Kask, to obowiązek, który może cię uratować
Autorka: Monika Grzegorowska
Od 3 czerwca b.r. dzieci i młodzież do 16. roku życia muszą obowiązkowo zakładać kask podczas jazdy rowerem, hulajnogą elektryczną i urządzeniami transportu osobistego. Dziś robi to tylko połowa jeżdżących dzieci i nastolatków.
Szpitalne oddziały ratunkowe w Polsce co roku na wiosnę notują wyraźny wzrost urazów spowodowanych upadkami z rowerów, hulajnóg i rolek. Najczęstsze to złamania nadgarstka, przedramienia i obojczyka oraz urazy głowy i mózgoczaszki (wstrząśnienia mózgu i krwiaki). Oprócz tego to liczne stłuczenia, otarcia i rany wymagające szycia czy przeciążenia i urazy kręgosłupa.
– Rowerzysta bez kasku, który spada z prędkością nawet 15-20 km/h, może doznać urazu mózgu, który zmieni jego życie na zawsze. Kask kosztuje kilkadziesiąt złotych. Założenie trwa kilka sekund. Rehabilitacja po ciężkim urazie głowy, lata. Wybór jest prosty – przekonuje dr Agata Sławin, specjalistka medycyny rodzinnej, ekspertka Federacji Porozumienie Zielonogórskie
W 2025 roku 1100 dzieci do 17. roku życia uczestniczyło w wypadkach drogowych jako kierujący – wynika z danych Komendy Głównej Policji. Część tych zdarzeń spowodowana była przez niepełnoletnich rowerzystów (221 dzieci w wieku 0–17 lat) oraz użytkowników hulajnóg elektrycznych (359 dzieci w wieku 7–14 lat oraz 237 dzieci w wieku 15–17 lat).
Urazy głowy stanowią jedną trzecią wszystkich obrażeń użytkowników hulajnóg elektrycznych, a badania potwierdzają bezpośredni związek między jazdą bez kasku a urazowym uszkodzeniem mózgu. Jak jednak wynika z europejskiego raportu Trendline współfinansowanego przez Unię Europejską, w Polsce kask zakłada zaledwie 51 proc. polskich rowerzystów do 14. roku życia i tylko 23 proc. tych, którzy ukończyli 15 lat. To jedne z najniższych wyników w Unii Europejskiej.
Warto pamiętać, że w marcu tego roku wprowadzono przepisy, które zabraniają użytkowania hulajnóg elektrycznych dzieciom do 13. roku życia poza strefą zamieszkania i bez nadzoru dorosłego opiekuna.
Od 3 czerwca tego roku dzieci i młodzież do 16. roku życia muszą obowiązkowo zakładać kask podczas jazdy rowerem, hulajnogą elektryczną i urządzeniami transportu osobistego.
Specjaliści przekonują, że kask to nie opcja dla ostrożnych, lecz standard bezpieczeństwa dla każdego. Powinien być dopasowany do głowy, certyfikowany i nieuszkodzony. Warto pamiętać, że po uderzeniu, nawet jeśli nie widać pęknięcia, kask traci właściwości ochronne i wymaga wymiany, ale nawet spełnienie tych wszystkich warunków nie pomoże, jeśli kask nie będzie prawidłowo zapięty pod brodą.
Dobry kask to taki, który ma oznaczenie normy, zapięcie odpowiedniej wytrzymałości i jest lekki.
– Im niższa waga, tym mniejsze będzie obciążenie kręgów szyjnych kręgosłupa. Z tego względu lepiej też nie montować na kasku dodatkowego wyposażenia, jak oświetlenie, kamerki, słuchawki itp. które stanowią obciążenie i mogą spowodować dodatkowe obrażenia w czasie wypadku. Newralgicznym punktem w przypadku kasków jest zapięcie – mówi w rozmowie z PAP Dariusz Wiśniewski z Zakładu Certyfikacji, Normalizacji i Jakości ITS.
– Nowe prawo nakłada obowiązek, ale nie tworzy nawyków i nie uczy rozpoznawania zagrożeń, oceny ryzyka ani właściwego zachowania w ruchu drogowym. To kompetencje, których nie da się zadekretować ustawą. Tu konieczna jest właściwa edukacja dzieci, a szczególną role w tym procesie odgrywają opiekunowie i nauczyciele – zaznacza nadkomisarz Emilia Kosma, ekspertka Wydziału Profilaktyki Społecznej Biura Prewencji Komendy Głównej Policji.
Za brak kasku w przypadku osób poniżej 16. r.ż. grozi mandat do 100 złotych.