Wirtualni wyjadacze wiedzą najlepiej

Oglądanie filmów instruktażowych w internecie sprawia, że nadmiernie wierzymy we własne możliwości. Wszystko wydaje się łatwe, choć wcale takie nie jest.

Rys. Krzysztof "Rosa" Rosiecki
Rys. Krzysztof "Rosa" Rosiecki

Od czasów rozpowszechnienia się internetu wzrosła liczba domorosłych ekspertów przekonanych o tym, że wszystko wiedzą i wiele potrafią. Jedną z przyczyn tego zjawiska może być to, że oglądanie w sieci filmów instruktażowych sprawia, iż nadmiernie ufamy własnym umiejętnościom. Do takich wniosków doszli na podstawie serii eksperymentów amerykańscy uczeni Michael Kardas i Ed O’Brien z Booth School of Business, University of Chicago. Wyniki ich ustaleń publikuje czasopismo „Psychological Science”. (Filmy instruktażowe jak (z)robić rozmaite rzeczy można znaleźć w obszarze każdego z mediów społecznościowych oraz na youtubie.)

W jednym z eksperymentów, w którym udział wzięło tysiąc internautów, naukowcy prosili uczestników, żeby:

  • obejrzeli film pokazujący sztuczkę z obrusem (chodziło o wyciagnięcie nakrycia spod stojącej na nim zastawy), przy czym niektórzy oglądali filmik tylko raz, inni – wiele razy, albo
  • przeczytali instrukcję, jak to zrobić, albo
  • tylko pomyśleli o niej.

Zapewne nie jest zaskoczeniem, że ludzie, którzy oglądali film ze sztuczką wiele razy, byli bardziej pewni swojej zdolności do jej zrobienia, niż ci, którzy zobaczyli go tylko raz. Z kolei osoby, które jedynie czytały o niej lub myślały, nie odczuły wzrostu pewności siebie.

Fot. Kuba Kamiński/PAP

Kiedy z dzieckiem do psychologa?

By sprawdzić, na ile na nadzwyczajna wiara we własne możliwości ma pokrycie w rzeczywistości, Kardas i O’Brian, zrekrutowali grupę 193 ochotników, którzy mieli grać w rzutki. Przed przystąpieniem do zabawy osoby te oglądały film pokazujący, jak skutecznie rzucać do celu. Podobnie jak w poprzednim przypadku, ludzie oglądający wideo wiele razy byli bardziej przekonani o swoich umiejętnościach umieszczenia strzałki w centralnym punkcie tarczy niż ci, którzy widzieli je tylko raz. W zderzeniu z rzeczywistością okazało się jednak, że obydwie grupy radziły sobie z rzutkami na podobnym poziomie.

Na postawie innych podobnych eksperymentów Kardas i O’Brian wykazali, że identyczne zjawisko można zaobserwować w przypadku gier komputerowych, tańca i żonglerki. I im więcej razy ktoś oglądał dane wideo, tym bardziej był przekonany o swoich nadzwyczajnych umiejętnościach.

Twarde lądowanie

Co ciekawe, uczestnicy eksperymentu, którzy oglądali film o sztuczce z obrusem, gdzie nie było widać rąk, nie doświadczali wzrostu wiary we własne umiejętności. Według naukowców oznacza to, że ludzie czują się pewni, kiedy krok po kroku mogą śledzić określone ruchy.

Fot. PAP

Ile dzieci mogą spędzać czasu przed telewizorem?

Dzieci do trzeciego roku życia w ogóle nie powinny oglądać telewizji. Do 7 roku życia, mogą przed telewizorem lub komputerem siedzieć pół godziny dziennie, starsze - do 12. r. ż. - maksymalnie godzinę. Skutki zbyt długiego przesiadywania przed ekranem nie kończą się na wadach postawy i wzroku.

Jednak przekonanie o własnych umiejętnościach drastycznie spada, kiedy dana osoba styka się z twardą rzeczywistością. W eksperymencie z żonglowaniem ochotnicy, którzy mieli szansę pobawić się maczugami po obejrzeniu filmu instruktażowego, rewidowali swoje wcześniejsze oceny. Stwierdzali, że nauczyli się mniej i słabiej poradzą sobie z zadaniem, niż sądzili tuż po projekcji wideo.

- Ponieważ ludzie każdego dnia oglądają popisy innych, nasze badania dotyczą powszechnie obserwowanego fenomenu. Każdy kto, ogląda w sieci film instruktażowy przed zrobieniem czegoś – od technik gotowania, po rady odnośnie samodzielnych napraw sprzętów domowych i sztuczki związane z grami komputerowymi – może skorzystać z naszych badań wiedząc, że jego wiara we własne siły jest przesadzona. I że może lepiej by było przećwiczyć, całą procedurę przed jej zastosowaniem – mówi Michael Kardas.

Anna Piotrowska, zdrowie.pap.pl

ZOBACZ PODOBNE

  • Rys. Krzysztof "Rosa" Rosiecki

    Kiedy w domu jest za zimno… czyli zdrowie a niska temperatura

    Zbyt niska temperatura w domu na różne sposoby może sprzyjać kłopotom ze zdrowiem - przestrzegają eksperci. Dla niektórych już niewielka różnica utraty ciepła może mieć niebagatelne znaczenie. Nie warto też jednak przesadzać z ogrzewaniem. Dowiedz się więcej.

  • Werewka/PAP

    Historia. Brudne ręce chirurgów zamiast leczyć uśmiercały 

    Jeszcze na początku XIX w. chirurdzy kroili pacjentów brudnymi rękami. Nie myli ich nawet po sekcji zwłok, gdy udawali się tuż po tym przyjmować porody. Nosili czarne fartuchy, by łatwiej było na nich ukryć ślady krwi. Lekarz, który wpadł na prostą zależność – brudne ręce – zakażenie – popadł w obłęd, bo środowisko nie dało mu wiary. Dlaczego tyle wieków musiało minąć od stworzenia mydła do jego powszechnego stosowania, również w medycynie? I komu udało się w końcu odkazić sale operacyjne?

  • P. Werewka

    Aromaterapia na pewno przyjemna

    Inhalacje z olejków eterycznych znane są od wieków, a i we współczesnych czasach mają wielu zwolenników. Na temat aromaterapii prowadzi się badania naukowe, ale często są one bardzo słabej jakości metodologicznej, a zatem nie można z nich wyciągać kategorycznego wniosku, że „działa” lub „nie działa”. Pewne jest zaś to, że o ile nie mamy alergii na jakiś olejek, aromaterapia nam nie zaszkodzi, a mamy duże szanse, że poprawi nam samopoczucie. To już coś.

  • Fot. PAP/P. Werewka

    Poezja ma większą moc niż myślisz

    Platon nie widział miejsca dla poetów i poezji w idealnym państwie, ale jego postulat tylko przyczynia się do tym większego uznania jej siły oddziaływania na jednostki i społeczeństwo. We współczesności poezja wciąż jest czytana i tworzona, choć tomiki raczej nie są często kupowane w księgarniach - wiersze przeniosły się do internetu. Poezja może wpływać na zdrowie - koi samotność, może wspierać w trudnym leczeniu. Jej czytanie, zwłaszcza głośne, reguluje oddech i synchronizuje pracę serca. Jesienne ponure wieczory to doskonały moment na wiersze.

NAJNOWSZE

  • Adobe Stock/digicomphoto

    Malaria – gotowi do diagnozy i leczenia?

    Osoby wracające z tropików i mające objawy chorobowe powinny być prowadzone przez ośrodki kliniczne. Malaria to pierwsza choroba, która powinna przyjść lekarzowi do głowy, gdy pacjent wraca z Afryki. Na dzień dobry powinno się wykonać diagnostykę potwierdzającą lub wykluczającą tę chorobę – twierdzi prof. Krzysztof Korzeniewski, specjalista medycyny morskiej i tropikalnej, epidemiologii, dermatologii i wenerologii.

  • Szkoła przyszpitalna oferuje coś więcej niż edukację

  • Rozmawiajmy szczerze z dzieckiem o śmierci

  • Sylkistyna i rezylastyna – nowe białka z polskiego laboratorium

  • Szybki test diagnozujący endometriozę

  • Adobe

    Sezon na kleszczowe zapalenie mózgu

    W Polsce rośnie liczba zachorowań na kleszczowe zapalenie mózgu (KZM). W odróżnieniu od boreliozy, przeciwko KZM można się zaszczepić. Specjaliści zachęcają do immunizacji, bo choroba może mieć dramatyczny przebieg. A roznoszących KZM kleszczy, ze względu na ciepłe zimy, jest coraz więcej. 

  • Nadmiar soli sprzyja nie tylko nadciśnieniu i chorobom nerek

  • Czego nie wiecie o wit. B