Nie tylko kurz czy orzeszki - uczulać może nawet woda i słońce
Autorka: Monika Grzegorowska
Alergie to powszechny problem, który dotyka milionów ludzi na całym świecie. Powszechna jest wiedza o alergiach na pyłki, kurz czy orzeszki, ale zdarzają się też bardziej zaskakujące. Wyobraź sobie reakcję uczuleniową na wodę, światło słoneczne, własny pot czy nasienie partnera – to może wydawać się dziwne, ale takie przypadłości naprawdę istnieją i są nawet opisane w literaturze medycznej.
Alergia rozwija się, gdy układ odpornościowy wywołuje odpowiedź na nieszkodliwą substancję. Taka nadwrażliwość jest wynikiem działania przeciwciał, które organizm wytworzył w reakcji na alergen, mylnie interpretując go jako zagrożenie. Są one uwalniane za każdym razem, gdy dojdzie do ponownego kontaktu z tą substancją, co wywołuje reakcję alergiczną i wyrzut histaminy. To właśnie ona powoduje objawy takie jak swędzenie, obrzęk, stan zapalny, kaszel i pokrzywka.
Oprócz tych najbardziej powszechnych alergii, zdarzają się niezwykle rzadkie, zaskakujące i wręcz niewiarygodnie, ponieważ dotyczą czynników naturalnie występujących w środowisku lub codziennym życiu.
Najlepiej udokumentowane ze względu na swoją fascynującą, a zarazem dramatyczną naturę, jest… uczulenie na wodę.
Pokrzywka wodna, czyli reakcja skóry na kontakt z wodą
Nasze ciało składa się w 60 proc. z wody, jak więc można mieć na nią alergię? A jednak można, i to na każdą, niezależnie od jej temperatury i pochodzenia. Deszcz, śnieg, woda z kranu, basen, a nawet własny pot czy łzy mogą wywołać swędzące bąble, zwykle na szyi, tułowiu i ramionach.
To skrajnie rzadkie zjawisko; od pierwszego opisu w 1964 roku w literaturze medycznej odnotowano zaledwie około 50–100 udokumentowanych przypadków.
„Mimo nazwy »alergia na wodę« to nie jest klasyczna alergia; sama woda nie jest tu typowym alergenem. Naukowcy wciąż spierają się o mechanizm. Jedna hipoteza mówi, że woda reaguje z łojem albo z jakąś substancją na powierzchni skóry, tworząc związek drażniący komórki tuczne. Inna – że woda rozpuszcza jakieś białko (antygen) w naskórku, które dyfunduje w głąb skóry. Jeszcze inne obserwacje wskazują, że część przypadków zachodzi nawet bez wyrzutu histaminy. Mówiąc wprost: to wciąż zagadka, bo pacjentów jest tak mało, że trudno cokolwiek solidnie zbadać” – pisze w mediach społecznościowych prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii, Instytutu Nauk Biologicznych UMCS w Lublinie.
Pokrzywka wodna zazwyczaj utrzymuje się krótko. Pojawia się 20–30 minut po kontakcie z wodą i zazwyczaj ustępuje po około godzinie. Głównym leczeniem jest codzienne przyjmowanie leku przeciwhistaminowego w celu zablokowania uwalniania histaminy.
Alergolodzy zazwyczaj zalecają również stosowanie gęstych kremów ochronnych w celu ochrony skóry lub stosowanie fototerapii światłem ultrafioletowym, które stymuluje naturalne procesy obronne skóry, powodując lekkie pogrubienie jej wierzchniej warstwy. Działa to jak naturalna bariera, która utrudnia wodzie wnikanie w głąb skóry i aktywowanie reakcji zapalnej.
Powoduje też zmniejszenie aktywności komórek tucznych: światło ultrafioletowe wykazuje działanie immunosupresyjne i ogranicza uwalnianie histaminy oraz innych mediatorów stanu zapalnego przez komórki tuczne, co bezpośrednio redukuje powstawanie swędzących bąbli.
Szkodliwy pot
U niektórych osób rozwija się alergia na własny pot, zwana pokrzywką cholinergiczną. Wbrew pozorom wcale nie jest taka rzadka - statystyki medyczne potwierdzają, że w grupie od 15. do 35. roku życia problem ten może dotykać nawet od 11 do 20 proc. populacji.
Pojawia się najczęściej w późnym okresie dojrzewania, gdy układ odpornościowy gwałtownie reaguje na wzrost temperatury ciała i proces pocenia się – na skutek gorącego prysznica, stresu, pikantnych potraw lub silnych emocji pojawiają się drobne, swędzące bąble, zazwyczaj na górnej części ciała, ramionach i twarzy.
„Mechanizm jest ciekawy. Pot powstaje, bo nerwy pobudzają gruczoły potowe za pomocą acetylocholiny. U części osób ten sygnał zaczyna »przeciekać«; albo dlatego, że gruczoły mają zaburzony odpływ potu i pot wydostaje się do skóry właściwej, albo dlatego, że na powierzchni komórek gruczołów brakuje odpowiedniego receptora (CHRM3), przez co nadmiar acetylocholiny pobudza pobliskie komórki tuczne do wyrzutu histaminy. U niektórych chorych winowajcą jest wręcz uczulenie na składniki własnego potu, to tzw. »alergia na pot«, którą potwierdza dodatni test śródskórny z własnym, rozcieńczonym potem” – wyjaśnia prof. Szuster-Ciesielska.
Alergia na dotyk
Alergia na dotyk, zwana również pokrzywką dermatograficzną lub dermatografizmem, to stan, w którym nawet lekkie drapanie, pocieranie lub dotykanie skóry może powodować zaczerwienienie, wypukłe grudki lub pokrzywkę. Osoby z tą przypadłością mogą nawet „pisać” po skórze paznokciem, a ślady będą wyglądać jak swędzące, opuchnięte linie.
Schorzenie to dotyka około 2-5 proc. osób i zazwyczaj rozpoczyna się w okresie dojrzewania lub wczesnej dorosłości. Lekarze uważają, że dzieje się tak, gdy komórki alergiczne w organizmie nadmiernie reagują na silny nacisk spowodowany drapaniem lub pocieraniem – powoduje to uwalnianie histaminy przez skórę. Może być ono wywołane przez takie czynniki, jak ciasne ubranie, ciepło, stres, infekcje lub zmiany temperatury.
Objawy pojawiają się w ciągu kilku minut od dotknięcia skóry i mogą trwać od kilku minut do kilku godzin. Skóra może stać się zaczerwieniona, swędząca i opuchnięta
Lekarz może przepisać leki przeciwhistaminowe, pomóc może również stosowanie łagodnych produktów do pielęgnacji skóry.
Delikatna sprawa, czyli alergia na nasienie
Fachowo nazywana nadwrażliwością na osocze nasienia.
„Tu kluczowa jest jedna rzecz, o której warto wiedzieć: uczulenie nie dotyczy plemników, lecz białek zawartych w płynie nasiennym, a głównym podejrzanym jest tak zwany antygen swoisty dla prostaty (PSA). To reakcja IgE-zależna, czyli ten sam mechanizm co przy uczuleniu na pyłki czy orzeszki. Objawy mogą być miejscowe (pieczenie, świąd, obrzęk i ból w okolicach intymnych) albo ogólnoustrojowe (pokrzywka, obrzęk naczynioruchowy, duszność, a w skrajnych przypadkach groźna reakcja anafilaktyczna)” – mówi specjalistka.
Objawy pojawiają się zazwyczaj w ciągu 30 minut od kontaktu z nasieniem i trwają od kilku godzin do kilku dni. Wystąpienie wysypki po stosunku płciowym niekoniecznie oznacza jednak reakcję alergiczną na nasienie – wysypki lub inne reakcje alergiczne mogą wystąpić w wyniku infekcji lub podrażnienia skóry.
Najczęściej dotyka kobiet między 20. a 30. rokiem życia, a u połowy z nich pojawia się już po pierwszym kontakcie. Może pojawić się po menopauzie lub porodzie, a także u jednego partnera, ale nie u innych.
„I tu korekta obiegowej opinii, że to ekstremalna rzadkość: badania sugerują, że jest ona niedostatecznie rozpoznawana. Szacuje się, że w samych Stanach Zjednoczonych może dotyczyć około 40 tysięcy kobiet, a wśród kobiet zgłaszających dolegliwości po stosunku nawet około 12 proc. może mieć tę przypadłość” - mówi prof. Szuster Ciesielska.
U niektórych mężczyzn zdarza się też alergia na własne nasienie. Jest to rzadkie schorzenie zwane zespołem choroby postorgazmicznej.
I jeszcze ciekawostka immunologiczna: białko PSA jest podobne strukturalnie do alergenu z naskórka psa (Can f 5), więc u części osób uczulonych na psa może dojść do reakcji krzyżowej.
Nadgorliwy układ odpornościowy
„Te przypadłości świetnie pokazują, jak działa nasz układ odpornościowy; czasem nadgorliwie, nawet wobec rzeczy, które nie powinny być dla nas żadnym zagrożeniem. I teraz: jeśli ktoś ma dziwne, nawracające bąble po wysiłku, po prysznicu albo po współżyciu, to nie jest »histeria« ani wymysł, tylko realny, opisany medycznie problem. Co ważne, większość z nich da się kontrolować. W alergii na własny pot i alergii wodnej podstawą są leki przeciwhistaminowe drugiej generacji, a w alergii na nasienie pomaga unikanie kontaktu (prezerwatywa), leki przeciwhistaminowe przed stosunkiem, a w razie potrzeby odczulanie, które u ponad 95 proc. kobiet znosi objawy” – radzi lekarka.
Najgorsze zatem, co można zrobić, to wstydzić się i nie zgłosić tego lekarzowi.
„Ciało potrafi reagować naprawdę dziwnie, ale prawie zawsze da się z tym coś zrobić” – podsumowuje prof. Szuster-Ciesielska.