Hipotermia, czyli jak zabija zimno

Mróz to nie tylko zimne dłonie i parujące oddechy — to także poważne wyzwanie dla mechanizmów biologicznych, które bezustannie walczą o utrzymanie ciepła wewnętrznego. W obliczu prognoz meteorologicznych zapowiadających największe uderzenie zimna w tym sezonie, warto pamiętać, jak ogromnym zagrożeniem jest hipotermia. 

Adobe
Adobe

Hipotermia to medyczne określenie sytuacji, w której organizm traci ciepło szybciej, niż potrafi je wytwarzać, co prowadzi do spadku temperatury centralnej ciała poniżej 35 st. C. To granica, przy której mechanizmy termoregulacyjne człowieka zaczynają zawodzić, a podstawowe funkcje życiowe — od pracy serca po aktywność enzymatyczną — ulegają poważnym zaburzeniom. W praktyce klinicznej hipotermia nie jest tylko „uczuciem zimna”: to potencjalnie zagrażający życiu stan, który wymaga szybkiej diagnozy i adekwatnego leczenia. 

U podstaw tego zjawiska leży fizjologia: ciało człowieka dąży do utrzymania temperatury około 37 st. C, co jest kluczowe dla optymalnej pracy układów metabolicznych i enzymatycznych. Gdy temperatura centralna spada poniżej tej wartości, organizm uruchamia mechanizmy oszczędzania energii i produkcji ciepła — początkowo przez drżenie mięśniowe i obkurczanie naczyń krwionośnych w skórze, co zmniejsza utratę ciepła. Jeśli jednak spadek temperatury postępuje, mechanizmy te zawodzą, a tempo reakcji biologicznych gwałtownie spada. 

Współczesne podręczniki medyczne oraz praktyka ratownicza klasyfikują hipotermię według głębokości obniżenia temperatury: w hipotermii łagodnej temperatura wynosi 32–35 st. C, w umiarkowanej 28–32 st. C, a w głębokiej poniżej 28 st. C. Nie jest to podział umowny — różne przedziały korelują ze zmianami w funkcjach biologicznych i ryzykiem powikłań. 

W wywiadzie udzielonym podczas Ogólnopolskiego Kongresu Ratowników Medycznych dr n. med. Tomasz Sanak, ratownik medyczny i adiunkt Zakładu Medycyny Katastrof Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego podkreślał, że pojęcie hipotermii pourazowej odnosi się do temperatury poniżej 36 st. C, a nie tylko do sytuacji ekstremalnie niskich temperatur powietrza. Mówił wprost: „Zdecydowanie fałsz. [...] hipotermię pourazową rozpoznaje się u każdego poszkodowanego, u którego temperatura centralna spada poniżej 36 st. C!”. Jego wypowiedź obala popularny mit i przypomina, jak subtelne i nie zawsze oczywiste są kliniczne realia hipotermii. 

Hipotermia: jak skutecznie pomóc

Jeśli chcesz pomóc osobie głęboko wychłodzonej, obchodź się z nią niezwykle delikatnie. Gwałtowne ruchy, próby pionizacji czy gwałtowne przewracanie do pozycji tzw. bezpiecznej bocznej czasem może bardziej zaszkodzić niż pomóc. Dowiedz się, co robić, gdy ktoś znalazł się w stanie hipotermii.

Konsekwencje hipotermii na poziomie biologicznym są dramatyczne. W miarę spadku temperatury ciało przechodzi kolejne fazy „wyłączenia” procesów życiowych. Funkcje układu sercowo‑naczyniowego zwalniają, pojawiają się bradykardia, osłabienie skurczów serca i zaburzenia rytmu, które mogą prowadzić do migotania komór. Układ oddechowy reaguje spowolnieniem oddychania i obniżeniem skuteczności wymiany gazowej. W końcowych stadiach hipotermii nawet podstawowe mechanizmy komórkowe działają znacznie wolniej, co zagraża przeżyciu chorego. 

Rozpoznanie hipotermii opiera się na pomiarze temperatury centralnej ciała, najlepiej wykonanego za pomocą sondy przełykowej, pęcherzowej lub w błonie bębenkowej. Te metody dają wiarygodne odczyty, które pozwalają lekarzom prawidłowo sklasyfikować stan pacjenta. Pomiar powierzchniowy, na przykład na czole lub pod pachą, jest mniej dokładny i w klinicznych decyzjach może wprowadzać w błąd. 

Podejście terapeutyczne do hipotermii zależy od jej stopnia. W łagodnych przypadkach wystarcza zazwyczaj tzw. bierne odgrzewanie — usunięcie z zimna, osuszenie pacjenta, zastosowanie izolacji termicznej i ciepłego otoczenia. W umiarkowanej i głębokiej hipotermii konieczne jest aktywniejsze odgrzewanie: stosuje się ogrzewane koce, nadmuch ciepłego powietrza, a w warunkach szpitalnych także ciepłe płyny dożylne. 

Gdy hipotermia jest ciężka, a zaburzenia funkcji życiowych — szczególnie układu krążenia — poważne, medycyna dysponuje zaawansowaną technologią. Krążenie pozaustrojowe (ECMO/ECLS) stało się jednym z najskuteczniejszych sposobów leczenia pacjentów z hipotermią głęboką, dając zespołom medycznym narzędzie do stopniowego, kontrolowanego podnoszenia temperatury bez wywoływania nagłych zmian hemodynamicznych. Dzięki temu możliwe jest utrzymanie perfuzji narządowej i wymiany gazowej, nawet gdy naturalne mechanizmy organizmu nie funkcjonują prawidłowo. 

Michele Ursi/Adobe

Krioterapia – zimno ratujące życie 

Nagłe zatrzymanie krążenia, złośliwe nowotwory, także w stadium nieoperacyjnym, skomplikowane wady serca, ale także brodawki, pieprzyki czy bolące stawy – to wszystko leczy się zimnem. Krioterapia, choć znana od wieków, nie odchodzi w zapomnienie, a nawet zyskuje nowe zastosowania.


Warto przy tym zwrócić uwagę na przypadki kliniczne, które rzucają światło na możliwości ludzkiego organizmu. Słynna historia Anny Bågenholm, szwedzkiej radiolożki, która przeżyła po ponad 80 minutach uwięzienia pod lodem i spadku temperatury ciała do około 13,7 st. C, stała się ilustracją nie tylko ekstremalnej hipotermii, lecz także roli szybkiej i zaawansowanej opieki medycznej. Po wydobyciu pacjentka przeszła dziewięciogodzinną, intensywną terapię, po której wróciła do zdrowia bez trwałych uszkodzeń neurologicznych. Kardiolog prowadzący jej leczenie komentował potem, że czas, przez który organizm pozostawał wychłodzony, zanim doszło do zatrzymania krążenia, był kluczowy dla ochrony mózgu przed trwałym uszkodzeniem. 

Również w intensywnej medycynie ratunkowej wykorzystuje się hipotermię w sposób kontrolowany. Termin „terapeutyczna hipotermia” odnosi się do medycznie indukowanego obniżenia temperatury ciała w celu ochrony mózgu po zatrzymaniu krążenia lub ciężkich urazach neurologicznych. Badania pokazują, że umiarkowane obniżenie temperatury może zmniejszyć tempo metabolizmu mózgu, ograniczyć obrzęk i spowolnić kaskadę uszkodzeń po niedotlenieniu. 

Hipotermia jest więc zarówno biologicznym wyzwaniem, jak i narzędziem terapeutycznym. W warunkach niekontrolowanych — takich jak przypadkowa ekspozycja na zimno — może prowadzić do ciężkich powikłań i śmierci. W warunkach klinicznych — jeśli jest precyzyjne monitorowana i kontrolowana — staje się elementem ratowania życia i minimalizowania uszkodzeń narządowych. 
 

Autorka

PAP

Luiza Łuniewska - Dziennikarka, reportażystka, redaktorka. Pisuje o wielkich triumfach medycyny i jej wstydliwych sekretach. Lubi nowinki z dziedziny genetyki. Była dziennikarką Życia Warszawy i Newsweeka, pracowała też w TVN i Superstacji. Jest absolwentką Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW. Wielbicielka kotów dachowych i psów ras północnych.

ZOBACZ TEKSTY AUTORKI

ZOBACZ WIĘCEJ

  • Sosna, która leczy

    Trudno znaleźć drzewo bardziej związane z polskim krajobrazem niż sosna zwyczajna. Ale Pinus sylvestris to nie tylko jeden z najczęściej spotykanych gatunków naszych lasów. Jej pączki, młode pędy, igliwie, żywica i olejek przez stulecia wykorzystywano w lecznictwie, także w inhalacjach i kąpielach leczniczych. Część dawnych zastosowań przetrwała do dziś, inne dopiero po latach doczekały się badań laboratoryjnych i klinicznych.

  • Adobe Stock

    Aktywny kanapowiec – nie chodzi tylko o ćwiczenia

    Siedzenie przez wiele godzin może szkodzić nawet osobom aktywnym fizycznie. To, że grafik obejmuje nawet kilka treningów w tygodniu, ale potem nie wstajemy od biurka albo z kanapy może ograniczać pozytywne efekty płynące z ćwiczeń. Naukowcy wciąż badają te zależności, ale dalecy są od jednoznacznego wskazania liczby godzin, która „zaczyna już szkodzić”.

  • AdobeStock

    Osiem dobrych powodów, by więcej chodzić

    „Proszę codziennie zrobić o tysiąc kroków więcej” – takie zalecenie możemy usłyszeć od lekarza. Prezes Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego prof. Maciej Banach zapowiada, że konkretna liczba kroków znajdzie się w zaleceniach dotyczących niefarmakologicznego postępowania u pacjentów z zaburzeniami lipidowymi. Jak pokazują najnowsze badania, nie trzeba od razu osiągać 10 tys. kroków dziennie. Już niewielkie zwiększenie codziennej aktywności wiąże się z korzyściami dla układu krążenia i metabolizmu, a także z niższym ryzykiem depresji, demencji i przedwczesnego zgonu.

  • AdobeStock

    Czy kolagen spowalnia starzenie?

    W większości badań suplementacja hydrolizowanym kolagenem poprawiała nawilżenie i elastyczność skóry, a w dziewięciu na dziesięć analizowanych prób zmniejszała głębokość lub objętość zmarszczek. Najnowszy przegląd badań wskazuje jednak, że nie można jeszcze uznać kolagenu za udowodniony sposób na spowalnianie starzenia skóry. Problemem jest przede wszystkim jakość dotychczasowych badań.

NAJNOWSZE

  • PAP/Adam Warżawa

    Roli położnej nie można sprowadzić jedynie do ciąży, porodu, połogu

    W Polsce mamy wystarczająco dużo położnych. Wyzwaniem jest jednak brak równomiernej opieki nad pacjentkami, niewystarczające wykorzystanie kompetencji w obliczu spadku liczby porodówek i urodzeń. Położne nie chcą ograniczać pracy jedynie do sal porodowych, ale towarzyszyć kobietom na każdym etapie życia, wspierać edukację zdrowotną, planowanie rodziny, dbać o profilaktykę – i pozostać odrębnym zawodem.

  • Jama ustna – tu często rodzi się problem nie tylko cielesny

  • Od badania alg do tajemnic ludzkiego mózgu

  • Jak starzeją się nasze geny

  • Sosna, która leczy

  • AdobeStock

    Depresja poporodowa to nie tylko sprawa kobiet

    Myśląc o depresji poporodowej, musimy pamiętać, że obok chorej kobiety jest dziecko i to, w jakim stanie psychicznym w czasie ciąży i w okresie poporodowym będzie matka, ma realny wpływ na jego rozwój.

  • Obserwator – platforma, która skróci kolejkę do programów lekowych?

  • Pogorszenie funkcji poznawczych: co jest normalne, a co jest sygnałem ostrzegawczym

Serwisy ogólnodostępne PAP