Pacjenci ze zwiększonym ryzykiem zaostrzeń POChP pozostali bez leczenia biologicznego
Autorka: Klaudia Torchała
Pacjenci ze zwiększonym ryzykiem zaostrzenia przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP), którzy mają podwyższony poziom eozynocytów we krwi, powinni mieć dostęp do leczenia biologicznego. To światowy standard. Klinicyści i pacjenci liczyli, że w tym wskazaniu dupilumab pojawi się lada chwila, ale tak się nie stanie – zaznaczyli specjaliści podczas konferencji zorganizowanej przez Fundację „TO SIĘ LECZY".
– Te płuca nigdy nie mogą się załapać – ocenił prof. Piotr Dąbrowiecki, przewodniczący Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP, komentując wydaną 26 maja 2026 roku rekomendację prezesa AOTMiT dotyczącą zastosowania leku biologicznego (dupilumabu) w ramach programu lekowego „Leczenie chorych z przewlekłą obturacyjną chorobą płuc (POChP)”.
„Uwzględniając wyniki przeprowadzonych analiz, w tym: niezaspokojoną potrzebę zdrowotną, umiarkowaną korzyść kliniczną ze stosowania ocenianej terapii względem przyjętego komparatora, ograniczenia wiarygodności przedłożonej analizy ekonomicznej, szacowane obciążenie budżetu płatnika publicznego, przy znacznej niepewności oszacowań, a także negatywne stanowisko wydane przez Radę Przejrzystości, prezes agencji uznaje finansowanie wnioskowanej technologii za niezasadne” – czytamy w rekomendacji.
Eksperci nie kryli w czasie konferencji zaskoczenia taką decyzją, powołując się na obowiązujące standardy leczenia GOLD 2026, które poszerzyły możliwości terapeutyczne o leczenie biologiczne oraz wyniki badania opublikowane w „New England Journal of Medicine”, dotyczące skuteczności terapii biologicznej we wskazanej grupie pacjentów.
– Dwa randomizowane badania kliniczne jednoznacznie wskazały, że leczenie biologiczne w wybranej grupie chorych na POChP jest niezmiernie skutecznie, bo o 30 proc. zmniejsza częstość zaostrzeń. Agencja uznała, że wyniki badań publikowanych w najwyżej ocenianym na świecie czasopiśmie medycznym „New England Journal of Medicine” są niewiarygodne i odrzuciła wniosek o program lekowy, co zdumiewa. Zrozumiałbym, gdyby wniosek został odrzucony ze względów ekonomicznych, ale merytorycznie nie potrafię zrozumieć tej oceny – stwierdził prof. Paweł Śliwiński, kierownik II Kliniki Chorób Płuc, Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie.
Przeprowadzona przez agencję analiza dotyczyła „stosowania dupilumabu (DPL) w skojarzeniu z kortykosteroidem wziewnym (wGKS), długodziałającym beta2-mimetykiem (LABA) i długodziałającym antagonistą muskarynowym (LAMA) lub w skojarzeniu z LABA i LAMA, jeśli wGKS nie jest odpowiedni, w terapii dorosłych pacjentów z przewlekłą obturacyjną chorobą płuc (POChP) i z zapaleniem typu drugiego charakteryzującym się liczbą eozynocytów we krwi na poziomie ≥300 komórek/μl, którzy spełniają kryteria włączenia uzgodnionego programu lekowego”.
Niemniej eksperci uczestniczący w konferencji zauważyli, że w Polsce mamy „świetne standardy leczenia”, dostęp do nowoczesnych leków (oprócz leków biologicznych). Brakuje natomiast powszechnie dostępnej fizjoterapii i rehabilitacji oddechowej, które mają niemniejsze znaczenie w poprawie stanu zdrowia chorującego.
– Ten główny szkielet lekowy jest bardzo dobrze refundowany, ale „otoczenie” (inne leki – PAP) jest trudno dostępne albo stuprocentowo płatne – zaznaczył prof. Tadeusz Zielonka, wiceprzewodniczący Sekcji Chorób Obturacyjnych Płuc Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc, Katedra i Zakład Medycyny Rodzinnej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Steroidy wziewne w terapii tak, ale tylko u pewnej grupy pacjentów z POChP
Prof. Śliwiński zwrócił uwagę na to, że niektórym pacjentom z POChP niepotrzebnie od razu zleca się wziewną terapię trójskładnikową (dwa leki bronchodylatacyjne, czyli rozszerzające oskrzela i steroid wziewny), ponieważ w porównaniu z terapią lekami bronchodylatacyjnymi tylko w pewnej grupie chorych włączenie steroidu zmniejsza liczbę zaostrzeń.
W ostatnich latach obserwuję, że większość pacjentów chorujący na POChP od razu otrzymuje terapię trójskładnikową. To jest absolutnie błędem, bo jest niezgodne chociażby z ogólnoświatowymi zaleceniami i algorytmem leczenia takich chorych. Wyraźnie mówi, że leczenie zaczynamy od leków bronchodylatacyjnych i dopiero, jeżeli okazuje się nieskuteczne, a chory prezentuje w morfologii krwi 300 komórek kwasochłonnych bądź więcej, to wtedy dopiero włączamy steroid wziewny – wyjaśnił prof. Śliwiński.
Równocześnie tłumaczy, że steroidy nie działają na zapalenie neutrofilowe, które dominuje w przebiegu POChP, więc stosowanie steroidów wziewnych u wszystkich chorych na POChP po prostu jest szkodliwe.
– Ale jeśli w pewnej populacji pacjentów pojawia się nadmierna liczba komórek kwasochłonnych, co opisywane jest jako tzw. zapalenie typu drugiego, które jest charakterystyczne dla astmy, to doskonale jest zwalczone steroidami – dodał ekspert.
Dlatego tak istotne jest szczegółowe badanie chorującego na POChP. Służy temu morfologia krwi z rozmazem, która pokazuje, ile komórek kwasochłonnych występuje we krwi i czy powinno się włączyć steroid.
– Jeszcze dwa lata temu w tym miejscu była kropka – podkreślił prof. Śliwiński.
W 2024 roku został zarejestrowany pierwszy lek biologiczny do leczenia chorych na POChP, ale z cechami zapaleniem typu drugiego.
– Wykazano też, że takie leczenie przynosi dodatkowe korzyści w redukowania częstości zaostrzeń w porównaniu do wziewnej terapii trójskładnikowej. Czekamy na program lekowy, bo wszystkie te nowoczesne leki, zarówno w onkologii, jak i w kardiologii, i w innych specjalnościach wprowadzone są w Polsce w ramach programów lekowych. W leczeniu ciężkiej astmy mamy pięć leków biologicznych w programie lekowym i czekamy na podobny program lekowy w POChP, tak aby można było wprowadzić leki biologiczne w leczeniu wybranych chorych na POChP – podsumował specjalista.
Leczenie POChP w praktyce wypada blado
W codziennym życiu okazuje się, że 65 proc. ankietowanych jest niezadowolonych z leczenia, a 72 proc. miało zaostrzenie wymagające dodatkowego leczenia.
– Dlaczego 65 proc. pacjentów nie jest zadowolonych z leczenia? Bo oni nie wiedzą, czego mają oczekiwać. Oczekują, że tak jak w astmie znikną objawy, a one nie znikną, będą mniej dokuczać, o tym należy powiedzieć pacjentowi – podsumował prof. Dąbrowiecki.
Tymczasem im więcej zaostrzeń, tym gorsze rokowania. Ankieta pokazała, że 80 proc. badanych miało je co najmniej raz. A to one „istotnie zwiększają ryzyko powikłań sercowo-naczyniowych”. Co więcej, częściej odpowiadają za zgony wśród osób z POChP niż niewydolność oddychania.
– Mało lekarzy uświadamia pacjentowi, że nie dysponujemy lekami, które wyleczą chorobę. To, co możemy uzyskać, to w najlepszym razie minimalizacja objawów, a więc złagodzenie duszności, kaszlu, zmniejszenie częstości zaostrzeń. Nie ma też żadnego dostępnego leczenia, które wyeliminowałoby zaostrzenia – podkreślił prof. Śliwiński.
Jak wygląda w Polsce diagnostyka i leczenie POChP
Wielkim wyzwaniem wciąż pozostaje wczesne rozpoznanie choroby. Bywa, że diagnoza zajmuje nawet kilkanaście lat. Mimo że istnieje proste badanie – spirometria, a objawy kliniczne (duszność wysiłkowa, ale też kaszel, choć nie zawsze, choroba nikotynowa) powinny na nią wskazywać od razu.
Jestem zadziwiony, że pacjent odstawia leki, bo pomimo leczenia, nadal ma kaszel i duszność. Będzie je miał, bo POChP to choroba przewlekła – wyjaśnia prof. Dąbrowiecki.
Takie wnioski płyną z dostępnego on-line raportu Federacji Pacjentów pt. „Moje życie z POChP”. Jego zdaniem lekarz powinien uzmysłowić pacjentowi, że dzięki regularnemu i właściwemu przyjmowaniu leków, pacjent może zmniejszyć liczbę objawów, a w przyszłości zapobiec progresji choroby.
Podobnie jest z zaostrzeniami choroby.
Zaostrzenia są najważniejszą przyczyną zgonów w POChP. Powodują, że choroba wchodzi na wyższy pozom ciężkości i jest bardziej dokuczliwa dla pacjenta. Jeżeli nie uzmysłowimy pacjentom, jak bardzo ważne jest zapobieganie zaostrzeniom, to ten najbardziej istotny dla lekarzy fakt może im umknąć. Rozmawiając z chorym, warto przypomnieć, że ten rok był naprawdę dobry, bo pacjent otrzymał terapię trójlekową i nie miał żadnych zaostrzeń, a dwa lata temu bez tej terapii dwa zaostrzenia, trzy lata temu dwa zaostrzenia i trafił do szpitala – wylicza specjalista.
Dodaje, że należy uświadomić choremu, że rzucenie palenia, szczepienia ochronne (np. przeciwko grypie, RSV, pneumokokom mogą uratować im życie – bo te procedury zmniejszają liczbę zaostrzeń choroby).
Jednocześnie eksperci wskazują, że POChP może mieć swoje początki już w dzieciństwie. Dodatkowym czynnikiem ryzyka może być astma, która rozpoczęła się w dzieciństwie oraz oddychanie przez dziecko zanieczyszczonym powietrzem (zawiera pył zawieszony, tlenek azotu), na które narażeni są wszyscy, szczególnie w okresie grzewczym. Stąd osoba z POChP to nie zawsze pacjent, który był przez lata lub nadal jest uzależniony od nikotyny.
POChP słychać i widać, ale tak jakby jej nie było
Pacjenci ignorują nie tylko czynniki ryzyka, ale też nasilające się objawy. Eksperci twierdzą, że skuteczna diagnoza i terapia w Polsce to loteria – zależy do jakiego specjalisty trafi pacjent.
– Nie możemy żyć w takiej dychotomii – podkreślił prof. Zielonka.
Chodzi również o świadomość społeczną i edukowanie zdrowotne. Jego zdaniem nie wykorzystujemy wiedzy specjalistów do systemowych rozwiązań.
W programie „Moje Zdrowie” brakuje spirometrii, podstawowego badania przesiewowego dla chorób płuc, choć – jak podkreślił prof. Śliwiński – w pierwotnych założeniach była.
– To jest więcej niż porażka z założenia – skomentował.
Przypomniał jednak, że jeśli jest wskazanie do tego badania, to lekarz POZ może zlecić spirometrię w ramach opieki koordynowanej w POZ (ok. 60 proc. placówek POZ jest nią objętych). Ważne jest, aby spirometria była prawidłowo wykonana. Jeśli diagnoza już jest i pojawia się terapia, to jest ona często nieskuteczna, chociażby dlatego, że co trzeci pacjent – jak pokazała ankieta – nie był poinstruowany, w jaki sposób używać inhalatora.
_______________________________________________________________________________________________
Ankieta stała się fundamentem raportu pt. „Ścieżka pacjenta z POChP – świadomość, diagnoza, leczenie oraz codzienne wyzwania”. Zrealizowano ją w marcu i kwietniu 2026 r. wśród 442 członków internetowej społeczności „POChP – To Się Leczy”.