Przełom w diagnostyce i leczeniu choroby Alzheimera?
Coraz bliżej nam do przełomu w diagnostyce i leczeniu choroby Alzheimera, ale nie uda się to bez rozpoznania na wczesnym etapie, bo – jak zaznacza prof. dr hab. n. med. Alina Kułakowska, prezeska Polskiego Towarzystwa Neurologicznego – nowe terapie stosuje się właśnie wtedy.
„Przez wiele lat dysponowaliśmy przede wszystkim lekami objawowymi łagodzącymi objawy otępienia. Obecnie po raz pierwszy pojawiły się terapie wpływające na jeden z mechanizmów rozwoju choroby, które mogą spowalniać jej postęp u odpowiednio zakwalifikowanych pacjentów” – zauważa prof. Kułakowska. „Trwają badania kolejnych cząsteczek, które wkrótce być może staną się kolejnymi lekami” – dodaje.
Chodzi o przeciwciała monoklonalne, które wpływają na zmniejszenie ilości złogów amyloidowych w mózgu. Nowe terapie antyamyloidowe nie zatrzymują rozwoju choroby i nie cofają symptomów klinicznych, ale mogą spowolnić jej postęp. Niewątpliwie są nadzieją dla terapii we wczesnym stadium.
„Nowe terapie mogą być stosowane wyłącznie u osób z łagodnymi zaburzeniami poznawczymi albo z łagodnym otępieniem w przebiegu choroby Alzheimera, po potwierdzeniu obecności patologii amyloidowej” – wyjaśnia prof. Kułakowska.
Z kolei prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz, prezeska elektka Polskiego Towarzystwa Neurologicznego przytacza wyniki badań klinicznych.
„U odpowiednio zakwalifikowanych pacjentów we wczesnym, objawowym stadium choroby mogą one spowalniać pogarszanie się funkcji poznawczych i codziennego funkcjonowania o około 25–35 proc. w porównaniu z grupą placebo, zależnie od leku, badanej populacji i zastosowanej skali oceny. Jest to względne spowolnienie tempa postępu choroby, a nie poprawa sprawności o 25–35 proc” – podkreśla prof. Sienkiewicz-Jarosz.
Jednocześnie wyjaśnia, że w praktyce to szansa, by pacjent dłużej pozostawał w łagodniejszym stadium choroby.
„Wolniej narastają trudności z pamięcią, orientacją i wykonywaniem codziennych czynności, takich jak planowanie dnia, przygotowywanie posiłków, przyjmowanie leków czy zarządzanie finansami, a zależność od pomocy innych osób może pojawić się później” – wylicza specjalistka. Dodaje, że co prawda wyniki przedłużonych faz badań klinicznych wskazują, że kontynuowanie terapii utrzymuje te korzyści, ale praktyka w tym zakresie jest jeszcze ograniczona, dlatego „długoterminowy wpływ tych terapii na czas samodzielnego funkcjonowania pacjentów wymaga dalszej oceny”.
W Polsce ogromnym ograniczeniem dla możliwości terapeutycznych jest zbyt późne rozpoznawanie choroby. Prof. Kułakowska podkreśla, że spora część pacjentów diagnozowanych jest dopiero wtedy, gdy zaburzenia poznawcze ograniczają już ich funkcjonowanie. W kontekście wczesnego rozpoznania nie chodzi jedynie o leczenie farmakologiczne, ale również o to, by dłużej móc świadomie podejmować decyzje i maksymalnie opóźnić postęp choroby, wprowadzić wczesną rehabilitację i aktywności, które aktywizują mózg.
Według danych epidemiologicznych opublikowanych przez Alzheimer Europe na początku 2026 roku choroby otępienne w Polsce ma 618 tys. osób, w tym ok. 60–70 proc. cierpi na chorobę Alzheimera. Prof. dr hab. n. med. Alina Kułakowska zwraca jednak uwagę, że formalnie rozpoznanych i leczących się jest zdecydowanie mniej.
„Leki obecnie zarejestrowane i refundowane w Polsce przyjmuje tylko ok. 130 tys. chorych. Wskazuje to na istotny problem niedodiagnozowania chorób otępiennych” – wskazuje prof. Kułakowska.
Światowy Dzień Choroby Alzheimera przypada na 21 września.
oprac. Klaudia Torchała