Profilaktyka to coś więcej niż wiedza i motywacja

Cztery pokolenia Polek zabrały głos w badaniu Gedeon Richter Polska. Wyniki pokazują, że profilaktyka często pozostaje na drugim planie i jest czymś więcej niż wiedzą i motywacją. Dlaczego kobiety często odwlekają wizyty u ginekologa, badanie piersi i czy etap życia zmienia to podejście? Na odpowiedź składa się wiele elementów: dotychczasowe doświadczenie z gabinetu, dostępność, koszt i czas badań, ale też wzorce wyniesione z domu.

Adobe Stock
Adobe Stock

– Młodsze pokolenie Polek dorastało w bardziej otwartej atmosferze, ale seks i antykoncepcja cały czas pozostają pewnego rodzaju tabu – zaznacza dr Zofia Małkowicz, socjolożka, badaczka, która realizowała raport „W kobiecym interesie: 4 pokolenia Polek o zdrowiu kobiet i dbaniu o siebie”. Jednocześnie zauważa, że są one bardziej otwarte na rozmowy o menstruacji, zdrowiu intymnym i profilaktyce. Największy skok dokonał się właśnie grupie kobiet w wieku 18–29 lat. Pomimo tego, że wiedza o ciele i zdrowiu jest coraz bardziej powszechna, to wciąż są takie kobiety, które nie chodzą do ginekologa regularnie. Co trzecia nie odwiedziła go w ogóle w ciągu ostatnich dwóch lat.

– Co prawda prawie połowa badanych deklaruje, że chodzi regularnie do ginekologa (…), ale ponad co trzecia korzysta z opieki głównie wtedy, gdy coś ją zaniepokoi. Wśród najmłodszych kobiet niemal co piąta deklaruje unikanie wizyt – podkreśla socjolożka.

PAP/Artur Reszko

Mammografia a USG piersi

Profilaktyka raka piersi – wciąż wiele do zrobienia

Co więcej z badaniem piersi również jesteśmy na bakier. Co piąta Polka nigdy nie miała wykonanego USG piersi, ani mammografii. W grupie kobiet, które mają refundowane profilaktyczne badania mammograficzne (45-74 lat), ponad połowa z nich nie skorzystała w ciągu ostatnich dwóch lat. Wynik mniej dziwi, jeśli zestawi się go z tym, że 4 na 10 kobiet zadeklarowało w badaniu, że ginekolog podczas wizyty w ogóle nie porusza tematu profilaktyki piersi.

 – Blisko 7 na 10 kobiet nie wykonuje samobadania piersi co miesiąc – dodaje badaczka.

Powody odkładania wizyt u ginekologa

Wizyta u ginekologa wciąż dla wielu kobiet wiąże się z pewnym dyskomfortem i to niezależnie ile mają lat. Odwlekają ją z różnych powodów, np. w obawie przed oceną wyglądu, higieny, przygotowania do wizyty, ale także czując lęk przed tym, co usłyszą podczas wizyty. Nie zachęca też to, że rozmowa może dotyczyć seksualności i życiowych wyborów, czyli antykoncepcji, planowanej ciąży. Ponadto kobiety częściej wybierają lekarki niż lekarzy ginekologów, a im pacjentka młodsza, tym płeć specjalisty ma dla niej większe znaczenie. O wyborze specjalisty nie decyduje tylko jego fachowość, choć wymieniana jako pierwsza. Znaczenie ma, choć w większej mierze u młodszych kobiet, przebieg wizyty, czyli to, że pacjentka nie czuje się oceniana, a objawy, z którymi przychodzi, nie są bagatelizowane, zapewnioną ma intymność, a samo badanie wykonane jest delikatnie.

Fot. PAP

Profilaktyka zdrowotna na wyciągnięcie ręki

Już wkrótce każdy Polak będzie mógł pobrać na smartfona specjalną aplikację, dzięki której będzie na bieżąco otrzymywał informacje o prowadzonych w jego okolicy programach profilaktyki zdrowotnej. Umożliwi to przełomowy projekt informatyczny o nazwie ProfiBaza, realizowany przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego-Państwowy Zakład Higieny.

Motywacja a działanie to nie to samo

Co motywuje kobiety do tego, by zadbały o siebie? Na pierwszy plan wysuwa się chęć autonomii i sprawczości, które można rozumieć dwojako. Z jednej strony profilaktyka to klucz do zdrowia, z drugiej wykrycie choroby to utrata niezależności i świadomość, że trzeba wyhamować, przystanąć, nieraz z istotnych spraw zrezygnować.

 – Kiedy priorytetem stajemy się my i nasze zdrowie, to w pewnym sensie czujemy, że zawodzimy. Nie wszystkie kobiety też żyją w komfortowych, bezpiecznych, ekonomicznych warunkach, w których mogą sobie pozwolić na chorowanie – wyjaśnia Joanna Flis, psycholożka, psychoterapeutka. Mowa tutaj głównie o kobietach, które są „współczesnymi siłaczkami” albo same wychowują dzieci. Nawet jeśli wymagałaby wsparcia, to nie mają kogo poprosić o pomoc. Ale są też kobiety, które unikają badań, bo mają negatywne doświadczenie. Czasem odwlekanie staje się też sposobem działania.

 – Najczęściej samo odwlekanie daje nam ulgę. Czyli zrobię to w poniedziałek, a w sobotę i niedzielę mam „uff", które jest negatywnym wzmocnieniem – tłumaczy psycholożka. I nawet sama wiedza o roli profilaktyki nie wystarcza.

– Jest takie japońskie przysłowie, które mówi, że „wiedzieć i nie robić tego, co się wie, to nic nie wiedzieć”… To „ja wiem” wcale nie znaczy, że się przekłada na działanie. Wiemy w głowie, ale działamy w rękach, nogach, ustach – podsumowuje Joanna Flis.

Adobe Stock

Logo leków w gabinetach obniża zaufanie do lekarzy

Zaufanie do lekarza i sygnały z ciała

Z kolei dr n. med. Izabela Grabowska, dietetyczka i psychodietetyczka zwraca uwagę, że edukacja medyczna nie powinna opierać się jedynie na przekazywaniu informacji np. „badajmy się”, ale na konkretnych rozwiązaniach. Np. wytyczeniu ścieżki postępowania, czyli wskazaniu kobiecie, jakie badania powinna wykonać dalej, gdzie powinna się udać z wynikami. To także przekazanie kobiecie sprawczości. Komunikacja powinna też opierać się na zaufaniu.

– Zaufanie do lekarza jest kluczowe, co wpływa także na rezultat diagnozy i leczenia – przypomina dr Zofia Małkowicz.

Zdarza się też, że bagatelizujemy objawy płynące z ciała. Zrzucamy je na karb stresu, trudnego momentu w życiu. Psycholożka radzi jednak, by najpierw skupić się na przyczynach biologicznych złego samopoczucia, a potem psychice.

– Ludzie (do gabinetu psychologa – red.) przychodzą z bardzo rozbudowanymi objawami z ciała, ale mają właśnie fantazję, że to stres. Potem się okazuje, że to nie ma wiele wspólnego z nim, a z innym poważnym niedoborem albo po prostu chorobą – zwraca uwagę Flis.

Adobe Stock

Badanie ginekologiczne w Polsce: wciąż sfera tabu i wstydu

Ponad 3 miliony kobiet w Polsce odczuwa tak silne poczucie wstydu, że rezygnuje z wizyt ginekologa. Ten dyskomfort lepiej jednak oswoić i przełamać, a do ginekologa zgłaszać się nie tylko wtedy, gdy dzieje się coś niepokojącego, a na regularne kontrole – najlepiej raz w roku.

Tłumaczy, że w gabinecie działa też syndrom „białego fartucha”, która może nie pomagać profilaktyce. Lekarz ma autorytet, wynikający z zawodu, ale nie zawsze zachowuje się etycznie. Gdy specjalista narusza godność i granice, kobieta często nie wie, jak zareagować. Psycholożka zaznacza, że ochrona godności pacjentki powinna być rozwiązana systemowo. Kobieta powinna wiedzieć, gdzie zgłosić naruszenie, mieć pewność, że zostaną wyciągnięte konsekwencje.

– Często po tym naruszeniu godności pacjentka wraca do domu i czuje nie tylko, że jej granice zostały naruszone, ale też wstyd, bo nie potrafi się obronić. Nie ma narzędzi. Nie wie, co zrobić, jak zareagować. Potencjalnie taki schemat jest traumatyzujący – wyjaśnia Flis.

Trzy podejścia do profilaktyki

Polki podzieliły się w badaniu na trzy grupy, jeśli chodzi o podejście do badań.

38 proc. bada się regularnie i angażuje w profilaktykę. Blisko 27 proc. sprawdza stan zdrowia, choć niesystematycznie, tłumacząc się różnymi barierami, np. brakiem stałego lekarza. Ostatnia grupa – reaktywna i unikająca (ponad 35 proc.) – to grupa kobiet, które odwiedzają specjalistę tylko, gdy coś się dzieje.

– Te kobiety również wskazują na to, że czują wyższy dyskomfort i częściej odkładają właśnie badania z powodu strachu – podsumowuje socjolożka

Ekspertki w kontekście wyników badania podkreśliły, jak ważne jest dbanie o siebie i stawianie zdrowia na pierwszym miejscu. Dla niektórych kobiet większa wartością niż własne zdrowie jest to, by nie stać się obciążeniem dla najbliższych w razie choroby.

– Nie muszą dospać, dojeść, kupić kurtki, czapki na zimę. I z pozoru wydaje się to bardzo szlachetnym zachowaniem i postawą. Świadczy o tym, że jesteśmy dobrymi, zaangażowanymi mamami, które stawiają dobro dzieci ponad własne. Ale to na krótką metę, ponieważ w ten sposób uczymy je, że nasze potrzeby nie są ważne – podkreśla psycholożka.

zdj. AdobeStock

Czas zadbać o godność kobiet

Choroby dna miednicy wywołują taki poziom wstydu, że chore przestają wychodzić z domu, funkcjonować społecznie i rodzinnie. To przerażające – uważa prof. Ewa Barcz, ginekolożka, która od lat walczy o poprawę jakości życia tej grupy pacjentek.

Ekspertki zaznaczają, że w odczuwaniu wstydu nie ma niczego złego. Ważne, by nawet odczuwając jakiś lęk, wykonywać badania profilaktyczne i to regularnie.

Badanie przeprowadzono w dwóch etapach – dziewięć indywidualnych, pogłębionych wywiadów z kobietami z czterech grup wiekowych. Na tej postawie przygotowano badanie ilościowe zrealizowane na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie 1000 kobiet w wieku 18–29, 30–44, 45–59 i 60 plus.

„Wyniki części ilościowej stanowią główną podstawę wniosków przedstawionych w raporcie, natomiast wypowiedzi z wywiadów pogłębionych pomagają lepiej zrozumieć doświadczenia i sposób myślenia kobiet stojące za odpowiedziami w ankiecie” – czytamy w raporcie.
 

Autorka

Klaudia Torchała

Klaudia Torchała - Z Polską Agencją Prasową związana od końca swoich studiów w Szkole Głównej Handlowej, czyli od ponad 20 lat. To miał być tylko kilkumiesięczny staż w redakcji biznesowej, została prawie 15 lat. W Serwisie Zdrowie od 2022 roku. Uważa, że dziennikarstwo to nie zawód, ale charakter. Przepływa kilkanaście basenów, tańczy w rytmie, snuje się po szlakach, praktykuje jogę. Woli małe kina z niewygodnymi fotelami, rowery retro. Zaczyna dzień od małej czarnej i spaceru z najwierniejszym psem - Szógerem.

ZOBACZ TEKSTY AUTORKI

Źródła

Konferencja prasowa poświęcona na 8. edycji kampanii „W kobiecym interesie"

Załączniki

  • Raport Gedeon Richter Polska „W kobiecym interesie: cztery pokolenia Polek o zdrowiu kobiet i dbaniu o siebie”
    7.31 MB

ZOBACZ WIĘCEJ

  • PAP/P. Werewka

    Miechunka – mały owoc o dużych możliwościach

    Miechunka peruwiańska, znana również jako złota jagoda, coraz częściej pojawia się w sklepach ze zdrową żywnością i na półkach supermarketów. Jej niewielkie, pomarańczowe owoce mają słodko-kwaśny smak, a pod delikatną osłonką przypominającą papierowy lampion kryje się bogactwo składników odżywczych. Miechunka dostarcza witaminy C, błonnika i związków roślinnych o właściwościach antyoksydacyjnych. Naukowcy badają również jej potencjalny wpływ na procesy zapalne i metabolizm.

  • AdobeStock

    Płukanie jelita – to nie jest bezpieczne

    Hydrokolonoterapia, czyli tak zwane „czyszczenie jelit” dużą ilością wody podawaną przez rurkę do odbytu, wraca ostatnio jako modny zabieg „detoksykujący”. To praktyka, która nie ma oparcia w dowodach naukowych, a niesie ze sobą poważne ryzyko medyczne.

  • PAP/Marcin Bielecki

    Jama ustna – tu często rodzi się problem nie tylko cielesny

    Jama ustna jest integralną częścią naszego organizmu. Jej stan ma wpływ nie tylko na ciało, ale też psychikę. Estetyczny uśmiech i prawidłowe żucie pomagają w zachowaniu dobrej kondycji zdrowotnej, społecznej i poznawczej. W Polsce co trzecia osoba w wieku 60 lat i starsza nie ma już własnych zębów.

  • AdobeStock

    Jak starzeją się nasze geny

    Czy geny mają swój termin przydatności? W pewnym sensie tak, choć samo DNA nie „starzeje się” dokładnie tak jak człowiek. Z biegiem lat w komórkach gromadzą się uszkodzenia i mutacje, zmienia się sposób odczytywania genów, skracają się telomery, a część komórek zaczyna funkcjonować inaczej niż w młodości. Coraz lepiej potrafimy też zmierzyć tak zwany wiek biologiczny. Okazuje się przy tym, że dwie osoby w tym samym wieku metrykalnym mogą mieć genomy i epigenomy „w różnym wieku”.

NAJNOWSZE

  • PAP/P. Werewka

    Miechunka – mały owoc o dużych możliwościach

    Miechunka peruwiańska, znana również jako złota jagoda, coraz częściej pojawia się w sklepach ze zdrową żywnością i na półkach supermarketów. Jej niewielkie, pomarańczowe owoce mają słodko-kwaśny smak, a pod delikatną osłonką przypominającą papierowy lampion kryje się bogactwo składników odżywczych. Miechunka dostarcza witaminy C, błonnika i związków roślinnych o właściwościach antyoksydacyjnych. Naukowcy badają również jej potencjalny wpływ na procesy zapalne i metabolizm.

  • Ataki w szkołach – brak uwagi i wsparcia ze strony dorosłych

  • Rozmawiaj i bądź obok – to najlepszy sposób, na opanowanie strachu po atakach w szkole

  • Płukanie jelita – to nie jest bezpieczne

  • Ciało potrzebuje luzu, nie tylko wyciskania

  • patrykolczak/Adobe Stock

    Neofobia żywieniowa, czyli „nie, dziękuję”

    Neofobia żywieniowa to niechęć do próbowania lub spożywania nowych produktów. Najbardziej widoczna jest ona w dzieciństwie. Wynika nie tylko z wrodzonych preferencji dzieci do smaków. Zanim dziecko przekona się do brokuła czy banana, musi czasem próbować ich nawet przez kilka dni.

  • Wirtualne życie nastolatków w liczbach

  • Rdzeniowy zanik mięśni – choroba, którą daje się zatrzymać

Serwisy ogólnodostępne PAP