Medstudent i nursygirl w skrubsach
Autorka: Monika Grzegorowska
Język młodego pokolenia – dynamiczny, pełen skrótów, zapożyczeń oraz odniesień do internetu – coraz śmielej przenika do świata medycyny. Tworzy to mieszankę specjalistycznej terminologii oraz codziennego języka. „SORodówka”, „ozempic face” czy „dopamina detox” sporo mówią o tym, co rozgrzewa dyskusje na szpitalnych korytarzach.
Ogólnopolski Plebiscyt na Medyczne Słowo Roku ma na celu zebrać i wyłonić słowa, wyrażenia oraz zwroty, które najlepiej oddają codzienność, emocje i doświadczenia młodego pokolenia przyszłych pracowników ochrony zdrowia. Plebiscyt organizuje TU INTER Polska 2026 jako inicjatywę skierowaną do studentów kierunków medycznych. Jego wyniki uchylają nam drzwi do ich świata.
Medycyna z perspektywy młodego pokolenia
Jak pokazuje plebiscyt, nowe trendy błyskawicznie przenikają do codziennego języka – także tego medycznego. Najlepszy przykładem są leki GLP-1 stosowane przy cukrzycy typu drugiego, które zrobiły zawrotną karierę w świecie show-biznesu jako sposób na szybkie odchudzanie. Dość szybko powstało określenie ozempic face, opisujące charakterystyczną zmianę rysów twarzy po utracie wagi.
Także jedzenie skincare, które przestaje być już tylko niszowym hasłem, a staje się podejściem do żywienia, zgodnie z którym jedzenie ma nie tylko odżywiać, ale też poprawiać kondycję skóry, działać „od środka” i wspierać młody wygląd. Podobnie jak Longevity, które wyraża rosnące przekonanie, że celem medycyny nie jest już tylko leczenie chorób, ale wydłużanie życia w zdrowiu i dobrej jakości. To podejście łączy styl życia, profilaktykę, suplementację i nowoczesne terapie, zmieniając zarówno rolę lekarza, jak i pacjenta – z reaktywnej na długofalową i świadomą.
Jest też cała grupa słów stanowiących slang medyków, nawiązujących do ich codzienności. Mamy więc SORodówkę – neologizm powstały z połączenia słów “SOR” i “porodówka”, który w ironiczny sposób komentuje zmiany organizacyjne w ochronie zdrowia. Słowo powstało w odpowiedzi na zamykanie oddziałów położniczych i sytuacje, w których kobiety zmuszone są rodzić na SOR-ach. Trudno o bardziej dosadny przykład tego, jak język potrafi obnażać systemowe problemy i przy okazji radzić sobie z nimi poprzez czarny humor.
„Język pomaga oswajać rzeczywistość, bo ją konstruuje. W języku możemy opowiedzieć sobie zmiany, które się dzieją. Zamykanie porodówek jest problemem, z którym będziemy mierzyli się coraz częściej. Być może również z zamykaniem oddziałów neonatologicznych czy pediatrycznych – kryzys demograficzny już nie puka do drzwi. Drzwi są otwarte, potrzebujemy geriatrów”– komentuje dr hab. Maria Świątkiewicz-Mośny, prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Katakumby z kolei to określenie szpitalnych korytarzy, które studenci przemierzają, często w półmroku, między zajęciami a dyżurami, a kolorowe scrubsy, czyli charakterystyczne ubrania medyków, znane są już nie tylko z życia, ale także z social mediów czy seriali.
Medycyna się zmienia, język też
A świadczą o tym kolejne slangowe sformułowania: zdrowie cyfrowe, które podkreśla, że medycyna coraz częściej „dzieje się” w smartfonie: od rejestracji, przez dostęp do wyników, po przypomnienia o lekach i konsultacje, czy teletriaż, który odnosi się do wstępnej oceny pacjenta na odległość. Dzięki temu osoby z pilnymi problemami szybciej trafiają do odpowiednich specjalistów, a system ochrony zdrowia działa sprawniej.
„W zgłoszeniach mocno wybrzmiewa temat zdrowia cyfrowego, musimy jednak podchodzić do niego z dozą ostrożności i realizmu. Technologia, choć imponująca, często nie zastąpi bezpośredniego kontaktu z pacjentem. Bez badania przedmiotowego i osobistej weryfikacji parametrów życiowych ocena stanu zdrowia zawsze będzie niepełna. Teletriaż jest jednak nieoceniony jako »inteligentne sito«. Pozwala sprawnie obsłużyć pacjentów z mniej złożonymi problemami, dla których wizyta stacjonarna nie zawsze jest konieczna, lub pomóc w skierowaniu pacjenta we właściwe miejsce. To właśnie codzienna misja operatorów numerów alarmowych – cichych bohaterów systemu zdrowia. Dzięki takiemu wsparciu odciążamy system i zyskujemy czas dla osób, które wymagają pilnej pomocy lub tych, których stanu zdrowia nie da się rzetelnie ocenić na podstawie formularza” – zwraca uwagę Maksymilian Janeczek, przewodniczący Parlamentu Studenckiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.
Zdaniem organizatora plebiscyt to nie tylko zabawa językowa, ale także barometr zmian zachodzących w środowisku akademickim i przyszłej praktyce medycznej.
„Zgłoszenia pokazują, jak dynamicznie zmienia się język młodych medyków. Obok specjalistycznych pojęć pojawiają się słowa związane z technologią, stylem życia czy trendami z mediów społecznościowych, jak »ozempic face«. To wyraźny sygnał, że w najbliższych latach język medycyny będzie kształtowany nie tylko przez naukę, ale również przez postępującą cyfryzację ochrony zdrowia oraz zmieniające się trendy społeczne” – uważa Justyna Kowalczyk, dyrektorka Biura Marketingu i Sprzedaży Bezpośredniej ubezpieczyciela INTER Polska, organizatora plebiscytu na Medyczne Słowo Roku 2026.
Wygrał zaangażowany medyk
W tegorocznym plebiscycie na medyczne słowo roku wygrał Medstudent – świadome samookreślenie, które buduje poczucie przynależności do konkretnej społeczności.
„To ktoś, kto nie tylko studiuje medycynę albo pokrewne kierunki, ale też żyje według ich rytmu, dzieli się doświadczeniami w mediach społecznościowych i współtworzy charakterystyczny styl życia. Hasztag #medstudent działa dziś jak znak rozpoznawczy i jest symbolem wejścia w wymagający, ale też wspólnotowy świat” – tłumaczy Dariusz Kondas, członek zarządu ubezpieczyciela INTER Polska.
Podobne znaczenie ma nursygirl, słowo które oznacza młode pielęgniarki pomagające lekarzom przywracać największy dar – życie. Coraz częściej mówią one swojej roli na własnych zasadach. Nie tylko w kontekście pracy, ale także misji, która wymaga ogromnej odpowiedzialności i zaangażowania. To także próba odzyskania narracji o zawodzie, który przez lata bywał niedoceniany.Medyczne Słowo Roku pokazało, że język studentów bywa szczerym komentarzem do rzeczywistości, której często nie widać w oficjalnych komunikatach.
„W zgłoszeniach pojawiają się zarówno hasła inspirowane social mediami i trendami zdrowotnymi, jak i słowa opisujące codzienne wyzwania szpitali czy uczelni medycznych. To sprawia, że plebiscyt staje się czymś więcej niż zabawą językową – jest sposobem uchwycenia nastrojów, doświadczeń i obserwacji młodych ludzi wchodzących do świata medycyny. Już pierwsza edycja pokazała, że warto ten język traktować poważnie. I nie możemy się doczekać, co przyniosą kolejne odsłony Medycznego Słowa Roku” – podsumowuje Justyna Kowalczyk.