Braki leków to wskaźnik niewydolności systemu opieki zdrowotnej
Autorka: Klaudia Torchała
Nie ma bardziej wrażliwego wskaźnika niewydolności systemu opieki zdrowotnej niż braki leków. Narażeni na nie jesteśmy szczególnie w sytuacjach kryzysów i napięć – nie tylko geopolitycznych. Jak można im przeciwdziałać, wskazał Łukasz Pietrzak, Główny Inspektor Farmaceutyczny podczas otwarcia konferencji pt. „Innovation Day: bezpieczeństwo lekowe Polski i Europy. Nauka, medycyna, rozwój”.
Niewydolność systemu ochrony zdrowia w kontekście polityki lekowej obnażyły w ostatnich latach np. epidemia czy powódź. I choć wydaje się, że na każdym rogu mamy aptekę, to zniszczenie jednej fabryki opakowań podczas powodzi zablokowało na jakiś czas produkcję.
Obecnie to Chiny rozdają karty, bo mają w swoich rękach 80 proc. produkcji substancji czynnych (API). W ciągu zaledwie 30 lat – jak zaznaczył GIF – ten kraj stał się światowym lekowym potentatem, dostarczając je do 200 krajów na świecie. Udział innowacji w chińskiej branży farmaceutycznej wzrósł do 28 proc. w 2023 roku z 3 proc. w 2015 roku.
– Nasz diament w koronie, czyli leki innowacyjne, w których Europa oraz Stany Zjednoczone dominowały, już przestaje być czymś, czym możemy wpływać na globalny sektor – zauważył Główny Inspektor Farmaceutyczny.
By nie poprzestać jedynie na diagnozie, GIF wyliczył rozwiązania, na których powinna oprzeć się polska strategia lekowa, mając na uwadze np. fakt, że „aktualnie polscy producenci krajowi zabezpieczają około 25 proc. naszego zapotrzebowania na leki”. Jednocześnie zaznaczył, że to wielopłaszczyznowa kwestia obejmująca produkcję, logistykę, dystrybucję i bezpieczeństwo leków – również w kontekście przestępczości farmaceutycznej, która stała się ogromnym, wręcz światowym wyzwaniem zdrowotnym.
– Leki niewiadomego pochodzenia są ogromnym niebezpieczeństwem dla naszego systemu, zwłaszcza dla osób, które w dalszym ciągu nie wiedzą, gdzie można legalnie kupować leki – podkreślił Łukasz Pietrzak.
Dodał, że trudno też mówić o bezpieczeństwie lekowym w obliczu cyberataków.
– Cyberbezpieczeństwo to niezwykle miękkie podbrzusze naszego systemu – podkreślił GIF.
Niezwykle ważne jest również przygotowanie produkcji leków generycznych. Według Łukasza Pietrzaka im większy popyt na polskie produkty, tym większe bezpieczeństwo kupujemy, bo producent, gdy ma zbyt, inwestuje w nowe molekuły.
Kolejna kwestia to krajowa lista leków krytycznych, która obejmuje 400 substancji czynnych. Zdaniem GIF jest ona „utopią”, bo nie jesteśmy w stanie tylu leków wyprodukować.
– Wiele analiz pokazuje, że krajowi producenci są w stanie wytworzyć mniej więcej około 1-2 proc. produktów, które są na tej liście. Więc po co ta lista? – pytał.
Według niego jednym z elementów strategii powinno być ustalenie „short listy”.
Kolejne wyzwanie to utylizowanie leków. To nawet 3000 ton rocznie. W ocenie GIF nasz kraj powinien posiadać rezerwy leków, ale powinny być to „dynamiczne magazyny”, które pozwolą na ich rotowanie, a nie będą wymuszać utylizację. Obecnie ten zapas wystarcza na 4 miesiące, jeśli chodzi o apteki i hurtownie, ale – zdaniem eksperta – nawet drobne zakłócenie może spowodować szybkie ich wyczerpanie. Należy również przygotować bazy danych uwzględniające np. efekt kliniczny leków, wydatki na poszczególnych pacjentów oraz to, czy refundacja przekłada się na ograniczanie hospitalizacji.
Ekspert zauważył, że nasz system pozwala na nadużycia w przepisywaniu leków, a obrót sfałszowanymi lekami „ma się coraz lepiej” nie tylko w Polsce. To mogą być preparaty, które nie tylko nie zawierają substancji czynnych, ale mają w składzie zabronione substancje stanowiące zagrożenie dla życia i zdrowia.
– Z powodu sfałszowanych leków przeciwmalarycznych umiera 120 tys. dzieci rocznie w Afryce (…). Za 70 proc. ofiar kryzysu opioidowego w USA odpowiadają sfałszowane produkty z fentanylem i oksykodonem. To 100 tys. zgonów rocznie – wskazał Główny Inspektor Farmaceutyczny.
Przywołał dane Światowej Organizacji Zdrowia, które pokazują, że obrót sfałszowanymi lekami może sięgać nawet 400 mld dolarów rocznie.
Innym problemem jest nieumiejętne stosowanie leków przez pacjentów, chociażby inhalatorów, koszty ich refundacji „z perspektywy naszego płatnika to jest 1,2 mld zł”. To pokazuje, ile można zaoszczędzić, gdyby odpowiednio poinstruowano pacjenta. Pieniądze wyciekają też z systemu, bo pacjenci nie przestrzegają zaleceń lekarskich. Wielu z nich trafia z zaostrzeniem choroby do szpitala, a to dodatkowy koszt, którego można by uniknąć. Aby zatem pacjenci nie byli pozbawieni leków w sytuacjach kryzysowych, trzeba patrzeć na logistykę farmaceutyczną, bo – jak przypomniał GIF – obecnie 80 proc. rynku hurtowego skupia się w pięciu podmiotach, a to w przypadku konfliktu oznacza ryzyko „wyłączenia ich w ciągu jednego dnia”.
Ekspert dodał, że trzeba już teraz myśleć nad wykorzystaniem kompetencji przedstawicieli zawodów medycznych, zwłaszcza farmaceutów, by stali się istotnym ogniwem we wsparciu medycznym.