Czy witamina D chroni przed zawałem?

Odpowiedni poziom witaminy D może ograniczać ryzyko zawału u osób z chorobą wieńcową – wskazuje nowe badanie. Według tych wyników wystarczy unikać niedoboru i unormować poziom witaminy w organizmie. Dobrze to jednak robić pod kontrolą lekarza i przy regularnym sprawdzaniu stężenia witaminy D we krwi, gdyż jej przedawkowanie może być niebezpiecznie.

AdobeStock
AdobeStock

Zdrowy poziom witaminy D a ryzyko zawału

Osoby z chorobą wieńcową, którym za pomocą suplementu zapewniono optymalny poziom witaminy D (od 40 do 80 ng/ml), miały aż o 52 proc. mniejsze ryzyko zawału – donieśli niedawno naukowcy z Intermountain Health w Salt Lake City. 

W przeprowadzonym przez nich badaniu wzięło udział 630 osób w wieku średnio 63 lat, obserwowanych przez ponad 4 lata. Prawie połowa uczestników przebyła już zawał. Ponadto 85 proc. miało zbyt mało witaminy D, a 52 proc. miało tak niski jej bazowy poziom, że potrzebowało suplementacji aż 5 tys. IU (jednostek międzynarodowych), aby przywrócić u nich optymalne stężenie. Część uczestników otrzymała standardowe leczenie, a część wzbogacone właśnie witaminą D. 

„Poprzednie badania kliniczne nad witaminą D sprawdzały potencjalny wpływ tej samej dawki witaminy D u wszystkich uczestników, bez wcześniejszego sprawdzenia ich poziomu we krwi. My zastosowaliśmy inne podejście. Sprawdzaliśmy poziom witaminy D każdego uczestnika podczas rekrutacji oraz w trakcie trwania projektu i modyfikowaliśmy dawkę w razie potrzeby, aby osiągnąć i utrzymać zakres 40–80 ng/ml” – mówi dr Heidi T. May, główna autorka badania. 

Fot. Jacek Turczyk/PAP

Miliard osób z niedoborem witaminy D

Za miało czasu spędzamy na słońcu, za dużo w biurze. Niedobór witaminy D spowodowany jest również nadmiernym używaniem kremów z filtrem – twierdzą naukowcy z Touro University.

„Zachęcamy osoby z chorobami serca, aby omówiły z lekarzem badanie poziomu witaminy D we krwi oraz dobranie ukierunkowanej dawki, dostosowanej do indywidualnych potrzeb” – dodaje. 

Po wyrównaniu stężenia witaminy malało zagrożenie zgonem

Do podobnych wniosków doszli naukowcy z Uniwersytetu w Wageningen. Przeprowadzili oni badanie obserwacyjne, z którego trudno wyciągnąć związki przyczynowe, ale wskazało na dosyć wyraźną zależność. Eksperci przeanalizowali dane na temat prawie 5 tys. osób po zawałach, uwzględniając m.in. aktywność fizyczną i właśnie poziom witaminy D na początku badania. 

Pacjenci obserwowani byli średnio przez 14 lat. Średni poziom witaminy D był niewystarczający, bo wynosił 21,1 ng/ml, podczas gdy stężenie optymalne to 30–50 ng/ml. Ponadto poziom u 44 proc. uczestników zakwalifikowano już jako niedobór. Analiza pokazała, że wyższy poziom witaminy D wiązał się ze spadkiem ryzyka śmierci z powodu choroby wieńcowej aż o 37 proc., a ogólnej śmiertelności – o 32 proc. 

Fot. Koalicja „Zmierz się z osteoporozą"

Witamina D w profilaktyce i leczeniu osteoporozy - przyjazne rozwiązanie

W profilaktyce osteoporozy kluczowe jest stałe utrzymywanie wystarczającego zaopatrzenia w witaminę D. Dane epidemiologiczne mówią jednak, że 90% populacji ma co najmniej niedostateczny poziom witaminy D, a ponad 60% ma poważny niedobór wymagający jego leczenia. Eksperci rekomendują więc regularną suplementację witaminy D, począwszy od pierwszych dni życia aż do późnej starości. Ale nie musi to być suplementacja codzienna.

„Wyższy poziom witaminy D oraz większa aktywność fizyczna były niezależnie związane z niższym ryzykiem przedwczesnego zgonu u pacjentów z chorobami sercowo-naczyniowymi, niezależnie od innych czynników zdrowotnych. Pacjenci z niskim poziomem witaminy D i brakiem aktywności fizycznej mieli trzykrotnie wyższe ryzyko zgonu w porównaniu z osobami o wysokim poziomie witaminy D i wysokiej aktywności fizycznej” – stwierdzają autorzy publikacji, która ukazała się w piśmie „European Journal of Preventive Cardiology”. 

Osoby z chorobą serca to jednak szczególna grupa. O ryzyku sercowym w ogólnej populacji więcej mówi przegląda badań klinicznych opublikowany latem tego roku na łamach „The Journal of Steroid Biochemistry and Molecular Biology”. Sprawdzano w nich związki suplementacji witaminy D z ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych. W badaniach brały udział głównie osoby bez takich chorób. 

Wyniki 14 badań z udziałem łącznie ponad 80 tys. osób w wieku od 54 do 70 lat wskazały na brak ochronnego działania suplementów z witaminą D przeciwko chorobie wieńcowej w porównaniu do placebo. Przy tym średnie bazowe stężenie wynosiło 24 ng/ml, więc mieściło się w zakresie poziomu niewystarczającego, lecz nie niedoboru ani tym bardziej ciężkiego niedoboru. Tylko niewielka część badań obejmowała osoby ze stężeniem poniżej 20 ng/ml (zakres niedoboru). 

Fot. PAP/Zdjęcie ilustracyjne

Suplementy? Tak, ale pod kontrolą specjalisty!

Mądrze dobrane suplementy mogą wspomóc leczenie wielu chorób. Ale nie należy ich zażywać na własną rękę – konieczne jest wsparcie specjalisty: lekarza lub dietetyka. W przeciwnym razie można sobie bardziej zaszkodzić niż pomóc.

Nadmiar witaminy D może poważnie szkodzić

Jakie z tego można wyciągnąć wnioski? Sprawdzenie poziomu witaminy D i jej ewentualna suplementacja są niedrogie i łatwe do wykonania. Z pewnością warto się tym zainteresować, szczególnie w okresie jesienno-zimowym, kiedy to produkcja witaminy D pod wpływem promieni słonecznych jest mocno ograniczona. Wymienione badania sugerują, że osoby z chorobą wieńcową mogą na tym skorzystać, jeśli chodzi o zapobieganie kolejnym zdarzeniom sercowym. Jednak witamina D pełni też wiele innych kluczowych funkcji w organizmie – reguluje wchłanianie wapnia, wspiera układ odpornościowy, mięśnie i układ nerwowy. 

Ważne – ewentualną suplementację lepiej jest wprowadzać pod kontrolą lekarza. Witaminę D można bowiem przedawkować. Głównym zagrożeniem jest w tym przypadku nadmiar wapnia we krwi. Wśród objawów można wymienić zmniejszenie apetytu, nudności i wymioty, zaparcia, zwiększone pragnienie, częste oddawanie moczu, zmęczenie, nawet dezorientację, osłabienie mięśni, bóle kości, pojawienie się kamieni nerkowych. W długiej perspektywie może dość do zwapnienia tkanek miękkich, co wiąże się z zaburzeniami rytmu serca, nadciśnieniem, uszkodzeniem nerek, utratą masy ciała, a rzadko – nawet psychozą. Poważne problemy nie są na szczęście częste i wiążą się głównie ze zbyt intensywną suplementacją.

Autor

Marek Matacz

Marek Matacz - Od ponad 15 lat pisze o medycynie, nauce i nowych technologiach. Jego publikacje znalazły się w znanych miesięcznikach, tygodnikach i serwisach internetowych. Od ponad pięciu lat współpracuje serwisem "Zdrowie" oraz serwisem naukowym Polskiej Agencji Prasowej. Absolwent Międzyuczelnianego Wydziału Biotechnologii Uniwersytetu Gdańskiego i Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

ZOBACZ TEKSTY AUTORA

ZOBACZ WIĘCEJ

  • AdobeStock

    Skąd się biorą pęcherzyce?

    Pęcherze na skórze zwykle kojarzą się z oparzeniem, otarciem albo infekcją. Tymczasem u części osób ich przyczyną jest niezwykła pomyłka układu odpornościowego. Organizm, który powinien chronić przed bakteriami, wirusami czy komórkami nowotworowymi, zaczyna atakować własne struktury odpowiedzialne za utrzymanie spójności skóry. W efekcie pojawiają się bolesne pęcherze, nadżerki i przewlekły stan zapalny. Choroby te nazywane są autoimmunologicznymi dermatozami pęcherzowymi.

  • PAP/Jakub Kaczmarczyk

    Eplety - przyszłość transplantologii

    Przeszczepiony narząd może być idealnie dopasowany pod względem grupy krwi, a nawet wykazywać dużą zgodność genetyczną z biorcą – i mimo to zostać zaatakowany przez układ odpornościowy. Dlaczego? Bo o losie przeszczepu mogą decydować różnice z pozoru błahe, ukryte w najmniejszych fragmentach cząsteczek HLA. Te fragmenty nazywają się epletami i właśnie one otwierają nowy rozdział w historii transplantologii.

  • Adobe Stock

    Jad, który leczy

    Przez miliony lat ewolucja doskonaliła jad po to, by zabijać. Dziś naukowcy wykorzystują go, by ratować życie. Substancje pochodzące z jadów węży, skorpionów, ślimaków morskich, pająków, a nawet jadowitych jaszczurek, stały się inspiracją dla leków stosowanych w nadciśnieniu, cukrzycy, leczeniu bólu i chorobach serca. To jedna z najbardziej niezwykłych historii współczesnej farmakologii: trucizna zamieniona w terapię.

  • Wypełnij swoją listę na ratunek

    Czasem zdarzają się sytuacje, w których trzeba opuścić dom szybko – pożar, powódź czy nagły wypadek. Nie myśli się wtedy o zabieraniu dokumentacji medycznej. Można jednak być zmuszonym do skorzystania z opieki zdrowotnej za granicą albo w punkcie pomocy czy szpitalu, gdzie nie będzie jej kopii. Z myślą o takich sytuacjach Główny Inspektorat Farmaceutyczny i Krajowa Izba Ratowników Medycznych opracowali specjalne narzędzie, które może nawet uratować życie.

NAJNOWSZE

  • AdobeStock

    Czy słońce szkodzi oczom?

    O szkodliwym wpływie słońca na skórę mówi się od lat. Wiadomo, że promieniowanie ultrafioletowe przyspiesza starzenie skóry i zwiększa ryzyko nowotworów. Znacznie rzadziej przypominamy sobie jednak, że podobnie jak skóra również oczy przez całe życie pozostają wystawione na działanie promieniowania słonecznego.

  • Sport z piłką, rakietą to trening dla mózgu

  • Etykieta żywności – drogowskaz dla zdrowia. Jak ją czytać?

  • Alkohol to nie najlepszy sposób na poprawę nastroju

  • Skąd się biorą pęcherzyce?

  • AdobeStock

    Małe używki podstępnie niszczą nasze życie

    „Małe uzależnienia” to z pozoru niewinne nawyki, które z czasem wymykają się spod kontroli i zaczynają negatywnie wpływać na nasze życie. – Często są wstępem do poważniejszych nałogów. Choć mogą nie niszczyć zdrowia od razu, po cichu zaburzają funkcjonowanie mózgu i całego organizmu – ostrzega Piotr Szwędrowski, prezes Fundacji Rozwoju Młodego Pokolenia.

  • Polipy – gdy organizm przesadza z regeneracją

  • Tajemnice paznokcia

Serwisy ogólnodostępne PAP