Sekty zmieniły formę, ale wciąż są groźne

Kiedy myślimy o sektach przed oczami mam obrazy z lat 90-tych: izolowane farmy, dziwne stroje, charyzmatyczny lider. Mogliśmy to zobaczyć „od środka” w serialu „Niebo. Rok w piekle”. Ale świat się zmienił, dziś sekty wyglądają już inaczej. Czy mechanizmy manipulacji również?

AdobeStock
AdobeStock

Na początku lat 90, gdy Polskę dotykały poważne kryzysy oraz transformacja polityczna, do kraju napływały nowe idee z Zachodu: religijne ruchy o destrukcyjnej sile, dotychczas znane głównie z amerykańskich filmów: odległe, tajemnicze, trochę pociągające. Grunt pod ich działalność położyły lata 80-te i działalność bioenergoterapeutów, różdżkarzy, hipnotyzerów. Oferowali „ręce, które leczą”, naenergetyzowaną uzdrawiającą wodę za spore pieniądze, magiczne wahadełka i cudowne odpromienniki.

- Wszyscy chyba pamiętają „Teleklinikę Anatolija Kaszpirowskiego” i jego hipnotyzujący głos, który miał „uzdrawiać” przez ekran telewizora. Jego seanse, emitowane m.in. w polskiej telewizji, miały rzekomo leczyć liczne schorzenia, od nowotworów po alkoholizm. Na bazie potrzeb społeczeństwa, które przeżywało wówczas liczne kryzysy, święcił triumfy - przypomina dr Agnieszka Bukowska z Uniwersytetu CIVITAS, dyrektor Centrum Badań nad Ryzykami Społecznymi.

Te najbardziej znane „rodzime” sekty to Zbór Leczenia Duchem Świętym „Niebo” działający w Majdanie Kozłowieckim, założony przez Bogdana Kacmajora czy Antrovis (Międzynarodowe Centrum Odnowy Ludzi i Ziemi), ruch założony przez Edwarda Mielnika we Wrocławiu, oraz grupy z zewnątrz, np. Kościół Zjednoczeniowy Muna, uznawane za kontrowersyjne zarówno u nas, jak i w świecie.

W ówczesnych czasach zarejestrowanie takiej działalności było niezwykle proste, wystarczyło zebrać zaledwie 15 osób. W dodatku było to opłacalne finansowo - grupy te jako organizacje wyznaniowe były zwolnione z płacenia podatków, brakowało odpowiednich regulacji prawnych, a częstym warunkiem przystąpienia do grupy było przekazywanie na rzecz sekty całego swojego majątku (domów, oszczędności, emerytury).

Jednak najbardziej niepokojącym elementem działalności tych grup była izolacja członków od świata zewnętrznego, przejmowanie kontroli nad ich życiem oraz tworzenie zamkniętych wspólnot na odludziu (np. w okolicy Lubartowa, w Bieszczadach, przy granicy z Białorusią i z Ukrainą).

Były to grupy ściśle skonsolidowane wokół charyzmatycznego lidera, który ingerował w najbardziej intymne sfery życia – decydował m.in. o wychowaniu dzieci oraz związkach między swoimi wyznawcami. Był dla nich niemal jak Bóg. 

Dzięki serialowi „Niebo. Rok w piekle” możemy poznać ten świat, przedstawia on bowiem prawdziwą historię Sebastiana, który szukając akceptacji i duchowości trafił do miejsca rządzącego się przemocą i fanatyzmem. Spędził tam 5 lat.

Warunkiem, który musieli spełnić wszyscy chcący dołączyć do prowadzonej przez Bogdana Kacmajora wspólnoty, było wyzbycie się majątku i zerwanie kontaktu z rodziną i znajomymi. To był jednak dopiero początek, bowiem życie w tej wspólnocie oznaczało bezwzględne posłuszeństwo i poddawanie się restrykcyjnym zasadom wymyślonym przez gruru.

Kogo werbują sekty

- Na skutek zaburzeń komunikacyjnych w rodzinie, ze znajomymi, z bliskimi, niektórzy  rzucali szkołę, studia, dotychczasowe hobby, z dnia na dzień zmieniali swoje życie. Gdy rozmawia się z osobami, które wyszły z takich grup, najczęściej już po wieloletniej,  terapii, mówią, że same siebie nie poznawały, że teraz nie rozumieją dlaczego tak postąpiły, jak mogły tak funkcjonować. To samo bardzo często mówiły ich rodziny: że racjonalnie myśląca mama, brat, czy córka nagle zaczęła opowiadać rzeczy rodem z jakichś filmów fantastycznych, absolutnie irracjonalne, nie pasujące do jej natury – mówi dr Agnieszka Bukowska.

Serialowy bohater jest uniwersalną postacią, reprezentuje moment, który pojawia się u każdego młodego człowieka, czyli przejścia z bycia dzieckiem w osobą dorosłą. „Moment dla wielu ludzi bardzo trudny, zagmatwany, niepokojący, w którym wydaje się, że przyszło się na ten świat bez żadnego powodu, że jest się jakimś błędem w systemie, kimś niezauważonym, niewysłuchanym. I z całą gamą tych wszystkich wątpliwości Sebastian trafia na człowieka, który go zauważa. Wierzy, że Piotr odmienia jego życie. Też byłem w takim momencie zagubienia, wymyślania siebie na nowo, tylko po to, żeby zostać zaakceptowanym. Ale w odróżnieniu od Sebastiana, miałem szczęście, że nikt tego nie wykorzystał’ – opowiada w rozmowie z PAP Life Stanisław Linowski, który gra główną rolę w serialu.

Dla każdego coś „fajnego”

Ze względu na doktrynę rozróżniamy różne rodzaje sekt.

Grupy o charakterze paramedycznym skupiają się zazwyczaj wokół różnych uzdrowicieli, znachorów, kierujących się pseudonauką, „obdarzonych” różnymi irracjonalnymi umiejętnościami związanymi z uzdrawianiem, z leczeniem. Takie organizacje żerują na ludzkim nieszczęściu - osób przewlekle, często terminalnie chorych, którym konwencjonalna medycyna nie może już nic zaoferować.

- Człowiek jest w stanie wszystko zrobić, żeby się wyleczyć. Rodzice oddadzą wszystko, by ratować swoje dzieci. I tak też się dzieje: sprzedają mieszkania, cały swój majątek i za te ogromne pieniądze kupują nadzieję – mówi badaczka.

I opowiada historię jednej z kobiet, która po tym jak zachorowała na nowotwór piersi już w zaawansowanym stadium, z przerzutami, trafiła do uzdrowicielki, która „specjalizowała” się w chorobach kobiecych, zdejmując z „złe uroki”. Odbywało się to „zdalnie”, bo pani musiała wyjechać – ale za 200 czy 300 zł robiła seanse na odległość.

- Miałam okazję rozmawiać z mężem tej chorej, który przyszedł prosząc o pomoc psychologiczną dla siebie. Po wyjeździe znachorki, jego żona nadal się z nią komunikowała. A ponieważ choroba nie ustępowała zaczęli liczyć się z tym, że wkrótce umrze. W tym czasie córka tych państwa miała zdawać maturę i egzamin na prawo jazdy. Znachorka zaproponowała, że może wysłać energię także dla córki, oczywiście za dodatkową opłatą. Tak się zdarzyło, że dziewczyna nie zdała tego egzaminu. Chora zaczęła wątpić w specjalne właściwości swojej wybawczyni, ale pewnego dnia wychodząc z pokoju, powiedziała do męża: „myślałam, że to oszustka, a ona do mnie zadzwoniła i powiedziała, że miała widzenie, że nasza córka wjeżdża prosto pod tira i gnie. Zablokowała więc energię przeznaczoną na egzamin. Posłuchaj, ona uratowała nam dziecko!”. 

- Niestety ludzie, gdy potrzebują nadziei, są w stanie wierzyć w takie rzeczy – mówi specjalistka.

Drugi obszar to parapsychologia. W dzisiejszych czasach, kiedy modny stał się samorozwój, wiele osób wpada w sidła osób, które posiłkują się tzw. terapiami alternatywnymi. Uzurpują sobie prawo, by nazywać się psychologami lub coachami, choć nimi nie są. 

- Zaznaczam, że nie chodzi mi o coaching etyczny. Po prostu dziś bardzo łatwo podszywać się pod profesjonalistę: każdy może nagrywać filmy, wrzucać je do sieci, stworzyć stronę, prowadzić kursy, założyć działalność gospodarczą – zwraca dr Bukowska.

I trzeci obszar - paranauka. Ludzie nie wiedzą, co faktycznie jest nauką akademicką, a co wyobraźnią kogoś, kto opublikował taką czy inną treść. Powstaje mnóstwo teorii spiskowych na bazie których tworzone się zgromadzenia i różnego rodzaju grupy, które tak naprawdę są niczym innym jak sektami. Do takich należało m.in. Stowarzyszenie Antrowis - polski ruch religijno-ufologiczny założony przez Edwarda Mielnika w latach 90-tych. Głosił on, że koniec Ziemi jest bliski, ale bracia z kosmosu przybędą nam z pomocą. Wybrani mieli polecieć statkami kosmicznymi na odległą planetę, by założyć nową cywilizację. Choć brzmi to niewiarygodnie, ruch szybko zdobył wielu zwolenników. 

- To wzbudza uśmiech i ja się nie dziwię, ale proszę pamiętać, że za tym często kryje się cierpienie wielu ludzi - nie tylko osoby, która wchodzi do grupy, bo w sekcie poddawana jest inwigilacji, a czasem torturom, ale całej rodziny, która przeżywa wtedy olbrzymi kryzys lub po prostu się rozpada – zwraca uwagę specjalistka.

Warto od razu obalić mit, że do tych grup wchodzą tylko ludzie młodzi, najczęściej młodzież, albo nieletni, którzy budują swoją tożsamość jako dorosłego człowieka. Kryzysy dotykają ludzi w każdym wieku i na każdym etapie życia ludzie szukają pomocy i ukojenia. 

- I tak paramedycyna ściąga osoby, które mają problemy zdrowotne lub ich bliscy potrzebują pomocy. Parapsychologia przyciąga raczej osoby zaangażowane zawodowo, często wypalone, poszukujące pomocy, którą -  w ich odczuciu - właśnie w takich grupach znajdują. Paranauka może być atrakcyjna na każdym etapie życia od młodych, do seniorów – wymienia naukowczyni.

Warto zauważyć też działalność tzw. grup parareligijnych, które tworzą synkretyzm religijny, czyli stapiają elementy różnych religii, tworząc w ten sposób nowe systemy czy formy kultu. Te obszary często się zresztą przenikają: jest w nich trochę paramedycyny, trochę parareligii, trochę paranauki czy  parapsychologii. Takich wspólnot jest w Polsce około tysiąca. Większość z nich funkcjonuje w sposób prawidłowy, ale niektóre są kontrowersyjne: izolują się od parafii, zaczynają się spotykać w domach, w jakichś piwnicach, klubach, angażują w swoją działalność osoby starsze.

Zmiana formy sprawiła, że dziś sekty trudniej namierzyć

Wraz ze zmieniającym się światem, zmienił się także charakter sekt i ich forma. Dzisiaj głównym źródłem informacji jest internet. Tam tworzy się wspólnotowość większości grup, co jest zresztą znacznie łatwiejsze: począwszy od rekrutacji aż po kanał utrzymywania relacji.

W latach dziewięćdziesiątych grupy powstawały lokalnie i lokalnie działały. Dzisiaj mamy lidera, który może się połączyć z ludźmi z całego świata. Dużo łatwiejsza jest rekrutacja, bo można znaleźć „swoje miejsce” bez wychodzenia na ulicę, a członków grupy nie trzeba wyszukiwać i rekrutować „na ulicy”. Jest też  łatwość w utrzymywaniu relacji, bo nie trzeba spotykać się osobiście, by być w ciągłym kontakcie.

- Z rozmów z rodzinami osób, które były uwikłane w taki układ wiem, że członkowie takiej grupy muszą meldować się o ustalonych porach, nawet co godzinę, muszą pisać co robią, co jedzą. Zawsze jest jakiś lider, który to ocenia. Np. gdy zajmują się zdrowym stylem życia mówi im, czy to co zjedli na obiad było zdrowe. Może uznać, że nie i wtedy nakazuje oczyszczanie, co oznacza, że przez kolejne trzy dni mogą pić tylko wodę – mówi dr Bukowska.

Współczesne sekty nie mają też jednego miejsca działania, często to grupy rozproszone geograficznie, już nie izolują się na jakiejś fermie w odludnym miejscu. 

- Przez to są trudniejsze do namierzenia. Gdy w latach 90-tych taka grupa pojawiała się we wsi, wszyscy o niej wiedzieli, dziennikarze usiłowali fotografować osoby do niej należące, ukazywały się artykuły lub program w tv, robiła się wokół tego sensacja. Dzisiaj zanim dowiemy się o takiej grupie zazwyczaj mijają długie miesiące, a czasami nawet i lata, co sprawia, że poszkodowanych jest o wiele więcej osób – zwraca uwagę badaczka.

Inna narracja, ale mechanizmy takie same

Są jednak rzeczy, które nie uległy zmianie, mogła zmienić się jedynie forma.
Lojalność i podporządkowanie liderowi, który jest autorytetem. Presja grupy (teraz presja grupy online). Monitoring aktywności. Wykluczanie za przewinienia (dziś w postaci blokowania na grupach społecznościowych).  

- Sekty wciąż funkcjonują tak samo: w oparciu o konstrukcję: „my i oni” - my jesteśmy dobrzy, oni są źli; w poczucie elitarności - wszystko co jest poza naszym światem jest negatywne; w oparciu o zagrożenia - kiedyś związane z końcem świata, z brakiem zbawienia, dzisiaj częściej ze stylem życia - jeśli nie będziesz się zdrowo odżywiał, nie będziesz medytował, nie będziesz wystarczająco spał to prawdopodobnie wcześniej umrzesz. Zmieniła się moda, obszary, które ludzi interesują, więc lęk i poczucie zagrożenia usytuowane jest w innych obszarach – wyjaśnia dr Bukowska.

Kiedyś mówiło się: sekta, kult, nowy ruch religijny, dzisiaj mówi się sieć wsparcia, społeczność, krąg, ruch rozwojowy, inicjatywa oddolna, ruch kobiecego potencjału itd. 

Guru, mistrza duchowego, proroka zastąpił mentor, praktyk rozwoju, (pseudo)coach, trener.
Nie mówi się o zrywaniu kontaktów czy izolacji, ale zmniejszeniu toksycznych relacji, odcięciu się od energetycznych wampirów.

Odrzucenie nie jest wydaleniem z grupy, odbywa się pod hasłem: nie jesteś jeszcze gotowy na ten proces, masz zaburzenia energetyczne, nie jesteś wystarczająco rozwinięty duchowo, to jeszcze nie twój czas. 

To skuteczne, bo nie kojarzymy ich z grupami religijnymi, starają się by nie brzmieć radykalnie. Pasują do współczesnego języka, są zgodne z obecnie panującą modą. A do tego bardzo dobrze funkcjonują w mediach społecznościowych.

Gdzie czyha niebezpieczeństwo?

Po pierwsze bardzo trudno rozpoznać zagrożenie. 

- Wcześniej rodzina zauważała, że ktoś wychodzi z domu, długo nie wraca, albo wręcz znika, izoluje się, zaczyna się dziwnie zachowywać. Dzisiaj, szczególnie po pandemii, wiele osób zamyka się w pokoju, nie wychodzi przez wiele godzin, bo pracuje, ma zawodowe spotkania online. Trudniej się jest zorientować, że w tym czasie nasz syn, córka, mąż czy żona, właśnie ulega czyjemuś wpływowi, manipulacji jakiegoś guru, który wpaja mu do głowy swoje prawdy, niekoniecznie irracjonalnie brzmiące. Reakcja otoczenia jest dziś dużo słabsza  – zwraca uwagę specjalistka.

Ponadto kulturowo mamy większe przyzwolenie na tego typu nowości, więc łatwiej przegapić, że coś jest nie tak. 

–  Istniej np. kursy odpieklania, albo kursy ezoteryczne zmiany DNA pod piramidami. Niektórzy o nich wiedzą, może się podśmiewają, ale nic z tego nie wynika. Dalej istnieją – zwraca uwagę badaczka.

W poszukiwaniu wspólnoty i poczucia sensu

Sekty są odpowiedzią na samotność i niezrozumienie. Na niezaspokojone potrzeby.

–  W przypadku młodych ludzi, to potrzeba przynależności, szacunku ze strony najbliższych, rodziny, zrozumienia w domu, w szkole. Gdy rozmawiam z młodymi często żalą się, że  w domu cały czas słyszą, że są głupi, do niczego, nie dostają piątek jak Kaśka z ławki. Starszy pan narzeka, że wciąż jest porównywany do szwagra od którego mniej zarabia, że jest do niczego, nic nie umie. Zaczynają więc szukać miejsca, gdzie będą dobrze się czuli, gdzie otrzymają  szacunek, zrozumienie, gdzie ktoś im powie, że są potrzebni –  podsumowuje dr Agnieszka Bukowska.

Gdzie po pomoc

W 2021 roku przez Fundacja ITAKA oraz markę Reserved zainicjowały projekt Telefon Zaufania Młodych. Pod numerem 22 484 880 dzieci nastolatkowie i młodzi dorośli mogą znaleźć bezpłatne, profesjonalne wsparcie.

Autorka

Monika Grzegorowska

Monika Grzegorowska - O dziennikarstwie marzyła od dziecka i się spełniło. Od zawsze to było dziennikarstwo medyczne – najciekawsze i nie do znudzenia. Wstępem była obrona pracy magisterskiej o błędach medycznych na Wydziale Resocjalizacji. Niemal całe swoje zawodowe życie związała z branżowym Pulsem Medycyny. Od kilku lat swoją wiedzę przekłada na bardziej przystępny język w Serwisie Zdrowie PAP, co doceniono przyznając jej Kryształowe Pióro. Nie uznaje poranków bez kawy, uwielbia wieczory przy ogromnym stole z puzzlami. Życiowe baterie ładuje na koncertach i posiadówkach z rodziną i przyjaciółmi.

ZOBACZ TEKSTY AUTORKI

Źródła

konferencja „Sekta czy wspólnota? Gdzie kończy się przynależność, a zaczyna manipulacja?” 5.02.2026, PAP

https://www.pap.pl/aktualnosci/zagral-glowna-role-w-serialu-niebo-rok-w-piekle-co-laczy-go-z-bohaterem-ktory-wstapil

ZOBACZ WIĘCEJ

  • Adobe Stock

    Marihuana szkodzi na wiele sposobów

    Coraz więcej badań wskazuje, że używanie marihuany może wiązać się z różnymi problemami zdrowotnymi. Nowe prace łączą konopie m.in. z zaburzeniami pamięci, wyższym ryzykiem incydentów sercowo-naczyniowych, problemów oddechowych oraz niekorzystnych wyników ciąży.

  • AdobeStock

    Nocna prohibicja to mniejsze kolejki na SOR-ach

    Są pierwsze efekty nocnej prohibicji w dwóch warszawskich dzielnicach: spadek liczby pacjentów na Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych (SOR) wymagających nocą pomocy w wyniku spożycia alkoholu, mniej interwencji policji i straży miejskiej, mniej wykroczeń „pod wpływem”. 12 marca Rada m.st. Warszawy przyjęła uchwałę dotyczącą ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu na terenie całego miasta.

  • Adobe Stock

    Nieoczywiste przyczyny psychozy

    Psychoza może być objawem zapalenia mózgu, powikłaniem infekcji, skutkiem zaburzeń hormonalnych albo ciężkiej bezsenności. Wbrew powszechnym wyobrażeniom nie zawsze oznacza chorobę psychiczną w ścisłym tego słowa znaczeniu.

  • AdobeStock

    Masz problem z kompulsywnymi zachowaniami seksualnymi? Można to leczyć.

    – Kompulsywne zachowania seksualne dopiero od niedawna zyskały miano jednostki chorobowej. Dało nam to impuls do poszukiwania skutecznych metod leczenia – mówi prof. Michał Lew-Starowicz z Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego (CMKP), który kieruje największym na świecie badaniem klinicznym dotyczącym farmakoterapii kompulsywnych zachowań seksualnych.

NAJNOWSZE

  • Adobe Stock

    Patomorfolog stawia diagnozę nowotworu

    Patomorfolog ocenia wycinek pobrany przez klinicystę, np. ze skóry, płuca, jelita czy wątroby. Na podstawie obrazu mikroskopowego określa charakter zmiany – w tym jej złośliwość oraz stopień zaawansowania.W części przypadków, aby postawić ostateczne rozpoznanie, ściśle współpracuje z genetykami i onkogenetykami – podkreśla prof. dr hab. n. med. Agnieszka Perkowska-Ptasińska, kierowniczka Katedry i Zakładu Patomorfologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

  • O czym mówią markery stanu zapalnego

  • Zimna woda zdrowia doda?

  • Czy praca w późnym wieku wspiera zdrowie?

  • Jak goi się skóra

  • AdobeStock

    Niebieska karta to realna pomoc rodzinie

    W ostatnim czasie liczba wszczętych procedur Niebieskich Kart znacząco wzrosła – w Warszawie aż o 45,7 proc. „To efekt zmian w samej procedurze, ale też wieloletnich działań edukacyjnych: do ludzi zaczyna docierać informacja czym jest przemoc i że nie trzeba jej znosić z zaciśniętymi zębami, a zgłaszanie jej nie jest donosem – mówi Renata Durda certyfikowana superwizorka i specjalistka ds. przeciwdziałania przemocy domowej, przewodnicząca Rady Superwizorów z zakresu przeciwdziałania przemocy domowej.

  • Silny wiatr wpływa na serce, metabolizm i psychikę

  • Nowe wytyczne: cholesterol trzeba badać jak najwcześniej

Serwisy ogólnodostępne PAP