To, jak nazywasz czyjś problem, może szkodzić albo pomagać

Specjaliści pomagający osobom z uzależnieniami zaproponowali swoisty słownik pojęć odnoszący się do ich podopiecznych. Chodzi o to, by zauważyć, że uzależnienie, podobnie jak na przykład cukrzyca, jest chorobą, a niektóre język może stygmatyzować osoby zmagające się z tym problemem. Sprawdź, jak mówić o uzależnieniach, aby nie szkodzić.

Rys. Krzysztof "Rosa" Rosiecki
Rys. Krzysztof "Rosa" Rosiecki

Badanie Światowej Organizacji Zdrowia dotyczące 18 najbardziej napiętnowanych problemów społecznych (w tym zachowań przestępczych) w 14 krajach wykazało, że na 1. miejscu znalazło się uzależnienie od narkotyków, a na 4. miejscu uzależnienie od alkoholu. Jednak jedynie 10 proc. osób, które spełniają kryteria zaburzeń związanych z używaniem substancji korzysta z leczenia. Jedną z przeszkód w szukaniu skutecznej pomocy jest stygmatyzacja.

Stygmat definiuje się jako cechę, zachowanie lub stan dyskredytujący społecznie. Istnieją dwa główne czynniki, które wpływają na stygmatyzację: przyczyna i możliwość kontroli.
Okazuje się, że piętno zmniejsza się, gdy ludzie spostrzegają, że dana osoba nie jest odpowiedzialna za spowodowanie swojego problemu, czyli: „To nie jest jego wina” i gdy nie jest w stanie go kontrolować, czyli: „Nie może nic na to poradzić”. Łatwiej wtedy „wybaczamy” zachowania, które wynikają nie ze złej woli w końcu, a z choroby.

Warto pamiętać, że uzależnienie to choroba o skomplikowanej etiologii. Badania wskazują, że mniej więcej w połowie za jej rozwój odpowiadają czynniki genetyczne. Nie można też nie brać pod uwagę tego, że chroniczny wpływ substancji psychoaktywnych lub zachowań kompulsywnych (natrętnych) na ośrodkowy układ nerwowy powoduje głębokie zmiany w strukturze i funkcjach mózgu, które radykalnie utrudniają wysiłki w celu kontrolowania używania substancji czy hamowania nieprawidłowych zachowań.

Fot. PAP

Stygmatyzacja osób z zaburzeniami psychicznymi szkodzi nam wszystkim

Czas skończyć ze stygmatyzacją osób z zaburzeniami psychicznymi. To choroby jak inne, z tą istotną różnicą, że przez wieki narosło wokół nich mnóstwo krzywdzących stereotypów. Nie powielajmy ich.

Jednak pomimo dowodów na silną przyczynową rolę genetyki i upośledzenia kontroli hamowania, piętnowanie osób z takimi problemami ma się dobrze. 

Język ma znaczenie

Od lat trwają dyskusje jak nazywać niektóre zjawiska, by nie oceniać, nie wpędzać w poczucie winy. Zastanawiamy się, czy naprawdę nazewnictwo może mieć aż takie znaczenie?

Okazuje się, że tak. Nawet klinicyści używający terminu „nadużywający substancji psychoaktywnych” znacznie częściej oceniali osobę jako zasługującą na „bycie winnym” i „karę” niż osoba opisana jako „z zaburzeniami używania substancji”. Podobnie robią „zwykli” ludzie.

Dlatego specjaliści zalecają określanie osób uzależnionych jako osób z „zaburzeniem używania substancji”, a nie „nadużywających” substancji lub „uzależnionych”. Osobom z konsekwencjami lub ryzykiem, ale nie cierpiącym na zaburzenie (często niewłaściwie określanym jako „nadużycie”), zalecają określenia „niebezpieczne”, „ryzykowne” lub „szkodliwe” lub „niezdrowe” użytkowanie.

W wielu badaniach wykazano, że stygmatyzacja prowadzi do bardzo negatywnych skutków zdrowotnych. M.in. może wpływać na zaniechanie lub odkładanie w czasie poszukiwania pomocy lub prowadzić do autostygmatyzacji (przypisywania sobie określeń w kategoriach zachowania, przez co następuje przyjmowanie tych cech i działanie zgodnie z nimi).

W badaniu Kelly i współpracownicy (Kelly, Dow i Westerhoff, 2010) naukowcy sprawdzali czy język, którego używamy do opisywania osób z problemami związanymi z substancjami, może wywoływać różne typy postaw stygmatyzujących. Autorzy badania sprawdzali, czy opisanie kogoś jako „nadużywającego substancji” zwiększa prawdopodobieństwo wywołania bardziej represyjnych postaw niż opisanie tej samej osoby jako „zaburzenia używania substancji”.

Rys. Krzysztof "Rosa" Rosiecki

Stygmatyzacja otyłości nie sprzyja odchudzaniu

Dziecko lub nastolatek z nadwagą czy otyłością nie dość, że ma problem natury zdrowotnej, to najczęściej spotyka się też z napiętnowaniem. To zaś nie tylko nie pomaga mu schudnąć, ale rodzi dalsze problemy.

Okazało się, że kontakt z terminem „nadużywający substancji psychoaktywnych” wywołuje bardziej karzące ukryte uprzedzenia poznawcze, podczas gdy termin „zaburzenie używania substancji psychoaktywnych” wywołuje bardziej terapeutyczne nastawienie.

Z obserwacji wynika, że korzystanie z leczenia i jego skuteczność mogą być utrudnione, jeśli dotknięte chorobą osoby uważają, że zostaną napiętnowane przez innych, gdy ci poznają ich problem. Wciąż obecne są postawy stygmatyzujące wobec osób z chorobami psychicznymi - doświadczenia stygmatyzacji wahają się od postrzegania, że cecha stygmatyzująca odróżnia od innych, po uczucia odrzucenia i izolacji. Wiąże się to z szeregiem negatywnych konsekwencji, w tym psychologicznych (np. niższa samoocena, obniżone poczucie własnej skuteczności, zwiększone cierpienie) i behawioralnych (słabsze dążenie do celów, takich jak np. zatrudnienie, nieprzestrzeganie zaleceń dotyczących leczenia czy słaba kontynuacja leczenia). 

Do najbardziej napiętnowanych spośród zaburzeń psychicznych należą zaburzenia alkoholowe. Publiczne postrzeganie osób z zaburzeniami alkoholowymi zawiera negatywne etykiety, takie jak „niebezpieczne”, „niemoralne” i „naganne”. 

„W rezultacie osoby z zaburzeniami alkoholowymi, które dostrzegają wysoki poziom stygmatyzacji alkoholowej, mogą unikać podjęcia leczenia, ponieważ potwierdza to ich przynależność do stygmatyzowanej grupy. Z podobnych powodów osoby z zaburzeniami związanymi z używaniem alkoholu mogą unikać etykietki alkoholik ze względu na związane z tym piętno, zmniejszając w ten sposób ich postrzeganą potrzebę leczenia” – czytamy w American Journal of Epidemiology (tom 172, wydanie 12, 15 grudnia 2010 ).

Fot. PAP/S.Leszczyński

Siedem sygnałów, że masz problem z alkoholem

Zdaniem autorów badania NESARC (National Epidemiologic Survey on Alcohol and Related Conditions) zmniejszenie stygmatyzacji może ułatwić wysiłki zdrowia publicznego mające na celu zmniejszenie luki w nieleczonych zaburzeniach alkoholowych.

Słownik, czyli jak nazywać problem

Także nasi rodzimi naukowcy pochylili się nad tym zagadnieniem i dzięki dofinansowaniu ze środków Funduszu Rozwiązywania Problemów Hazardowych opracowali słownik uzależnień zawierający propozycję jak zastąpić stygmatyzujące terminy bardziej adekwatnymi.  
- Słownik zawiera zestaw najbardziej adekwatnych i niestygmatyzujących terminów z zakresu problematyki uzależnień jest wynikiem konsensusu wypracowanego w kilku etapach analizy danych zebranych w rozmowach indywidualnych, a następnie grupowych z ekspertami: naukowcami pracującymi w obszarze uzależnień i profilaktyki, lekarzami psychiatrami i terapeutami uzależnień, przedstawicielami polityki zdrowia publicznego, prawnikami i specjalistami ds. antydyskryminacji. Ostatnim etapem weryfikacji była dyskusja grupowa z pacjentami placówek leczenia uzależnień – ekspertami przez doświadczenie – mówi dr hab. Justyna Klingemann z Instytutu Psychiatrii i Neurologii, która pracowała nad słownikiem z dr Michałem Bujalskim z IPiN.

W badaniu postulowano rezygnację z szeregu terminów, m.in. nałóg, narkotyki, narkomania, alkoholizm jako terminów niejednoznacznych, archaicznych, potencjalnie stygmatyzujących.

Fot. PAP

Słabe narkotyki? Dowiedz się, dlaczego takich nie ma

Doświadczenia z narkotykami ma za sobą już 25 proc. uczniów szkół ponadpodstawowych, a pod względem używania leków uspokajających i nasennych bez recepty polskie nastolatki plasują się w czołówce Europy. Substancje psychoaktywne są łatwo dostępne, a wiedza na ich temat jest szczątkowa, a jednocześnie trwa swoista kampania promująca jedną z nich, co oswaja z tematem zażywania narkotyków. Sprawdź, co na ten temat sądzą eksperci od uzależnień.

Uczestnicy badania byli zgodni, że określenia alkoholik, narkoman czy hazardzista to określenia zdecydowanie stygmatyzujące i nie powinny być używane. W odniesieniu do historycznych nazw organizacji samopomocowych jak na przykład Anonimowi Alkoholicy, uznano, że stosowane nazewnictwo jest autonomiczną decyzją osób zrzeszonych w ruchach samopomocowych.

A oto garść przykładów:

  • Używanie substancji psychoaktywnych

Zbiorczy termin odnoszący się do używania takich substancji jak alkohol, opioidy, substancje psychostymulujące, kanabinoidy, etc. Ważne w tym kontekście jest wskazanie, że alkohol jest jedną z substancji psychoaktywnych. Każda z tych substancji ma inne efekty psychofarmakologiczne i różny potencjał uzależniający, różnią się też statusem prawnym. 

  • Używanie substancji psychoaktywnych/ używanie opioidów, kanabioidów etc. zamiast używanie narkotyków, branie narkotyków, sięganie po narkotyki, zażywanie substancji psychoaktywnych.

Eksperci zwracają uwagę na potrzebę precyzyjnego określenia przedmiotu wypowiedzi, poprzez wskazanie konkretnej grupy substancji – co jest szczególnie istotne w przypadku substancji popularnie nazywanych narkotykami oraz nowych substancji psychoaktywnych. Jeśli wypowiedź nie dotyczy alkoholu, powinna zawierać określenie konkretnej grupy substancji, np. kanabinoidów czy opioidów.

  • Uzależnienie od substancji psychoaktywnych (opioidów, alkoholu itp.) zamiast narkomania, uzależnienie od narkotyków, alkoholizm, choroba alkoholowa, patologiczne używanie alkoholu.
  • Kompulsywne zachowania seksualne zamiast nałogowe zachowania seksualne, seksoholizm.
  • Problemowe kupowanie lub kompulsywne kupowanie zamiast oniomania, zakupomania, uzależnienie od zakupów, szopoholizm.
  • Osoba używająca substancji psychoaktywnych zamiast narkoman, alkoholik, uzależniony itp. 
  • Osoba z uzależnieniem od hazardu zamiast patologiczny hazardzista, hazardzista, nałogowy hazardzista, osoba z zaburzeniami hazardowymi.
  • Osoba doświadczająca przemocy zamiast ofiara przemocy.

Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl
Źródło:

Artykuł ze strony Stop Uzależnieniom
Artykuł o wpływie stygmatyzacji na osoby z uzależnieniem
https://www.amjmed.com/article/S0002-9343(14)00770-0/fulltext
Konferencja prasowa - "Przeciwdziałanie uzależnieniom - zmiany w polityce zdrowotnej" (6.07. 2022)

Autorka

Monika Grzegorowska

Monika Grzegorowska - O dziennikarstwie marzyła od dziecka i się spełniło. Od zawsze to było dziennikarstwo medyczne – najciekawsze i nie do znudzenia. Wstępem była obrona pracy magisterskiej o błędach medycznych na Wydziale Resocjalizacji. Niemal całe swoje zawodowe życie związała z branżowym Pulsem Medycyny. Od kilku lat swoją wiedzę przekłada na bardziej przystępny język w Serwisie Zdrowie PAP, co doceniono przyznając jej Kryształowe Pióro. Nie uznaje poranków bez kawy, uwielbia wieczory przy ogromnym stole z puzzlami. Życiowe baterie ładuje na koncertach i posiadówkach z rodziną i przyjaciółmi.

ZOBACZ TEKSTY AUTORKI

ZOBACZ PODOBNE

  • AdobeStock, Natalia

    Woreczki nikotynowe groźne dla jamy ustnej

    Choć nie ma jeszcze naukowych dowodów na szkodliwość saszetek z nikotyną, zdaniem specjalistów to tylko kwestia czasu. Przewidują, że wieloletnie stosowanie woreczków z nikotyną w dużych dawkach osłabi zdolności obronne i regeneracyjne tkanek, a więc nałogowcom grożą stany zapalne dziąseł czy zaburzenie równowagi flory bakteryjnej jamy ustnej.

  • anasttrofimova20/Adobe

    Cukier szkodzi, a nie krzepi

    Zrozumienie, że cukier szkodzi, przychodzi ludziom z oporami. Może dlatego, że nadmiar słodkości kojarzony jest przede wszystkim z otyłością i próchnicą, a rzadziej się mówi o poważnych schorzeniach, którym sprzyja: stłuszczeniu wątroby, chorobach trzustki, trwałych zmianach w metabolizmie, a nawet demencji.

  • AdobeStock/terovesalainen

    Czy da się uchronić dziecko przed uzależnieniem?

    Maltretowanie w dzieciństwie sprzyja późniejszym nałogom. Podobnie stres w ogóle. Duże znaczenie ma też narażenie na uzależniające substancje w okresie płodowym czy późniejsza łatwa ich dostępność oraz stosowanie przez rówieśników. Jeszcze zanim młodzi ludzie się uzależnią, ich mózgi mogą pracować w zmieniony sposób – donoszą naukowcy.

  • zdj. AdobeStock

    Alkoholik w garniturze

    Wysokofunkcjonujący alkoholicy są w stanie oszukiwać świat przez wiele lat i trudno jest przekonać ich, że mają problem. Dopiero jakaś strata – relacji, stanowiska albo zdrowia - jest w stanie sprawić, że zechcą coś z tym zrobić - mówi Adam Nyk kierownik Poradni Monar Warszawa Hoża.

NAJNOWSZE

  • Adobe Stock/digicomphoto

    Malaria – gotowi do diagnozy i leczenia?

    Osoby wracające z tropików i mające objawy chorobowe powinny być prowadzone przez ośrodki kliniczne. Malaria to pierwsza choroba, która powinna przyjść lekarzowi do głowy, gdy pacjent wraca z Afryki. Na dzień dobry powinno się wykonać diagnostykę potwierdzającą lub wykluczającą tę chorobę – twierdzi prof. Krzysztof Korzeniewski, specjalista medycyny morskiej i tropikalnej, epidemiologii, dermatologii i wenerologii.

  • Szkoła przyszpitalna oferuje coś więcej niż edukację

  • Rozmawiajmy szczerze z dzieckiem o śmierci

  • Sylkistyna i rezylastyna – nowe białka z polskiego laboratorium

  • Szybki test diagnozujący endometriozę

  • Adobe

    Sezon na kleszczowe zapalenie mózgu

    W Polsce rośnie liczba zachorowań na kleszczowe zapalenie mózgu (KZM). W odróżnieniu od boreliozy, przeciwko KZM można się zaszczepić. Specjaliści zachęcają do immunizacji, bo choroba może mieć dramatyczny przebieg. A roznoszących KZM kleszczy, ze względu na ciepłe zimy, jest coraz więcej. 

  • Nadmiar soli sprzyja nie tylko nadciśnieniu i chorobom nerek

  • Czego nie wiecie o wit. B