Badania kliniczne to szansa na przełom w terapiach. Biorą w nim udział też polscy klinicyści
Autorka: Klaudia Torchała
Bez badań klinicznych nie byłoby przełomowych terapii, które są w stanie wyleczyć choroby do tej pory nieuleczalne, jak np. wirusowe zapalenie wątroby u dzieci typu C. To polski sukces na skalę światową. O tym, jak teoria splata się z praktyką kliniczną opowiadali specjaliści z Uniwersyteckiego Centrum Wspierania Badań Klinicznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, którego oficjalne otwarcie zaplanowano na 15 czerwca.
UCWBK WUM ma stać się osią całego procesu - od pomysłu do rozliczenia badania. Jego dyrektor prof. Łukasz Kołtowski, kardiolog, ma nadzieję, że stanie się ono wiodącym ośrodkiem w Polsce. Uniwersyteckie Centrum Kliniczne WUM to prawie 2 tys. łóżek szpitalnych, ponad 467 tys. porad ambulatoryjnych i blisko 153 tys. hospitalizacji w 2025 roku.
Obecnie w sieci Agencji Badań Medycznych jest 35. Centrum Wsparcia Badań Klinicznych.
– Centrum Wsparcia Badań Klinicznych, tak naprawdę zniosłoby z nas ogrom obowiązków – zaznacza prof. Maria Pokorska-Śpiewak, specjalistka pediatrii, chorób zakaźnych i hepatolog z Kliniki Chorób Zakaźnych Wieku Dziecięcego WUM mieszczącej się na terenie Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie, główna badaczka projektu PANDAA-PED.
Badanie dotyczyło rozszerzenia oceny bezpieczeństwa i skuteczności leku na przewlekłe zapalenie wątroby typu C u dzieci w wieku 6-18 lat, niezależnie od stopnia włóknienia wątroby. W badaniu uczestniczyli specjaliści z Kliniki Chorób Zakaźnych Wieku Dziecięcego WUM, Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnym w Warszawie oraz Uniwersytetu Florenckiego. Dzieci zostały poddane nowoczesnej terapii, zarejestrowanej wcześniej u dorosłych, wykorzystującej leki o bezpośrednim działaniu przeciwwirusowym (DAA), które blokują namnażanie wirusa HCV.
– W większości przypadków to zakażenie prowadzi do przewlekłego zapalenia wątroby, czyli trwającego ponad pół roku. Zapalenie wątroby powoduje jej włóknienie, czyli przemianę, która prowadzi aż do marskości, mogącą być podstawą zarówno raka wątrobowo-komórkowego, jak i niewydolności wątroby. Oczywiście to jest w dużej mierze problem pacjentów dorosłych – wyjaśniła specjalistka.
Badanie nad zastosowaniem doustnego leku działającego na wszystkie genotypy wirusa u dzieci okazało się przełomowe. Lek podawano doustnie przez 3 miesiące. – Wszystkie dzieci, które dostały u nas to leczenie, zostały wyleczone, czyli wyeliminowały wirusa i weszły w dorosłość bez postępującej choroby – podsumowała prof. Pokorska-Śpiewak.
Jak przypomniała ekspertka w kontekście warunków, które trzeba spełnić, by móc wziąć udział w badaniu klinicznym, oboje opiekunowie prawni musieli wyrazić pisemną zgodę na nie, po uzyskaniu dokładnej informacji na jego temat, podobnie jak i pacjent- uczestnik, który ukończył 13 lat.
Zespół badaczy pod kierownictwem prof. Pokorskiej-Śpiewak otrzymał zielone światło od Agencji Badań Medycznych na rozpoczęcie badania klinicznego w marcu 2020 roku. Zgoda zbiegła się w czasie z początkiem pandemii, która stała się ogromnym wyzwaniem w dopinaniu formalności wymaganych przepisami, pracy administracyjnej. Rekrutacja uczestników przebiegła jednak w szybszym niż zakładano czasie, nie 12, ale 5 miesięcy, a wyniki okazały się sukcesem na skalę światową. Publikacje ukazały się w wiodących czasopismach naukowych. Była pierwszą na świecie dotyczącą tego leku w terapii WZW typu C u dzieci. W Polsce stała się podstawą do ustanowienia wytycznych klinicznych i decyzji refundacyjnej dotyczącej leczenia dzieci z WZW. Do tej pory w Polsce udało się dzięki niej wyleczyć około 200 najmłodszych pacjentów. W samym badaniu klinicznym uczestniczyło 50 dzieci.
Było to badanie niekomercyjne (nieopłacane przez sponsora niepublicznego), otwarte (wiadomo, jaki lek), interwencyjne (badacz przydzielał i oceniał leczenie), nierandomizowane (bez losowego przydziału pacjenta do grupy z poddawaną badaniu klinicznemu terapią lub standardowym leczeniem).
– Badanie było kluczowe dla zapewnienia możliwości leczenia dzieciom w tym czasie – podsumowuje badaczka.
Ponadto przypomina, że WZW typu C to choroba rzadka u dzieci. Na świecie zakażonych tym wirusem jest blisko 3,3 mln dzieci, w Polsce - 3,5 tys. W ciągu dekady diagnozuje się około 500 nowych przypadków. Zdaniem badaczki jednak to wierzchołek góry lodowej, bo często u dzieci choroba długo nie jest rozpoznana, co z kolei rodzi ryzyko marskości wątroby w dorosłym życiu.
– Nasze obserwacje mówią, że zaawansowane włóknienie ma 7 proc. dzieci. Co więcej, choć to wirus zapalenia wątroby, to wpływa także na inne układy i narządy. To pacjent z obniżoną jakością życia - podkreśla lekarka. To wirus, który znamy od 1989 roku, w 2020 roku przyznano Nagrodę Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny za jego odkrycie – powiedziała specjalistka.
Mity dotyczące badań klinicznych
Choć polscy klinicyści mają na koncie liczne sukcesy, to wciąż pokutuje wiele błędnych przekonań dotyczących badań klinicznych, które nie pomagają budowaniu zaufania między badaczem a pacjentem. Najbardziej upowszechnione i krzywdzące – uczestnicy stają „królikami doświadczalnymi”.
– Udział jest dobrowolny, oparty na świadomej zgodzie, a pacjent jest pod ścisłą opieką – rozprawia się z tym przekłamaniem dyrektor UCWBK WUM.
– Bezpieczeństwo bez wątpienia jest na szczycie wszystkiego, co robimy – zapewnia kardiolog.
Dodaje, że dzięki uczestnictwu w badaniu klinicznym pacjent otrzymuje dostęp do nowoczesnych terapii na wczesnym etapie, jest objęty ścisłą i wzmożoną opieką medyczną, a ponadto ma szansę otrzymać alternatywną terapię, gdy standardowa zawodzi. Przypomina, że złotym standardem badań interwencyjnych są badania z randomizacją. Pacjenci przydzielani są losowo. Jedni otrzymują placebo, czyli substancję obojętną, wraz z najlepszym standardem leczenia – czasem niedostępnym w systemowej opiece zdrowotnej. Druga grupa – aktywny komparator, czyli badany lek.
Badanie może być też jednostronnie zaślepione (uczestnik nie wie, czy otrzymuje badany lek) lub podwójnie zaślepione (nie tylko uczestnik, ale i badacz nie wie, który uczestnik otrzymuje badany lek). W badaniu otwartym (open-label) nie ma żadnego zaślepienia.
– Mamy też badania skrzyżowane, gdzie pacjenci przez pierwszy okres badania są w ramieniu interwencyjnym (otrzymują testowaną substancję – przyp. PAP), a potem przechodzą automatycznie na drugi okres badania do grupy kontrolnej. Ci z grupy kontrolnej przechodzą do grupy interwencyjnej. Pozwala nam to zdecydowanie zmniejszyć wielkość grup, ale jednocześnie mieć efekt randomizacji, porównania grup – wyjaśnia dyrektor UCWBK WUM.
Różnica między badaniem klinicznym a eksperymentem medycznym
Badanie kliniczne to zaplanowane badanie, które ocenia skuteczność i bezpieczeństwo leku, wyrobu medycznego lub procedury. Zawiera się w pojęciu eksperymentu medycznego, który - jak wyjaśnił prof. Kołtowski - definiuje się jako „działanie podejmowane na człowieku w celach poznawczych lub leczniczych, regulowane prawem i etyką”. Dodał, że badania kliniczne prowadzi się, by rozwijać terapie lub znaleźć nowe sposoby leczenia, sprawdzić, czy faktycznie terapia pomaga pacjentom, czyli czy jest skuteczna oraz bezpieczna (w trakcie wykrywane i mierzone jest ryzyko oraz działania niepożądane). Badania kliniczne dają możliwość poznania i zrozumienia mechanizmów chorób i działania terapii. W każdej chwili pacjent może się z nich wycofać i objęty będzie standardowym leczeniem. – To nie cyrograf – posumował klinicysta.
Mitem jest również przekonanie, że pacjent, który jest w grupie placebo zostaje bez leczenia. Zwykle otrzymuje aktualny standard terapii – placebo można zastosować tylko tam, gdzie jest to etyczne. Chodzi o to, by nie pogorszyć stanu pacjenta w trakcie choroby.
Istnieje również przekonanie, że firmy ukrywają niekorzystne wyniki. Prof. Kołtowski wyjaśnia, że obecnie wszystkie badania rejestruje się publicznie zanim wystartują, a ich wyniki poddaje nadzorowi i raportowaniu.
Kolejny mit to ten, że badania dotyczą tylko pacjentów bez nadziei na poprawę. Tymczasem prowadzone są one na każdym etapie choroby, także w profilaktyce, jak i wczesnych ich stadiach. Każde badanie podlega ocenie etycznej niezależnej komisji bioetycznej przed startem. W jej skład wchodzą eksperci różnych dziedzin (lekarz, prawnik, etyk, duchowny, przedstawiciel pacjentów). To Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych i europejski system je dopuszcza. Dokumentacja jest kontrolowana, weryfikuje się dane, prowadzi audyt. Badacze obowiązkowo muszą raportować działania niepożądane, a niezależny zespół (Komitet DSMB) może przerwać je w każdej chwili.
Polska awansowała na 9. miejsce pod względem badań klinicznych na świecie. W ciągu roku rejestrowanych jest 400-500 nowych badań i bierze w nich udział około 27 tys. pacjentów. Wartość rynku badań komercyjnych (opłacanych przez niepublicznego sponsora, np. producenta leku) w Polsce wynosi około 2,2 mld dolarów. Ten sektor tworzy miejsca pracy i przyciąga innowacje.