Zakaz telefonów w szkołach będzie odbierany jako kara, ale jest konieczny

Od dawna mówi się, że telefony w szkołach przynoszą więcej szkody niż pożytku: przeszkadzają na lekcjach, pogarszają wyniki w nauce, osłabiają relacje z rówieśnikami. Od 1 września tego roku uczniowie nie będą mogli korzystać z telefonów komórkowych na terenie szkoły. „Musimy liczyć się z tym, że wprowadzenie takiego zakazu będzie odbierane jako kara i prawdopodobnie też jako ograniczenie wolności. Fakty jednak są takie, że z punktu widzenia psychologii oraz faz rozwoju dzieci i młodzieży ograniczenie im dostępu do telefonu jest aktualnie koniecznością” – mówi Piotr Szwędrowski, prezes Fundacji Rozwoju Młodego Pokolenia.

AdobeStock
AdobeStock

 

Niby wszyscy już wiemy, że telefony w szkołach to więcej rozporszeń i bodźców niż praktycznego zastosowania, a jednak trochę trwało, zanim doszliśmy do wniosku, że czas wprowadzić obostrzenia…

Najpierw mieliśmy pandemię, która zaskoczyła świat – dwa lata izolacji społecznej, która de facto wciągnęła nas wszystkich - nie tylko dzieci, ale i dorosłych - do świata cyfrowego. Potem nieoczekiwanie wybuchła wojna w Ukrainie - duże ogólnospołeczne i ogólnoświatowe wydarzenia. Byliśmy skupieni na czym innym, ale z czasem coraz głośniej i bardziej otwarcie zaczęto mówić o kryzysach psychicznych, depresji, nałogach. Teraz przyszedł czas na smartfony. Dlaczego teraz? Trochę wymusiła to na rządzących opinia publiczna, bo to trend ogólnoświatowy. Tego typu zakazy na świecie wprowadziło już ponad 50 proc. krajów, a jeszcze niedawno, w 2023 roku, było ich o połowę mniej.(Według najnowszego monitoringu UNESCO z marca 2026 r., 114 systemów edukacyjnych, czyli 58 proc. krajów na świecie, posiada na poziomie krajowym zakaz używania telefonów komórkowych w szkołach. To bardzo szybki wzrost: w 2023 r. było to mniej niż 1/4 krajów, na początku 2025 r. — 40 proc. W Europie 17 z 23 państw objętych jest już obowiązującą już klasyfikacją, czyli około 74 proc., wprowadziło jakąś formę krajowego zakazu lub ograniczenia używania telefonów. Sam pełny zakaz na cały dzień szkolny obowiązuje w około połowie państw UE. )

Jesteśmy w momencie, w którym niemal każdy ma telefon, dotyczy to także dzieci.

Prawdę mówiąc my, dorośli sami zgotowaliśmy sobie ten los. Smartfony są po prostu wszędzie. Zwróćmy uwagę, że nawet gdy polecimy na wakacje do jakiegokolwiek, choćby “biedniejszego” kraju turystycznego, prawie każdy ma smartfona. Na ulicach Tunezji, Egiptu czy Zanzibaru spotkamy i dorosłych, i dzieciaki wpatrzonych w telefony. To powszechne zjawisko dosłownie na całym świecie.

Do tego rodzicielstwo jest dzisiaj wymagające, a rodzice nie zawsze są świadomi zagrożeń, często też nie “dźwigają” rodzicielstwa albo uciekają od niego. Taki telefon niestety staje się czymś w rodzaju smoczka. To przykre gdy rodzic daje dziecku smartfona, żeby mieć chwilę spokoju. Gdy widzę mamę prowadzącą wózek z dzieckiem, która trzyma w rękach telefon oraz jej dziecko dziecko w wózko również, to czuję dużą złość.

Inna grupa to nadgorliwi rodzice, którzy chcą mieć dostęp do swojego dziecka 24 godziny na dobę: zawsze wiedzieć, gdzie jest i zawsze móc do niego zadzwonić. Mamy trudność z pozwoleniem dziecku na doświadczanie życia, przysłowiowego pobrudzenia kolan, by mogło wyciągnąć wnioski na przyszłość.

Wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy, że telefon to używka…

Gdy człowiek nadużywa np. alkoholu czy narkotyków, jest to mniej lub bardziej widoczne. Ponad to, prędzej czy później wychodzą jakieś negatywne konsekwencje z tego tytułu. W przypadku telefonu tych pierwszych konsekwencji nie widać od razu. Często nie widać ich bardzo długo. Gdy dziecko “scrolluje” sobie w telefonie, jest grzeczne, siedzi w domu, wydaje nam się, że jest bezpieczne. Bardzo trafnie obrazuje to zjawisko, główne hasło warszawskiej kampanii społecznej: „Zostawiłbyś swoje dziecko samo w obcym mieście? To nie zostawiaj go samego w internecie!”. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jakie zagrożenia czyhają na dzieci w internecie!

Młode pokolenie właściwie już nie wyobraża sobie życia bez telefonów, to ich codzienność. Czy wprowadzenie takiego zakazu nie będzie więc odbierane jako kara?

Oczywiście, że tak będzie odbierane i w zasadzie trudno się im dziwić, skoro przez lata telefony stały się nieodłącznym elementem życia każdego człowieka i wszystko było “okej”. Tak, będzie to odbierane jako kara i prawdopodobnie jako ograniczenie wolności. Fakty jednak są takie, że z punktu widzenia biologii, dzieci mają swoje fazy rozwojowe i konkretne potrzeby potrzeby, dlatego zjawisko, które stało się codziennością - czyli “pozostawiania dzieci samych sobie w obcym mieście” o czym mówiłem wcześniej. W związku z tym, ograniczanie dostępu do telefonu jest dzisiaj koniecznością. Trochę jak np. barierki w górach - kiedy jedziemy górskimi serpentynami, nikt nie narzeka, że barierki ograniczają wolność, one są naszą poduszką bezpieczeństwa. Kiedy hodujemy jakieś delikatne rośliny, często na początku stwarzamy im specyficzne, niemal laboratoryjne warunki. Dzięki temu, gdy roślina już się ukorzeni, możemy ją przesadzić. I podobnie jest w przypadku dzieci. W pierwszych latach życia musimy je chronić, stwarzać “cieplarniane” warunki licząc się z tym, że nieodłącznym elementem dorastania jest również opór, bunt.

Rodzina jest najlepszym czynnikiem chroniącym zdrowie psychiczne dziecka i są na to twarde dane. Gdy w domu relacje są w porządku, młody człowiek ma czas dla siebie, dostaje dobre słowo i zainteresowanie, łatwiej mu oprzeć się także pułapkom wirtualnego świata. Ale wielu młodych ludzi szuka w świecie cyfrowym dowartościowania, wzorców i tego, czego nie mają w swoim najbliższym otoczeniu. Świat wirtualny może stanowić dla części osób formę kompensacji deficytów i niezaspokojonych w życiu codziennym potrzeb.

Jak konkretnie może szkodzić telefon?

Już samo urządzenie realnie szkodzi zdrowiu, bo wpływ ekranów na ludzki organizm, zwłaszcza na oczy i układ nerwowy, jest bezdyskusyjny. To przez rodzaj emitowanego światła oraz sposób, w jaki skupiamy na nim wzrok. Możliwe konsekwencje, to wysuszenie oka, zaburzenia snu, bóle głowy, problemy z koncentracją (przebodźcowanie układu nerwowego), a nawet wady postawy - przeciążenie kręgosłupa i ból karku od pochylania głowy. Poza tym postawa pochylenia głowy w dół podczas patrzenia w telefon ma udowodniony, bezpośredni wpływ na nastrój, poziom stresu oraz pewność siebie.

Częste i kompulsywne używanie telefonu zmienia pracę mózgu, np. poprzez ciągłą stymulację układu dopaminowego. Najgroźniejsze jest zerkanie kompulsywne i "krótkie strzały", więc nie tyle długość, co intensywność i sposób zerkania jest groźny i szkodliwy. Godzinne oglądanie jednego filmu w telefonie nie będzie tak szkodliwe, jak wielokrotne odblokowywanie telefonu, scrollowanie, przerzucanie/przeglądanie aplikacji w krótszym czasie, ale z dużą częstotliwością

Ważny zatem jest sposób korzystania z telefonu i okoliczności. Nadmierne korzystanie może zaburzać relacje międzyludzkie, powodować tzw. FOMO, czyli lęk przed byciem pominiętym, wykluczonym lub niedoinformowanym o rzeczach, które robią lub przeżywają inni. Musimy też mieć świadomość występowania wielu zagrożeń, których mogą doświadczać młodzi ludzie korzystający np. z portali społecznościowych, jak choćby sextortion (internetowy szantaż polegający na groźbie publikacji intymnych zdjęć, nagrań lub zmanipulowanych materiałów) czy bullying (celowe, powtarzalne i długotrwałe nękanie, poniżanie lub zastraszanie). Kiedyś młodzi ludzie również mogli doświadczać w szkole hejtu, ale miało to zupełnie inny wymiar. Ciężar hejtu albo innej przemocy w świecie cyfrowym, które może zobaczyć tysiące, miliony ludzi jest o wiele większy i może mieć o wiele gorsze konsekwencje. To wszystko sprawia, że telefon może być dla dorastającego młodego człowieka prawdziwym zagrożeniem.

Badania jasno wskazują, że dzieci spędzające ponad 3 godziny dziennie w samych mediach społecznościowych są dwukrotnie bardziej narażone na wystąpienie depresji czy stanów lękowych.

Myśli pan, że wprowadzenie zakazu używania telefonów w szkole coś da?

Wprowadzenie zakazu to fakt. Patrząc realnie, jeżeli ograniczony zostanie dostęp do telefonu przez te kilka godzin pobytu dziecka w szkole, może być z tego bardzo wiele korzyści. Musimy liczyć się z tym, że na początku będzie trudno, że będzie bunt i złość – to zresztą naturalne emocje nastolatków.

Ale dla porównania spójrzmy chociażby na to, co się wydarzyło na polskich drogach. Zawsze mnie to dziwiło, że w krajach Europy Zachodniej ludzie jeżdżą bardziej przepisowo, a u nas wydawało się to trudne do zrobienia. Tymczasem odkąd wprowadzono wysokie mandaty, różnica jest zauważalna, na drogach jest bezpieczniej i dane wyraźnie pokazują, że jest mniej wypadków i ich ofiar. Myślę, że w tym przypadku będzie podobnie. Dziecko ma przed sobą całe życie, więc jest o co walczyć.

Najważniejszej jest jednak żeby zrozumieć, że sam zakaz to nie jest czarodziejska różdżka, która nagle odmieni konsekwencje nadużywania elektroniki czy używania jej w niewłaściwy sposób. Uważam, że to początek drogi i mam nadzieję, że oprócz samego zakazu, pójdą za tym także inne działania, m.in. edukacja dotycząca higieny cyfrowej młodych, ale i dorosłych, edukowanie społeczeństwa - a przede wszystkim dorosłych, jak mądrze korzystać z technologii oraz że… żadna elektroniczna zabawka, nie zrekompensuje dziecku wsparcia ze strony rodzica, dobrego czasu razem, czy po prostu dobrego słowa i obecności.

Pobudzona została debata publiczna i mam nadzieję, że oprócz różnego rodzaju oporu, który  jest naturalny, osoby świadome i odpowiedzialne, zaczną przykładać większą uważność do obszaru jakim jest nadużywanie technologii, w zasadzie przez każdego z nas.

Jakich argumentów możemy używać przekonując młodych ludzi o zasadności ograniczania dostępu do telefonu?

Przede wszystkim uważam, że oni o tym często wiedzą. Widzą to obserwując siebie, swoich rówieśników ale i dorosłych: rodziców, nauczycieli, czy każdego na ulicy, w komunikacji miejskiej. Musimy wspólnie zrozumieć, że taki zakaz to konsekwencja wielu lat zaniechań i my, osoby dorosłe, musimy uderzyć się w pierś i zacząć podchodzić do używania telefonów nieco bardziej świadomie. Bo nie chodzi o to, by ograniczać dzieciom telefon w szkole, a nie zwracać uwagi, gdy będą go nadużywali w domu. Boję się, że wielu rodziców będzie myślało: mój ty biedaku, nie używałeś telefonu w szkole, to teraz sobie poscrolluj. Naprawdę musimy zrozumieć, że to szkodzi na różne sposoby, m.in. niebieskie światło powoduje wydzielanie się kortyzolu, czyli hormonu stresu, który zaburza wydzielanie się melatoniny, czyli hormonu, który odpowiada za sen. A wielu młodych ludzi zasypia z telefonami przy poduszce. Zdrowie to jeden z argumentów, na który możemy się powoływać, bo właśnie w internecie panuje moda na zdrowy styl życia.

A jeśli chodzi o mocne argumenty, które według mnie działają na wyobraźnię to:

Steve Jobs - twórca iPhone’a i iPada - sam mocno ograniczał technologię w domu. Gdy zapytano go, czy jego dzieci kochają iPada, odpowiedział, że go nie używały, bo w domu limitowali technologię. Walter Isaacson - autor biografii Steve`a Jobsa - opisywał, że w domu Jobsa wieczorne posiłki to były np. rozmowy o książkach i historii, bez wyciągania nowinek technologicznych Apple.

(https://www.cbsnews.com/sanfrancisco/news/steve-jobs-limited-his-kids-use-of-technology-at-home-apple-ipad-iphone-mac-tech-cupertino/?utm_source=chatgpt.com)

Bill Gates mówił, że jego dzieci nie dostały telefonów przed 14tym rokiem życia, a w domu obowiązywały zasady: bez telefonów przy stole i bez ekranów po określonej godzinie, aby dzieci mogły normalnie spać.

(https://www.inc.com/melanie-curtin/bill-gates-says-this-is-the-safest-age-to-give-a-child-a-smartphone.html?utm_source=chatgpt.com)

Tim Cook z Apple powiedział wprost, że nie wierzy w „nadmierne używanie technologii” i że swojemu bratankowi stawia granice, m.in. nie chciałby, żeby korzystał z sieci społecznościowej.

(https://www.theguardian.com/technology/2018/jan/19/tim-cook-i-dont-want-my-nephew-on-a-social-network?utm_source=chatgpt.com)

Sundar Pichai, CEO Google, mówił, że jego 11-letni syn nie miał telefonu, a telewizor w domu nie był łatwo dostępny, tylko wymagał pewnego wysiłku, zanim dało się go włączyć.

(https://www.businessinsider.com/google-ceo-sundar-pichai-limits-family-tech-tv-access-2018-11?IR=T)

Puenta jest taka: najbardziej znaczące jest to, że ludzie, którzy najlepiej znają technologię, bardzo często w swoich domach stawiali dzieciom twarde granice. To nie jest zacofanie. To jest zdrowy rozsądek i odpowiedzialność.

Zakazy nie są łatwą rzeczą, ale patrząc na to długoterminowo, ograniczenie dostępu do telefonu w szkole jest bardzo dobrą decyzją. Oczywiście nie można spodziewać się, że sam ten zakaz diametralnie zmieni sytuację dzieci i młodzieży, bo do tego potrzeba podjąć szereg różnych kroków, działać wielotorowo. Uważam jednak, że największym sukcesem tej reformy jest to, że pobudzamy debatę publiczną i już ponad 80 proc. dorosłych Polaków popiera tę zmianę. Może skłoni to do podejmowania kolejnych kroków w kierunku świadomego i bezpieczniejszego używania telefonu. Do niedawna telefon u dziecka to był synonim luksusu, a dziś wszyscy mają smartfony, smartwatche, inteligentne domy. Ma to oczywiście swoje duże plusy, ale musimy pamiętać o zachowaniu równowagi. Wracam więc do odpowiedzialności nas, dorosłych: odpowiedzmy sobie uczciwie na pytanie: jak my korzystamy z telefonu? Czy siedząc obok dziecka, rozmawiając z nim, nie scrollujemy telefonu? Tłumaczymy mu – i sobie samemu – że przecież odpowiadamy na maila, robimy ważne rzeczy. Ale czy na pewno musimy robić to akurat w tym momencie?

Uważam, że równolegle do wprowadzanych zakazów powinny odbywać się spotkania dla rodziców szkolnych dzieci, żeby wytłumaczyć także im, po co jest ten zakaz. Jako świadomi dorośli powinniśmy pójść nawet o krok dalej, czyli zanim podarujemy dziecku jego pierwszy telefon, usiądźmy z nim, wytłumaczmy, jak z niego korzystać, ostrzeżmy przed zagrożeniami, a potem interesujmy się, co ono tam ogląda, do czego używa.

Gdy dajemy dziecku smartfon, często zakładamy, że to po prostu cyfrowy odpowiednik telewizora czy encyklopedii. Tymczasem wirtualny świat skrywa niebezpieczeństwa, na które młody, nie w pełni ukształtowany mózg nie jest gotowy. W sieci na dzieci czekają nie tylko idealnie wyreżyserowane, nierealistyczne wzorce wyglądów i sukcesu, które niszczą poczucie własnej wartości, ale też wspomniana już drastyczna cyberprzemoc, bullying czy niebezpieczne „wyzwania” (tzw. challenges). Nękanie czy poniżanie w internecie nie kończy się wraz ze szkolnym dzwonkiem – ma zasięg tysięcy wyświetleń i uderza w dziecko przez całą dobę.

Naszą rolą nie jest jednak wywoływanie paniki, lecz przeprowadzenie mądrej „cyfrowej inicjacji” m.in. przez wytłumaczenie, że to, co widzą na ekranie, rzadko jest całą prawdą oraz zapewnienie, że z każdym, nawet najtrudniejszym problemem w sieci, mogą bezpiecznie przyjść do nas.

Ekspert

arch. własne

Piotr Szwędrowski - Ekspert zdrowia psychicznego. Partner samorządów i szkół w projektach dla dzieci i młodzieży. Promotor profilaktyki i zdrowego stylu życia, działacz społeczny. Od lat angażuje się we wsparcie rozwoju Młodego Pokolenia i profilaktykę. Z wykształcenia ekonomista oraz terapeuta zajęciowy z przygotowaniem pedagogicznym. Jest pomysłodawcą THINK TANKu - Instytut Rozwoju i Profilaktyki, programów profilaktycznych SMART SKILLS, DOBRY TEMAT oraz innych innowacyjnych produktów psychoedukacyjnych.

ZOBACZ TEKSTY EKSPERTA

Autorka

Monika Grzegorowska

Monika Grzegorowska - O dziennikarstwie marzyła od dziecka i się spełniło. Od zawsze to było dziennikarstwo medyczne – najciekawsze i nie do znudzenia. Wstępem była obrona pracy magisterskiej o błędach medycznych na Wydziale Resocjalizacji. Niemal całe swoje zawodowe życie związała z branżowym Pulsem Medycyny. Od kilku lat swoją wiedzę przekłada na bardziej przystępny język w Serwisie Zdrowie PAP, co doceniono przyznając jej Kryształowe Pióro. Nie uznaje poranków bez kawy, uwielbia wieczory przy ogromnym stole z puzzlami. Życiowe baterie ładuje na koncertach i posiadówkach z rodziną i przyjaciółmi.

ZOBACZ TEKSTY AUTORKI

ZOBACZ WIĘCEJ

  • zdj. Piotr Werewka

    Psycholog w szkole powinien być standardem

    Przestrzeń szkolna to miejsce, w którym można rozpoznać m.in. pierwsze symptomy trudności emocjonalnych czy zmiany zachowania, które nie zawsze są widoczne w środowisku domowym. Stąd tak ważny jest dostęp do psychologa właśnie w szkole. Tymczasem z danych zebranych przez Instytut Psychiatrii i Neurologii (IPiN) wynika, że w 102 gminach nie pracuje ani jeden psycholog szkolny.

  • AdobeStock

    Mikroplastik może szkodzić układowi krążenia

    Nowe badania wskazują na kolejne potencjalne zagrożenie ze strony mikroplastiku. Naukowcy odkrywają związki obecności tych cząstek w organizmie z większym ryzykiem miażdżycy, zawałów czy udarów.

  • Wypełnij swoją listę na ratunek

    Czasem zdarzają się sytuacje, w których trzeba opuścić dom szybko – pożar, powódź czy nagły wypadek. Nie myśli się wtedy o zabieraniu dokumentacji medycznej. Można jednak być zmuszonym do skorzystania z opieki zdrowotnej za granicą albo w punkcie pomocy czy szpitalu, gdzie nie będzie jej kopii. Z myślą o takich sytuacjach Główny Inspektorat Farmaceutyczny i Krajowa Izba Ratowników Medycznych opracowali specjalne narzędzie, które może nawet uratować życie.

  • fot. Leszek Szymański/PAP

    Nieetyczne alkopromki

    „Małpki” to potoczne określenie mocnego alkoholu (głównie wódki i likiery) w pojemnościach od 100 do 200 ml. Są bardzo popularne ze względu na poręczność i niższą cenę jednostkową, a także… łatwość ukrycia i spożywania. „Takiego alkoholu nie kupujemy na zapas, lecz po to, by od razu wypić. Tego typu promocje są nieetyczne i skandaliczne” – uważają specjaliści, a Okręgowa Izba Lekarska w Szczecinie zapowiedziała powiadomienie odpowiednich instytucji.

NAJNOWSZE

  • AdobeStock

    Skład i pora posiłków wpływają na późniejszy sen

    Jeśli ktoś chce się dobrze wysypiać, powinien zadbać o jakość tego, co ma na talerzu. Nie chodzi tylko o długofalowe przestrzeganie zdrowej diety – już skład posiłków danego dnia ma niebagatelny wpływ na jakość snu w nocy. Istotna jest również pora jedzenia.

  • Szpik a długowieczność

  • Psycholog w szkole powinien być standardem

  • Mapa ludzkiego mózgu

  • Środowisko medyczne rozczarowane decyzją prezydenta w sprawie Lex Szarlatan

  • Adobe Stock

    Zaćmienie bez tajemnic

    Zaćmienia od wieków budziły strach i rodziły przesądy, m.in. dotyczące zdrowia. Czy to zjawisko może realnie na nas wpłynąć? Naukowcy już ustalili, co się może stać, gdy miliony ludzi spojrzą dziś w niebo.

  • Nielegalny obrót medycznymi opioidami

Serwisy ogólnodostępne PAP