Urodowe triki z Tik-Toka w ocenie specjalistów
Autorka: Monika Grzegorowska
„Skin-vestment” czyli inwestowanie w skórę to trend, który króluje obecnie na TikToku i Instagramie. I choć faktycznie niektóre porady pomagają zmniejszyć obrzęki czy wygładzić skórę i raczej nie zaszkodzą, to są też takie, które niebezpiecznie ingerują w wygląd, a nawet zdrowie. Specjaliści ostrzegają, by nie ulegać bezkrytycznie trendom urodowym z mediów społecznościowych i zawsze dokładnie weryfikować kwalifikacje osób wykonujących zabiegi medycyny i chirurgii estetycznej.
American Society of Plastic Surgeons (ASPS), czyli jedna z najbardziej prestiżowych międzynarodowych organizacji skupiających chirurgów plastyków, 13 sierpnia 2026 roku opublikowała materiał poświęcony internetowym trendom dotyczących zabiegów chirurgii plastycznej twarzy. Face taping, face joga, mewing, masaż gua sha, rollery chłodzące, domowe maski LED czy procedury typu „morning shed” – to tylko niektóre z metod, które zyskały ogromną popularność dzięki mediom społecznościowym.
Scrollując TikToka czy Instagrama z łatwością odnajdziemy filmiki obiecujące wyraźniejsze linie żuchwy, gładszą skórę lub bardziej wyrzeźbioną twarz dzięki wykorzystaniu mnóstwa różnych technik, od taśmowania twarzy (ma za zadanie ograniczać powstawanie zmarszczek i unieść tkanki bez zabiegu) i gua sha (masaż specjalnym kamieniem, który poprawia krążenie krwi i limfy), przez jogę twarzy, po wyszukane rytuały „porannego makijażu”. Wiele z tych viralowych trendów gromadzi miliony wyświetleń i entuzjastyczne opinie, jednak przeciętnej osobie trudno jest oddzielić to, co faktycznie jest poparte naukowo, od tego, co jest po prostu sprytnym marketingiem i zwodniczymi efektami wizualnymi.
Specjaliści są zgodni - nie ma podstaw, aby oczekiwać, że tego typu zabiegi trwale zmienią kontur twarzy, zapobiegną powstawaniu zmarszczek albo zastąpią leczenie medyczne. Co więcej – mogą zaszkodzić.
W dyskusji o internetowych metodach często mieszają się różne znaczenia słowa „efekt”. Chłodzenie skóry, masaże czy taśmy faktycznie mogą na kilka godzin zmniejszyć obrzęk i tym samym poprawić wygląd twarzy. Nie jest to jednak przebudowa skóry ani uniesienie głębiej położonych tkanek – i należy przy tym pamiętać, że działania takie nie stanowią alternatywy np. do liftingu. Domowy sposób może być przyjemnym elementem pielęgnacji, który dodatkowo wpływa pozytywnie na samopoczucie i wygląd” – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Paweł Szychta, członek ASPS.
Warto pamiętać, że twarz dorosłego człowieka nie jest strukturą, którą można dowolnie przemodelować - o jej kształcie decydują szkielet, przedziały tłuszczowe, mięśnie, więzadła i skóra. Nie ma więc co liczyć na to, że face yoga, czy mewing (utrzymywanie języka w określonej pozycji przy podniebieniu) wysmuklą twarz czy podkreślą linię żuchwy. A już na pewno nie zastąpią leczenia ortodontycznego ani chirurgicznego. Podobne zastrzeżenia dotyczą urządzeń przeznaczonych do „trenowania” żuchwy. Żucie twardych, wykonanych z tworzywa przyrządów nie zmieni budowy kostnej twarzy. Może natomiast nadmiernie obciążać mięśnie i stawy skroniowo-żuchwowe.
Dobrze jest też wiedzieć, że o ile odpowiednio dobrane ćwiczenia mogą być korzystne, to nie każdy ruch będzie neutralny dla twarzy.
„Wielokrotne napinanie tych samych mięśni może utrwalać zmarszczki, które chcieliśmy zredukować, a więc przynieść rezultat odwrotny do zamierzonego – zaznacza prof. Paweł Szychta.
Przyjemne, ale nie licz na trwałe efekty
Oczywiście nie wszystkie viralowe metody są bezsensowne. Masaż gua sha czy drenaż limfatyczny mogą czasowo zmniejszyć zatrzymywanie płynów i ograniczyć opuchliznę. Drenaż limfatyczny bywa nawet stosowany podczas rekonwalescencji po niektórych zabiegach chirurgicznych lub iniekcyjnych. Nie ma jednak co liczyć na to, że trwale wymodeluje owal twarzy i na pewno nie wywoła efektu chirurgicznego liftingu.
Podobnie jest z terapią światłem LED. O ile domowe maski mogą w pewnym stopniu wspierać kondycję skóry i produkcję kolagenu, to trzeba pamiętać, że mają one znacznie niższą moc niż sprzęt medyczny, dlatego rezultaty pozostają subtelne i wymagają regularnego użytkowania.
To czego brakuje w promowaniu tych metod to, zdaniem specjalistów, uczciwe określenie granic ich działania. „Przedstawianie krótkotrwałego rezultatu jako trwałej zmiany buduje nierealistyczne oczekiwania i może skłaniać do niepotrzebnych wydatków” - zaznacza prof. Szychta.
Uważaj, żeby sobie nie zaszkodzić
Niestety są też metody, które nie pozostają obojętne dla naszego wyglądu. Jednym z nich jest „morning shed” - trend polega na nakładaniu przed snem kilku masek, plastrów, taśm i produktów pielęgnacyjnych, które rano są kolejno zdejmowane przed kamerą. Taki sposób pielęgnacji na pewno nie ma działania liftingującego, a może sprzyjać zatykaniu porów, podrażnieniom i pogorszeniu stanu skóry. Pozostawianie na skórze produktów dłużej, niż przewidział producent może przynieść odwrotny niż zamierzony skutek i spowodować zaczerwienienie, pieczenie, przesuszenie, zaostrzenia zmian trądzikowych czy wręcz zaburzenia funkcji bariery naskórkowej.
Jeszcze gorzej może skończyć się usunięcie poduszek tłuszczowych Bichata. Zabieg pozwala wysmuklić środkową i dolną część twarzy, ale jego rezultat powinien być rozpatrywany w perspektywie wielu lat.
„Objętość twarzy naturalnie zmniejsza się wraz z wiekiem. Policzki, które u osoby dwudziestokilkuletniej wydają się zbyt pełne, po kolejnych kilkunastu latach mogą stać się znacznie szczuplejsze. Wcześniejsze usunięcie tkanki tłuszczowej może wówczas pogłębić zapadnięcie policzków, wyostrzyć rysy i nadać twarzy zmęczony wygląd. A usuniętej tkanki nie można w prosty sposób odtworzyć, dlatego szczególnej ostrożności wymagają bardzo młodzi pacjenci oraz osoby o szczupłej twarzy” – podkreśla prof. Paweł Szychta.
Eksperci ASPS są zdania, że niektórzy pacjenci poddający się zabiegowi w młodym wieku mogą po latach żałować utraty objętości kojarzonej z młodym wyglądem.
Faktyczne efekty czy chwilowa moda
Ingerując w swój wygląd dobrze jest wziąć pod uwagę, że dzisiejsze trendy w urodzie za 10 lat prawdopodobnie nie będą takie same.
„Mikrotrendy rozprzestrzeniają się w mediach społecznościowych szybciej niż kiedykolwiek. Wczorajsze, przerysowane usta stały się dziś zdefiniowanym łukiem Kupidyna. Przesadzone kształty, które dominowały dekadę temu, ustąpiły miejsca szczuplejszym, atletycznym sylwetkom, które widzimy teraz. Chodzi o to, że te trendy zawsze się zmienią, więc nie goń za nimi. Dąż do bycia sobą, tylko lepszą wersją siebie. Autentyczność nigdy nie wychodzi z mody” – podkreśla w dr Suzanne Trott, chirurg ASPS.
Biorąc pod uwagę tak szybkie zmiany trendów, chirurdzy zachęcają pacjentów do zastanowienia się, czy dzisiejsze wybory sprawdzą się w dłuższej perspektywie.
„Jednym z najlepszych sposobów oceny trendu jest pytanie, czy da on efekt, który będzie nadal dobrze wyglądał za kilka lat – mówi z kolei dr Jerry Chang z ASPS. - Najlepsze zabiegi estetyczne wytrzymują próbę czasu, a nie są jedynie odbiciem chwilowego trendu w mediach społecznościowych”.