U mężczyzn raka diagnozuje się w późniejszym stadium niż u kobiet
Autorka: Monika Grzegorowska
U mężczyzn nowotwory częściej rozpoznaje się w bardziej zaawansowanym stadium niż u kobiet. Wśród przyczyn specjaliści wymieniają m.in. fakt, że kobiety częściej niż mężczyźni zgłaszają się do lekarza, różnice w liczbie badań przesiewowych w kierunku nowotworów, a także ryzykowne wybory dotyczące stylu życia (w szczególności palenie tytoniu) i ich wpływ na uszkodzenie materiału genetycznego.
Aby sprawdzić, czy stadium zaawansowania nowotworu w momencie rozpoznania różni się w zależności od płci, naukowcy przeanalizowali dane z amerykańskiej bazy Surveillance, Epidemiology, and End Results, obejmującej nowotwory rozpoznane w latach 2015–2022 (z wyłączeniem 2020 roku).
Badanie dotyczyło 30 nowotworów o lokalizacjach innych niż narządy rozrodcze. W przypadku 20 z 30 analizowanych nowotworów u mężczyzn częściej chorobę rozpoznawano w stadium przerzutowym lub nieresekcyjnym. Jedynie w przypadku czterech nowotworów bardziej zaawansowane stadium stwierdzano częściej u kobiet.
Największą różnicę na niekorzyść mężczyzn odnotowano w raku języka; ryzyko rozpoznania choroby w stadium przerzutowym było u nich 2,34 razy wyższe niż u kobiet. Z kolei w odniesieniu do raka pęcherza moczowego częstość rozpoznania nowotworu w stadium przerzutowym była u mężczyzn o 31 proc. mniejsza niż u kobiet.
„Istnieje wiele możliwych wyjaśnień, dlaczego zaobserwowaliśmy różnice między płciami w większości badanych przez nas lokalizacji nowotworów. Jednym z nich mogą być różnice w liczbie badań przesiewowych w kierunku nowotworów, które można wykryć za pomocą tych badań. Możliwe jest również, że występują różnice w zachowaniach związanych z poszukiwaniem opieki zdrowotnej; istniejące badania pokazują, że kobiety częściej zgłaszają się do lekarza niż mężczyźni, co może oznaczać dla lekarzy więcej szans na wcześniejsze wykrycie objawów raka, a tym samym większą liczbę kobiet diagnozowanych w stadium zlokalizowanym, a nie regionalnym lub odległym” – powiedziała główna autorka badania, dr Beth Maclin, adiunkta w Zakładzie Epidemiologii i Genetyki Nowotworów Narodowego Instytutu Onkologii (NCI).
Jej zdaniem istnieje również możliwość, że lekarze inaczej postrzegają objawy raka u mężczyzn i kobiet, co prowadzi do stosowania różnych rodzajów testów diagnostycznych lub planów leczenia i może przyspieszyć lub opóźnić rozpoznanie raka.
Styl życia może wpływać na uszkodzenie materiału genetycznego
Specjaliści zwracają też uwagę na wpływ stylu życia na uszkodzenie materiału genetycznego, czego późniejszym efektem może być właśnie zwiększona zachorowalność na nowotwory.
„Nowotwory, które powstają spontanicznie, odzwierciedlają nagromadzone przez wiele lat uszkodzenia materiału genetycznego (spowodowanego różnymi czynnikami). Czas potrzebny do przekroczenia krytycznego punktu uszkodzenia genomu i rozwoju nowotworu występuje znacznie wcześniej u mężczyzn aniżeli kobiet. Jest oczywiście klika wyjątków, jak np. rak tarczycy, który pojawia się u kobiet w młodszym wieku częściej niż u mężczyzn. Ale są też predyspozycje rodzinne, np. rak piersi czy jajników” – tłumaczy immunolożka prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.
Specjalistka wymienia najczęstsze czynniki ryzyka rozwoju nowotworu u mężczyzn i kobiet:
– Po pierwsze – palenie stanowiło przyczynę około 30 proc. wszystkich zgonów z powodu raka w USA w 2014 roku, z czego 62 proc. stanowili mężczyźni, a 38 proc. kobiety.
– Po drugie – otyłości przypisuje się udział w powstawaniu 5,5–20 proc. nowotworów, przy czym mężczyźni są w grupie większego ryzyka. Otyłość, mierzona za pomocą BMI ≥30 kg/m2, stwarza o 33 proc. wyższe ryzyko dla mężczyzn i 22 proc. dla kobiet dla rozwoju wszystkich nowotworów, w porównaniu z osobami o prawidłowym BMI.
– Otyłość jest ściśle związana z trzecim elementem – przewlekłym zapaleniem. Przewlekły stan zapalny to ryzyko zachorowania na raka, na które składają się uwarunkowania genetyczne, wiek i czynniki środowiskowe, które częściej występują u mężczyzn niż u kobiet.
Wiadomo, że mutacje genów intensyfikują się wraz ze starzeniem się, ale u mężczyzn zaczynają narastać średnio 10 lat przed kobietami. W związku z tym mężczyźni są narażeni na wcześniejsze niż kobiety ryzyko akumulacji mutacji niezbędnych do zapoczątkowania nowotworu.
„Różnice pomiędzy kobietami i mężczyznami w zakresie powstawania, rozwoju i terapii nowotworów są niezaprzeczalne. Istota tych różnic tkwi w genetyce – chromosomach X i Y, które kodują podstawowe regulatory metabolizmu, odporności i supresji nowotworów. Ujawnienie specyficznej dla płci regulacji genów w nowotworzeniu zapowiada nowe podejście do indywidualnego leczenia mężczyzn i kobiet. Wcześniejsza niż u kobiet podatność mężczyzn na uszkodzenia genomu sugeruje, że mężczyzn należy traktować priorytetowo w przypadku badań przesiewowych, diagnozy i interwencji terapeutycznych” – uważa prof. Szuster-Ciesielska.
Jej zdaniem zrozumienie podstawowych różnic w nowotworzeniu i podatności na terapię pomiędzy kobietami i mężczyznami jest fundamentem opracowania strategii pozwalających na osiągnięcie porównywalnych wyników leczenia przeciwnowotworowego zarówno u pacjentów płci męskiej, jak i żeńskiej.
Specjaliści zwracają uwagę, że konieczne są dalsze badania, które pozwolą ustalić, czy obserwowane różnice związane są z czynnikami biologicznymi, zachowaniami zdrowotnymi, dostępem do badań diagnostycznych, czy opóźnieniami w zgłaszaniu się do lekarza. Tak czy inaczej kluczowe jest wczesne wykrywanie i regularne kontaktowanie się z personelem medycznym, ale też spersonalizowane podejście do opieki profilaktycznej, zwłaszcza badań przesiewowych w kierunku raka.
„Zamiast po prostu zalecać badania przesiewowe oparte na wytycznych, skupiam się na pomaganiu pacjentom w zrozumieniu indywidualnego ryzyka zachorowania na raka, opartego na genetyce, historii rodzinnej, stylu życia, historii medycznej i innych czynnikach klinicznych” – mówi dr Jose Barreau z PreOncology z Kliniki Onkologicznej z Florydy. Jego zdaniem „kiedy ludzie rozumieją, dlaczego zalecenie dotyczy właśnie ich, znacznie chętniej je stosują”.
Dr Barreau uważa, że postrzeganie badań przesiewowych w kierunku raka jako ciągłego procesu, a nie pojedynczego testu, może również pomóc w przestrzeganiu zaleceń.
„Badania nad rakiem rozwijają się dynamicznie i żadna pojedyncza metoda badań przesiewowych nie jest wystarczająca dla każdego pacjenta ani dla każdego nowotworu” – podsumowuje Barreau.