Czy glony zagrażają ludziom?

Jeszcze niedawno wydawało się, że glony stanowią domenę akwariów i jezior, a w najgorszym razie mogą produkować toksyny. Dziś wiemy, że w toku ewolucji zaczęły zarażać ludzi, a niektóre z nich potrafią wywoływać choroby przypominające zakażenia bakteryjne lub grzybicze.

Adobe
Adobe

Glony to organizmy tak powszechne i rozmaite, że trudno wyobrazić sobie ekosystemy wodne bez nich. Są jednymi z najważniejszych producentów tlenu na Ziemi i stanowią podstawę morskich i słodkowodnych łańcuchów pokarmowych. Na co dzień kojarzone są raczej jako zielony nalot na jeziorze, a nie przyczyna poważnych infekcji. Tymczasem niektóre glony mogą infekować ludzi, inne zaś mogą wpływać na zdrowie poprzez toksyny i pośrednie mechanizmy biologiczne.

Przypadek Prototheca

Większość glonów nie jest patogenami w tradycyjnym sensie: nie wywołują infekcji tak jak bakterie czy wirusy. Jednak istnieje wyjątek – glony z rodzaju Prototheca, które mogą bezpośrednio infekować ludzi. Popularny blog naukowy „Patolodzy na klatce” zwraca uwagę, że chociaż glony często pojawiają się w mediach w kontekście toksyn, to istnieją też takie, które same stanowią  czynnik zakaźny. 

Prototheca to grupa jednokomórkowych mikroorganizmów, które ewoluowały od zielonych alg do form achlorofilowych – pozbawionych barwnika, przez co utraciły zdolność do fotosyntezy. Są to organizmy powszechne w środowisku wodnym: w glebie, ściekach, wodach stojących i wodociągach, a nawet na powierzchni skóry i błon śluzowych. 

Prototekoza (protothecosis), czyli infekcja wywołana przez Prototheca, jest rzadkim, ale dobrze udokumentowanym zakażeniem. Przeglądy literatury medycznej podają, że od pierwszego opisanego przypadku w 1964 roku zgłoszono liczne zakażenia, choć na tle innych chorób wciąż są to sytuacje wyjątkowe. 

Forma kliniczna choroby – jak podaje „Frontiers” – jest zróżnicowana. Najczęściej obserwuje się zmiany skórne – plamy, guzki, owrzodzenia, szczególnie po urazie, jeśli glony dostały się w głąb skóry. Mogą również pojawić się zapalenia kaletek (np. łokciowej) czy bardziej rozlane zakażenia, obejmujące miękkie tkanki. U osób z obniżoną odpornością – na przykład pacjentów z chorobami nowotworowymi, po przeszczepach czy z długotrwałą immunosupresją – Prototheca może wywołać rozsiane zakażenia ogólnoustrojowe, obejmujące krew, narządy wewnętrzne, a nawet ośrodkowy układ nerwowy. 

Naukowa literatura wskazuje, że Prototheca wickerhamii i Prototheca zopfii są dwoma najczęściej izolowanymi gatunkami u ludzi. Ich obecność wiąże się zarówno z infekcjami skóry, jak i bardziej poważnymi przypadkami, a diagnostyka wymaga kontaktu z dermatopatologami i mikrobiologami klinicznymi. 

Pod względem leczenia protothekoza jest dużym wyzwaniem: terapie łączą zwykle leczenie chirurgiczne z antybiotykami o działaniu algicydalnym, jak amphoterycyna B czy triazole, choć nie ma standardów terapeutycznych i leczenie bywa trudne. 


Zielona infekcja

Choć większość infekcji glonami to sprawka Prototheca, to zakażenia przez zielone glony z rodzaju Chlorella także zostały udokumentowane. Chlorella to jednokomórkowe, chlorofilowe glony zielone (gromada zielenic), powszechnie znane jako składnik suplementów diety i organizm obecny w wodach słodkich i słonych. 

W literaturze naukowej opisano co najmniej dwa potwierdzone przypadki chlorellozy u ludzi. Jeden z nich dotyczył 30-letniego mężczyzny w Australii, który doznał poważnej infekcji rany po upadku na kolano do wody słodkowodnej. Po kilku dniach od urazu rana zaczęła się poważnie zapalać i wydzielać wysięk. Analiza materiału pobranego z tkanek ujawniła jasnozielone kolonie charakterystyczne dla glonu Chlorella obecne w zakażonej tkance, co umożliwiło identyfikację tego organizmu jako sprawcy zakażenia. Leczenie operacyjne (oczyszczenie rany) i intensywna opieka medyczna doprowadziły do powolnego wyzdrowienia pacjenta.


Inne „glony” – cyjanobakterie i toksyny

Gdy mówimy o „glonach”, często mamy na myśli makroskopowe algi lub drobne organizmy planktonowe. Warto jednak zaznaczyć, że nie wszystkie organizmy w zwykłym języku określane jako glony są nimi w sensie biologicznym. Przykładowo, cyjanobakterie („sinice”), które często tworzą zielone masy na powierzchni wody, są w rzeczywistości bakteriami fotosyntetyzującymi, a nie prawdziwymi glonami. 

To rozróżnienie ma znaczenie, ponieważ to właśnie cyjanobakterie są głównym źródłem toksycznych zakwitów wodnych, czyli tzw. harmful algal blooms (HABs). Termin ten obejmuje zjawisko gwałtownego namnażania się mikroorganizmów wodnych – nie tylko prawdziwych glonów, ale także cyjanobakterii – które produkują substancje toksyczne dla ludzi, zwierząt i ekosystemów. 

Toksyny cyjanobakterii, takie jak mikrocystyny, nodulariny, anatoksyny czy saksitoksyny, mogą przenikać do wody pitnej, pokarmów morskich i powietrza w postaci drobnych aerozoli. Ekspozycja na te substancje wiązana jest z szeregiem negatywnych efektów zdrowotnych, począwszy od łagodnych objawów skórnych, np. wysypki, poprzez bóle brzucha i wymioty, aż po poważniejsze uszkodzenia narządowe. Toksyna mikrocystynowa jest dobrze znanym hepatotoksycznym metabolitem, który nawet w niskich dawkach może wpływać na funkcjonowanie wątroby i pogarszać przebieg istniejących chorób wątroby czy metabolicznych. 
Badania epidemiologiczne i laboratoryjne wskazują, że kontakt z aerozolami toksyn HAB podczas kąpieli, żeglowania czy pobytu nad zatokami może prowadzić do podrażnienia dróg oddechowych, oczu i skóry. Taki kontakt nie jest infekcją w klasycznym sensie, lecz chemicznym efektem toksyn. 

Fot. PAP

Pasożyty - jak można się nimi zarazić?

Nieumyte ręce, zarażone jedzenie lub zabrudzone zabawki używane w piaskownicy – to tylko niektóre sposoby zarażania się pasożytami. Zobacz, co zrobić, by nie złapać robaków.

Dalsze badania wskazują, że toksyny HAB mogą również wpływać na przebieg innych chorób, takich jak choroby serca, cukrzyca typu 2 czy niealkoholowa stłuszczeniowa choroba wątroby, zwłaszcza gdy ekspozycja jest przewlekła.

Co więcej, toksyny takie jak saksitoksyny i kwas domoikowy – odpowiedzialne za paralityczne zatrucie owocami morza (paralytic shellfish poisoning, PSP) i amnezyjne zatrucie owocami morza (amnesic shellfish poisoning, ASP) – są w stanie akumulować się w mięczakach i skorupiakach, które trafiają do diety ludzkiej. Spożycie takich toksyn może wywołać poważne objawy neurologiczne – od zawrotów głowy i osłabienia po zaburzenia pamięci i paraliż mięśni. 

Toksyczne glony kontra ludzki mikrobiom

Nie tylko bezpośredni kontakt z toksynami uważany jest za problem zdrowotny. Długotrwała ekspozycja na niski poziom toksyn generowanych przez cyjanobakterie może wpływać na mikrobiom jelitowy, układ immunologiczny i metaboliczny. W badaniach na modelach zwierzęcych wykazano, że mikrocystyny mogą prowadzić do zmian w mikrobiomie jelitowym, co potencjalnie przyczynia się do oporności na antybiotyki i przewlekłych stanów zapalnych. 

W literaturze naukowej pojawia się też wątek toksyny BMAA, produkowanej przez niektóre cyjanobakterie, i jej możliwy związek z chorobami neurodegeneracyjnymi – takimi jak ALS czy zespół Parkinsona. Chociaż hipoteza ta zyskuje uwagę badaczy, nie ma jednoznacznych dowodów na to, że BMAA jest przyczyną takich chorób u ludzi, a mechanizmy tego wpływu pozostają wciąż niepewne. 

Z medycznego punktu widzenia warto więc rozróżnić dwa typy zagrażania zdrowiu: prawdziwe infekcje mikroorganizmów takich jak Prototheca oraz pośrednie, chemiczne oddziaływanie toksyn HAB. Pierwsze jest rzadkie, drugie – o wiele częstsze i bardziej złożone pod względem skutków zdrowotnych.
 

Autorka

PAP

Luiza Łuniewska - Dziennikarka, reportażystka, redaktorka. Pisuje o wielkich triumfach medycyny i jej wstydliwych sekretach. Lubi nowinki z dziedziny genetyki. Była dziennikarką Życia Warszawy i Newsweeka, pracowała też w TVN i Superstacji. Jest absolwentką Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW. Wielbicielka kotów dachowych i psów ras północnych.

ZOBACZ TEKSTY AUTORKI

ZOBACZ WIĘCEJ

  • PAP/Artur Reszko

    Mammografia – bezpłatne badanie na wagę życia. Dlaczego kobiety wciąż jej unikają?

    Większość Polek wie, że wczesne wykrycie raka piersi ratuje życie, wciąż jednak nie wykonuje mammografii, czyli podstawowego badania przesiewowego. W Polsce jest ono refundowane co dwa lata u kobiet w wieku 45-74 lat, jeśli lekarz nie zleci inaczej. Nie wymaga też skierowania. Co stoi w takim razie na przeszkodzie?

  • Adobe Stock

    Zaćmienie bez tajemnic

    Zaćmienia od wieków budziły strach i rodziły przesądy, m.in. dotyczące zdrowia. Czy to zjawisko może realnie na nas wpłynąć? Naukowcy już ustalili, co się może stać, gdy miliony ludzi spojrzą dziś w niebo.

  • PAP/Lech Muszyński

    Szczepienia mogą chronić przed demencją

    Badania wskazują, że różne szczepionki mogą zmniejszać ryzyko rozwoju demencji. Chodzi m.in. o szczepienia przeciwko półpaścowi, tężcowi, błonicy czy pneumokokom. Obserwowany związek może być czymś więcej niż tylko statystyczną zależnością.

  • AdobeStock

    Choroba zajęcza. Kleszcze mogą przenosić groźną bakterię

    Wysoka gorączka, silne osłabienie, bolesne powiększenie węzłów chłonnych i niewielkie owrzodzenie skóry – taki zestaw objawów po pobycie w lesie lub ukłuciu kleszcza powinien zwrócić uwagę lekarza. Jedną z możliwych przyczyn jest tularemia, zwana chorobą zajęczą.

NAJNOWSZE

  • PAP/Artur Reszko

    Mammografia – bezpłatne badanie na wagę życia. Dlaczego kobiety wciąż jej unikają?

    Większość Polek wie, że wczesne wykrycie raka piersi ratuje życie, wciąż jednak nie wykonuje mammografii, czyli podstawowego badania przesiewowego. W Polsce jest ono refundowane co dwa lata u kobiet w wieku 45-74 lat, jeśli lekarz nie zleci inaczej. Nie wymaga też skierowania. Co stoi w takim razie na przeszkodzie?

  • Szczepienia mogą chronić przed demencją

  • Choroba zajęcza. Kleszcze mogą przenosić groźną bakterię

  • Zdrowa grasica, niższe ryzyko śmierci

  • Zegar biologiczny tyka. Kiedy wypada szczyt płodności?

  • Adobe Stock

    Rewolucja na polskim talerzu zdrowego żywienia

    Prawdziwa zmiana na polskim talerzu to ewolucja, a nie rewolucja. Nawet drobne, stopniowe kroki przynoszą ogromne efekty, a kluczem są odpowiednie proporcje między białkiem, tłuszczami i węglowodanami. Dieta eliminacyjna i surowe restrykcje działają jak bumerang – często przynoszą więcej szkody niż pożytku. Dlatego stawiamy na zdrowy rozsądek i elastyczne budowanie równowagi, bo przesada w żadną stronę nie służy organizmowi – zaznacza Patrycja Paradowska, psychodietetyczka i dietetyczka kliniczna.

  • Zaćmienie bez tajemnic

  • Nielegalny obrót medycznymi opioidami

Serwisy ogólnodostępne PAP