Nawet łagodny incydent anafilaktyczny trzeba potraktować poważnie

Konstanty ma urodziny w Walentynki. Chciał spędzić je z kolegami w kinie. Przed seansem kupili w sklepie przekąski i napoje. Jednak zanim zaczął się film, chłopiec źle się poczuł. Okazało się, że ma pierwszy w życiu, niespodziewany wstrząs anafilaktyczny.

AdobeStock
AdobeStock

To nie scena z filmu, ale prawdziwa historia zwykłego 15-letniego chłopaka. Kostek nigdy wcześniej nie miał na nic uczulenia. Tego dnia, prawdopodobnie po wypiciu napoju, zrobiło mu się gorąco, dostał swędzącej wysypki, zaczął puchnąć. Objawy szybko narastały. Zaniepokojony zadzwonił do rodziców, a ci nakazali mu udać się do apteki na terenie galerii, w której było kino.

– Czułam po głosie, że dzieje się coś niedobrego, dlatego natychmiast po rozmowie wsiedliśmy do auta i pognaliśmy do centrum. Zdawałam sobie sprawę, że mogę mieć utrudniony kontakt z synem, więc byłam „na łączach” z jego kolegą, który na szczęście zaopiekował się nim i cały czas zdawał mi relację, gdzie są i co się dzieje – opowiada mama Konstantego.

Chłopcy wyszli z kina i zaczęli szukać apteki. Chcieli zwrócić się po pomoc do ochroniarza galerii, ale nie udało się go znaleźć. Pytali o aptekę ludzi, ale nikt nie umiał jej wskazać. Nikt też nie zareagował na dwóch roztrzęsionych nastolatków szukających apteki… Wtedy Władek wpadł na pomysł, by poszukać jej w aplikacji.

– Czułem się naprawdę bardzo źle, z sekundy na sekundę coraz gorzej. Nie wiedziałem, co się dzieje. Wcześniej w lustrze w łazience zobaczyłem wokół gardła czerwoną wysypkę, potem czułem, że jest jej coraz więcej, swędziało mnie całe ciało – opowiada Kostek.

Kiedy w końcu znaleźli aptekę, wszystko potoczyło się już bardzo szybko. Farmaceuta natychmiast zorientował się, że ma do czynienia ze wstrząsem anafilaktycznym. Zadzwonił po pogotowie, a zanim karetka przyjechała, zaaplikował chłopakowi zastrzyk z adrenaliny.

– My dotarliśmy do tej apteki 20 minut od telefonu syna, pięć minut po przyjeździe karetki. To był niezapomniany widok. Nigdy nie widziałam mojego dziecka w takim stanie. Siedział na zapleczu, cały się trząsł. Wyglądał jak bohater filmu Hellboy: czerwony i opuchnięty. Pokrzywka rozlała się na całe ciało, wyglądało to bardzo źle. Karetką na sygnale zawieziono nas do szpitala, tam dostał kolejną dawkę adrenaliny – wspomina mama nastolatka.

Na szczęście pomoc nadeszła szybko. Bo chłopak przyznał, że coś złego się z nim dzieje; bo kolega zareagował i był z nim cały czas; bo farmaceuta, na którego trafili, miał wcześniej podobny przypadek i uwierzył, że to nie żart. Udało się, mimo że po wyjściu z kina – w co trudno uwierzyć – nikt nie reagował na dwóch biegających po galerii i szukających pomocy nastolatków.

To był pierwszy wstrząs Konstantego, ale nie ostatni.

Następny wydarzył się, gdy koledzy postanowili spotkać się na nocowane. Miły, relaksujący wieczór, znowu wyprawa do sklepu po jakieś przekąski – typowe życie nastolatków.

– Zjedliśmy hot-dogi i wróciliśmy do domu. Po 20 minutach Kostek zaczął mówić, że jest mu bardzo duszno. Otworzyłem okno. Trochę pomogło, ale nagle zaczął robić się czerwony. Po chwili okazało się, że mamy „powtórkę z rozrywki” – znowu wstrząs. Szybko poszliśmy do domu Kostka, na szczęście mieszka blisko. Wziął adrenalinę i dolegliwości zaczęły ustępować – opowiada Włodek.

Choć chłopak jest już pod stałą opieka lekarzy, wciąż nie wiadomo, co powoduje taką reakcję.

– Problem jest bardziej skomplikowany, niż sądziliśmy. Prawdopodobnie to jakaś alergia krzyżowa. Kostek przechodzi teraz szereg badań, które mają ustalić, co konkretnie go uczula. Najważniejsze, że jesteśmy już pod opieką, mamy adrenalinę, więc czujemy się już dużo bezpieczniej – mówi mama chłopaka.

Faktycznie, odkrycie przyczyny reakcji anafilaktycznej bywa trudne.

– Czasem śledzenie przyczyny może przypominać śledztwo prowadzone przez detektywa, aby na końcu odkryć, że w produkcie wielkiego koncernu jest resztka orzechów ziemnych, które wywołały reakcję anafilaktyczną, mimo, że były wielokrotne zapewnienia, że ich tam nie ma – mówi prof. Radosław Gawlik, kierownik Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych, Alergologii, Immunologii Klinicznej SUM w Katowicach.

Jeszcze trudniej jest, gdy dochodzi do tzw. anafilaksji zsumowanej, w której do wystąpienia ciężkiego wstrząsu dochodzi nie na skutek działania jednego, silnego czynnika, ale przez jednoczesne (lub następujące po sobie w krótkim czasie) zadziałanie kilku czynników, z których każdy z osobna mógłby nie wywołać tak gwałtownej reakcji.

– Reakcja alergiczna powstaje, gdy próg tolerancji organizmu zostanie przekroczony przez sumę słabszych bodźców, przykładowo: spożycie alergenu, np. niewielkiej ilości orzeszków, na które pacjent jest uczulony, a następnie podjęcie wysiłku fizycznego – wyjaśnia prof. Gawlik.

Historia Konstantego jest dość typowa. Trzy osoby na tysiąc z ogólnej populacji mogą mieć objawy anafilaksji w ciągu życia. Najczęściej to sytuacje, które nie powodują zgonów, zatrzymują się na poziomie ogólnej pokrzywki lub objawach z przewodu pokarmowego.

– Generalnie nie należy się bać anafilaksji, bo nie każda stanowi bezpośrednie zagrożenie życia. Konieczna jest jednak czujność, bo każda, nawet ta, która nie jest bezpośrednim zagrożeniem życia, może w każdej chwili się nią stać. Nigdy nie wiemy, jak to się potoczy, więc zawsze musimy być przygotowani na to, że po kilku, kilkunastu minutach mogą jednak wystąpić ciężkie objawy oddechowe czy krążeniowe – ostrzega prof. Marek Jutel, kierownik Katedry i Zakładu Immunologii Klinicznej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Kłopot w tym, że reakcję anafilaktyczną łatwo pomylić. Nigdy nie możemy mieć pewności, czy to ostra pokrzywka, czy wstęp do reakcji anafilaktycznej. Podobnie możemy pomylić napad astmy, zatrucie pokarmowe czy „zwykłe” omdlenie.

– Pokrzywka, obrzęk, uczucie niepokoju, objawy z przewodu pokarmowego, duszność, objawy krążeniowe, przyśpieszone tętno lub spadek ciśnienia aż do wstrząsu z utratą przytomności – to etapy napadu anafilaktycznego. I pacjent może się albo na którymś z tych etapów zatrzymać, albo dochodzi do zagrożenia życia – mówi alergolog.

Specjaliści pracują obecnie nad opracowaniem standardów, które będą jasno wyznaczały właściwe ścieżki postępowania w systemie przedszpitalnym, bo główną przyczyną zgonów jest opóźnienie w podaniu adrenaliny.

– Nauka natychmiastowego użycia adrenaliny oraz instrukcje jej zastosowania powinny być we wszystkich placówkach i w przestrzeni publicznej, gdzie są duże skupiska ludzkie. Ale do tego musi być jeszcze przeszkolenie, dlatego tak ważne są działania edukacyjne, budowanie świadomości i powszechny dostęp do autowstrzykiwaczy – zaznaczają specjaliści.

Autorka

Monika Grzegorowska

Monika Grzegorowska - O dziennikarstwie marzyła od dziecka i się spełniło. Od zawsze to było dziennikarstwo medyczne – najciekawsze i nie do znudzenia. Wstępem była obrona pracy magisterskiej o błędach medycznych na Wydziale Resocjalizacji. Niemal całe swoje zawodowe życie związała z branżowym Pulsem Medycyny. Od kilku lat swoją wiedzę przekłada na bardziej przystępny język w Serwisie Zdrowie PAP, co doceniono przyznając jej Kryształowe Pióro. Nie uznaje poranków bez kawy, uwielbia wieczory przy ogromnym stole z puzzlami. Życiowe baterie ładuje na koncertach i posiadówkach z rodziną i przyjaciółmi.

ZOBACZ TEKSTY AUTORKI

Źródła

Konferencja prasowa „Ogólnopolski program dostępu do adrenaliny w szkołach” 15.04.2026r.

ZOBACZ WIĘCEJ

  • PAP/CAF Przemek Wierzchowsk

    Słowa, zachowanie, ślady na ciele – lekarzu, reaguj na przemoc domową

    Przemoc domowa zwykle nie ujawnia się wprost, ale zakodowana jest na ciele, w słowach, reakcjach, zachowaniu pacjenta, który przychodzi do gabinetu najczęściej z innym problemem zdrowotnym. Dlatego personel medyczny musi być uważny na konkretne sygnały. Co może świadczyć o przemocy i jak na nią reagować – wyjaśnia Agnieszka Wolańczyk, kierowniczka Ogólnopolskiego Pogotowia dla Osób Doznających Przemocy Domowej „Niebieska Linia”.

  • AdobeStock

    Zakaz telefonów w szkołach będzie odbierany jako kara, ale jest konieczny

    Od dawna mówi się, że telefony w szkołach przynoszą więcej szkody niż pożytku: przeszkadzają na lekcjach, pogarszają wyniki w nauce, osłabiają relacje z rówieśnikami. Od 1 września tego roku uczniowie nie będą mogli korzystać z telefonów komórkowych na terenie szkoły. „Musimy liczyć się z tym, że wprowadzenie takiego zakazu będzie odbierane jako kara i prawdopodobnie też jako ograniczenie wolności. Fakty jednak są takie, że z punktu widzenia psychologii oraz faz rozwoju dzieci i młodzieży ograniczenie im dostępu do telefonu jest aktualnie koniecznością” – mówi Piotr Szwędrowski, prezes Fundacji Rozwoju Młodego Pokolenia.

  • Piotr Werewka/PAP

    Psycholog w szkole powinien być standardem

    Przestrzeń szkolna to miejsce, w którym można rozpoznać m.in. pierwsze symptomy trudności emocjonalnych czy zmiany zachowania, które nie zawsze są widoczne w środowisku domowym. Stąd tak ważny jest dostęp do psychologa właśnie w szkole. Tymczasem z danych zebranych przez Instytut Psychiatrii i Neurologii (IPiN) wynika, że w 102 gminach nie pracuje ani jeden psycholog szkolny.

  • AdobeStock

    Mikroplastik może szkodzić układowi krążenia

    Nowe badania wskazują na kolejne potencjalne zagrożenie ze strony mikroplastiku. Naukowcy odkrywają związki obecności tych cząstek w organizmie z większym ryzykiem miażdżycy, zawałów czy udarów.

NAJNOWSZE

  • PAP/Andrzej Rybczyński

    Rozmowa może uratować życie

    Twoja koleżanka jest w kryzysie? Podejrzewasz, że kolega ma myśli samobójcze? Nie wiesz co zrobić w takiej sytuacji? Na stronie Fundacji „Życie warte jest rozmowy” dostępny jest pierwszy w Polsce interaktywny film o pomocy emocjonalnej w przypadku kryzysu samobójczego rówieśnika. Zobacz, jak pomóc – może uratujesz czyjeś życie.

  • Wysoka temperatura i cukrzyca

  • Badanie PrevenTron: czy powstrzymamy chorobę Alzheimera jeszcze przed wyraźnymi objawami

  • Jak przepędzić mgłę mózgową?

  • Najbezpieczniejszy wybór kobiet planujących ciążę i w ciąży – trzy razy zero

  • AdobeStock

    Spersonalizowane szczepionki mRNA – nowa nadzieja w leczeniu nowotworów

    Jesteśmy świadkami przełomu w leczeniu nowotworów – nowa spersonalizowana szczepionka przeciwko czerniakowi podawana w połączeniu z lekiem stymulującym działanie układu immunologicznego wydłuża okres bez nawrotu choroby oraz zmniejsza ryzyko przerzutów. Eksperci studzą entuzjazm, zaznaczając, że wstępne dane wymagają jeszcze pełnej analizy, jednak niewątpliwie wkraczamy w nową erę leczenia nowotworów.

  • Niskodawkowa tomografia komputerowa w profilaktyce raka płuca

  • Upływa 60 lat od udanego przeszczepu nerki w Polsce

    Patronat Serwisu Zdrowie

Serwisy ogólnodostępne PAP