Migrena – wciąż niesłusznie bagatelizowana
Autorka: Monika Grzegorowska
Migrena to niezwykle uciążliwa choroba. Utrudnia normalne funkcjonowanie na wielu płaszczyznach: zawodowej, towarzyskiej, domowej, oprócz bólu powodując też choroby współistniejące, takie jak zaburzenia gastryczne, arytmia serca, a nawet udary. Jest przyczyną problemów małżeńskich, depresji i stanów lękowych. Tymczasem wciąż jest bagatelizowana i uznawana za wymówkę.
Nowe wytyczne rozpoznawania migreny skupiają się na rozróżnieniu migreny epizodycznej od przewlekłej, a więc na intensywności, częstości napadów oraz tym, w jakim stopniu na funkcjonowanie pacjenta wpływa odczuwany ból, a nie tylko na samym fakcie jego występowania. Dzięki temu można wdrożyć odpowiednie dla danej osoby leczenie.
– Zgodnie z najnowszymi wytycznymi, za szczególnie uciążliwe uznaje się przypadki, w których migrena prowadzi do poważnych ograniczeń w życiu codziennym i zawodowym. Bo co z tego, że ktoś ma dwa, trzy ataki w miesiącu, ale takie, które trwają po kilka dni, wywołują wymioty i są oporne na leczenie? – mówi neurolożka dr Magdalena Wysocka-Bąkowska z Polskiego Towarzystwa Bólu Głowy.
Migrena jest bardzo uciążliwa. Sprawia, że chorzy nie są w stanie pracować, uczyć się, opiekować się dziećmi, brać udziału w spotkaniach towarzyskich. Dolegliwy jest ból, ale też choroby współistniejące – czyli przede wszystkim dolegliwości jelitowe oraz fibromialgie, czyli bóle mięśni i stawów, czy też kłopoty ze snem. Nieleczona migrena zwiększa ryzyko problemów kardiologicznych (arytmii i migotania przedsionków), a także wystąpienia udaru niedokrwiennego mózgu (zwłaszcza u kobiet). Często idzie w parze z depresją, stanami lękowymi, bywa przyczyną problemów małżeńskich.
Specjaliści apelują, by nie wstydzić się zgłaszać lekarzowi, jeżeli ból głowy, utrudnia życie – zwłaszcza jeżeli to nowy ból, który może być sygnałem jakiejś choroby.
– Często zgłaszają się do mnie pacjentki, które są szczególnie wrażliwe na czynniki pogodowe: zmiany ciśnienia, gwałtowne skoki temperatur czy wysoką wilgotność powietrza. To objawy tzw. migreny z aurą, które są poprzedzone objawami neurologicznymi: zaburzeniami widzenia, drętwieniem, niedowładem. Ale jednocześnie mogą to być sygnały choroby naczyniowej mózgu – zwraca uwagę specjalistka.
Jak więc odróżnić migrenę od „zwykłego” bólu głowy? Migrena to coś znacznie więcej – to silne ataki bólu, zwykle połowicze, którym towarzyszy nadwrażliwość na światło, dźwięki, zapachy, czasem zdarzają się wymioty i konieczność leżenia, bo każdy ruch nasila ból.
– Niestety, nawet jeśli pacjentowi uda się dotrzeć do neurologa czy do lekarza, który specjalizuje się w leczeniu migren, dalej nie jest to gwarancją wdrożenia właściwego leczenia. W Polsce zaledwie 7 proc. chorych z rozpoznaniem migreny dostaje receptę na tryptany, które są obecnie złotym standardem w leczeniu ostrej migreny. Nadal nie ma też refundacji dla żadnego podstawowego leku migrenowego – zwraca uwagę lekarka.
Nowoczesne leczenie migreny w ramach programu
Warto wiedzieć, że dziś migrenę można skutecznie leczyć. Także w Polsce dostępne są już nowoczesne terapie, które można podawać raz w miesiącu, niektóre co trzy miesiące, które umożliwiają życie bez migren.
– To nowoczesne, zaawansowane terapie immunologiczne, ukierunkowane na hamowanie dróg przekazu sygnału bólowego, w szczególności z wykorzystaniem inhibitorów CGRP (peptydu związanego z genem kalcytoniny). To przełom w leczeniu migren, terapie, o których pacjentki mówią: to coś niesamowitego, wreszcie mogę normalnie żyć – mówi lekarka.
Takie leczenie dostępne jest głównie w ramach programów lekowych (refundowanych przez NFZ), które w Polsce istnieją od kilku lat. Kłopot w tym, że kryteria włączenia do tych programów są dość złożone – m.in. musi to zostać poprzedzone przynajmniej dwoma lub trzema niepowodzeniami leczenia innymi lekami.
- Dlatego tak ważne jest, by dokumentować ilość ataków, ich uciążliwość i stosowane terapie – dodaje specjalistka.
Niestety nie każdy o tym wie. Raport „Migrena. I co dalej?” przygotowany przez Fundację Zdrowego Postępu ujawnił, że świadomość istnienia programu lekowego dla migreny jest bardzo niska: 50 proc. pacjentów nie zdaje sobie sprawy z tego, że istnieje program lekowy leczenia migreny. Leczy się w nim zaledwie 1 proc. chorych, co świadczy o barierach wejścia.
– Nasze badanie potwierdziło, że migrena jest traktowana mniej poważnie niż inne schorzenia, niż inne choroby przewlekłe. Uważa tak aż 82 proc. osób, które uczestniczyły w badaniu. Co gorsze, zdaniem 37 proc. chorobę bagatelizują także sami medycy: pielęgniarki, lekarze czy farmaceuci. Dodatkowo pacjenci są pozostawieni sami sobie: większość leczy się na własną rękę, ponieważ dostęp do neurologów jest bardzo utrudniony – mówi prezeska FZP Joanna Bogdanowicz-Antos.
Szkoda, bo migrena to nie chwilowe osłabienie, lecz zaburzenie pracy układu nerwowego, które wymaga diagnozy, stałej opieki specjalisty i wdrożenia odpowiedniego leczenia.
– Jak wynika z raportu, ze względu na migrenę połowa chorych musi odwoływać plany szkolne, studenckie, zawodowe czy relacyjne. Tymczasem w zasięgu ręki jest nowoczesne i naprawdę skuteczne leczenie. Dlatego chcemy, by o możliwościach leczenia migreny dowiedziało się jak najwięcej osób. Naszym celem jest edukacja, wsparcie i zmiana społecznego postrzegania migreny z „bólu głowy” na poważną, ale możliwą do opanowania chorobę neurologiczną – dodaje Bogdanowicz-Antos.
Więcej informacji:
Polskie Towarzystwo Bólu Głowy