Kiedy zdrowe życie staje się przymusem

Co powinno wzbudzić naszą czujność, kiedy nasi bliscy zaczynają zmieniać swoje życie i wprowadzają prozdrowotne rewolucje, mówi Joanna Fiks, psychoterapeutka.

Fot. PAP
Fot. PAP

Według szwedzkich badań zdrowie to nowy bożek, do którego się modlimy, i którego nakazy oraz zakazy chcemy spełniać. Czy w swojej praktyce spotyka Pani osoby, dla których dbanie o zdrowie stało się szczególnie ważne?

Coraz częściej. Mam wrażenie, że to nowy trend, który się nasila. Ludzie coraz intensywniej dbają o swoje zdrowie, zarówno na poziomie fizycznym, jak i psychicznym. Do mnie przychodzą głównie z powodu psychiki, ale dużo opowiadają o tym, jak wyjeżdżają na oczyszczające turnusy-detoxy,  zmieniają diety. Chodzą na siłownię, uprawiają różne sporty: bieganie, cross fit. Patrzą na to, co kupują do jedzenia - jaki jest skład i skąd pochodzi; jest to dla nich co raz bardziej ważne. Co raz więcej ludzi ustawia wokół tego całe swoje życie.

Istnieje takie zaburzenie odżywiania jak ortoreksja, czyli obsesja na punkcie zdrowej żywności. Czy przesunięcie w tym kierunku też już Pani obserwuje?

Jeszcze nie tak, żeby było to chorobowe albo patologicznie. Chociaż jest to bardzo silny trend: całkowita zmiana zachowań żywieniowych. Na przykład jeden z dorosłych członków rodziny, zaczyna wprowadzać zdrowy styl życia i po jakimś czasie okazuje się, że cała rodzina ćwiczy, biega i je tylko marchewki. Zdrowe życie przestaje być celem jednostkowym, a staje się celem bycia całej grupy. Coraz więcej dyscyplin sportowych jest dla rodziców z dziećmi, różne biegi, turnieje. Wiele rodzin wokół tego buduje całe swoje życie.

Czy to zdrowe, gdy życie zaczyna się koncentrować wokół jednego tematu?

W pewien sposób nie. Bo przecież chodzi o to, żeby była równowaga we wszystkim. Więc jak stoimy na jednej nodze, wiadomo, że się przewrócimy. Dbanie o siebie jest dobre. To, co jemy, jest ważne. Ale jeśli pójdziemy w jakąkolwiek skrajność, to nie jest dobrze.

Mam znajomego, który w życiu miał różne fazy. Najpierw biegał maratony, potem pływał, a teraz uprawia jogę. Czy to już nałóg? Tacy ludzie odczuwają przymus ćwiczenia?

Pewnie można odczuwać przymus, jak się idzie w skrajność. Wszystko zależy od tego, jaki stopień nasilenia obserwujemy. Czy to jest ten moment, kiedy jak rano wstanę i nie pójdę pobiegać, albo na siłownię czy trening, cały dzień jestem poddenerwowany i odczuwam napięcie.

Ale kiedy się biega, wydzielają się te wszystkie endorfiny, adrenaliny, to też może uzależniać…

Tak samo jest z seksem…. Chodzi o to, żeby we wszystkim zachować równowagę, balans, nie można popadać w skrajność. To może być jakiś element życia, ale nie jego główna oś.

Jednym z elementów „religii zdrowia” są procedury medyczne. Czy więcej ludzi poddaje się skomplikowanym badaniom zupełnie niepotrzebnym? Uzależniają się od tego?

Tego jeszcze nie ma, ale widzę, że więcej osób robi badania kontrolne, profilaktyczne. Wielość i ilość nowotworów, które się szerzą na świecie powoduje, że ludzie niejako z lęku zaczynają sprawdzać stan zdrowia. Jeśli dbamy o siebie, robimy badania kontrolne, to jest dobre  i zdrowie. W momencie, kiedy nadmiarowo chodzimy do lekarza, gdy nic nam się nie dzieje, pojawia się pytanie „o co chodzi?”. Moim zdaniem w tym przypadku podłoże jest trochę inne. Ludzie coraz dłużej chcą być młodzi i jak najdalej odsunąć śmierć, starzenie się. Jeżeli będę jadł zdrowo, biegał, nie będę palił – przedłużę swoją młodość, atrakcyjność. To dodatkowe podłoże tych działań.

Gdzie znajduje się ta cienka linia, po której przekroczeniu powinniśmy powiedzieć sobie „stop”?

Tak jak wspominałam wcześniej - gdy nie wykonamy danej czynności, a obudzi się w nas napięcie i niepokój. To jest ta granica.

Czy istnieje jakiś typ człowieka bardziej podatny na tego typu „zdrowotne” uzależnienia?

Osoby bardziej lękowe potrzebują różnych rytuałów, bo one zmniejszają napięcie i lęk. Co nie znaczy, że inne osoby, które na przykład znalazły się w sytuacji kryzysowej, nie mogą zrobić rewolucji w swoim życiu i na przykład przestać jeść schabowe, a zacząć jeść owoce i warzywa. To wynika z poziomu odczuwanego lęku.

Czyli osoby w kryzysie, albo ich bliscy powinni być bardziej czujni?

Też. Poza tym ważna jest też presja otoczenia.  Kiedyś był trend, że zimą wszyscy jedli, a na wiosnę zaczynali chudnąć, żeby w sezonie letnim móc pokazać ciało. Teraz jest moda, żeby ciągle być wydajnym, pokazywać sprawne ciało. W starożytnej Grecji musiała być równowaga między duszą a ciałem. Grecy dużo ćwiczyli, ale też pobierali sporo różnych nauk, zwłaszcza filozofii. Istniała równowaga. Kult zdrowego ciała jest obecny w naszej kulturze od tysiącleci, tylko teraz została ona zachwiana. Dla wielu ludzi samotnych, dbanie o zdrowie to forma życia i bycia, która nadaje sens ich istnieniu. Normuje im dzień, tydzień, miesiąc, sposób spędzania wakacji. Nadaje wartość temu, co robią.

Czy Pani jakość szczególnie dba o zdrowie?

W sprawie własnej diety – tak. Dbam o to, żeby jak najmniej chemii było w jedzeniu. I żeby było ono jak najbardziej zdrowe. Zdecydowanie wpływa to dobrze na moje samopoczucie wewnętrzne.” Mój brzuch jest szczęśliwy”.

Rozmawiała Anna Piotrowska

Ekspert

Fot. PAP

Joanna Fiks - Jest psychoterapeutką i trenerem umiejętności miękkich. Prowadzi terapię indywidualną młodzieży i dorosłych oraz terapię par. Członek Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.

ZOBACZ WIĘCEJ

  • AdobeStock

    Rola dziadka czy babci może wspierać umysł

    Zajmowanie się wnukami może mieć pozytywny wpływ na zdolności poznawcze i nastrój – wskazują badania. Ważne jest jednak, aby pamiętać o własnym komforcie i się nie przeciążać.

  • AdobeStock

    Internet ma wpływ na wzrost liczby samobójstw wśród młodych dziewcząt

    - Wzrost liczby prób samobójczych wśród dziewcząt wynika z tego, że coraz częściej są one ofiarami przemocy seksualnej i przemocy rówieśniczej. Dziś młodzi ludzie muszą mierzyć się z deepfakami, stają ofiarami przerabianych zdjęć lub filmów z nich udziałem. A pamiętajmy, że młoda dziewczyna wstydzi się, że jest na tych materiałach, więc wstydzi się poprosić o pomoc. Doświadczenie tego typu przemocy jest ogromnym czynnikiem ryzyka przy pojawieniu się myśli samobójczych i prób samobójczych - mówi dr Haszka Witkowska wiceprezes Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego.

  • Adobe Stock

    Blue Monday – szkodliwy mit

    Miejska legenda głosi, że w trzeci poniedziałek stycznia przypada najbardziej depresyjny dzień w roku. To mit wymyślony na potrzeby marketingu. Jednak warto zwracać uwagę na tzw. depresję sezonową.

  • Adobe

    Jak lit ratuje mózg

    Jeszcze do niedawna lit kojarzył się głównie z psychiatrią i leczeniem choroby afektywnej dwubiegunowej. Dziś coraz częściej pojawia się w kontekście demencji i choroby Alzheimera. Najnowsze badania sugerują, że jego niedobór może mieć związek z neurodegeneracją i starzeniem się mózgu. W nadmiarze może jednak szkodzić m.in. nerkom i tarczycy.

NAJNOWSZE

  • Paciorkowce – od anginy do szkarlatyny

    Zakażenia paciorkowcowe pozostają jednym z najczęstszych powodów wizyt u lekarza rodzinnego. Te same bakterie mogą wywołać zwykłą anginę albo pełnoobjawową szkarlatynę – różnica tkwi w ich biologii i reakcji układu odpornościowego.

  • Rola dziadka czy babci może wspierać umysł

  • Międzynarodowy Dzień na Rzecz Dzieci z Chorobami Nowotworowymi

    Patronat Serwisu Zdrowie
  • Uczeń z przewlekłą chorobą w szkole

  • Transplantologia – możesz uratować osiem istnień ludzkich

  • AdobeStock

    Jak spowolnić demencję

    Choć demencja jest procesem nieodwracalnym, możemy spowalniać jej przebieg i usprawniać ciągle zachowane funkcje. W chorobach neurodegeneracyjnych, takich jak choroba Alzheimera, bardzo duże znaczenie ma aktywność umysłowa, bo to dzięki niej choroba postępuje wolniej. Oto kilka propozycji, które pozwolą utrzymać sprawność jak najdłużej.

  • Choroba górska – aklimatyzacja to podstawa

  • Mięśnie – jak o nie dbać?

Serwisy ogólnodostępne PAP