Białka potrzebujemy dużo, ale nie za dużo

Diety wysokobiałkowe robią furorę, a półki sklepów uginają się od produktów „proteinowych”. Czy rzeczywiście wszyscy potrzebujemy więcej białka i czy istnieje granica bezpieczeństwa?

Adobe
Adobe

Białko przez lata było traktowane w dietetyce niemal wyłącznie jako „budulec mięśni”. W ostatnich dekadach wiemy jednak, że jego rola jest znacznie szersza – od regulacji odporności, przez funkcjonowanie hormonów, po utrzymanie integralności tkanek i procesy naprawcze w każdej komórce organizmu. Jednocześnie wraz z popularnością diet wysokobiałkowych pojawia się pytanie, gdzie przebiega granica między ilością korzystną a potencjalnie szkodliwą.

Kiedy potrzebujemy więcej białka

Najczęściej przywoływana wartość zalecanego spożycia białka dla dorosłych wynosi około 0,8 grama na kilogram masy ciała dziennie. Norma ta została opracowana na podstawie badań bilansu azotowego i przyjęta m.in. przez WHO i FAO jako RDA, czyli ilość wystarczająca do pokrycia potrzeb niemal całej zdrowej populacji. Kluczowe jest jednak to, co podkreślają autorzy raportu FAO/WHO/UNU z 2007 roku: RDA nie oznacza poziomu optymalnego, lecz minimalny, pozwalający uniknąć niedoboru.

Na ten problem od lat zwracają uwagę badacze zajmujący się metabolizmem białek. Prof. Stuart Phillips z McMaster University w Kanadzie, specjalista w dziedzinie metabolizmu białek mięśniowych, wielokrotnie wskazywał w publikacjach w „American Journal of Clinical Nutrition” i „Advances in Nutrition”, że normy oparte wyłącznie na bilansie azotowym nie oddają w pełni rzeczywistych potrzeb organizmu, zwłaszcza w sytuacjach zwiększonego zapotrzebowania, takich jak starzenie się, rekonwalescencja czy intensywna aktywność fizyczna.

U dzieci i młodzieży zapotrzebowanie na białko jest relatywnie wyższe niż u dorosłych, ponieważ organizm znajduje się w fazie intensywnego wzrostu i przebudowy tkanek. Normy żywieniowe opracowane przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności pokazują, że w pierwszych latach życia potrzeby białkowe w przeliczeniu na kilogram masy ciała są najwyższe i stopniowo maleją wraz z wiekiem. Jednocześnie badania zespołu prof. Bertholda Koletzki, opublikowane w „American Journal of Clinical Nutrition”, sugerują, że zbyt wysoka podaż białka we wczesnym dzieciństwie może sprzyjać zwiększonemu ryzyku otyłości w późniejszym życiu, co pokazuje, że również w tym przypadku liczy się umiar.

Szczególnym okresem są ciąża i laktacja. Zapotrzebowanie na białko wzrasta wraz z rozwojem płodu i przygotowaniem organizmu kobiety do karmienia piersią. Badania publikowane w „Journal of Nutrition” wskazują, że niedostateczna podaż białka w tym czasie wiąże się z niższą masą urodzeniową noworodków i gorszym programowaniem metabolicznym. Eksperci podkreślają jednak, że nie ma dowodów na to, by bardzo wysokie dawki białka przynosiły dodatkowe korzyści – kluczowa jest jakość diety i umiarkowane zwiększenie podaży.

Fot. PAP/T. Waszczuk

W ciąży lepiej nie oszczędzać na białku

Dieta ciężarnych uboga w białko może nie tylko upośledzać rozwój prostaty, ale i zwiększać ryzyko raka tego gruczołu u męskiego potomstwa. Pokazał to eksperyment na szczurach, ale niewykluczone, że dzieje się tak i u ludzi.


W świecie sportu białko stało się synonimem regeneracji i siły. Metaanaliza Mortona i współpracowników opublikowana w „British Journal of Sports Medicine” wykazała, że maksymalna stymulacja syntezy białek mięśniowych zachodzi przy spożyciu około 1,6 g białka na kilogram masy ciała dziennie, a dalsze zwiększanie podaży daje coraz mniejsze korzyści. Dr Donald Layman z University of Illinois zwraca uwagę, że równie istotny jak całkowita ilość białka jest jego rozkład w ciągu dnia oraz zawartość leucyny, aminokwasu kluczowego dla procesów anabolicznych w mięśniach.

W starszym wieku problemem częściej bywa niedobór białka niż jego nadmiar. Sarkopenia, czyli postępująca utrata masy i siły mięśniowej, znacząco zwiększa ryzyko upadków, hospitalizacji i utraty samodzielności. Przeglądy systematyczne publikowane w „Advances in Nutrition” wskazują, że spożycie białka na poziomie 1,2–1,5 g/kg masy ciała dziennie wiąże się z lepszym zachowaniem sprawności fizycznej u seniorów. Prof. Luc van Loon z Uniwersytetu w Maastricht podkreśla, że wraz z wiekiem organizm staje się mniej wrażliwy na działanie aminokwasów, co oznacza, że do osiągnięcia tego samego efektu potrzebna jest ich większa ilość.

Białko w zrównoważonej diecie

Czy w takim razie białka można zjeść za dużo? Badania kliniczne jasno pokazują, że u osób z chorobami nerek ograniczenie białka jest ważnym elementem leczenia. Nie oznacza to jednak, że wysokobiałkowa dieta szkodzi nerkom u ludzi zdrowych. Przegląd literatury opublikowany w 2016 roku w „Food & Function” wskazuje, że u zdrowych dorosłych nie ma jednoznacznych dowodów na to, by spożycie białka nawet powyżej 2 g/kg masy ciała prowadziło do pogorszenia funkcji nerek, a obserwowane zmiany mają charakter adaptacyjny.

Z drugiej strony naukowcy zwracają uwagę, że długotrwałe, bardzo wysokie spożycie białka – zwłaszcza w dietach ubogich w błonnik i opartych głównie na produktach zwierzęcych – może wpływać na metabolizm wapnia, mikrobiotę jelitową i profil sercowo-naczyniowy. Raport amerykańskiego NESR podkreśla, że nie ustalono jednoznacznego górnego bezpiecznego limitu, ale brak jest też podstaw do promowania diet ekstremalnie wysokobiałkowych w populacji ogólnej.

Coraz więcej badań, m.in. analiz kohortowych publikowanych w „JAMA Internal Medicine”, pokazuje, że znaczenie ma nie tylko ilość białka, lecz także jego źródło. Zastępowanie części białka zwierzęcego białkiem roślinnym wiąże się z niższym ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych i przedwczesnej śmierci. Eksperci podkreślają jednak, że kluczowa jest różnorodność, a nie eliminacja.

Z perspektywy nauki wniosek jest jasny: białko jest niezbędne na każdym etapie życia, ale jego spożycie powinno być dostosowane do wieku, stanu zdrowia i stylu życia. Jak podsumowuje prof. Stuart Phillips, „pytanie nie brzmi, czy jemy za dużo białka, lecz czy jemy go odpowiednio do naszych potrzeb”. Bo choć białka rzeczywiście potrzebujemy dużo, to nauka jasno pokazuje, że nie za dużo.
 

Autorka

PAP

Luiza Łuniewska - Dziennikarka, reportażystka, redaktorka. Pisuje o wielkich triumfach medycyny i jej wstydliwych sekretach. Lubi nowinki z dziedziny genetyki. Była dziennikarką Życia Warszawy i Newsweeka, pracowała też w TVN i Superstacji. Jest absolwentką Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW. Wielbicielka kotów dachowych i psów ras północnych.

ZOBACZ TEKSTY AUTORKI

ZOBACZ WIĘCEJ

  • Adobe

    Wirusowe zapalenie wątroby: jedna nazwa, pięć różnych wirusów

    Wirusowe zapalenie wątroby to nie jedna choroba, lecz cała grupa zakażeń wywoływanych przez zupełnie różne wirusy. Łączy je jedno – atakują wątrobę, często przez lata nie dając żadnych objawów, a ich skutki bywają śmiertelne. Światowa Organizacja Zdrowia alarmuje: co kilkadziesiąt sekund ktoś na świecie umiera z powodu powikłań WZW, mimo że wiele zakażeń można dziś skutecznie leczyć lub im zapobiegać.

  • Adobe

    Bez tłuszczu nie ma zdrowia

    Mózg, hormony, odporność, a nawet wchłanianie witamin – wszystkie te procesy zależą od obecności tłuszczu w diecie. Badania naukowe nie pozostawiają wątpliwości: tłuszcz nie jest wrogiem zdrowia, lecz jego cichym sprzymierzeńcem.

  • AdobeStock

    Ile kosztuje chorowanie na celiakię

    Żywność bezglutenowa nie jest zwykłym wyborem konsumenckim, ale jedynym skutecznym lekiem umożliwiającym normalne funkcjonowanie. W wielu krajach państwo wspomaga chorych poprzez refundacje, ulgi podatkowe czy bony żywieniowe. Niestety w Polsce żywność bezglutenowa wciąż jest towarem luksusowym.

  • Adobe

    Błonnik błonnikowi nierówny

    „Błonnik” to mało precyzyjne określenie. Różne typy włókien pokarmowych prowadzą do odmiennych efektów metabolicznych i immunologicznych — od modulowania glikemii po produkcję krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych. Badania z ostatnich lat pokazują, że poszczególne rodzaje błonnika wchodzą w złożone interakcje z mikrobiotą jelitową, wpływając na stan zapalny, metabolizm i ryzyko przedwczesnej śmierci. 

NAJNOWSZE

  • Adobe

    Zimno. Co naprawdę dzieje się w ciele, gdy spada temperatura

    Gdy temperatura spada, organizm nie mierzy jej jak termometr. Zamiast tego reaguje na zmiany energii cieplnej, uruchamiając wyspecjalizowane receptory i sieci nerwowe. To dzięki nim chłód staje się świadomym odczuciem — a czasem także sygnałem zagrożenia.

  • Grypa się rozkręca

  • Jak lit ratuje mózg

  • Jak wspierać nastolatka, który dowiaduje się o myślach samobójczych kolegi

  • Czy gry internetowe mogą uzależniać?

  • AdobeStock

    W mroźne dni rośnie ryzyko zawału

    W miesiącach zimowych dochodzi do większej liczby zawałów serca niż w innych porach roku – wynika z badań. Przyczyną są niskie temperatury, w których serce musi pracować intensywniej, aby utrzymać prawidłowe krążenie.

  • Blue Monday – szkodliwy mit

  • Bez tłuszczu nie ma zdrowia

Serwisy ogólnodostępne PAP