Materiał promocyjny

Specjaliści alarmują: leczenie nerkozastępcze potrzebuje systemowego wsparcia

Brak systemu, który umożliwiałby wczesne rozpoznanie przewlekłej choroby nerek (PChN), braki w obsadzie specjalistycznej kadry medycznej (lekarzy i pielęgniarek), niewykorzystany potencjał dializ otrzewnowych z powodu niedostatecznej świadomości medyków i pacjentów – to problemy, z którymi borykają się osoby dotknięte tym schorzeniem.

W Deklaracji Katowickiej, dokumencie programowym ogłoszonym podczas Krajowego Zjazdu Polskiego Towarzystwa Nefrologicznego, zawarte są priorytety i plan rozwoju polskiej nefrologii na najbliższe lata, w tym zwiększenie dostępu do dializ otrzewnowych. Ponadto, w marcu br. do Ministerstwa Zdrowia przekazany został projekt kompleksowej opieki nefrologicznej (KAOS), który zakłada uporządkowanie całej ścieżki pacjenta – od momentu rozpoznania przewlekłej choroby nerek, przez leczenie zachowawcze i nerkozastępcze, aż po transplantację nerki.

„To choroba, która na początku przebiega z niewielkimi objawami lub nawet bez. Mówi się, że nerki nie bolą” – podkreślała podczas konferencji „Przewlekła Choroba Nerek – niezbędne zmiany systemowe w opiece nad pacjentem” prof. Magdalena Krajewska z Katedry Nauk Klinicznych Niezabiegowych na Wydziale Medycznym Politechniki Wrocławskiej, konsultant krajowy w dziedzinie nefrologii.

W Polsce na PChN choruje ok. 4,7 mln osób. To druga – po nadciśnieniu – najczęściej występująca choroba przewlekła w kraju. Alarmujący jest fakt, że zaledwie 5 proc. chorych jest świadomych swojej diagnozy. Ze względu na starzenie się społeczeństwa oraz choroby cywilizacyjne (cukrzyca, otyłość, nadciśnienie, które powodują PChN), szacuje się, że liczba ta wzrośnie do ponad 5 mln osób w ciągu najbliższych lat.

Główne metody leczenia nerkozastępczego to: transplantacja nerek, hemodializa i dializa otrzewnowa. Hemodializa to zabieg oczyszczania krwi wykonywany poza organizmem przy użyciu specjalnego aparatu (sztucznej nerki) i dializatora. Zazwyczaj odbywa się trzy razy w tygodniu w stacji dializ.

Dializa otrzewnowa pozwala zaś na oczyszczanie krwi ze zbędnych produktów przemiany materii oraz nadmiaru płynów bezpośrednio w organizmie pacjenta przy wykorzystaniu naturalnej błony otrzewnowej w charakterze filtra. Do jamy brzusznej chirurgicznie wszczepia się na stałe miękki cewnik i wlewa się specjalny płyn dializacyjny. Toksyny i nadmiar wody przechodzą przez błonę otrzewnową do tego płynu, który po kilku godzinach jest usuwany i zastępowany nowym. Dializę otrzewnową można wykonywać w domu.

„W Polsce na dializie otrzewnowej pozostaje mniej niż cztery procent pacjentów. W innych krajach jest to dziesięć, dwadzieścia procent, a mówi się, że powinno to być nawet czterdzieści czy pięćdziesiąt procent pacjentów” – zauważyła prof. Magdalena Krajewska.

Wśród przyczyn tego stanu rzeczy profesor Krajewska wymienia m.in. niedostateczną świadomość pacjentów i personelu medycznego oraz deficyt kadr – według danych samorządu lekarskiego jest to mniej niż 1500 osób.

Profesor Krajewska przypomniała, że podczas Krajowego Zjazdu Polskiego Towarzystwa Nefrologicznego uchwalona została Deklaracja Katowicka. Wyznacza ona nowe priorytety i plan rozwoju polskiej nefrologii na najbliższe lata, w tym zwiększenie dostępu do dializ domowych, szersze wykorzystanie telemedycyny oraz lepszą profilaktykę i wczesne wykrywanie przewlekłej choroby nerek. Najważniejsze postulaty to rozwój dializoterapii domowej, czyli leczenie metodami otrzewnowymi i hemodializami domowymi, co poprawia jakość życia pacjentów. Kolejne to: zastosowanie nowych klas leków w celu nefroprotekcji oraz spowalniania postępu niewydolności nerek oraz wielodyscyplinarna opieka, która ma polegać na zacieśnieniu współpracy nefrologów z diabetologami i kardiologami ze względu na ścisłe powiązanie chorób nerek z układem krążenia.

„Jeśli chronimy nerki to zapobiegamy udarom, zawałom i innym ciężkim powikłaniom, a także niepełnosprawności. Dlatego, że czynniki ryzyka są takie same: otyłość, nadciśnienie, cukrzyca. Gdybytrzy rodzaje dializowania były kontraktowane jednocześnie, to mielibyśmy zabezpieczoną kadrę. Trzeba włączyć do opieki dializacyjnej opiekunów pacjentów, aby pomagali osobom starszym w dializie otrzewnowej. Ważne jest też dostosowanie finansowania świadczeń do aktualnie istniejących specjalizacji” – podkreśla prof. Krajewska.

Elementem planowanej zmiany systemowej jest także projekt kompleksowej opieki nefrologicznej (KAOS), przygotowany przez środowisko nefrologiczne i przekazany do Ministerstwa Zdrowia w marcu br. Zakłada on uporządkowanie całej ścieżki pacjenta – od momentu rozpoznania przewlekłej choroby nerek, przez leczenie zachowawcze i nerkozastępcze, aż po transplantację nerki.

„Najważniejszą zmianą systemową, która musi zajść, jest przestawienie systemu opieki nad pacjentami nefrologicznymi (…) na system, który się skupia na profilaktyce, diagnostyce i wczesnym leczeniu, a nie na opłacaniu procedur, hospitalizacji i dializoterapii” – mówiła prof. Magdalena Krajewska.

Projekt przewiduje precyzyjny podział kompetencji między podstawową opieką zdrowotną a nefrologami. Pacjenci we wczesnych stadiach choroby byliby diagnozowani i monitorowani przede wszystkim w POZ, natomiast do specjalisty trafialiby w momencie, gdy wymaga tego stopień zaawansowania choroby.

Prof. Katarzyna Krzanowska, kierownik Oddziału Klinicznego Nefrologii, Dializoterapii, Transplantologii i Chorób Wewnętrznych Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Nefrologicznego i konsultant na województwo małopolskie w dziedzinie nefrologii, zauważyła, że w diagnozowanie PChN powinna zostać włączona medycyna pracy.

„Prowadzenie chorego powinno mieć miejsce już na poziomie Podstawowej Opieki Zdrowotnej. Jeżeli mobilizuje się pacjenta, jeżeli mobilizuje się rodzina, to ten pacjent ma świadomość własnej choroby i jest odpowiedzialny za siebie w prowadzeniu terapii. I mało tego – ci pacjenci zdecydowanie szybciej robią badania kwalifikujące do przeszczepienia nerki i mają je szybciej. Chorzy, którzy mają dializy otrzewnowe, mogą normalnie pracować i się uczyć. Nie są obciążeni psychicznie szpitalem ani pobytem w nim. Oni po prostu żyją normalnie i mają kwalifikacje do przeszczepienia” – powiedziała prof. Krzanowska.

Prof. Katarzyna Krzanowska dodała, że lekarze i pacjenci walczą o przyznanie tzw. szybkiej ścieżki do kwalifikacji do transplantacji nerki.

„Teraz pacjenci dostają skierowanie do stacji dializ i zaczynają się umawiać na wizyty u specjalistów. Oczekiwania na wizytę u kardiologa, czekanie na badania to tak długi czas, że zanim pacjenci skończą robić wszystkie badania, to w zasadzie powinni zacząć je robić od początku” – powiedziała prof. Krzanowska.

Prof. Zbigniew Heleniak, Katedra i Klinika Nefrologii, Transplantologii i Chorób Wewnętrznych Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Nefrologicznego, zauważył, że wskazana jest integracja opieki różnych specjalistów nad chorymi na PChN.

„Nasi pacjenci umierają głównie z przyczyn sercowo-naczyniowych. Potrzebne jest dołączenie do kampanii edukacyjnych informacji nefrologicznych i PChN jako bardzo istotnego czynnika ryzyka. Moment, kiedy pacjent bezobjawowy może zostać >>wyłapany<< , to są badania w ramach medycyny pracy. W bardzo małym procencie jest wykorzystywana ścieżka koordynowana opieki nefrologicznej” – zaznaczył prof. Heleniak.

Punkt widzenia pacjenta chorego na PChN przedstawił prof. Rajmund Michalski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia „Moje Nerki”, który 13 lat temu przeszedł przeszczep nerki.

„Przede wszystkim pacjenci powinni być informowani przez lekarzy o możliwościach terapeutycznych. Taka informacja z punkt widzenia pacjenta jest bardzo ważna. Istotna z punktu widzenia naszych pacjentów jest też kwestia ścieżki do przeszczepu i dostępu do specjalistów. Są skazani sami na siebie, żeby w pół roku wykonać badania specjalistyczne co, ze względu na długość kolejek, często kończy się tym, że nie mogą zdążyć i zaczynają ścieżkę do przeszczepu od początku” – powiedział prof. Michalski.

Jak dodał prof. Michalski, trzecia kwestia ważna dla pacjentów dotyczy programów lekowych.

„To, że programy lekowe są dostępne, nie znaczy jednak, że lekarze o nich informują i pacjenci zawsze wiedzą, czy w danym ośrodku taki program istnieje, jakie należy spełniać kryteria i jak się do takiego programu dostać” – powiedział prof. Rajmund Michalski.

Program lekowy to bezpłatna terapia finansowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Zapewnia ona pacjentom dostęp do nowoczesnych, kosztownych leków, które ze względu na cenę nie są objęte standardową refundacją w aptekach.


Źródło informacji: PAP MediaRoom

ZOBACZ WIĘCEJ

  • AdobeStock

    Psycholog szkolny - ważny element zespołu, który może uratować życie

    "Uczniowie naprawdę sami z siebie zaglądają do gabinetów szkolnych psychologów. Szukają wsparcia, rozwiązania problemów – nie tylko tych szkolnych. Psycholog szkolny jest natomiast od tego, by wspierać funkcjonowanie dziecka w szkole lub placówce. Żeby zrobić coś więcej, konieczna jest współpraca szkoły, rodziców i zewnętrznych specjalistów, a z tym bywa problem" – mówi Lucyna Kicińska, ekspertka Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego i wiceprezeska Fundacji Życie Warte Jest Rozmowy.

  • AdobeStock

    Ciągłe monitorowanie glukozy – pomocne głównie dla cukrzyków

    Choć urządzenia do ciągłego mierzenia poziomu glukozy (CGM) są już relatywnie łatwo dostępne i coraz bardziej popularne, nie zawsze i nie każdemu przynoszą korzyści. U osób bez cukrzycy wiele zależy od stanu zdrowia i sposobu wykorzystania narzędzi.

  • PAP/CAF Przemek Wierzchowsk

    Słowa, zachowanie, ślady na ciele – lekarzu, reaguj na przemoc domową

    Przemoc domowa zwykle nie ujawnia się wprost, ale zakodowana jest na ciele, w słowach, reakcjach, zachowaniu pacjenta, który przychodzi do gabinetu najczęściej z innym problemem zdrowotnym. Dlatego personel medyczny musi być uważny na konkretne sygnały. Co może świadczyć o przemocy i jak na nią reagować – wyjaśnia Agnieszka Wolańczyk, kierowniczka Ogólnopolskiego Pogotowia dla Osób Doznających Przemocy Domowej „Niebieska Linia”.

  • AdobeStock

    Zakaz telefonów w szkołach będzie odbierany jako kara, ale jest konieczny

    Od dawna mówi się, że telefony w szkołach przynoszą więcej szkody niż pożytku: przeszkadzają na lekcjach, pogarszają wyniki w nauce, osłabiają relacje z rówieśnikami. Od 1 września tego roku uczniowie nie będą mogli korzystać z telefonów komórkowych na terenie szkoły. „Musimy liczyć się z tym, że wprowadzenie takiego zakazu będzie odbierane jako kara i prawdopodobnie też jako ograniczenie wolności. Fakty jednak są takie, że z punktu widzenia psychologii oraz faz rozwoju dzieci i młodzieży ograniczenie im dostępu do telefonu jest aktualnie koniecznością” – mówi Piotr Szwędrowski, prezes Fundacji Rozwoju Młodego Pokolenia.

NAJNOWSZE

  • Piotr Werewka/PAP

    Prawa półkula mózgu zaczyna dominować

    Współczesny świat wymusza częstsze używanie prawej półkuli mózgu, która odpowiada za odbiór emocji, kreatywność i przetwarzanie informacji na większym poziomie ogólności. A mózg do harmonijnego rozwoju potrzebuje różnorodnych bodźców, nie tylko wąskiej aktywności – zaznacza dr hab. n. hum. Jolanta Panasiuk, językoznawczyni, neurologopedka, prof. Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie i Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.

  • Przełom w diagnostyce i leczeniu choroby Alzheimera?

  • Alkohol, papierosy wśród nastolatków – niewinne „tylko spróbuj”

  • Zmęczenie w chorobie onkologicznej to trudny przeciwnik

  • Badanie UKW: istotniejsze dlaczego, a nie jak długo nastolatek jest online

  • PAP/Szymon Pulcyn

    Nie tylko kurz czy orzeszki - uczulać może nawet woda i słońce

    Alergie to powszechny problem, który dotyka milionów ludzi na całym świecie. Powszechna jest wiedza o alergiach na pyłki, kurz czy orzeszki, ale zdarzają się też bardziej zaskakujące. Wyobraź sobie reakcję uczuleniową na wodę, światło słoneczne, własny pot czy nasienie partnera – to może wydawać się dziwne, ale takie przypadłości naprawdę istnieją i są nawet opisane w literaturze medycznej.

  • Kilka zasad przy wyborze zajęć dodatkowych dla dzieci

  • Nie tylko laktoza? Mleko A2 może być lepiej tolerowane przez jelita

Serwisy ogólnodostępne PAP