać to bardzo. Po jakimś czasie poprawia im się samopoczucie. Sami to mówią, ale też badamy ich testami – mówi Gabriel.

Ewa Łagowska: „Wychodzimy na potańcówki. Mieli spotkanie z aktorką Hanną Śleszyńską, tańczyła dla nich grupa Gracje, którą stworzyły trzy seniorki. Malownicze to było, miały piękne stroje. Ale też gdy zmarła 74 - letnia pani, wszyscy byliśmy poruszeni, zorganizowaliśmy mszę świętą. Staramy im się zapewnić wszystko. Spacery, śniadanie, kawka, obiad. Szczególnie ta kawka nas integruje, to główny punkt dnia. Pielęgniarka mierzy im ciśnienie, ale też edukuje na tematy podstawowe, np. jak jest upał, nie zapominaj o piciu. Mówi im, co to takiego choroby cywilizacyjne, w tym cukrzyca, na którą wielu z nich cierpi. Musimy nadzorować przyjmowanie leków. Zapominają, czy wzięli czy nie. Czasem byliby więc bez leku, a czasem połknęliby za dużo”. 

Wszyscy pracownicy DOM-u w Wawrze są zgodni, że ktoś, kto stworzył taki program, miał świetny pomysł. Upał nie upał, frekwencja stuprocentowa. A to znaczy, że seniorom bardzo tu podoba się. Odpuszczają sobie obecność jedynie wtedy, gdy mają wizytę u lekarza.

***
Reportaż powstał w Samodzielnym Publicznym Zakładzie Lecznictwa Otwartego Warszawa-Wawer
SZPZLO Warszawa Wawer, Przychodnia nr 3, ul. Żegańska 13
 
 

Autorka

arch. własne

Beata Igielska - Dziennikarka z wieloletnim doświadczeniem w mediach ogólnopolskich, gdzie zajmowała się tematyką społeczną. Pisała publicystykę, wywiady, reportaże - za jeden z nich została nagrodzona w 2007 r. W Serwisie Zdrowie publikuje od roku 2022. Laureatka nagród dziennikarskich w kategorii medycyna. Prywatnie wielbicielka dobrej literatury, muzyki, sztuki. Jej konikiem jest teatr – ukończyła oprócz polonistyki, także teatrologię.

ZOBACZ TEKSTY AUTORKI

ZOBACZ WIĘCEJ

  • PAP/Lech Muszyński

    Szczepienia mogą chronić przed demencją

    Badania wskazują, że różne szczepionki mogą zmniejszać ryzyko rozwoju demencji. Chodzi m.in. o szczepienia przeciwko półpaścowi, tężcowi, błonicy czy pneumokokom. Obserwowany związek może być czymś więcej niż tylko statystyczną zależnością.

  • Zdrowa grasica, niższe ryzyko śmierci

    Im lepiej zachowana grasica, tym mniejsze ryzyko zgonu – wynika z analizy ponad 25 tys. badań tomografii komputerowej. Naukowcy wykorzystali sztuczną inteligencję, by ocenić kondycję tego niewielkiego, ale ważnego dla odporności narządu.

  •  PAP/Art Service

    suPAR: w poszukiwaniu wskazówek zegara biologicznego

    Naukowcy szukają biomarkera, który pozwoliłby wcześniej wykrywać biologiczne zużycie organizmu i ryzyko rozwoju wielu chorób przewlekłych. Jednym z najbardziej obiecujących kandydatów jest suPAR – białko związane z aktywacją układu odpornościowego. Jego podwyższone stężenie może wskazywać, że organizm przez lata pozostaje w stanie przewlekłego „alarmu”.

  • AdobeStock

    Skąd się biorą pęcherzyce?

    Pęcherze na skórze zwykle kojarzą się z oparzeniem, otarciem albo infekcją. Tymczasem u części osób ich przyczyną jest niezwykła pomyłka układu odpornościowego. Organizm, który powinien chronić przed bakteriami, wirusami czy komórkami nowotworowymi, zaczyna atakować własne struktury odpowiedzialne za utrzymanie spójności skóry. W efekcie pojawiają się bolesne pęcherze, nadżerki i przewlekły stan zapalny. Choroby te nazywane są autoimmunologicznymi dermatozami pęcherzowymi.

NAJNOWSZE

  • AdobeStock

    Prawdy i mity o komórkach macierzystych

    Od dwóch dekad naukowcy potrafią przeprogramowywać dojrzałe komórki i nadawać im właściwości komórek macierzystych. To jeden z największych przełomów współczesnej nauki. Ale komórki macierzyste nie są wyłącznie laboratoryjnym wynalazkiem. Znajdują się także w naszym organizmie – m.in. w szpiku kostnym, jelitach, skórze i mięśniach.

  • Tłuszcz trzewny a ryzyko metaboliczne

  • Co zrobić, gdy okres wypada w złym momencie

  • Kiedy powinno się wymienić wypełnienie w zębie

  • Jak określić poziom stresu?

  • PAP/Wojtek Jargiło

    Brak urlopu ma konsekwencje dla zdrowia

    Badania wskazują jasno: brak corocznego urlopu w istotny sposób wiąże się z ryzykiem dla zdrowia. Jednak o ile wakacje mogą zmniejszyć stres, poprawić sen, a nawet zresetować zegar biologiczny, to korzyści zależą od tego, jak podróżujesz, gdzie siedzisz, jak dużo się ruszasz i czy naprawdę odłączasz się od pracy.

  • Zaćmienie bez tajemnic

  • Nielegalny obrót medycznymi opioidami

Serwisy ogólnodostępne PAP